Bałagan, wady i potencjał, czyli Shadowhunters

Porozmawiamy dzisiaj o amerykańskim serialu, który ogólnie rzecz ujmując serialem dobrym nie jest, lecz ma też dobre elementy. Ponieważ ostatnie cztery dni spędziłam na nieustannym jego oglądaniu, mam głęboką potrzebę wypowiedzenia się na jego temat. Wszyscy fani Cassandry Clare, usiądźcie wygodnie i postarajcie się na mnie nie gniewać.

Wszystkie deszcze Baby’ego

Everybody wants happiness, no one wants pain but there can’t be a rainbow without a little rain. No właśnie. Można poniekąd powiedzieć, że nowy film Edgara Wrighta upływa pod tym stwierdzeniem, wyciągniętym z piosenki Dolly Parton. Bohater, którego przedstawiają nam twórcy, nie mówi wiele, twarz zakrywa ciemnymi okularami, a od świata dźwięków dzielą go starannie ułożone playlisty na kilku odtwarzaczach, które chowa we wszystkich kieszeniach. Oprócz tego jest świetnym kierowcą, co prawda na usługach mafii, ale każdy ma jakieś wady. Jego pseudonim to Baby, a film o którym mowa to nic innego jak Baby Driver.

Diabeł jest Brytyjczykiem

A więc wydało się: diabeł jest Brytyjczykiem i nie ma ku temu żadnych wątpliwości. Co prawda ja podejrzewałam to od dawna, jednak gdybym wypowiedziała te słowa na głos, nie każdy by mi uwierzył. Śmiem twierdzić, że duża część krzyknęłaby radośnie, że w piekle na pewno mówią po niemiecku. Otóż nie. W piekle, proszę państwa, mówią głębokim akcentem prosto z walijskiego Cardiff.

Herkules Poirot się boi

Nie da się uniknąć dyskusji o Poirocie. Nie po tworzonym przez dwadzieścia cztery lata serialu z Davidem Suchetem w roli głównej, którego kreacja stała się właściwie kultowa. Na tyle kultowa, że wszystkie inne (Albert Finney, Peter Ustinov, Ian Holm) schowały się w jej cieniu i nigdy z niego nie wyszły. Tworzenie nowego Poirota jest współcześnie nie lada wyzwaniem. Wyzwaniem, na które może sobie pozwolić Kenneth Branagh, jako jeden z czołowych twórców kina brytyjskiego. Bo nawet jeśli to autor niedoskonały, mający liczną rzeszę zarówno wyznawców (to ja), jak i przeciwników (to nie ja), to jemu wolno. Po prostu. Nie można jednak ukrywać, że nadchodząca premiera Morderstwa w Orient Expressie budziła niemałe kontrowersje. Najsłynniejszy bodaj kryminał Agathy Christie był wielokrotnie adaptowany, co niektórym krytykom kazało zadać pytanie: czy w temacie Poirota można coś jeszcze dodać? Coś zmienić, namieszać, stworzyć na nowo bez powielania schematów? I co najważniejsze: czy można być Poirotem, nie będąc Suchetem?

Wszyscy jesteśmy więźniami – „Powiernik królowej”

Gdy nastaje poranek, szereg garderobianych ustawia się przy wejściu do prywatnej komnaty królowej Wiktorii. Pierwsza wchodzi, by odsłonić okna i obudzić monarchinię. Reszta podąża tuż za nią, wnosząc kolejne elementy garderoby. Ubierają Wiktorię na czarno, bo tylko ten kolor nosi, odkąd dwadzieścia sześć lat wcześniej zmarł jej ukochany mąż. Gdy opuszcza sypialnię, by udać się na śniadanie i wysłuchać dzisiejszej listy obowiązków, jej twarz pozostaje obojętna. To tylko kolejny dzień z życia królowej. Do bólu przewidywalny, męczący, identyczny jak wszystkie poprzednie.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia