Melodie ulotne – wędrówka

źródło
Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się nad ciekawym tematem do
dzisiejszego artykułu. Nagle jednak do głowy przyszło mi słowo góry i kilka
interesujących utworów z tym wyrazem w tytule. Będzie różnorodnie – trochę
folku, gitar i muzyki filmowej. Wyruszmy zatem w muzyczną wędrówkę.

The misty
mountains cold
(soundtrack Hobbita)

Utwór ten pochodzi ze ścieżki dźwiękowej do filmu Hobbit:
Niezwykła podróż
(reż. Peter Jackson).
Jest klimatycznie, w sam raz na chłodne noce spędzane z książką.
Manowar – Mountains

Manowar oprócz porywających metalowych galopad stworzył
także sporo utworów będących niekiedy idealnym dopełnieniem melancholijnych wieczorów. 
Like
a man is a mountainside
Greatness waits for those who try


None can teach you, it’s all inside



Just climb











Čechomor –
Mezi horami

Co to, kto to – spytacie? Puk, puk, oto Panowie z Czech. Każdego zainteresowanego odsyłam do filmu pod tytułem Rok diabła (reż. Petr Zelenka). Tam właśnie owych muzyków poznałam. Mezi horami ma w sobie niezaprzeczalną folkową magię, która zawładnęła mną od pierwszego usłyszenia.
Agalloch – This
white mountain on which you will die

Być może nadużywam w dzisiejszym artykule słowa klimat czy nastrój, ale Amerykanie z zespołu Agalloch są absolutnymi mistrzami w ich stwarzaniu. Poniższy utwór jest utworem instrumentalnym, pełnym napięcia i swego rodzaju niepokoju – jak zresztą wiele innych utworów tych artystów.


Budka Suflera – Cień wielkiej góry

Czasem mam wrażenie, że jednak nie powinnam pisać o muzyce. Jej nie da się opowiedzieć, trzeba ją usłyszeć, poczuć.
Budką Suflera warto się zainteresować, szczególnie jeśli zna się jedynie radiowe hity w stylu Balu wszystkich świętych, które mogą trochę wykrzywiać spojrzenie na całokształt jej twórczości. Tak wiele pięknych i poruszających piosenek wyszło spod ich ręki…

Muzyczne inspiracje

źródło

Ryszard Riedel urodził się 7 września 1956 roku w Chorzowie. Rodzice Krystyna i Jan oraz siostra Małgorzata mieszkali przy ulicy Truchana, w późniejszych czasach przenieśli się do mieszkania w  Tychach, to tam Riedel spędził całe swoje życie.

W roku 1971 poznaje swoją przyszłą żonę Małgorzatę Pol. W międzyczasie odkrywa swoje pasje. Z początku jego głównym zainteresowaniem jest rysowanie, do którego miał talent, niestety nie posiadając odpowiedniej motywacji oraz kogoś, kto mógłby nim pokierować, przestaje rozwijać swoje umiejętności. Na obozie harcerskim ma miejsce pierwszy występ publiczny Ryśka,  później już daje koncerty w zespole o nieformalnych nazwach Festus i Horn, które się wymieniały. W listopadzie 1977 roku bierze ślub z Małgorzatą, zaś na przełomie lat 1977 1978 ma miejsce pierwsze zderzenie Riedla z narkotykami, które będą miały znaczący wpływ nie tylko na jego karierę, ale i życie.

Oficjalną datą rozpoczęcia działalności zespołu Dżem jest rok 1979. Grupa szybko zyskuje wielką sławę oraz rzeszę fanów, niestety u wokalisty coraz bardziej uwidocznia się problem narkotykowy, który wiele razy będzie utrudniał wspólną pracę w ekipie. Mimo tych wszystkich kłopotów zespół pnie się na wyżyny, dając koncerty poza granicami kraju. Riedel zaczyna mieć problemy również z prawem kiedy zostaje wmieszany w sprawę produkcji narkotyków. Kiedy w roku 1994 sytuacja w zespole staje się coraz trudniejsza, członkowie postanawiają rozstać się z Ryśkiem, który jeszcze tego samego roku trafia do ośrodka rehabilitacyjnego. W początkiem lipca ma miejsce ostatni koncert Ryszarda Riedla, który umiera 30 lipca 1994.

Zapal świeczkę
zespół Dżem
Na kiepskich zdjęciach okruchy dawnych dni
Czyjaś twarz zapomniana twarz
W pamięci zakamarkach wciąż rozbrzmiewa śmiech
Czyjaś twarz zapamiętana
Mijają dni ludzie natury
Wciąż nowych masz przyjaciół starych przykrył kurz
Dziewczyny ciągle piękne lecz w pamięci tkwi
Ten pierwszy dzień najgorętszych z dni


Pierwsza zwrotka utworu wskazuje na to, że czas przemija, pozostawiając po sobie okruchy dawnych dni. Przemijają również ludzie, który niegdyś byli obok nas, a nagle zniknęli, przykrył ich kurz… Większość zapomina o nich i żyje wśród nowych, jednak czyjaś twarz zostaje zapamiętana i doceniona.

Zapal świeczkę za tych, których zabrał los
Zapal światło w oknie
Zapal świeczkę za tych, których zabrał los
Światło w oknie


Sam refren skłania nas do refleksji nad tym, co było, a czego już nie ma. Wszystko, co jeszcze niedawno było prawdziwe i na wyciągnięcie, dziś znalazło miejsce w przeszłości… Los zabrał tych, których kochaliśmy… Nie możemy zapomnieć przede wszystkim o ludziach, którzy stanowili dla nas autorytet, gdyż nauczyli nas życia i wnieśli do niego coś cenniejszego niż złoto – wspomnienia, których nikt nie może nam odebrać.  

 Ludzi dobrych i złych wciąż przynosi wiatr
Ludzi dobrych i złych wciąż zabiera mgła
I tylko ty masz tą niezwykłą moc
By zatrzymać ich by dać wieczność im
Pomyśl choć przez chwilę podaruj uśmiech swój
Tym których napotkałeś na jawie i wśród snów
A może ktoś skazany na samotność
Ogrzeje się twym ciepłem zapomni o kłopotach

Fragment ukazuje nam jak w naszym życiu pojawiają się różni ludzie, ci dobrzy, ale również ci źli. Ot tak, po prostu (może przygnał ich wiatr…?), po czym odchodzą… Jednak każdy z nas ma niezwykłą moc i może zatrzymać ich wspomnieniami. Może stać się przyjacielem, który zrozumie i ogrzeje swoim ciepłem tych zbłąkanych… Może któregoś dnia i my będziemy potrzebowali wsparcia. 
Utwór Dżemu udowadnia nam, że sami kreujemy własne życie i choć nie mamy wpływu na to, jakich ludzi postawi na naszej drodze los, jesteśmy w stanie uczynić je pięknym. 
Nasze życie to pasmo sukcesów, porażek, prawd i nieporozumień, a jacy jesteśmy my? Zastanówmy się, poświęćmy chwilę temu, by zrozumieć własne życie, bo później może być już niestety za późno…

Melodie ulotne – powrót do przeszłości

źródło
Cykl Melodie ulotne uważam za rozpoczęty! Na dobry początek proponuję szybką, pełną emocji i radości podróż do muzycznej przeszłości.

Poniżej znajdziecie cztery wybrane utwory zespołów tworzących współcześnie (w XXI w.), które nie zważając na panujące trendy, składają hołd minionym dekadom muzyki.

1. Blues Pills – Little Sun

Kto nie został wgnieciony w fotel/krzesło/łóżko/podłogę/blat kuchenny w chwili wejścia wokalu, ten prawdopodobnie nie słyszał Janis Joplin ani nigdy nie zachwycił się twórczością lat 60. i późniejszych.
Ten zespół o  międzynarodowym składzie doskonale wie, jak korzystać z muzycznego archiwum X.

Wnikliwy słuchacz zauważy, że nawet nagrania są lekko przybrudzone – kryształowego brzmienia raczej tu nie zaznamy, daje się usłyszeć delikatny szum. Nie jestem pewna, czy to aby na pewno przypadek.
W każdym razie klimat jest prawdziwie fenomenalny.

Gorąco zachęcam do zapoznania się z resztą dorobku Blues Pills, który zresztą nie jest na razie zbyt pokaźny. Zespół wkrótce (28.07) wyda nowy materiał – póki co w sieci możemy wysłuchać pierwszego utworu. Czekam z niecierpliwością.

2. Troubled Horse – One step closer to my grave
Zespół odkryłam kilka dni temu. Szukam odpowiedniego słowa określającego Troubled Horse i na myśl przychodzi mi jedno – uroczy. Podoba mi się swego rodzaju melodyjność utworów tego zespołu.

Przyjemny powrót do korzeni, w końcu takie granie nie jest już powszechne.

3. Witchcraft – Dystopia
Zupełnie przypadkiem udało mi się wyszperać zespół, który ma szansę pretendować do miana moich ulubionych z zespołów powstałych w tym tysiącleciu (niewiele ich jest, niewiele…).

Być może powinna pojawić się tutaj piosenka z pierwszych płyt Witchcraft, kiedy to brzmienie zespołu było wyraźnie black sabbathowo-doomowe, jednakże to właśnie poniższy utwór chwycił mnie za serce, czyniąc mój wybór oczywistym.

Dystopia pochodzi z ostatniej płyty zespołu, Legend, której przesłuchanie szczerze zalecam i polecam, szczególnie jeśli chcecie, by muzyczna przeszłość pobrzmiewała w odświeżonej już wersji, okraszonej dobrym wokalem.

4. Spiders Mad dog
Kolejna po Blues Pills gratka dla amatorów kobiecego wokalu. Nie jestem pewna, czy słusznie, ale głos Ann-Sofie Hoyles momentami przypomina mi o Joan Jett.

Porywają mnie te rytmiczne riffy, zdecydowanie. Dziwna to rzecz, ale Szwedzi wiedzą jak grać, by noga sama zaczęła podrygiwać*.

 

Przy okazji odkryłam, że trzy na cztery wspomniane zespoły są ze sobą powiązane. Członkowie Witchcraft utworzyli Troubled Horse, a były gitarzysta pierwszej z grup założył Spiders wraz z perkusistą Graveyard (o którym mam zamiar wspomnieć w przyszłości). Tego się nie spodziewałam.

Dziękuję, jeśli znalazła się choć jedna osoba, która dała szansę powyższym propozycjom. Niech wie, że ma moją wdzięczność i szacunek. Być może któryś z zespołów był wam już znany – dajcie znać w komentarzach.

Do usłyszenia za dwa tygodnie!

* Zespoły Witchcraft, Spiders, Troubled Horse pochodzą właśnie ze Szwecji, zaś Blues Pills zawiera szwedzki pierwiastek.

Muzyczne inspiracje

źródło

Anna Jantar

Urodzona w 1950 roku czołowa polska piosenkarka lat 70. Od młodości kształciła się w kierunku muzycznym, a w roku 1969 zdała egzamin do PWST w Warszawie (nie została jednak przyjęta z powodu braku wolnych miejsc). W trakcie swojej kariery zdobyła wiele nagród i wyróżnień.

Dzisiaj pragniemy zapoznać was z jednym z najpiękniejszych utworów w jej wykonaniu.

Prawie każdy z nas poszukuje w życiu piękna, czegoś, co dotknie jego duszę i zmysły. Takie zadanie spełnia sztuka, czyli między innymi muzyka i poezja. Czasem dochodzi również do ich fuzji, w wyniku czego powstają perełki, takie jak utwór, który pragniemy wam dzisiaj zaprezentować.


Radość najpiękniejszych lat została skomponowana przez męża Anny Jantar – Jarosława Kukulskiego. Możemy zatem wnioskować, że podmiotem lirycznym jest sama Anna. Autorem słów jest Janusz Kondratowicz, zmarły niedawno poeta, satyryk i dziennikarz.

To już przedmieścia gorzki smak

Autobus rusza w krótki rejs
Zdyszana biegnę z żartu w żart
Z podróży w podróż, z wiersza w wiersz
I kocham, pragnę, tracę tak
Jakby się chwilą stawał rok
Jak gdyby świat
Wymykał mi się z rąk

Żyjemy pełni zapału, a jednocześnie wiecznego pośpiechu. Pragniemy przejść swoje drogi jak najpiękniej, z drugiej strony biorąc udział w codziennym wyścigu, który nie pozwala nam skupić się na tym, co naprawdę istotne.
„Z podróży w podróż, z wiersza w wiersz” – chcemy ujrzeć, doświadczyć, zdobyć jak najwięcej, i czasem w tej gonitwie gubimy samych siebie. Tempo życia oraz mnóstwo emocji, które mu towarzyszą, sprawiają, że niekiedy tracimy nadzieję.

To, co mam

To serce, które jeszcze na wszystko stać
To, co mam

To młodość, której nie potrafię kryć
To wiara, że
Naprawdę umiem żyć – umiem żyć.

p { margin-bottom: 0.25cm; line-height: 120%; }


Mimo tego, co nas spotyka – licznych problemów, popełnianych błędów, lęków i trosk – nie poddajemy się. W refrenie wybrzmiewa optymizm, przesłanie mające przekonać słuchacza, że póki nasze życie trwa, możemy walczyć o siebie i to, co dla nas ważne. Mamy młodość, siłę, wiarę – nic nie może nas powstrzymać.

 
Zachęcamy do zapoznania się z całym utworem. Jakie jest wasze zdanie na jego temat? Podzielcie się swoją interpretacją i odczuciami w komentarzach.

Powrót do klasyki, czyli kilka słów o muzyce poważnej

źródło
Dzisiejszy świat nieubłaganie pędzi do przodu, a wszystko wciąż się zmienia i dąży do perfekcji. Ludzie nawet nie zauważają tych zmian, ponieważ są przyzwyczajeni do szybko upływającej codzienności. Jest jednak coś, co stale przypomina o tych spokojnych latach, kiedy damy martwiły nadchodzącym balem, a młodzi gentlemani gościli u Almaca. Aż dziw, że wciąż istnieje taki punkt zaczepienia, który spowalnia egzystencję i skłania do refleksji, odpoczynku, chwili wytchnienia. Oczywiście mowa o muzyce klasycznej, która przetrwała tyle lat nieudoskonalana, a jednak wyjątkowa i perfekcyjna.
Statystyczny Polak odwiedza filharmonię przynajmniej raz w swoim życiu. Sama nie wiem, kto przeprowadza takie badania, bo osobiście znam bardzo niewielu statystycznych Polaków i jeśli dobrze się zastanowicie, to zrozumiecie, że wy również niewielu ich znacie. Do filharmonii, opery, a nawet teatru chodzą jedynie wybrańcy lub ci, którzy zechcieli zmienić coś w swoim życiu i postawili na staroświecką nowoczesność, popularną w wyższych sferach. A reszta? Tłumaczeń jest wiele. Bilety drogie. Za długo trwa. Ale nuda. Ludzie! Przecież całej nocy nie będziecie siedzieć i słuchać skrzypcowego zawodzenia! A może warto choć trochę złagodzić obyczaje?
Rozwój muzyki nastąpił w okresie klasycyzmu między barokiem a romantyzmem. Właśnie wtedy tworzyli najwybitniejsi kompozytorzy, tacy jak Mozart, Beethoven, Haydn czy Ogiński. Warto nadmienić, że do ich utworów tańczyli nasi pradziadkowie i prababcie, a na salonach królowały śmiały kadryl i swego czasu skandaliczny walc. Nie zapominajmy również, że wielu polskich artystów tamtego okresu zostało światowej sławy kompozytorami. Chopina słucha cały świat. Bądźmy z tego dumni.
Byłabym jednak niesprawiedliwa, twierdząc, że nikt nie interesuje się muzyką klasyczną. Staje się ona coraz bardziej popularna w swojej tradycyjnej wersji oraz różnych jej interpretacjach. Rodzice coraz częściej zapisują swoje pociechy na lekcje gry na instrumentach, ponieważ rozwija ona umysł i poszerza horyzonty. Artyści czerpią inspiracje z muzyki poważnej, przetwarzają ją i wykorzystują w swoich dziełach, ukazując w zupełnie inny sposób.
A gdyby muzyka klasyczna stała się modna?
Wszyscy by jej słuchali, wszędzie widniałyby reklamy, półki w sklepach byłyby oblegane przez miłośników klasyki. Wyobrażacie sobie taki świat? Ja nie za bardzo. To, że nie jest aż tak popularna jak inne gatunki muzyczne, sprawia, że staje się wyjątkowa. Nie chciałabym widzieć ślepo oddanych wielbicieli, którzy moim zdaniem stłamsiliby wyjątkowość muzyki poważnej. Muzyki, którą najpierw trzeba zrozumieć, a dopiero później pokochać. 
W dobie Internetu można znaleźć dosłownie wszystko. Działają specjalne stacje radiowe nadające muzykę klasyczną. Można posłuchać jej, wykonując zwykłe codzienne czynności. A nuż coś wpadnie w ucho? Może między jednym kawałkiem rocka a mocną dawką metalu warto włączyć Sonatę Księżycową Ludwiga van Beethovena, by wyciszyć się odrobinę, odpocząć i odświeżyć umysł.
źródło
Ale od czego mamy wakacje? Proponuję skorzystać z okazji i wybrać się na jakiś koncert muzyki klasycznej. W tym roku festiwale organizowane są w Warszawie, Krakowie, Sopocie, Wrocławiu i pewnie w wielu innych miejscach. Może wam się nie spodoba, może uznacie, że to strata czasu i pieniędzy. A może po koncercie stwierdzicie, że coś się w was zmieniło. Że tego wam przez całe życie brakowało. A jeśli nie, to pamiętajcie, że nie jesteście osamotnieni w swoich upodobaniach. Do muzyki klasycznej trzeba dojrzeć.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia