ruth ware

Bez zasięgu…

Szklany dom na odludziu to miejsce, które przez niektórych zostanie zapamiętane na zawsze. Wokół tylko las, a w nim jakby coś żyje… To las obserwuje nas czy my las?

Tytuł: W ciemnym mrocznym lesie
Autor: Ruth Ware
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

W ciemnym, mrocznym lesie był sobie ciemny, mroczny dom; a w ciemnym, mrocznym domu… Znacie tę wyliczankę? Pamiętam, że takie opowieści w dzieciństwie wywoływały gęsią skórkę i podnosiły ciśnienie. Czy dziś, mając za sobą ten czas, wciąż odczuwamy takie emocje jak dzieci? Wydaje mi się, że nie, choć gdyby faktycznie znaleźć się w jakimś odludnym miejscu, bez zasięgu, gdzie dzieją się dziwne rzeczy… Pewnie zmieniłabym zdanie błyskawicznie. Okładka potrafi przykuwają uwagę osoby szukającej dobrego kryminału.

W ciemnym mrocznym lesie to debiutancka powieść Ruth Ware, która znalazła się na liście bestsellerów amerykańskiego dziennika „New York Times” oraz brytyjskiego tygodnika „Sunday Times”. Światowe bestsellery przyciągają czytelników niczym magnes. Niektóre z nich faktycznie są napisane świetnie i okazują się pełne napięcia. Niektóre z opinii zawartych na okładce książki Ruth Ware moim zdaniem są nieco przejaskrawione. Choć przyznaję, że książkę pochłania się w tempie błyskawicznym. Narracja pierwszoosobowa zawsze potęguje wrażenia i pomaga czytelnikowi wejść w psychikę bohatera. Tak więc przeżywamy wszystkie wydarzenia razem i do końca pozostajemy nierozłączni – czytelnik i główna bohaterka, Nora.

Wszystko zaczyna się od zaproszenia na wieczór panieński. Nora nie potrafi zrozumieć intencji zapraszającej Clare. Nie miały kontaktu przez wiele lat, a pewne wydarzenia z przeszłości i liczne niedomówienia stanowią jeszcze większy znak zapytania… W końcu jednak decyduje się przyjąć zaproszenie. Trafiamy do szklanego domu w środku ciemnego lasu. Szóstka zgromadzonych osób na wspomnianym wieczorze stanowi mieszankę wybuchową: sarkastyczna Nina, dowcipny Tom, porywcza Flo, zamknięta w sobie Nora, nieszczera Clare i zadumana Melanie.

Atmosfera od początku wydaje się bardzo napięta. Dodatkowo wymyślone przez świadkową panny młodej gry i zabawy sprawią komuś dużo przykrości. Ktoś zdecyduje się opuścić imprezę wcześniej, a ktoś będzie myślał o wyjechaniu następnego dnia… Świadkowa Flo nie będzie z tego powodu zadowolona. Będzie próbowała przekonać zgromadzonych, że takiego wieczoru nie wolno lekceważyć. Ale znalazła się osoba, której zależało na tym, aby wieczór panieński nie był wieczorem pełnym miłych i radosnych wspomnień, a także świetnej zabawy. Zagadkowe ślady butów na śniegu przed domem, brak zasięgu i ciemny, pusty las. To wszystko wpływa na stan emocjonalny bohaterów. Czy mają omamy? Czy faktycznie ktoś jest w domu?

Jak zapowiada okładka, ktoś ma wziąć ślub, kogoś czeka śmierć. Śmierć przychodzi znienacka, a to dopiero początek historii. Jeśli myślicie, że szybko zrozumiecie, co się wydarzyło, to jesteście w dużym błędzie. Do końca nie wiadomo, kto stoi za przykrymi wydarzeniami mającymi miejsce w szklanym domu. Akcja przeniesie się także poza szklane mury, a to tylko spowoduje kolejne niemiłe zdarzenia. Nic nie jest jasne i takie pozostanie do ostatnich stron. Warto zajrzeć do takiej lektury, która wciąga już od pierwszej strony. Takie lektury zapamiętuje się na dłużej!

161076_proszynski-logo_600

Geniusz i siła miłości. Maria Skłodowska Curie

Kobieta, która podbiła naukowy świat

Czy talent wystarczy, aby osiągnąć sukces? Ta książka to obraz kobiety, która wie czego chce od życia i nie boi się walczyć o swój sukces. To opowieść o podążaniu za głosem serca wbrew obowiązującym wokół zwyczajom.

Tytuł: Geniusz i siła miłości. Maria Skłodowska Curie
Autor: Magdalena Niedźwiedzka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Doceniam powieść biograficzną Magdaleny Niedźwieckiej. To dobry pomysł na to, by zachęcić społeczeństwo do zapoznania się z historią życia dwukrotnej laureatki Nagrody Nobla. Prawdą jest jednak, że nie ma jednego obrazu słynnej uczonej. Odniosłam wrażenie, że autorka przedstawiła ją jako osobę nieco niesympatyczną. Opinie są różne, ale Skłodowska Curie to z pewnością osoba niebanalna i godna uwagi. Jak opisuje autorka, Maria w okresie młodzieńczym była bezkompromisowa, gwałtowna, dążąc do celu zapominała o bożym świecie.

W książce odnajdziemy szczegółowo opisane rozterki uczuciowe Marii. Jej pierwsze miłostki z Kazimierzem, uczucie do Piotra i romans z Paulem. Nie brak tu czynnego udziału żony Paula Langevina, która za wszelką cenę postanawia skompromitować szanowaną przez wszystkich Marię. W powieści spotykamy też Ernesta Rutherforda, Maxa Plancka czy Alberta Einsteina. I właśnie znajomości Marii z Albertem autorka poświęciła sporą część fragmentów. Albert wielokrotnie szuka kontaktu z nią, przez co wkrada się tu spora dawka humoru. Maria szybko potrafi ostudzić jego entuzjazm, na przykład wypowiadając słowa pańskie teorie są bardzo względne, panie Einstein – również te na temat kobiet. 

To właśnie lata romansu Marii z Paulem Langevinem – 1911–1913 – stają się dominującą częścią książki, a tylko same retrospekcje pozwalają nam cofnąć się do domu rodzinnego Skłodowskich. Tam zakorzenione zostały marzenia o studiach i karierze. Książka obfituje w wątki emocjonalne i rozterki uczuciowe głównej bohaterki. Zabrakło mi nieco więcej ukazania drogi Marii na szczyt zawodowy. Niewątpliwie jest to powieść, a nie dokument, choć wolałabym poczytać więcej faktów niż wymyślnych dialogów. A szkoda, bo chętnie poznałabym dogłębniej jej pasję do nauki czy pracę w laboratorium.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Powieść oddaje też historyczne tło. Bardzo realistycznie przedstawiono sytuację kobiet na przełomie XIX i XX wieku, kiedy panował utrudniony dostęp do ich edukacji na wyższych szczeblach. Po przeczytaniu książki mam mieszane uczucia. Z jednej strony na pewno warto zagłębić się w lekturze, która jest bardzo przystępna i ciekawa. Jednak mam wątpliwości, czy opisane wydarzenia mogły mieć miejsce czy też nie. Na pewno nie można przejść obok tej lektury obojętnie. Trzeba poszerzać swoją wiedzę o wielkiej Polce, która dokonała wielu istotnych badań dla nauki, a jej osiągnięcia wciąż są bardzo doceniane.

Stefan Żeromski pisał, że nauka jest jak niezmierne morze… Im więcej jej pijesz, tym bardziej jesteś spragniony. Z pewnością więc nie będzie to jedyna pozycja o noblistce, jaką dane mi było poznać. Po przeczytaniu powieści Magdaleny Niedźwiedzkiej czuję duży niedosyt, który będę musiała szybko zaspokoić kolejną pozycją – tym razem może w formie dokumentu/biografii.

Miasteczko tajemnic

Kto z nas nie lubi nutki tajemniczości? Myślę, że większość moli książkowych wprost uwielbia poznawać sekrety. Jesienne mgły, mrok, deszcz, pustka na ulicach… To wszystko sprawia, że małe miejscowości wydają się wyludnione, nostalgiczne i owiane zagadką. Gdzieś w południowej części Polski znajduje się takie miasteczko – Mille. Tutaj wszystko ma swoje miejsce i  zasady. Czy wierzycie w przesądy albo zabobony? Czas stawić czoła historii z rodu Twin Peaks.

Tytuł: Tysiąc
Autor: Dagmara Andryka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Już od pierwszych stron książka wciąga nas w swoisty mroczny klimat, z którego ciężko jest się wyzwolić. Dagmara Andryka dobrze wie, jak zabrać czytelnika w niezapomnianą podróż. W taką właśnie wyprawę wyrusza główna bohaterka Marta Witecka. Jak w większości filmów grozy, nie był to docelowy punkt naszej dziennikarki. Dlaczego tu dociera i nie opuszcza tej (powiedzmy szczerze) dziwnej okolicy? Podejrzane terytorium i osobliwi mieszkańcy, którzy w bezpośredni sposób, bez ogródek liczą na jej szybki wyjazd. Marta, z początku zrezygnowana z powodu braku możliwości odjazdu, z czasem coraz bardziej zaczyna dociekać przyczyn klątwy. Niewyjaśnione okoliczności śmierci siostry miejscowego kowala stają się dla niej kluczem do rozwiązania zagadki. Tuż po jej przybyciu umiera także nauczycielka… Tysiąc mieszkańców i ani jednego więcej… Inaczej ktoś traci życie, by mógł żyć inny. Czy klątwa mająca swój początek w XIX wieku to wymysł, a może powód jest całkiem inny? Oprócz wątku kryminalnego odnajdziemy też miłosny. Kto okazał się wybrankiem Marty, zostawiam dla zainteresowanych czytelników.

Wraz ze wzrostem przeczytanych stron miałam wrażenie, że akcja nieco uległa zmniejszeniu, przez co książkę czytało się z mniej zapartym tchem. Być może to wynik specjalnie skonstruowanej atmosfery. Trwające śledztwo prowadzone przez główną bohaterkę stało się bardzo żmudne i lekko monotonne. Z drugiej strony ten marazm ma też swoje plusy. Ten stan zawieszenia, niepewności napędza nas na dalsze tory, aż w końcu następuje kulminacja i dość zaskakujący koniec. Mam wrażenie, że bohaterowie przedstawieni w Tysiącu żyją jak w szklanej kuli, odcięci od rzeczywistości panującej w innych miastach. Każdy dzień w Mille wygląda tak samo. W tym miasteczku każda osoba ma pracę, geje są społecznie akceptowani, a duchowny jest mile widziany w pobliskim barze. Sam opis tego miejsca jest bardzo ujmujący. Uroczy rynek, miejscowa piekarenka, z której zawsze dochodzą przyjemne zapachy, kwiaciarnia… To wszystko przyprószone jest niejednoznacznymi relacjami i nieczystymi interesami. Czy Mille faktycznie jest „inne” i jaki wyrok zapadnie z przeprowadzonego śledztwa? Zajrzyjmy do wnętrza kuli…

Pisarski debiut Dagmary Andryki z pewnością jest warty uwagi. Myślę, że taka lektura idealnie nadaje się na czekające nas dłuższe i bardziej mroczne wieczory. Z zaciekawieniem czekam na kolejne pozycje tej autorki, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia!

 

Przygoda pełna wrażeń

Kochasz podróżować? Interesujesz się kulturą? A może często oglądasz programy Martyny Wojciechowskiej? Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco – ten dziennik jest dla ciebie! Poręczna książka, którą możesz zabrać ze sobą w daleką podróż lub po prostu w krótką wyprawę do pracy. Ta pozycja nie pozwoli ci zasnąć w komunikacji miejskiej i na pewno wzbudzi zainteresowanie innych podróżujących.

Tytuł: Zapiski (pod)różne
Autor: Martyna Wojciechowska
Wydawnictwo: National Geographic

Zapiski (pod)różne dostarczają niezapomnianych wrażeń. Z jednego krańca świata na drugi przenosimy się zupełnie jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Podróż zaczynamy od wizyty u szamana w Ekwadorze, by zaraz potem poznać japońskie zwyczaje w Kioto. Kto by pomyślał, aby wyposażyć się w kapciuszki osobne do każdych pomieszczeń? Warto zaznajomić się z zasadami panującymi w tamtej części globu, bo nigdy nie wiadomo, czy nie popełnimy faux pas. Wraz z Martyną dostajemy się też w miejsca  z nutką tajemnicy, takie jak Islandia czy Alaska. Doznajemy też chwili bezradności, gdy ekipa próbuje ratować molestowaną dziewczynkę w Mongolii. Każdy medal ma dwie strony, a świat jest piękny i zarazem bezwzględny.

W tej pozycji nie liczą się tylko fakty, ale także osobiste odczucia autorki. Jej szczere wyznania powodują, że po takie właśnie książki sięga się z przyjemnością. Niewątpliwą zaletą są krótkie rozdziały pozwalające na szybką lekturę dla zabieganych oraz tych osób, które preferują różnorodność. Autorka interesująco przedstawia miejsca, które odwiedziła, nie szczędząc nam ciekawostek. Nie przeszkadzało mi to, że niektóre z fragmentów okazały się już znane z pierwszej części Kobiety na krańcu świata czy też z programu telewizyjnego. Aż trudno uwierzyć, że wszystkie opisane historie są prawdziwe. Na dowód tego znajdziemy liczne fotografie pobudzające naszą wyobraźnię.

Trzeba przyznać, że autorka ma lekkie pióro, które sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem i w bardzo szybkim tempie. Na pewno niejednokrotnie wrócę do jej czytania, by w szybki i prosty sposób przeżyć te historie jeszcze raz.

Trudno opisać wrażenia po przeczytaniu książki, w której każda przygoda wiąże się z wieloma przeżyciami, zdziwieniem, zaciekawieniem, a nawet zaskoczeniem, smutkiem czy radością. Książkę porównam do notatek akademickich, gdzie każdy zaznacza flamastrem wszystkie informacje, bowiem każdy rozdział jest wart tyle samo uwagi.

Wierzę w to, że „ludzie tworzą miejsca, a miejsce tworzy ludzi”, dlatego polecam zapoznanie się z Zapiskami (pod)różnymi.  Jak przygoda, to tylko przeżyta razem z Martyną Wojciechowską!

Kromka Chleba

Wspomnienia wciąż żywe

Są takie książki, które nie potrzebują swojej reklamy. Są też takie wydarzenia, które zostawiają piętno na ludzkiej psychice. Ta książka to dowód na to, że historia jest nieodłącznym elementem naszego życia. Warto ją poznać i spróbować zrozumieć, jakie emocje targają ludźmi, którzy przeżyli w swoim życiu niejedną próbę charakteru i wytrwałości.

Tytuł: Kromka chleba
Autor: Dagmara Dworak
Wydawnictwo: Rebis

Kawałek chleba nie spadnie z nieba – pracą na niego zarobić trzeba – brzmi jedno z polskich przysłów. Dla chleba należy się szacunek, czego uczono nas od dzieciństwa. Jednak tak naprawdę największym szacunkiem darzy się pieczywo wtedy, kiedy go zabraknie…

Kromka chleba to niewiarygodnie pouczająca i targająca wieloma emocjami lektura. Dzięki niej możemy poznać życie ludzi, którzy zostali skazani na wysiedlenie i tułaczkę przez Syberię, a później na życie daleko od domu. Historia bardzo przemawia do czytelnika ze względu na to, że są to wspomnienia dwójki najmłodszego rodzeństwa – Bogusława i Danusi. Ich wzruszająca opowieść zaczyna się od życia rodziny w Hajnówce. Jest to czas, by poznać piękne miejsce nazywane „bramą do Puszczy”, bowiem mieści się na skraju puszczy Białowieskiej. Małżeństwo Leonard i Sylwestra mieszka tu wraz z czwórką dzieci: Jadwigą, Różą, Danusią i Bogusiem. Tutaj wszystko się zaczyna i niestety kończy… 10 lutego 1940 roku – to data, którą mieszkańcy Hajnówki zapamiętali na długo. Rozpoczyna się czas tułaczki na miejsce zesłania, która trwa aż dwa miesiące. Bardzo trudno sobie wyobrazić, co musieli czuć ludzie, którzy zostali skazani na opuszczenie domu.

Książka podzielona jest na dziesięć rozdziałów, które stanowią podróż poprzez każdy etap życia rodziny. Ostatni, bardzo istotny etap, jakże bolesny, to podróż po 70 latach na miejsce zsyłki.

Najbardziej wzruszającymi i jednocześnie bardzo trudnymi dla czytelnika momentami w mojej ocenie to walka o chleb. Ludzie oddawali wszystko, co mieli, aby dostać kawałek chleba. Każda posiadana przez nich rzecz służyła za kartę przetargową, nawet drobna agrafka czy szmata… Osoby, które nie pracowały, nie mogły dostać swojego przydziału. Bywały także okresy, kiedy żywność nie docierała do miejsca zsyłki, co potęgowało głód i rozwijanie się chorób wśród ludności. Uwagę zwróciłam także na zachowanie dzieci, które potrafiły odnaleźć się bardzo dobrze w nowej sytuacji. Wykazywały się mądrością, pracowitością i dużym zrozumieniem. Pomagały rodzicom nawet w prostych czynnościach i dbały o siebie nawzajem.

Jest to wyjątkowa historia opowiedziana przez ludzi, którzy przeżyli w swoim życiu wiele chwil. Postanowili podzielić się przeżyciami z nami – czytelnikami. Czytając ich opowieść, miałam wrażenie, że bohaterowie siedzą tuż obok mnie. Nie są to proste i zrozumiałe dla nas wydarzenia, jednak ich poznanie okazało się bardzo cenną lekcją. Trudne warunki, z jakimi musieli zmagać się ludzie poddani wysiedleniu, dają nam do zrozumienia, jak wiele sił i wytrwałości potrzeba, by przeżyć…

Kromkę chleba czyta się z zapartym tchem, strona po stronie. Nie brakuje tu momentów humorystycznych, smutnych i podniosłych. Przeplatanka emocji, którą zapewniają nam wspomnienia Danuty i Bogusława to najlepsze chwile, które spędziłam ostatnimi czasy z lekturą historyczną. Książka stanowi cenny materiał, dzięki któremu powinniśmy zdać sobie sprawę, że należy cieszyć się z małych rzeczy. Wszystko, co posiadamy, może ulec straceniu. Ważne, by zachować siłę walki, empatię i jasność umysłu.

rebis

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia