Azja, moja pasja (。♥‿♥。)

Indie!  Czy ich położenie miało wielką wagę historyczną? Jak to się stało, że je odkryto? Co miała w sobie tak cennego, że przygarnęły do siebie wielu Europejczyków? Mała garść informacji dla Azjatoholików!

 
Vasco da Gama – bo to o tym portugalskim podróżniku mowa – jako pierwszy odkrył morską drogę do Indii. Żył on na przełomie XV/XVI wieku. Postanowi okrążyć Afrykę, by móc dostać się drogą morską do Indii, aby żadne państwo nie przeszkodziło mu w możliwości zdobycia tak cennych skarbów, jakimi były przyprawy. 
 
Oczywiście Indie były znane już wcześniej z wypraw chociażby Brytyjczyków, którzy postanowili stworzyć Angielską Kampanię Wschodnioindyjską, która zajmowała się wieloma polityczno-gospodarczymi aspektami tego kraju (oczywiście na terenach kolonii brytyjskich). Jednakże sam fakt, że Indie były zmonopolizowane przez Brytyjczyków, mówi za siebie.
 
Indie są krajem leżącym w Południowej Azji na półwyspie Indyjskim. Himalaje znajdują się właśnie na tych terenach! Indie już w starożytności były bogatym krajem kulturowym, z dość ciekawą historią. Ariowie to lud, który zawłaszczył sobie Indie. Aryjczyk, znaczy szlachetny (co dziwne, tę samą nazwę stosowali zwolennicy Hitlera!). W swojej wędrówce dotarli oni do Indii oraz Iranu. Zasiedlili się na tamtejszych terenach, rozwijając swoją kulturę.
 
Od XVI do XIX wieku to islamiści rządzili tym krajem, jednakże działania Europejczyków przestudziły to i owo. Wszystko stało się bardziej skomplikowane, gdy Vasco da Gama dotarł do Indii. Pomiędzy kilkoma wojnami z sąsiadami docieramy do szczegółów, które znane są nam z Bollywoodu i wielu kolorowych świąt.
 
Godłem Indii jest rzeźba przypominająca kształt lotosu. Cztery lwy symbolizują szlachetne prawdy buddyzmu: o cierpieniu, przyczynie cierpienia, ustaniu cierpienia i ścieżce prowadzącej do ustania cierpienia. Lwy stoją na kole Dharmy, czyli kolejnego symbolu buddyzmu, składającego się z sześciu sfer egzystencji i ośmiorakiej ścieżki Buddy. Flaga natomiast złożona jest z trzech kolorów: białego, pomarańczowego i zielonego (od góry), a na środku znajduje się forma buddyjskiej dharma-czakry. Kolory mają różne znaczenie, zależy jak na nie spojrzeć. Ale mogą oznaczać (kolejno): odwagę i poświęcenie, prawdę i pokój oraz religijność, płodność i rycerskość.

Indie wydają się bardzo egzotycznym i ciekawym krajem. Może udało Wam się je kiedyś odwiedzić? A może macie dopiero takie plany?

Zaplanuj swoją przygodę!

Przygody, ach te przygody. Każdy z nas chciałby je przeżywać raz na jakiś czas. Najlepiej, żeby były spektakularne, emocjonujące i wymagające – abyśmy dali z siebie wszystko i później z miną zdobywcy powiedzieć: „udało się!”. 

Azja, moja pasja (。♥‿♥。)

Między 3 a 4 lutego każdego roku świętowane jest przyjście wiosny. Kiedyś była to naprawdę ważna okazja, ponieważ pierwszy dzień wiosny był pierwszym dniem nowego roku. Zgodnie z tradycją Japończycy w ten dzień rozsypują fasolę po domu, odstraszając w ten sposób złe duchy. Upieczone ziarnka fasoli zwie się fuku mame (ziarenka szczęścia). Mając je w ręce lub miseczce, zakładamy maskę demona(!), a następnie idziemy na próg domu. Trzeba pamiętać, aby zacząć wokół domu (dwa razy), a dopiero potem w domu (naokoło, tak aby skończyć rzucanie przed drzwiami frontowymi, pokazując drogę demonom oni). Taka jest tradycja. Wtedy wyrzucamy fasolkę mówiąc: „Demony na zewnątrz, szczęście do środka” (oni-wa soto, fuku-wa uchi). W ten sposób odstraszamy złe duchy i przyzywamy szczęście. Na końcu zjadamy tyle ziarenek soi, ile mamy lat. Dzieci to uwielbiają! Niektórzy jedzą również makizushi – rolki sushi. Kiedy jemy, kierujemy się w stronę szczęśliwą dla danego roku. 
 
 
W świątyniach również świętuje się Setsubun. Jak widzimy na zdjęciach, w tym czasie Japończycy przebierają się za demony, które chodzą wśród widzów. Jak zapewne zauważyliście, maski mają dość przerażające, a cała kreacja jest wymyślna i kolorowa.

 

źródło

 
Nie wiem jak Wy, ale ja z chęcią obchodziłabym podobne święto. Jest dość zabawne i magiczne. Szkoda, że u nas w Polsce jest mało takich występów.
 
 
635734551007131115

Cierpienie

W życiu człowieka cierpienie jest wszechobecne. Wielu ludzi sądzi, że jest ono karą za grzechy, nauczką, a może nawet zemstą. Są jednak sytuacje, kiedy nie da się racjonalnie wytłumaczyć bólu, bo przychodzi do kogoś, kto nigdy nie zrobił nic złego i jest wolny od win. Wtedy człowiek często się buntuje, nie zgadza się z cierpieniem niewinnych.

Jednym z najlepszych przykładów niezawinionego cierpienia są chore i kalekie dzieci, które – oprócz choroby – zmagają się często z brakiem miłości, akceptacji, a wręcz z pogardą i odrzuceniem. Problem ten poruszyła Dorota Terakowska w utworze Poczwarka. Jego główna bohaterka to Myszka, dziewczynka cierpiąca na zespół Downa, której ojciec, Adam, nie może pogodzić się z chorobą córki. Stwierdza, że ktoś taki będzie dla niego zbyt dużym ciężarem i odrzuca ją. Obwinia także wszystkich wokół, zwłaszcza swoją żonę Ewę o stan zdrowia dziewczynki. Tymczasem dziecko cierpi – choć nie jest niczemu winne – nie tylko z powodu choroby, ale przede wszystkim przez brak ojcowskiej miłości.

Adam szuka w rodzinach swojej i Ewy winnego. Nie wierzy, że jego idealne życie rozpada się bez powodu. Po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że błądził. Zaczyna rozumieć, iż cierpienie córki jest zupełnie nieuzasadnione i nawet błędy rodziców nie powinny go usprawiedliwiać. Bo czy ktoś może zupełnie niewinnie cierpieć za nasze grzechy?

Wielu oburza się na samą myśl o niesprawiedliwości. Nikt nie wyobraża sobie, że mógłby pokutować za kogoś. A jednak, jest człowiek, który z własnej woli przyjął na siebie grzechy wszystkich ludzi. Pismo Święte mówi o jego wielkim poświęceniu – wydał w ofierze samego siebie, by swoim cierpieniem odkupić wszystkich ludzi. Przeżywa ogromne katusze, by ludzie nie musieli zostać potępieni. Bierze na swoje ramiona winy całej ludzkości, choć sam nigdy nie uczynił nic złego. Ratuje grzeszników.

Prawda jest taka, że bez względu na to, jak wiele człowiek zawinił, cierpienie może go spotkać. Wina zawsze jest powodem do wymierzenia kary, ale czasem ukarana zostaje osoba, która na nią nie zasługuje. Dlaczego tak się dzieje? Jak pisał ksiądz Twardowski, sprawiedliwość Boża jest nierówna. Ktoś mógłby powiedzieć, że wręcz niesprawiedliwa. Ale zawsze ma jakiś sens.

rzodkiewka

Królowa wiosny

Nowalijki! Kto z nas ich nie lubi. Smaczne warzywa, które można wyhodować/kupić tuż po mroźnej zimie. Są one pożądane w diecie człowieka ze względu na zawartość soli mineralnych i witamin. Królową nowalijek mianowałam rzodkiewkę!

Rzodkiewka uprawna pochodzi od rzodkwi zwyczajnej występującej w Azji. Już starożytni egipscy rolnicy zajmowali się jej uprawą. W XIII wieku zauważono, że występuje jej wiele odmian. Za najlepsze uważane są: szkarłatna z białym końcem, sopel lodu, różowa biała, ognista kula czy saxa. Stanowi dobre źródło witaminy C, a także witamin z grupy B (B1, B2, B3). Ze związków mineralnych występujących w rzodkiewce wyróżnić można: żelazo, wapń, siarka, magnez, miedź, mangan. Ze względu na zawartość żelaza, miedzi i manganu, spożywanie rzodkiewki polecane jest osobom chorującym na niedokrwistość. Dla obawiających się przypływu kilogramów, mam dobrą wiadomość – rzodkiewka posiada niską wartość kaloryczną, a więc można ją chrupać i chrupać…

Uprawa rzodkiewki przyniesie efekty na każdej żyznej glebie i nasłonecznionym miejscu. Nie trzeba jej nawozić, a odpowiednia ilość wody (brak wahań) sprawi, że część jadalna nie będzie pękać, a warzywo pozostanie delikatne. Wysiew można prowadzić od wczesnej wiosny do jesieni. Wybierając różne formy uprawy można spodziewać się różnego wzrostu. W tunelu foliowym roślina szybciej i obficiej przynosi plony. Wczesne odmiany charakteryzują się łagodnym smakiem, a późniejsze są bardziej wyraziste i ostre.

Najlepiej spożywać świeżo zerwane, bowiem przechowywanie powoduje, że roślina więdnie i staje się nieco gąbczasta. Oprócz wykorzystania do przyrządzenia surówki czy kanapek, idealnie nadaje się do zapieczenia, duszenia i sosów. Młode liście można również dodać do sałatki.

Kiełki roślin to bogate źródło składników pokarmowych. Wyhodowanie kiełek jest proste i szybkie, a efekty bardzo zadowalające. Kiełki rzodkiewki posiadają znacznie więcej witaminy C niż jej korzeń (ponad 2,5 razy). Korzystnie wpływają na stan włosów, skóry i paznokci. Działają też moczopędnie i przeciwzapalnie. Kiełki idealnie nadają się do sałatek, twarogu czy jaj. Do hodowli kiełek wystarczy zaopatrzyć się w nasiona i gazę. Nasiona wstępnie namacza się w letniej wodzie (4h) i tak przygotowane wykłada się na gazę wyłożoną na talerzu. Aby nasiona wypuściły pierwsze pędy na 2 doby przykrywamy całość drugim talerzem. Dbamy też o odpowiednie nawodnienie.

Taka domowa hodowla kiełek to również świetna zabawa, nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych! Jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami przydomowego ogródka warto zostać małym ogrodnikiem i poczuć tę radość zbioru – nie tylko rzodkiewki.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia