Sylwester w domu

Koniec roku to czas tworzenia noworocznych postanowień, podsumowywania minionych wydarzeń, świątecznej radości i oczywiście przygotowań do sylwestra. Sylwestra, którego w naszym kraju kojarzymy z szampanem, fajerwerkami i nieustającą zabawą. W wielu rozmaitych lokalach organizowane są tematyczne imprezy, kina prezentują maratony filmowe, w niektórych teatrach grane są sztuki, a oprócz tego odbywają się huczne koncerty na rynkach większych miast. W Nowy Rok w Londynie odbywa się wyjątkowa parada, w Tokio przebrani za lisy ludzie odmawiają noworoczną modlitwę, w Indiach przyjęciami rządzą gwiazdy Bollywood, a w Rosji ludzie zasiadają do stołu, by wspólnie zjeść śledzia i wypić szampana. Nieważne gdzie i pod jaką postacią, jedno jest pewne – 31 grudnia i 1 stycznie to czas świętowania i spotkań towarzyskich. Czas głośny, zakrapiany alkoholem i przepełniony aktywnością. A co jeśli ktoś postanawia spędzić go sam ze sobą w domowym zaciszu?

Bez obaw. I dla takich osób znajdzie się rozwiązanie, a jego imię jest proste: kultura. Samotnik może więc zanurzyć się w jednym z wielu noworocznych filmów czy seriali, przeczytać lekką książkę czy spędzić czas z muzyką.

 

Tak jak w przypadku tematyki świątecznej, nietrudno znaleźć hollywoodzkie produkcje, których akcja rozgrywa się w Sylwestra.

Pierwszą i chyba najbardziej znaną jest Sylwester w Nowym Jorku, czyli niezobowiązująca komedia z gwiazdorską obsadą, która widzowi może zagwarantować zero zmartwień, za to dużo uśmiechu. A przecież w nowy rok najlepiej wejść właśnie z uśmiechem! Nie trzeba zresztą do tego filmów o tematyce sylwestrowej. Można wybrać też jeden z kinowych hitów ostatniego sezonu, jak wprawiający w świetny nastrój i poruszający serce La La Land czy baśniowy i romantyczny przebój Disneya – Piękna i Bestia. Można również sporo zaczerpnąć ze świata bohaterów. Ostatni rok przyniósł drugą część Marvelowskich Strażników Galaktyki, którzy będą idealnym wyborem dla każdego nastawionego na śmiech. Podobnie zresztą jak Thor: Ragnarok ze swoim nowym reżyserem i Cate Blanchett w jednej z głównych ról. A tym, których sercu bliższy jest jednak klimat DC, z odsieczą przychodzi Wonder Woman. Jeśli zaś chodzi o akcję, nie sposób ominąć film Logan: Wolverine z Hughiem Jackmanem i drugiej części brytyjskiego Kingsmana z Colinem Firthem! Wielbiciele horroru również nie muszą czuć się zawiedzeni. Sylwestrowy wieczór mogą sobie umilić, oglądając nową ekranizację bestsellera Stephena Kinga To i mając nadzieję, że Pennywise nie zapuka do ich drzwi.

 

Z roku na rok coraz więcej dzieje się w świecie serialu, a sylwestrowa noc to najlepszy czas na mały binge-watching z Netflixem lub HBO!

Można na przykład wyruszyć do świata fantastyki z bohaterami Gry o tron, zmierzyć się z obcymi wymiarami w Stranger Things, zanurzyć się w świeżych odcinkach Black Mirror lub przenieść do Londynu lat dwudziestych z Peaky Blinders. W minionym roku pojawił się także nowy sezon osadzonego w osiemnastowiecznej Szkocji Outlandera. Całkiem dobrym pomysłem są też niezobowiązujące teen dramy z wartką, ciekawą akcją, jak Riverdale, czyli młodzieżowe Twin Peaks, czy nawet Shadowhunters w klimacie wampirów, wilkołaków, aniołów i demonów, oparte na serii Cassandry Clare Dary Anioła.

 

 

Można też wyłączyć telewizor i komputer. Załóżmy, że ich nie mamy, nie chcemy używać lub po prostu się zepsuły. Wtedy zostają z nami książki, a jeśli o nie chodzi – bardzo wiele jest takich, z którymi można zaszyć się wieczorem 31 grudnia i skończyć je do rana!

Bardzo dobrym pomysłem jest wzięcie do ręki kryminałów Agaty Christie: krótkich, konkretnych, przepełnionych szczegółami i niezwykle frapujących. A dla zwolenników opowiadań kryminalnych nie ma nic lepszego niż opowiadania Conana Doyle’a o Sherlocku Holmesie. Można również sięgnąć na półkę z klasyką i odnaleźć na niej powieści Jane Austen, Frankensteina Mary Shelley czy Draculę Brama Stokera.

 

 

Sylwester to jeden z najciekawszych dni w roku, który można spędzać na bardzo wiele sposobów. I niekoniecznie muszą być w nim fajerwerki czy szampan. Można być ze znajomymi, z rodziną, z ukochaną osobą albo nawet samemu. Na imprezie, w barze, domówce, kinie czy w domu. Można być szczęściarzem odliczającym sekundy albo takim, który natrafił na tak ciekawą książkę, na tak frapujący film czy wciągający serial, że przegapił północ!

Azja, moja pasja (。♥‿♥。)

Indie!  Czy ich położenie miało wielką wagę historyczną? Jak to się stało, że je odkryto? Co miała w sobie tak cennego, że przygarnęły do siebie wielu Europejczyków? Mała garść informacji dla Azjatoholików!

 
Vasco da Gama – bo to o tym portugalskim podróżniku mowa – jako pierwszy odkrył morską drogę do Indii. Żył on na przełomie XV/XVI wieku. Postanowi okrążyć Afrykę, by móc dostać się drogą morską do Indii, aby żadne państwo nie przeszkodziło mu w możliwości zdobycia tak cennych skarbów, jakimi były przyprawy. 
 
Oczywiście Indie były znane już wcześniej z wypraw chociażby Brytyjczyków, którzy postanowili stworzyć Angielską Kampanię Wschodnioindyjską, która zajmowała się wieloma polityczno-gospodarczymi aspektami tego kraju (oczywiście na terenach kolonii brytyjskich). Jednakże sam fakt, że Indie były zmonopolizowane przez Brytyjczyków, mówi za siebie.
 
Indie są krajem leżącym w Południowej Azji na półwyspie Indyjskim. Himalaje znajdują się właśnie na tych terenach! Indie już w starożytności były bogatym krajem kulturowym, z dość ciekawą historią. Ariowie to lud, który zawłaszczył sobie Indie. Aryjczyk, znaczy szlachetny (co dziwne, tę samą nazwę stosowali zwolennicy Hitlera!). W swojej wędrówce dotarli oni do Indii oraz Iranu. Zasiedlili się na tamtejszych terenach, rozwijając swoją kulturę.
 
Od XVI do XIX wieku to islamiści rządzili tym krajem, jednakże działania Europejczyków przestudziły to i owo. Wszystko stało się bardziej skomplikowane, gdy Vasco da Gama dotarł do Indii. Pomiędzy kilkoma wojnami z sąsiadami docieramy do szczegółów, które znane są nam z Bollywoodu i wielu kolorowych świąt.
 
Godłem Indii jest rzeźba przypominająca kształt lotosu. Cztery lwy symbolizują szlachetne prawdy buddyzmu: o cierpieniu, przyczynie cierpienia, ustaniu cierpienia i ścieżce prowadzącej do ustania cierpienia. Lwy stoją na kole Dharmy, czyli kolejnego symbolu buddyzmu, składającego się z sześciu sfer egzystencji i ośmiorakiej ścieżki Buddy. Flaga natomiast złożona jest z trzech kolorów: białego, pomarańczowego i zielonego (od góry), a na środku znajduje się forma buddyjskiej dharma-czakry. Kolory mają różne znaczenie, zależy jak na nie spojrzeć. Ale mogą oznaczać (kolejno): odwagę i poświęcenie, prawdę i pokój oraz religijność, płodność i rycerskość.

Indie wydają się bardzo egzotycznym i ciekawym krajem. Może udało Wam się je kiedyś odwiedzić? A może macie dopiero takie plany?

Zaplanuj swoją przygodę!

Przygody, ach te przygody. Każdy z nas chciałby je przeżywać raz na jakiś czas. Najlepiej, żeby były spektakularne, emocjonujące i wymagające – abyśmy dali z siebie wszystko i później z miną zdobywcy powiedzieć: „udało się!”. 

Azja, moja pasja (。♥‿♥。)

Między 3 a 4 lutego każdego roku świętowane jest przyjście wiosny. Kiedyś była to naprawdę ważna okazja, ponieważ pierwszy dzień wiosny był pierwszym dniem nowego roku. Zgodnie z tradycją Japończycy w ten dzień rozsypują fasolę po domu, odstraszając w ten sposób złe duchy. Upieczone ziarnka fasoli zwie się fuku mame (ziarenka szczęścia). Mając je w ręce lub miseczce, zakładamy maskę demona(!), a następnie idziemy na próg domu. Trzeba pamiętać, aby zacząć wokół domu (dwa razy), a dopiero potem w domu (naokoło, tak aby skończyć rzucanie przed drzwiami frontowymi, pokazując drogę demonom oni). Taka jest tradycja. Wtedy wyrzucamy fasolkę mówiąc: „Demony na zewnątrz, szczęście do środka” (oni-wa soto, fuku-wa uchi). W ten sposób odstraszamy złe duchy i przyzywamy szczęście. Na końcu zjadamy tyle ziarenek soi, ile mamy lat. Dzieci to uwielbiają! Niektórzy jedzą również makizushi – rolki sushi. Kiedy jemy, kierujemy się w stronę szczęśliwą dla danego roku. 
 
 
W świątyniach również świętuje się Setsubun. Jak widzimy na zdjęciach, w tym czasie Japończycy przebierają się za demony, które chodzą wśród widzów. Jak zapewne zauważyliście, maski mają dość przerażające, a cała kreacja jest wymyślna i kolorowa.

 

źródło

 
Nie wiem jak Wy, ale ja z chęcią obchodziłabym podobne święto. Jest dość zabawne i magiczne. Szkoda, że u nas w Polsce jest mało takich występów.
 
 

Cierpienie

W życiu człowieka cierpienie jest wszechobecne. Wielu ludzi sądzi, że jest ono karą za grzechy, nauczką, a może nawet zemstą. Są jednak sytuacje, kiedy nie da się racjonalnie wytłumaczyć bólu, bo przychodzi do kogoś, kto nigdy nie zrobił nic złego i jest wolny od win. Wtedy człowiek często się buntuje, nie zgadza się z cierpieniem niewinnych.

Jednym z najlepszych przykładów niezawinionego cierpienia są chore i kalekie dzieci, które – oprócz choroby – zmagają się często z brakiem miłości, akceptacji, a wręcz z pogardą i odrzuceniem. Problem ten poruszyła Dorota Terakowska w utworze Poczwarka. Jego główna bohaterka to Myszka, dziewczynka cierpiąca na zespół Downa, której ojciec, Adam, nie może pogodzić się z chorobą córki. Stwierdza, że ktoś taki będzie dla niego zbyt dużym ciężarem i odrzuca ją. Obwinia także wszystkich wokół, zwłaszcza swoją żonę Ewę o stan zdrowia dziewczynki. Tymczasem dziecko cierpi – choć nie jest niczemu winne – nie tylko z powodu choroby, ale przede wszystkim przez brak ojcowskiej miłości.

Adam szuka w rodzinach swojej i Ewy winnego. Nie wierzy, że jego idealne życie rozpada się bez powodu. Po pewnym czasie dochodzi do wniosku, że błądził. Zaczyna rozumieć, iż cierpienie córki jest zupełnie nieuzasadnione i nawet błędy rodziców nie powinny go usprawiedliwiać. Bo czy ktoś może zupełnie niewinnie cierpieć za nasze grzechy?

Wielu oburza się na samą myśl o niesprawiedliwości. Nikt nie wyobraża sobie, że mógłby pokutować za kogoś. A jednak, jest człowiek, który z własnej woli przyjął na siebie grzechy wszystkich ludzi. Pismo Święte mówi o jego wielkim poświęceniu – wydał w ofierze samego siebie, by swoim cierpieniem odkupić wszystkich ludzi. Przeżywa ogromne katusze, by ludzie nie musieli zostać potępieni. Bierze na swoje ramiona winy całej ludzkości, choć sam nigdy nie uczynił nic złego. Ratuje grzeszników.

Prawda jest taka, że bez względu na to, jak wiele człowiek zawinił, cierpienie może go spotkać. Wina zawsze jest powodem do wymierzenia kary, ale czasem ukarana zostaje osoba, która na nią nie zasługuje. Dlaczego tak się dzieje? Jak pisał ksiądz Twardowski, sprawiedliwość Boża jest nierówna. Ktoś mógłby powiedzieć, że wręcz niesprawiedliwa. Ale zawsze ma jakiś sens.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia