Co mi w duszy gra – Tokarczuk i Moyes razem wzięte

Co mi w duszy gra – Tokarczuk i Moyes razem wzięte

COVID-owy czas sprzyjał lekturom. Podczas gdy jedni morsowali w okolicznych jeziorach, inni nadrabiali serialowe seanse na Netflixie, jeszcze inni oddawali się relaksowi z książką w dłoni. Do tych ostatnich należę i ja, która po wykańczającym dniu w pracy sięgałam po książkę jak po zbawienie. Wśród staro-noworocznych nowości nie zabrakło perełek, którymi zamierzam się z wami podzielić w tym wpisie. Dziś o Tokarczuk i Moyes!

Świat widziany przez Rusinkowe okulary

Świat widziany przez Rusinkowe okulary – Michał Rusinek i jego miscellanea

Michał Rusinek rozkochuje w sobie filologów! Po Pypciach na języku, które miałam okazję przeczytać (a właściwie pochłonąć) jakiś czas temu, nadeszła pora na dwie kolejne: Niedorajda i Zero zahamowań! Oczywiście, jak przystało na redaktora, zabrakło mi czasu na to, żeby zapoznać się z tymi książkami po kolei, dlatego też tym razem czytacie recenzję w wydaniu „dwa w jednym”. Takie książki trzeba połykać naraz, a nie partiami!

Czy jestem uzależniona?

Czy jestem uzależniona?

Odpowiedz na trzy pytania i dowiedz się, czy jesteś najwierniejszą czytelniczką powieści Colleen Hoover. Ten test może wpłynąć na twoje doświadczenia czytelnicze. Odważ się zawalczyć o swoją literacką przestrzeń. 

pisanie

Po co piszę felietony? I po co piszę w ogóle…

O tym, jak według mnie powinno się podchodzić do pisania czegokolwiek, pisałam już dawno, jeszcze zanim obecna Essentia zaczęła istnieć. Muszę jednak przyznać, że wtedy nie wiedziałam aż tyle, ile wiem dzisiaj. Byłam niedoświadczoną studentką drugiego roku filologii i nie za bardzo czułam teksty. Do tego było mi trzeba kolejnych trzech lat wypełnionych rozszyfrowywaniem (dosłownie!) artykułów naukowych i koniecznością dostosowywania swojego stylu do wymagań prowadzących. Właśnie ta konieczność sprawiła (a było to szczęście w nieszczęściu), że wykształciłam w sobie (nieświadomie) zdolność wyśmiewania rzeczywistości językiem pisanym – pokochałam gatunek, jakim jest felieton, i poświęciłam się mu do granic możliwości. 

Dzięki studiom nauczyłam się jeszcze wielu innych rzeczy. Między innymi tego, że powtórzenia są wpisane w język i stanowią jego nieodłączny element. Pisałam niemal codziennie. Bez wytchnienia krytykowałam i bawiłam się słowem. W pewnym momencie zorientowałam się, że wychodzi mi to całkiem dobrze. Moja przyjaciółka – wtedy nie do końca świadoma faktu uzyskania tytułu beta-readerki – na bieżąco dzieliła się ze mną swoimi spostrzeżeniami, co dodatkowo utwierdzało mnie w przekonaniu, że pisanie jest tym, co jest mi… pisane. I co naprawdę chcę robić w życiu. 

Nie bez znaczenia pozostawała praktyka wydawnicza, która w tamtym momencie wypełniała zdecydowaną większość mojego codziennego życia. Redagowałam więc na przemian z pisaniem, pisałam na przemian z redagowaniem. Dążyłam do perfekcji, skazując się po części na następujące po sobie chwilami kryzysy, ale osiągnęłam o wiele więcej, niż straciłam: satysfakcję z tego, czym się zajmuję, i niekwestionowane autorytety, które poprowadziły mnie drogą pisania aż do samego szczytu twórczych ambicji.

Nie jestem ideałem, nikt nim nie jest. Nie jestem nawet w połowie tak zdolna jak ci, którzy uczyli mnie, jak być takimi jak oni, ale wciąż cierpliwie zmierzam do wyznaczonego sobie raz celu. I choćby nie wiem jak zmuszano mnie do porzucenia tych wewnętrznych, często okropnie irytujących, ambicji – nie zrobię tego. Bo to moje życie, mój świat. Moje „dlaczego” i „po co”. 

Jak wrzucić na luz

Jak wrzucić na luz

Niektórzy twierdzą, że jestem wredna, chamska (…) i ogólnie czują się dość swobodnie, kierując do mnie tego typu epitety. Czy wówczas to oni nie są wredni i chamscy?

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Join 13 other subscribers

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia