miniaturki_paski

Gościnność to podstawa!

Gościnność to podstawowa cecha Polaków. Szczycimy się nią. Jest naszą chlubą, a inne narodowości niekiedy ze zdziwieniem spoglądają na nasze przyjmowanie gości. Choć nie mamy mentalności podobnej do Hiszpanów czy Włochów – mamy się czym pochwalić.

Tytuł:Business English Magazine. Hospitality” – wydanie specjalne
Wydawnictwo: Colorful Media

 

Najnowsze wydanie specjalne „Business English Magazine” przyciąga przede wszystkim uniwersalną tematyką. Biznes to nie tylko korporacje, spotkania pod krawatem i konferencje z ważnymi przedstawicielami. To także zwyczajna gościnność. Żadne spotkanie nie może się odbyć bez profesjonalnej obsługi hotelowej, posiłku w restauracji i transportu. Właśnie na tych i kilku innych kwestiach skupia się „Hospitality”.

Muszę przyznać, że od samego początku byłam bardzo optymistycznie nastawiona do swojej przygody z biznesowym angielskim. Gdy przeszłam krótki kurs słownictwa, postanowiłam przejść do czytania artykułów tematycznych. Padło na gościnność. I jestem wdzięczna za to, że akurat w tym czasie postanowiłam rozwijać swoje umiejętności językowe, gdyż do teraz nie mogę przestać fascynować się tym, jak wieloaspektowe jest pojęcie business English.

Lekturę „Hospitality” rozpoczynamy od hoteli. Poczytamy między innymi o tym, jak to jest pławić się w hotelowych luksusach i dlaczego stają się one niemal miejscem świętym dla wielu sławnych i bogatych. Dowiemy się także co nieco o agroturystyce ekologicznej. Będzie zielono! W końcu poznamy obsługę idealną i zostaniemy serdecznie powitani przez cały przemysł hotelarski.

Następnie zatrzymamy się na dłuższą chwilkę w restauracji, aby poznać sekret gwiazdek Michelin, a zaraz po tej inspirującej lekturze wypijemy kawę w jednej z klimatycznych kawiarń i poznamy historię pewnych zadymionych miejsc, od których wszystko się zaczęło. Gdy już nasycimy się aromatem kawy, przeniesiemy się do Europy, która z kolei zasłynęła ze współczesnych lokali.

Kolejnym etapem naszej językowo-biznesowej podróży jest planowanie wydarzeń! Biznes kojarzy nam się zwykle z przesadną, wręcz sztuczną oficjalnością i biurokracją. Fiona Thompson spakowała walizki i przemierzyła tysiące kilometrów, aby opowiedzieć nam o tym, jak przedstawiciele różnych krajów zachęcają nas do odwiedzenia służbowo i niesłużbowo ciekawych miejsc na całym świecie. Później dowiemy się, jak należy przygotować wystawę na targach branżowych. Intrygujące, prawda?

Tematem dalszej części tego wydania specjalnego jest transport. Podróże biznesowe nie muszą być nudne i pompatyczne. Wystarczy je nieco urozmaicić. O działalności biur podróży opowie ponownie Fiona Thompson. Z kolei o liniach lotniczych – a w tym o upodobaniach pasażerów i usługach – poczytamy dzięki George’owi Sandfordowi. Pozostały… pociągi. Za to jakie! Czy mówi wam coś nazwa Orient-Express? Oczywiście, że tak. Jeśli lubicie podróżować, koniecznie poczytajcie o marce Belmond i nie tylko. Miłośnicy statków również nie poczują się zawiedzeni. Czeka na was piękna opowieść o statkach wycieczkowych przemierzających otwarte morza i oceany!

W „Hospitality” znajdziecie również kilka artykułów dotyczących kariery i cateringu, a im dalej w las, tym więcej drzew, przygotujcie się zatem na krótki kurs języka biznesowego. Na koniec poczytajcie książki i filmy dotyczące gościnności i… wyruszcie w swoją podróż marzeń. Oby było gościnnie!

bem_ws4

Praktyka czyni mistrza

W biznesie prawie wszystkie chwyty są dozwolone. Jednak aby móc je zastosować – należy najpierw zacząć mówić tym samym językiem co pozostali. Poznajmy wspólny język ludzi biznesu i samego biznesu.

Tytuł:Business English Magazine. Business English in practice” – wydanie specjalne
Wydawnictwo: Colorful Media

 

Tak się składa, że ostatnio pokochałam wszystko, co angielskie. Nie, to nie tak, że uległam globalnej tendencji do usilnego zangielszczania polskich słów, „bo tak jest modnie”. Uznałam po prostu, że skoro już bez angielskiego nie da się obejść, warto by go poznać nieco lepiej niż tylko na zajęciach. Słówka podzielone na kategorie i schematy gramatyczne to nie wszystko, co sprawi, że będziemy się tym językiem posługiwać na tyle dobrze, żeby móc zrozumieć rozmówcę i porozmawiać z nim w każdej sytuacji. Jedną z dziedzin, które mają własny język, jest biznes. Business English jest taki…  mądry i jednocześnie uniwersalny. Kto nie da się złapać?

„Business English Magazine” to czasopismo dla każdego, kto chciałby poczuć się jak prawdziwy specjalista i zacząć korzystać z języka obcego tak naturalnie jak z ojczystego. Mimo że nie ma chyba osoby, która odkryłaby wszystkie tajniki tego, jak można rzec, profesjolektu – został on już na tyle rozpowszechniony, że warto by poznać choć podstawy, aby nie utonąć w morzu wszechobecnych „researche’ów” czy „deadline’ów” (a to zaledwie namiastka prawdziwego oblicza biznesowego angielskiego).

Dla osób, które dopiero wkraczają do wielkiego świata biznesu, stworzono wydanie specjalne „Business English in practice”, czyli business English w praktyce. Zdajemy sobie sprawę z tego, że dziś najważniejszy jest klient. To od niego zależy, czy produkt zostanie dobrze wypromowany i czy marka zyska siłę przebicia do świadomości „unikalnych odbiorców”. Aby zatem porozumieć się z tym klientem, trzeba wiedzieć, jak to zrobić.

W tym wydaniu znajdziemy więc praktyczne porady dotyczące biznesowej korespondencji i spotkań. Dowiemy się, jak napisać rzeczowy e-mail, kontrakt czy list oficjalny. Ale to nie wszystko. Oprócz komunikacji pisemnej ważny jest także – a może przede wszystkim – kontakt osobisty, „face to face”. Przydadzą nam się zawarte porady związane z prowadzeniem negocjacji i spotkań biznesowych, a także prezentacji, które są zmorą wszystkich pracowników korporacji i podobnych instytucji.

Nie zabraknie też ciekawostek – jak na przykład tej o Beyondzie Parecie, człowieku renesansu, który stworzył zasadę (znaną dziś jako zasada Pareta) opisującą zjawiska ekonomiczno-socjologiczne, która wyjaśnia między innymi, jak osiągnąć maksymalne wyniki w minimalnym czasie. Znajdziemy też artykuł kulturalny o tym, jak nawiązywać zdrowe relacje w kontaktach czysto zawodowych, biznesowych.

A jak możecie sprawdzić, co udało wam się zapamiętać i czego nowego nauczyć? Na zakończenie przygotowano test językowy, dzięki któremu samodzielnie zweryfikujemy własne efekty i będziemy mogli powtórzyć słownictwo.

„Business English in practice” to jedno z tych wydań specjalnych, które szczególnie nas zainteresują i zainspirują. Nie musicie wiedzieć wszystkiego, co dotyczy języka angielskiego biznesowego, aby móc odnieść sukces zawodowy. Najważniejsze jest bowiem to, żeby używać go rozważnie i umiejętnie. A tę wiedzę zapewni wam właśnie „Business English Magazine”

Zapach, który zawładnął wszystkimi…

Prawie każdy z nas codziennie używa perfum. Pozwalają one zmienić nasz własny zapach na coś innego, wyjątkowego. Idziemy do sklepu i wybieramy godzinami najbardziej odpowiadające nam zapachy. Jeśli tylko nas stać, stoimy przed półką z najdroższymi pachnidłami, jakie są w sklepie, dumnie unosząc głowę. Jednak jeżeli nie możemy pozwolić sobie na tak drogi wydatek, spoglądamy tęsknie na tę najwyższą półkę i szukamy czegoś nietypowego wśród tych tańszych. Przyznajcie – czy tak właśnie nie jest? Sama uwielbiam różnego typu zapachy i zwracam wyjątkową uwagę na swoje odczucia. Kilka wieków temu też tak było… Tylko na świecie chodził wybitny perfumiarz – Jan Baptysta. Miał niesamowity talent i postanowił go wykorzystać. Chciał stworzyć najpiękniejsze perfumy, jakie mogą być na świecie. Czy udało mu się to? Jaką drogę wybrał? Co z tym wszystkim ma wspólnego seria morderstw na młodych kobietach?
 

Tytuł: Pachnidło: Historia mordercy
Reżyser: Tom Tykwer
 
O Pachnidle usłyszałam po raz pierwszy od swojej polonistki z gimnazjum. Opowiadała o tym filmie z pasją, co przyciągnęło moją uwagę. Postanowiłam, że obejrzę kiedyś tę ekranizację. Jednak, jak to u mnie bywa, szybko zapomniałam o tej produkcji. Lecz w liceum znowu obiła mi się o uszy. Pachnidło zbierało i wciąż zbiera naprawdę pozytywne opinie, co ostatecznie zachęciło mnie do obejrzenia go. Wiele słyszałam też o książce, którą również planuję przeczytać. Tymczasem, jakie mam odczucia po ekranizacji?
 
Motyw jest niezwykle rzadko spotykany. Nikt raczej nie porusza tematu perfum, a jeśli nawet, to w kwestii ich zapachu, a nie procesu powstawania. W tym filmie jest zwrócona uwaga przede wszystkim na ten aspekt, co bardzo miło mnie zaskoczyło. W dodatku akcja rozgrywa się w czasach, które od lat mnie intrygują. Jest to bardzo ciekawe połączenie – XVIII wiek, niesamowite zapachy i pewien morderca, który chce spełnić swoje jedno marzenie… Nie brzmi to intrygująco?
 
Fabuła jest naprawdę wciągająca. Mimo faktu, że nie miałam możliwości obejrzenia całej produkcji jednego dnia, nie mogłam się doczekać, kiedy poznam zakończenie. Cały czas zadawałam sobie pytanie, jak ta historia się skończy. A muszę przyznać, że wydawała się bardzo nieprzewidywalna. Miałam pewność, że udało mi się przewidzieć kolejny ruch Jana, gdy tymczasem byłam zaskakiwana przez kolejne nieprawdopodobne wydarzenia. Nie mogłam znaleźć schematu, co irytowało mnie, ale w ten pozytywny sposób, który wydobywa pokłady niekończącej się ciekawości.  
 
Jest to dość znany film i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Czyżby miały się pojawić tajemnicze demony, które będą wysysać ludzką krew? Nie, to zdecydowanie nie ten typ! Nie ma tu żadnego dreszczyku strachu czy zniecierpliwienia. Na pewno nic dziwnego nie wyskoczy zza muru. Jednakże nie zmienia to faktu, że ekranizacja jest przerażająca na swój sposób. Opowiada historię, która przynajmniej częściowo mogłaby się wydarzyć. A może już się wydarzyła? Właśnie to sprawiło, że rozumiałam, dlaczego właśnie tak się dzieje. Jak już wspomniałam, nie byłam w stanie przewidzieć kolejnych wydarzeń, ale potrafiłam je zaakceptować, mimo że wydawały się wstrząsające. Zdałam sobie sprawę, że nic już nie mogło zatrzymać mordercy, a co najgorsze, wiedziałam, dlaczego właśnie tak postępuje.
 
Główny bohater – Jan – od razu przykuł moją uwagę. Jest to wyjątkowo rozbudowana postać, która posiada w sobie dużo pozytywnych cech. Zaskakujące, jak umiał je wykorzystać do czynienia zła. One potrafiły wytłumaczyć każde jego zachowanie, budząc przy tym podziw, ale również obrzydzenie. Wydawał się niesamowitą postacią, która wprowadza wiele do życia spotkanych ludzi, a tak naprawdę niósł za sobą śmierć. Jest to bardzo głęboko poruszona symbolika, dająca wiele kwestii do rozważań.
 
Jednakże aktor odtwarzający rolę głównego bohatera niezbyt mnie przekonał. Na pewno nie grał źle, ale nie wyróżniał się też niczym szczególnym. Jestem pewna, że pod pewnym względem zawiódł. Bez wątpienia była to wyjątkowo trudna rola, dająca pole do popisu, ale niestety niewykorzystana przez Bena Whishawa. Pojawiło się też wiele epizodycznych postaci, lecz na żadną nie zwróciłam większej uwagi. 
 
Spodziewałam się czegoś innego po Pachnidle, jednak ostatecznie mam bardzo dobre odczucia. Film pozytywnie mnie zaskoczył swoją oryginalnością i rozbudowaną fabułą. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że wiele ludzi może mieć odmienne zdanie. To nie jest film dla każdego.  

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia