„Zelda”. Kiedy rzeczywistość staje się grą

W przeciwieństwie do omawianych wcześniej przeze mnie filmów krótkometrażowych, Zelda nie jest animacją. To opowieść, która sprawia wrażenie w pełni realistycznej, by ujawnić w końcu motyw rodem z gry komputerowej.

W sercu oceanu

Słychać wokół szum oceanu. W powietrzu unosi się zapach świeżości. A lekka bryza owiewa policzki. Na horyzoncie widać tylko nieskończone pokłady zielonkawej wody, a na niebie latają morskie ptaki. Lecz chwila… Coś pojawia się na horyzoncie. To malutka czarna kropeczka, ale powoli się zbliża. Przez lunetę już widać – to piracki statek. Załoga wpada w panikę, wszyscy biegają w tę i w tamtą stronę. Chcą zawrócić i uciekać, póki jeszcze jest czas, póki są szanse na przeżycie. Ale ty tylko patrzysz i z uśmiechem na ustach czekasz. Wiesz, że za chwilę przeżyjesz przygodę swojego życia. 

Tytuł: Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara
Reżyser: Joachim Rønning, Espen Sandberg

Salazar nienawidził piratów. Odkąd zaczął pływać po morzach i ocenach, niszczył ich statki i ich zabijał. Był postrachem wszystkich buntowników. Każdy statek piracki omijał go z daleka. Jednak pewnego dnia Salazar popełnił błąd: pozwolił się oszukać pewnemu młodzieńcowi – Jackowi Sparrowowi. Młody pirat uwięził swojego wroga w trójkącie bermudzkim. Lecz po latach żądny zemsty korsarz uwalnia się z więzienia i oceany znowu zaczynają drżeć z przerażenia.

Piraci z Karaibów są dla mnie bardzo sentymentalnym cyklem filmów. Od dziecka fascynowali mnie buntownicy na morzu. Wtedy nie widziałam w tym nic złego, w końcu kreacja korsarzy była tajemnicza i intrygująca. Uważałam ich za wyjątkowo dobrych ludzi, którzy walczą o wolność. Już jako trochę starsze dziecko zrozumiałam, że nie do końca tak jest. Jednak to nie przeszkadza mi w oglądaniu z zafascynowaniem ich historii. Gdy tylko usłyszałam, że pojawi się kolejna część Piratów z Karaibów, nie miałam wątpliwości, że odwiedzę kino i zapoznam się z kolejną przygodą nieokrzesanego Jacka Sparrowa. Czy spełniła moje oczekiwania?

Niestety, nie do końca. Zaczynam podejrzewać, że te filmy są kontynuowane wyłącznie dla pieniędzy. Kiedyś cała historia opierała się na ciekawym pomyśle i do teraz nie pojawiło się już nic nowego, co jest dużą wadą. To wszystko staje się sztampowe i podlega jednemu schematowi: jakaś klątwa rzucona lata temu, o której nagle się dowiadujemy, walka z nią i jakimś dawnym wrogiem, który nie wiadomo skąd się wziął. Z tego, co sobie przypominam, żadna część nie była od tego wolna. I na początku robiło to odpowiednie wrażenie, ale teraz już się nudzi. Tym bardziej że miałam bardzo duże wymagania co do Zemsty Salazara. Minęło sześć lat od czwartej części, więc to miał być wielki powrót. A wcale taki wielki nie był.

Fabuła miała wiele wątków, lecz w dużej mierze było to pozorne, gdyż ich nie rozbudowano. Tylko ten główny został dostatecznie opisany, a reszta, mimo że ciekawa, ginęła w tłumie, nad czym ubolewam. W mojej głowie pojawiało się wiele pytań i chciałam poznać na nie odpowiedzi, a nie było mi to dane. Na szczęście historia okazała się bardzo wciągająca. Siedziałam i patrzyłam jak urzeczona, co stanie się dalej, do czego prowadzą poczynania Jacka i Henry’ego. Dlatego wszystko minęło mi bardzo szybko. Mam wręcz wrażenie, że za szybko. Film trwa dwie godziny, więc nie jest krótki, choć krótszy w porównaniu ze swoimi poprzednikami. 

Nie przepadam za akcją w produkcjach, ale tutaj ją uwielbiam. Jest barwna i trzyma w napięciu. Nie można oderwać od niej wzroku, bo zawsze można coś przegapić, a przecież to byłoby straszne. Do tego dochodzi wiele niesamowitych efektów specjalnych, które pozwalają przenieść się do świata oceanów i tajemnic. 

Ze wszystkich bohaterów najbardziej do gustu przypadła mi Carina. Od początku wie, czego chce, i dąży do tego. Nawet jeśli zostanie rozczarowana, to nie załamuje się, tylko brnie dalej, by spełnić swoje pragnienia. Przyjmuje życie takie, jakie jest, ale przy tym próbuje zmienić je na lepsze. Jest nieco zarozumiała i zbyt pewna siebie, ale cechuje się też olbrzymią empatią, która pozwoliła mi ją polubić. Poza tym moją uwagę jak zawsze przykuł Barbossa. Nie wiem do końca, czemu tak bardzo lubię tego bohatera, ale bez niego Piraci z Karaibów byliby nudni. W tej części również był w formie. Żałuję trochę, że było tak mało samego Jacka i Willa Turnera. 

Jestem pod olbrzymim wrażeniem obsady filmu, gdyż była naprawdę dobra. Aktorzy odgrywający role Jacka, Barbossy i Salazara poradzili sobie z rolami perfekcyjnie. Johnny Depp ukazał się z całym swoim kunsztem aktorskim. Podziwiam go, gdyż potrafi zagrać specyficzne i przede wszystkim trudne role, radząc sobie z nimi doskonale. W Zemście Baltazara chciałam ujrzeć również Orlanda Blooma, lecz jego rola tym razem nie była zbyt duża. 

Zawiodłam się na tej części, ale i tak jestem w siódmym niebie, że ją obejrzałam. I mimo wad była ona lepsza od swojej poprzedniczki. Jeśli oglądaliście poprzednie części, nie ma się co zastanawiać – trzeba obejrzeć i tę. Tym bardziej że scena końcowa pokazuje rozpoczęcie nowej historii, więc możemy czekać na kolejne przygody naszych piratów. 

Bajki i baśnie nowego świata

Najbardziej magiczne historie nie dzieją się wcale za górami, za lasami i nawet nie dawno temu. Jedna z nich, opisana przez Guillerma del Tora, zdarzyła się w USA w latach pięćdziesiątych i jak każda baśń była o odwadze i miłości.

„Totemy”. Piękno wizualnej prostoty

Krótkometrażowa animacja Totemy zabiera nas na osiem minut do pięknego wizualnie świata, w którym przeplata się ze sobą rzeczywistość ludzi i zwierząt.

Perełki filmowe

Nagły wzrost temperatury, jaki zaobserwowaliśmy ostatnimi czasy w Polsce, oznacza nieubłagany odpływ widzów z kin. Warto wybrać się tam jednak na te niecałe dwie godziny, bo jak zawsze znajdzie się kilka produkcji wartych uwagi. Zapraszam na przegląd perełek filmowych z poprzedniego miesiąca.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia