Muzyczne inspiracje

źródło
Czesław Niemen
Zasłużył się jako polski kompozytor, piosenkarz i autor tekstów piosenek. Uczęszczał do szkoły muzycznej w Grodnie, śpiewał również w szkolnym zespole i chórze kościelnym.



Dziwny jest ten świat to jeden z najsłynniejszych utworów tego artysty. Charakterystyczny organowy wstęp i zakończenie zostały skomponowane przez Mariana Zimińskiego.





















Dziwny jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła, i dziwne jest to, że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek




Już pierwsze słowa wskazują na bardzo egzystencjalną tematykę utworu. Traktuje on o nienawiści, którą sieją prości ludzie przechadzający się ulicami. Zło dominuje dobro i świat staje się po prostu dziwny. 

Czasem aż wstyd przyznać się, a jednak często jest, że ktoś słowem złym zabija tak jak nożem


Jak głosi cytat z Małego Księcia, wśród ludzi jest się także samotnym, i tego dowodzi również Niemen w swoim utworze. Słowo jest w stanie zadać największy cios i przysporzyć wiele cierpienia, a ludzie powinni traktować siebie jak bracia i siostry, tymczasem są dla siebie wrogami, a świat staje się szary. 

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim 

Mimo zewsząd otaczającego zła pozostaje wiara w dobrych ludzi, za sprawą których świat nie pogrąży się w zawiści oraz świadomym zadawaniu bólu drugiej osobie. Jednym dobrym uczynkiem można zdziałać bardzo wiele, trzeba się tylko wykazać otwartym sercem. 

Nadszedł już czas, najwyższy czas, nienawiść zniszczyć w sobie

Zdanie mówiące wszystko. Aby zacząć nieść dobro, trzeba przede wszystkim zmienić samego siebie, by móc pomagać innym. Jeżeli nosimy w sobie złość i  żal, nigdy nie uda nam się osiągnąć zamierzonego celu.  Nienawiść będzie nas niszczyła i zatruwała od środka. Dlatego tak ważna jest wewnętrzna przemiana każdego człowieka.

Chrystus wstąpił do kin

źródło
Sezon na Biblię trwa, niedawno mogliśmy oglądać Noego, teraz sam Jezus Chrystus próbuje zamienić wiarę w zielone banknoty. Syn Boży powalczyć musi ze sporą konkurencją: amerykańską buntowniczką (Niezgodna), byłym jeńcem japońskiego obozu (Droga do zapomnienia), polskimi młodymi gniewnymi (Hardkor Disko), ofermowatymi policjantami (Kochanie, chyba cię zabiłem), tancerzami w czasach rozkwitu AIDS (Test na życie) i Eskimosami (Sarila).

Niezgodna

źródło
Rząd próbuje stworzyć idealne
społeczeństwo poprzez selekcję. Każdy nastolatek musi przejść odpowiedni test,
dzięki któremu zostanie wcielony do określonej grupy reprezentującej jedną
cechę charakteru – prawość, altruizm, nieustraszoność lub erudycję. Młoda
Beatrice rzuca wyzwanie bezwzględnemu systemowi i przyłącza się do buntowników
żyjących w podziemnym świecie.

Moda na nastoletnie antyutopie
trwa w najlepsze. Niezgodna próbuje
podpiąć się pod sukces Igrzysk śmierci,
stając się jej klonem. Znów mamy klimat totalitarnej przyszłości i odważną
nastolatkę próbującą pogodzić walkę z systemem z miłością do tajemniczego
przystojniaka. Film Neila Burgera nie wnosi nic nowego do gatunku, stając się
kolejną opowiastką przeznaczoną tylko dla fanów książkowego oryginału. Tych
jest jednak dość sporo, obraz odniósł bowiem w kinach umiarkowany sukces.
Twórcy kują żelazo póki gorące i kręcą już następną część cyklu; w końcu
dojdzie do momentu, gdy ciągłe schematy znudzą się nastoletniej publice.

Nasza recenzja książki tutaj.

Droga do zapomnienia

źródło
Eric Lomax przeżył niegdyś piekło
w japońskim obozie jenieckim. Wyczerpująca praca i bestialskie przesłuchania
doprowadziły go prawie do śmierci. Teraz, wspierany przez swoją nową żonę,
Patti, wyrusza w celu odnalezienia swojego dawnego dręczyciela.
Niezwykła historia Lomaxa stała
się podstawą sukcesu jego książki (nasza recenzja tutaj), który niestety
nie został przełożony na wysoką jakość adaptacji jego wspomnień. Jonathan
Teplitzky obrał sobie za cel jak największe wzruszenie widzów, wykorzystując
przy tym ckliwość i naiwność. Z zajmującej opowieści
stworzył rzewną historyjkę, z bohatera z krwi i kości, figurkę z plakatu. Można
zaakceptować powściągliwą formę, jeśli tylko nie jest przejawem pójścia na
łatwiznę. Niestety o Drodze do
zapomnienia
szybko zapomnicie; to film rażący przeciętnością i zmarnowanym
potencjałem dramaturgicznym.

Hardkor Disko

źródło
Tajemniczy i osamotniony Marcin
po przyjeździe do miasta poznaje młodszą od siebie Olę. Dziewczyna zaprasza go
do swojego świata, w którym panują hedonizm, niekończące się imprezy i
nielegalne narkotyki. Mężczyzna przybył jednak z precyzyjnym planem zemsty, o
którym wie tylko on…
Hardkor Disko miał być świeżym powiewem w polskim kinie. Po części mu
się to udało – debiut reżyserski Krzysztofa Skoniecznego poziomem realizacji
bije większość polskich filmów na głowę, i to pomimo śmiesznie niskiego
budżetu. Z drugiej strony za tymi ciekawymi i pięknie skomponowanymi kadrami
kryje się pustka. Bohaterowie filmu to galeria zepsutych typów, którym używki i
balangi zastępują prawdziwe ludzkie uczucia. Młode społeczeństwo jest
wypaczone, króluje zgnilizna moralna i duchowa. Niezbyt to oryginalne, prawda? Być
może Skoniecznemu brakuje tylko porządnie napisanego skryptu, dzięki któremu
będzie mógł nam powiedzieć coś więcej oprócz oczywistych banałów.

Syn Boży

źródło
Kinowa wersja serialu Biblia prezentuje całokształt życia
Jezusa Chrystusa – od cudownych narodzin, poprzez nauczanie, aż po ukrzyżowanie
i męczeńską śmierć.
Z jakiegoś powodu tematyka
biblijna święci ostatnio triumfy. O ile dla Hollywoodu chrześcijańskie postacie to
tacy sami bohaterowie jak Superman czy Thor, ubrani tylko w starożytne szatki,
kanał History Channel podszedł do nich z konserwatywnym szacunkiem. Dla
leniwych, którym nie w smak oglądanie 10-odcinkowego miniserialu, przygotowano
wersję kinową.
Twórcy nakręcili film po bożemu, nie bawiąc się w wieloznaczne
odczytywanie postaci i kilkubarwne odcienie. Ci, którym spodobało się Ostatnie kuszenie Chrystusa, na tym
wynudzą się na śmierć. Pod względem realizacyjnym całość trzyma poziom,
starając się nie odstawać znacznie od amerykańskich superprodukcji, pod
względem treści to prostu ilustracja Biblii. Ładna, kolorowa, z Jezusem o
długich falowanych włosach i olśniewającym uśmiechu. Wielu to wystarczy.

Kochanie, chyba cię
zabiłem

źródło
Policjant Wierzbowski,
samozwańczy Brudny Harry, zostaje przydzielony przez zniecierpliwionego jego
wybrykami szefa do eksperta od papierkowej roboty, Grasia. Wkrótce duet będzie
musiał rozwiązać sprawę Jana, który przez przypadek stał się zabójcą niewiernej
żony i jej kochanka.
Polscy twórcy z niezwykłą
regularnością i precyzją najlepszego seryjnego mordercy próbują zabić gatunek
zwany komedią. Ich standardową bronią są niemrawy scenariusz pełen oklepanych,
pseudo-śmiesznych zwrotów, banalni, ciosani grubą kreską bohaterzy i aktorzy
dobrani według bardzo nudnego klucza. Jednak w tym filmie rozczarowuje przede
wszystkim postawa Arkadiusza Jakubika, który zdołał odciąć się od emploi
wioskowego głupka i grać świetne, różnorodne role, by znów wrócić do punktu
wyjścia. Tylko duże kłopoty finansowe albo brak szacunku do samego siebie
byłyby w stanie go usprawiedliwić.

Test na życie

źródło
San Francisco, połowa lat 80.,
Frankie ubiega się o rolę w przedstawieniu znanej trupy tanecznej. Pomijany
podczas prób, niepewny własnych możliwości, nawiązuje znajomość z Toddem,
popularnym ziółkiem słynącym ze swobodnego stylu życia. Tymczasem w tle szaleje
wirus AIDS, groźny i o nieznanym pochodzeniu.
Twórcy filmów o AIDS często
umieszczają swoje dzieła w burzliwym początku lat 80., kiedy to z jednej strony
wirus szalał po Ameryce, zbierając coraz większe żniwo, z drugiej wiedza o nim
była niewielka i stereotypowa. Reżyser Testu
na życie
próbuje na nowo spojrzeć na ten problem, tym razem pod bardzo
artystycznym kątem. Mamy tu i młodość, i homoseksualizm, i taniec śmierci,
wszystko mające sprawiać wrażenie głębokiego. Do tego jednak potrzeba ciekawego
ujęcia tematu, skupienia się na emocjach, a nie mnożenia banalnych metafor.
Tematyka, którą podejmuje autor, traci na powadze i staje się tylko pokazem
stereotypów.

Sarila

źródło
Złe zaklęcia sprawiają, że od
plemienia Eskimosów odwraca się szczęście. Jedynym sposobem na pokonanie czarów
jest wyprawa do legendarnej krainy Sarila, w której mieszkają podobno tylko
dobrzy ludzie. Na czele ekspedycji staje odważny syn wodza Putulik, wspierany
przez swoją narzeczoną Apik, czarodzieja Markussiego, niesfornego leminga i
zaprzęg psów husky.
Kto wpadł na pomysł, żeby
wpuszczać do kin animację rozgrywającą się wśród śniegów mroźnej krainy, kiedy
za oknem słoneczna pogoda – nie wnikam. Dystrybutorzy pragnęli chyba uszczknąć
trochę z sukcesu Krainy lodu, i
podobnie jak w przypadku Królowej Śniegu
nie osiągnęli spodziewanego rezultatu. Oprócz braku wyczucia czasu, zabrakło
chyba ciekawej fabuły. Wyraźnie zarysowani bohaterowie to jednak za mało na
coraz bardziej urozmaiconym rynku animacji komputerowych.

Muzyczne inspiracje w życiu codziennym

Drodzy czytelnicy,

Redakcja rozwija się prężnie. Od lipca ruszamy z cyklami Poznaj tajniki języka ojczystego oraz Oddaj się pasji. Mało tego – rozpocznie się także cykl muzyczny zatytułowany Muzyczne inspiracje, w ramach którego raz w tygodniu będziemy publikować artykuły związane z muzykami inspirującymi nas na co dzień.

W kręgu osobistości muzyki zarówno polskiej, jak i zagranicznej, m.in.:
Stevie Wonder
Marek Grechuta
Czesław Niemen
Jon Bon Jovi
Elton John
Freddie Mercury
Elvis Presley
John Lennon
Bob Marley
Rysiek Riedel
Whitney Houston
Amy Winehouse
Anna Jantar
Anna German
Michael Jackson.
W artykułach przedstawimy nie tylko biografie muzyków – czytelnicy będą mogli również wysłuchać ich utworów oraz zapoznać się z ciekawymi interpretacjami zawartych w nich słów.
Cykl prowadzić będą: główna redaktor działu muzycznego Monika Zaremba wraz z redaktorkami. 

Bon Jovi – legenda rocka

Źródło
Kiedy Twoja piosenka staje się częścią życia innych ludzi i zapisuje się w ich pamięci, to jest to prawdziwa magia. W ten sposób stajemy się nieśmiertelni.
Jon Bon Jovi

Bon Jovi to jeden z tych zespołów, który zna niemalże każdy człowiek na ziemi.
It’s My Life, Alway i Livin’ On A Prayer to utwory, które powszechne są nie tylko wśród zatwardziałych fanów tego zespołu, ale nawet przedstawicieli coraz to młodszego pokolenia, które dopiero zaczyna przygodę z muzyką. Można powiedzieć, że zespół Bon Jovi jest legendą muzyki rockowej.

Książka Bon Jovi Kiedyś byliśmy piękni, mimo że opowiada o muzykach i o ich historii w zespole, to również działa na zmysł wzroku czytelnika poprzez piękne fotografie. Mamy do czynienia ze świetnie wydanym albumem w pięknej oprawie. Książka zawiera mnóstwo zdjęć, a autorem większości z nich jest Phil Griffin. Jednak nie tylko Phil jest twórcą tego fenomenalnego albumu, ale także członkowie zespołu –
Źródło

Frontman i wokalista grupy Jon Bon Jovi, gitarzysta Richie Sambora, klawiszowiec David Bryant, perkusista Tico Torres. Opowiadają o sobie i przedstawiają relacje, jakie między nimi panują.

Ludzie postrzegają nas jako grupę braci.
Czasami na scenie stoimy tak blisko siebie, że nie dałoby się między nas włożyć kartki papieru.



Ten fragment wypowiedzi Tico uzmysławia nam, że Bon Jovi to rodzina. W tym składzie członkowie  niezmiennie grają od 1983 roku, tworząc zgrany zespół, który podbija świat. Dzięki albumowi fani mogą znaleźć się po drugiej stronie sceny – za kulisami.
Opowieść zawarta w książce dotyczy momentów od narodzin zespołu do słynnej trasy Lost Highway z 2008 roku. Są to wspomnienia dwudziestopięcioletniej kariery muzycznej. Członkowie mówią o sobie w sposób ciepły i opisują swoje więzi. Bohaterowie również wspominają o swoich kryzysach i problemach, ale jest to dość wybielony temat. W albumie jednak najważniejsze jest to, że możemy wejść za kulisty zespołu. Jest to wielkie przeżycie dla prawdziwego fana grupy. Taki czytelnik wyrusza w sentymentalną podróż. Jon Bon Jovi wspomina, że chciałby, aby jego utwory wciąż pozostały aktualne. I dopóki ma słuchaczy, jego marzenie się spełnia.
Moim zdaniem książka jest dopieszczona pod każdym względem. Czytelnik poznaje stopniowo historię zespołu, zagłębia się w nią i przemierza ścieżki jego kariery – zupełnie od innej strony. Dzięki fotografiom nie tylko czytamy o ich historii, ale także ją obserwujemy. Jestem zachwycona albumem i tak doskonałym wydaniem. Szczerze polecam go każdemu fanowi zespołu i nie tylko…

Źródło

Witaj w XXI w., Kapitanie

Źródło

Machina Marvel & Disney pędzi
nieubłaganie i nic jej nie powstrzyma (przynajmniej przez najbliższe kilkanaście
lat), a jej kolejny produkt – Kapitan
Ameryka: Zimowy żołnierz
– zawitał już do kin. Bohater USA musi zmierzyć
się nie tylko z silnym wrogiem, ale także z Wesem Andersonem i jego bogatą ferajną
(Grand Budapest Hotel), Noem we
własnej osobie (Noe: Wybrany przez Boga),
hiszpańskim rzeźbiarzem (Artysta i
modelka
) i warszawiakami (Stacja
Warszawa
).

Grand Budapest Hotel

Źródło
Film przedstawia niezwykłe przygody portiera z hotelu z Europy Wschodniej w czasie międzywojnia. Mężczyzna zostaje
uwikłany w dwie duże afery: walkę o przejęcie wielkiego rodzinnego majątku i
kradzież bezcennego starego obrazu.
Wesa Andersona albo się kocha,
albo nienawidzi. Przeciwnicy jego specyficznego, ze wszech miar oryginalnego
stylu, niech ominą ten film szerokim łukiem, dla sympatyków to od dawna pozycja
obowiązkowa.
Reżyser daje upust swojej
nieokiełznanej fantazji i komponuje kadry z dbałością genialnego plastyka. W
inteligentny sposób bawi się zdjęciami, montażem i dialogami. I jak w
większości jego obrazów, bogata forma znajduje swoje odzwierciedlenie w pomysłowej
treści. Grand Budapest Hotel jest
niczym staromodna pocztówka znaleziona po latach, przywołująca cudownie
nostalgiczne wspomnienia. Wyidealizowane, cukierkowe, ale dzięki temu oddające
należny hołd czasom minionej kultury. Wisienką na torcie jest znakomita obsada,
wśród której bryluje szczególnie Ralph Fiennes w głównej roli.

Noe: Wybrany przez
Boga

Źródło

Zainspirowana biblijną historią
opowieść o Noem, człowieku, który dostaje od Boga niezwykłą misję uratowania
ludzkości i zwierząt. Aby ocalić siebie i swoją rodzinę przed ogromnym potopem,
musi podjąć się wybudowania wielkiej arki.

Ten film zaskakuje recenzjami,
ocenami skaczącymi z najniższych rejestrów do samego czubka skali. Jedni
twierdzą, że to ciekawe, niecodzienne widowisko. Nie będące lustrzanym odbiciem
historii znanej z Biblii, ale raczej indywidualnym (na ile pozwolili
producenci) spojrzeniem Darrena Aronofsky’ego. Inni psioczą na dziurawość scenariusza i
stawianie w pół drogi – nie jest to ani pełnoprawny blockbuster, ani przejmujący
dramat o stojącym na skraju przepaści superbohaterze. Jak jest naprawdę,
musicie się przekonać po seansie.

Kapitan Ameryka:
Zimowy żołnierz

Źródło

Kapitan Ameryka staje przed
kolejnymi zadaniami, których niepowodzenie grozi światowym zagrożeniem. Razem z
Czarną Wdową łączy siły, by ujawnić szeroko zakrojony spisek. Tym razem będzie
musiał zmierzyć się z nieoczekiwanie trudnym wrogiem – Zimowym Żołnierzem,
będącym jego dawnym przyjacielem.

Dzieła Marvela z drugiej fazy (po
Avengers) przyjmowane były z
mieszanymi bądź niezbyt pochlebnymi recenzjami; druga część Kapitana Ameryki przełamuje tę passę i wysoko
ustawia poprzeczkę przed Avengers:
Age of Ultron
.
Największą zaletą filmu jest
obranie zupełnie innej stylistyki niż w poprzedniej części. O ile Pierwsze starcie było old-schoolowym akcyjniakiem,
o tyle Zimowy żołnierz to rasowe kino
szpiegowskie. Ta zmiana tonacji zapobiegła tak częstej w przypadku sequeli
wtórności – obraz zachował świeżość, spełniając jednocześnie wszystkie założenia
blockbustera. Kapitan Ameryka nieoczekiwanie stał się najciekawszym marvelowskim herosem, jego losy emocjonują i zapewniają świetną rozrywkę nie
tylko fanom komiksów. Fabuła jest niegłupia, a dramatyczne rozterki bohaterów
doskonale wyważone.

Artysta i modelka

Źródło

Francja podczas drugiej wojny
światowej. Żona rzeźbiarza w podeszłym wieku proponuje schronienie napotkanej
młodej uciekinierce z obozu w zamian za pozowanie dla męża. Z czasem tych dwoje
ludzi zaczyna łączyć specyficzna więź składająca się z podziwu i zachwytu nad
pięknem oraz mądrością.

Znany na świecie hiszpański
twórca Fernando Trueba rozczarował. Już jego poprzedni film, Chico i Rita, pod pozorem intrygującej
formy i intelektualnego dramatu skrywał banały i pustkę; z tym dziełem jest
podobnie. Tym razem autor wykorzystał stylistykę czarno-białą i wzniosły
związek artysty i zwyczajnej kobiety. Przedstawieni bohaterowie są miałcy,
historia ich fascynacji nie ciekawi nawet przez chwilę. Postacie zbudowane są
na oczywistych kontrastach: bezpretensjonalna, radosna młoda i znużony, mądry
stary. Również pozbawienie filmu kolorów nie ma żadnego uzasadnionego sensu,
wydaje się tylko kolejną zachcianką reżysera w celu nadaniu swojemu dziełu
nutki artyzmu.

Stacja Warszawa

Źródło

Film składa się z pięciu nowel
opowiadających o współczesnych mieszkańcach Warszawy. Ich losy częściowo
przeplatają się wzajemnie.

Obrazy nowelowe to w polskim
kinie nie zjawisko niespotykane, ale z tak kiepskim rezultatem dawno nie
mieliśmy do czynienia. Nasza stolica w oczach pięciu reżyserów to miasto pełne
nieszczęść i stereotypów. Scenariuszowa mozaika ledwo się trzyma, pozlepiana
kiepskim klejem obnaża raz po raz kolejne dziury fabularne. Bohaterowie są
nudni i bardzo słabo scharakteryzowani, a to przecież oni powinni tworzyć
główny trzon akcji. Tym większa ujma dla autorów, że nawet zdolni aktorzy nie
poradzili sobie z pustką filmu.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia