„Comrade Detective” – Towarzysz Milicjant, czyli o tym, jak patrzy na nas Zachód

W sierpniu tego roku nakładem Amazon Studio wyszedł serial Comrade Detective stworzony według scenariusza Briana Gatewooda i Alexa Tanaki. Jest to serial w pewien sposób eksperymentalny, ponieważ oglądając go, jesteśmy przekonani, że faktycznie widzimy na ekranie oryginalny rumuński serial z lat 80. Jednak czy tak jest w rzeczywistości?

Serial składa się z sześciu odcinków, których akcja przypomina typowe „Buddy Cops”, fabuła koncentruje się wokół poszukiwania zabójcy jednego z partnerów. Oczywiście śledztwo prowadzi do amerykańskiej ambasady. Świat przedstawiony w tej historii jest czarno-biały, jak przystało na porządne socrealistyczne dzieło (twórcy chyba nie wiedzą jeszcze, że socrealizm skończył się w 1956 roku), istnieje tylko dobry komunista i zły kapitalista, a wszystko, co złe, kojarzy się ze Stanami Zjednoczonymi. Między innymi zabójca nosi maskę Ronalda Reagana, młodzieży mąci się w głowach dżinsami, a gangsterzy szmuglują pepsi colę. Najpiękniejszym chyba momentem w całym serialu jest fragment, gdy jeden ze „złych” modli się do flagi USA. Strona komunistyczna jest za to przedstawiona w sposób bardzo prosty: cytaty z Lenina serwowane przy każdej okazji, nienawiść do Zachodu i proste serce oraz wieczne wybieranie dobra większości. Efekt jest taki, że środowisko rumuńskie zostaje przedstawione w sposób ironiczny.

Kolejna ciekawostka związana z serialem to fakt, że zostaje on nam przedstawiony jako oryginalny serial z czasów komunizmu w Rumuni, odnaleziony i odnowiony cyfrowo. Niestety tak nie jest. Nie jest nawet kręcony według oryginalnego scenariusza z tamtych lat, to całkowicie nowa produkcja inspirowana czechosłowackim serialem 30 spraw Majora Zemana oraz wschodnioniemieckim Polizeiruf 110. Za to widzowie oszukani są w sposób mistrzowski, bo przez większość czasu możemy czuć się przekonani, że oglądamy oryginał, mimo że od niektórych bardzo jasnych w przekazie treści propagandowych nawet Lenin przewróciłby się, może nie w grobie, ale w mauzoleum.

Myślę, że serial warto obejrzeć, może nie ze względu na warsztat i niesamowitą fabułę, ale jako nowe doświadczenie i ciekawostkę. A przy okazji ze względu na ciekawe treści, bo to, z czego śmieją się amerykanie, wcale może tak nie bawić kogoś, kto żyje i wychował się w Europie Środkowej. Dzięki temu mamy też pojęcie o tym, jak patrzy na nas szeroko pojęty Zachód.

Ta szalona Barcelona

Barcelona brzmi dumnie i jeszcze dumniej się prezentuje – szczególnie w przewodnikach turystycznych. Turyści uwielbiają ją i jej mieszkańców za niepowtarzalną atmosferę, styl życia i mentalność. Nikt nie zagląda głębiej, bo po co? Przecież Hiszpania jest taka wspaniała, wręcz idealna, a Polska – szkoda gadać… 

Życie jest piękne!

Uwaga!!!
Jeśli ktoś powie ci,
że życie piękne jest,
a mówiąc to, wzruszon będzie,
na pograniczu drżenia głosu,
to zaopiekuj się nim,
bo on chyba, kurwa, przybył z kosmosu.

A. Poniedzielski, Dla duszy gram

Polak… jest szczęśliwy!

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to możliwe, że Polacy jeszcze się nie pozabijali? W końcu każdy najchętniej – przy każdej okazji – mówiłby tylko o tym, co mu się nie udało, narzekałby na przekorny los i zwalał winę na innych, tylko nie na siebie. Tak to już z nami jest, że chyba nie potrafimy szukać w życiu pozytywów, cieszyć się z małych rzeczy i po prostu zamiast ciągle tylko marudzić, być zadowolonym z tego, co się UDAŁO.

Perełki filmowe

Październik to w kinach okres ani nie najgorszy, ani nie najlepszy. Zawsze jednak z wielości tytułów da się wyłowić perełki filmowe. W dzisiejszym przeglądzie najciekawszych październikowych premier kinowych m.in. rap z amerykańskich przedmieść, spotkanie z syryjskim uchodźcą i superbohaterowie z odległych planet.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia