Zac Efron i spółka

źródło
W tym tygodniu Zac Efron i wschodzące gwiazdy Hollywoodu (Michael B. Jordan i Miles Tiller, którzy zagrają razem w nowej wersji Fantastycznej Czwórki, oraz Imogen Poots) spróbują nas rozśmieszyć w komedii Ten niezręczny moment.

Oprócz tego cały wysyp różnorodnych premier: najnowszy film braci Coen Co jest grane, Davis?, przygodowo-wojenni Obrońcy skarbów, thriller akcji z Liamem Neesonem Non-Stop, nominowany do Oscara dokument Scena zbrodni, holenderski Borgman, reprezentujący kino artystyczne Nieznajomy nad jeziorem i polskie Nic wielkiego.

 

Co jest grane, Davis?
źródło
Tytułowy Davis to przenoszący się
z jednej kanapy na drugą, z podrzędnego nowojorskiego baru do kolejnego,
intrygujący muzyk. Davis szuka nie tylko swojego miejsca w świecie, ale także
wciąż uciekającego mu kota. Po drodze marzy o zrobieniu wielkiej kariery
muzycznej. Gra co prawda z Justinem Timberlakiem, ale nie da się ukryć, że
muzycy mijają się w doborze repertuaru. Davis na pewno nie jest mistrzem w
podejmowaniu właściwych decyzji. Nieustająco zostawia i zabiera rzeczy od dziewczyny przyjaciela, z którą sam miał romans.
Filmy braci
Coen zawsze były doceniane i nagradzane – zarówno przez krytyków, jak i przez
widzów. Tym bardziej zaskakujący wydaje się fakt, iż ich najnowszy obraz nie otrzymał worka nagród, zdobywając jedynie kilka wyróżnień w drugorzędnych
kategoriach. Niesłusznie, gdyż Inside
Lleywin Davis
utrzymuje poziom ostatnich dzieł słynnego rodzeństwa. Film
zanurzony jest w niezwykłym klimacie sceny folkowej lat 60., a przez to wydawać się
może dość egzotyczny dla polskiego widza. Warto jednak kupić bilet do tego świata.
Coenowie zabierają nas w melancholijną podróż wzbogaconą świetnym aktorstwem
(zupełnie niedoceniony Oscar Isaac w głównej roli) i cudowną muzyką. Dodatkowo
miłośnicy amerykańskiego duetu reżyserskiego przeżyć w kinie mogą niemałą frajdę,
odnajdując kolejne smaczki i odwołania do najsłynniejszych dzieł swoich idoli.

Obrońcy skarbów
źródło
Lata II wojny światowej. Na
polecenie Hitlera naziści grabią największe dzieła sztuki, wśród nich
arcydzieła Michała Anioła i Leonarda da Vinci. Dekretem prezydenta Stanów
Zjednoczonych kilku skromnych historyków musi przekształcić się w grupę agentów
do zadań specjalnych i na własną rękę odnaleźć i ocalić zrabowane skarby
kultury. Porzucają wszystko, czym do tej pory żyli, i trafiają w wir działań
wojennych.
George Clooney wybrał się na
wojnę i zabrał ze sobą plejadę hollywoodzkich gwiazd. Szkoda tylko, że w jego
militarnym ekwipunku nie znalazło się miejsce na dobry scenariusz. Obrońcy skarbów zgłębiają modną ostatnio
tematykę kradzieży dzieł sztuki przez nazistów. Na ten temat wydano ostatnimi
czasy kilka książek, jedną z nich podjął się zekranizować Clooney. Po
ostatnich, dosyć gorzkich w wymowie, filmach zdecydował się obrać zupełnie
przeciwny kierunek. Nie zachował jednak umiaru, przez co jego dzieło stało się lukrowaną
laurką, z wyblakłymi, nudnymi bohaterami. To nie jest obraz zły, ale przede
wszystkim rozczarowujący. Mogło powstać inteligentne dzieło w duchu wojennej przygody,
ale Clooney zabłądził, a wraz z nim reszta obsady.
Non-Stop
źródło
Agent federalny Bill Marks ma za
zadanie bronić bezpieczeństwa pasażerów linii lotniczych. Nie znosi latać, a
swoją pracę traktuje jako zło konieczne. Ale dzisiejszy lot będzie daleki od
rutyny. Chwilę po starcie na jego szyfrowany telefon przychodzi wiadomość z
żądaniem 150 milionów dolarów okupu. W przypadku odmowy co 20 minut ginąć
będzie kolejny pasażer. Wkrótce okaże się jednak, że przestępcom nie chodzi o
pieniądze. Stawka jest znacznie wyższa.
Liam Neeson dał się ostatnio
zaszufladkować jako twardziel kina akcji. Szkolił Batmana, walczył z wilkami i
mroźną zimą (Przetrwanie) ganiał w
poszukiwaniu córki (Uprowadzona) i
żony (Uprowadzona 2). Tym razem jest
jedyną osobą mogącą uratować pasażerów samolotu.
Jako agent Neeson spełnia się
znakomicie, ale to wiemy już od dawna. Jest męski, wszelkie problemy rozwiązuje
starymi sposobami: pięść i broń najlepszym sposobem na przestępców, a kiedy rzuca
one-linerami, wiemy, że mamy przechlapane. Aktor całkowicie przyćmiewa nudny
drugi plan, zapełniony sztandarowymi postaciami stewardess i pasażerów
prezentujących różne typy osobowościowe. Akcyjniaki z Neesonem przyzwyczaiły
nas do prostej, żeby nie powiedzieć prostackiej, fabuły, ale tym razem
scenarzyści przesadzili. Absurdalne i nielogiczne wydarzenia skutecznie niszczą
przyjemność z oglądania filmu, co przecież ma być jego główną zaletą.

Ten niezręczny moment
źródło
Prędzej czy później każda
dziewczyna zada swojemu chłopakowi kłopotliwe pytanie: I co dalej?. Potem jest już tylko gorzej – tak przynajmniej myślą
Jason, Daniel i Mikey – trzech kumpli, którzy na własnej skórze przekonali się,
że związki na dłuższą metę nie są dla nich. Przyjaciele
zawierają pakt: będą imprezować i podrywać laski, ale żaden z nich nie
zaangażuje się na poważnie. Czy uda im się wytrwać?
Zac Efron po krótkim romansie z
kinem nieco ambitniejszym, aczkolwiek przyjętym z mieszanymi uczuciami (Pokusa, Bez względu na cenę, Parkland),
i problemach prywatnych (odwyk) powraca do korzeni. Ten niezręczny moment nie jest, rzecz jasna, kolejną komedią, w
której Efron gra słodkiego chłopca z liceum, ale to wciąż ta sama przynależność
gatunkowa. To jednak skok w górę – gagi są zabawne, aktorzy grają dobrze (Miles
Teller kradnie niemal każdą scenę reszcie obsady), a całość jest przyjemną rozrywką
pomimo zdecydowanie oklepanego motywu (młodzi podrywacze zdają sobie sprawę z
wartości stałego związku, czy już tego gdzieś nie widzieliśmy?)

Scena zbrodni
źródło
Reżyser Joshua Oppenheimer
spędził siedem lat z emerytowanymi
dowódcami brygad śmierci w Indonezji. Gdy proponuje im filmowe odtworzenie
dokonywanych zbrodni, z wigorem załatwiają aktorów, dekoracje, kostiumy i
dyskutują o możliwych scenariuszach rekonstrukcji. Praca przy filmie obiera
jednak nieoczekiwany kierunek…
Wstrząsający dokument
przeznaczony tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Razem z reżyserem na niemal
dwie godziny zagłębiamy się w historię bestialskich mordów dokonywanych
podczas indonezyjskiego puczu w latach 60. Co mają do powiedzenia niegdysiejsi
oprawcy, czy odczuwają wyrzuty sumienia? Scena
zbrodni
szalenie intryguje podjętym tematem i wstrząsa do głębi
zaprezentowanymi historiami członków brygad śmierci. Niezwykłe to przeżycie
wysłuchać, co mają do powiedzenia po pół wieku od tamtych wydarzeń.
Borgman
źródło
Camiel Borgman – mężczyzna,
którego tożsamości nie znamy – ucieka ze swojej dotychczasowej kryjówki (labiryntu
podziemnych korytarzy w lesie) przed pogonią uzbrojonych mężczyzn. Schronienie
znajduje w mieszczańskim domu na przedmieściach. Pojawienie się Borgmana
spowoduje serię niepokojących i zagadkowych wydarzeń i odkryje prawdziwe
oblicze zamożnej, przykładnej rodziny: Mariny i Richarda, trójki ich dzieci
oraz niani…
Takiego kina nam brakuje. Borgman pokazuje, że Europejczycy
potrafią kręcić filmy intrygujące i oryginalne bez uciekania się w
pseudofilozoficzny bełkot. Obraz holenderskiego twórcy Alexa van der
Warmerdama, którego możemy kojarzyć z takich filmów, jak Ostatnie dni Emmy Blank czy Grimm,
operuje tajemnicą i niedopowiedzeniami, które z każdą sekundą coraz bardziej
wciągają widza w fabułę. Tytułowy osobnik z jednej strony fascynuje, a z drugiej
budzi autentyczne przerażenie. Niezwykle ciekawie wypada spotkanie między
tajemniczym lokatorem a bogaczami, ich wzajemne stosunki pełne manipulacji i agresji.
Film nie jest pozbawiony specyficznego czarnego humoru, a więc zdecydowanie nie
spodoba się wszystkim kinomanom.
Borgman pokazywany był na
zeszłorocznym festiwalu w Cannes, został też holenderskim kandydatem do Oscara.

Nieznajomy nad
jeziorem
źródło
Podczas cruisingu po plaży dla
gejów główny bohater zaprzyjaźnia się wprawdzie z brzuchatym outsiderem, ale
jego serce zdobywa charyzmatyczny wąsacz, który okazuje się… Nagrany w jednej
lokacji film wciąż zmienia tonacje: od porno thrillera, przez parodię do
metafory.
Ze wszech miar oryginalne kino
zapierające się rękami i nogami przed zaszufladkowaniem jako typowy film
gejowski ze sztampową historią i bohaterami odczuwającymi niezrozumienie ze
strony całego świata. To przede wszystkim interesujący thriller o
fatalistycznym pożądaniu, który doprowadza bohaterów na skraj życia i śmierci,
tyle że postacie to zupełnie nadzy mężczyźni, a akcja dzieje się nad jeziorem.
Film bawi się konwencjami, gładko przechodząc w kolejne stylistyczne maski. Aż
roi się tu od niecodziennej symboliki, podczas seansu musicie
więc przygotować się na ciągłe łamanie głowy w jej odgadywanie.

Nic wielkiego
źródło
Historia rodzeństwa Zosi i
Stasia, ich wspólnego dzieciństwa, relacji z rodzicami, w końcu wejścia w
pełnoletniość i dorosłość. Okres dojrzewania to ten specyficzny czas, kiedy
podejmujemy różne decyzje, których znaczenie będziemy rozumieć dopiero za kilka
lat. To także, a może przede wszystkim, czas kształtowania charakteru i szukania
siebie. Czasami taka podróż do własnego wnętrza jest, tak jak w przypadku
Stasia, zaskakująca i kręta. Młody chłopak może nie być gotowy na to, co tam
odkryje.
Teoretycznie jest to premiera
kinowa, praktycznie Nic wielkiego nie
było pokazywane prawie nigdzie. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać
w kilku czynnikach. Po pierwsze – jest to debiut Jana Gazickiego, młodego twórcy,
który zajął się również napisaniem scenariusza i pracą operatorską. Film
dysponował mikrobudżetem, co rzuca się w oczy w każdej jego sekundzie. Aktorzy
albo nie mają zbyt dużego doświadczenia, albo to po prostu zwyczajni
naturszczycy, m.in. uczniowie łodzkiego ogólniaka. Rzecz jasna, nikt nie
oczekuje od młodego debiutanta dzieła na miarę Jamesa Camerona, ale zdaje się,
że całość mogła wypaść zdecydowanie lepiej. Najgorzej sprawdza się scenariusz, pełen sztywnych i niezbyt głębokich dialogów. Fabuła jest chaotyczna, a reżyserowi
nie udaje się zaciekawić widza choćby na minutę. To dosłownie nic wielkiego.

Podstarzali agenci znów w modzie

źródło
Kevin Costner nie przejmuje się tykającym zegarem i w najnowszym filmie 72 godziny wciela się w rolę emerytowanego agenta, który (jakżeby inaczej) powraca do swojego fachu, by wykonać ostatnie zadanie.

Pozostałe premiery tygodnia to: Tajemnica Filomeny z nominowaną do Oscara Judi Dench, widowisko katastroficzne inspirowane historią Pompeje, brytyjski Mam talent o zwycięzcy tegoż konkursu, niemiecka komedia Mężczyzna prawie idealny i międzygwiezdna animacja Rodzinka nie z tej Ziemi.

Tajemnica Filomeny
źródło
Filomena Lee jest prostą,
religijną Irlandką. Jako młoda dziewczyna zaszła w ciążę  i zhańbiona,
została odesłana do klasztoru. Tam urodziła dziecko, które zakonnice oddały do
adopcji. 50 lat później Filomena postanawia odnaleźć syna. Pomaga jej Martin
Sixsmith – błyskotliwy dziennikarz polityczny, zainteresowany kontrowersyjnym
tematem.
Tajemnica Filomeny jest chyba najskromniejszym, obok Nebraski, filmem nominowanym do Oscara w
kategorii najlepszego obrazu roku. To skromna historia pozbawiona
wirtuozerskiej fantazji Grawitacji czy
szalonej jazdy bez trzymanki Wilka z Wall
Street
. Ten z pozoru niewyróżniający się dramat ujmuje całkiem innymi
wartościami. Przede wszystkim poruszającą fabułą. Stephen Frears zgłębia
dawne grzechy Kościoła Katolickiego, ale bez uciekania się w antychrześcijańską
propagandę. Najważniejsze są tu losy Filomeny, jej droga do odnalezienia syna,
a przy tym do wybaczenia dawnym oprawcom i samej sobie. Całość dopełnia bardzo
dobre, standardowe dla Judi Dench i Steve’a Coogana aktorstwo. Niekiedy siła
tkwi w prostocie i Frears to udowadnia.
Pompeje
źródło
Jest 79 rok naszej ery. Rzymskie
miasto Pompeje znajduje się w rozkwicie i na pozór nic nie zapowiada
nadchodzącej katastrofy. Milo, niewolnik i gladiator, przybywa do miasta, by
stoczyć walkę, która może dać mu wolność i prawo do ubiegania się o rękę
ukochanej Flavii. Kiedy Wezuwiusz wybucha, wyrzucając z
siebie potoki śmiercionośnej lawy, Milo musi wydostać się z areny, aby uratować
życie ukochanej kobiety, podczas gdy majestatyczne Pompeje pochłania żywioł.
Ten film spodoba się niemal
wyłącznie fanom Paula W.S. Andersona, twórcy cyklu Resident Evil i najnowszych Trzech
Muszkieterów
. Ci, którzy przebrnęli przez te dzieła, rozumieją, co mam na
myśli. Anderson zawsze raczy widzów nieprawdopodobną historią, pozbawioną
jakichkolwiek zasad logiki. Wady jego filmów można wymieniać godzinami:
chaotyczny montaż, irracjonalny scenariusz czy wreszcie kiepska reżyseria nie
potrafiąca zlepić wszystkich elementów w jeden sensowny kształt.
Tym razem widzowie nie dali się
nabrać na kino klasy B ukryte za etykietką z budżetem 100 milionów i nie
ruszyli tłumnie do kin. Film ten sprzedaje się na rynku międzynarodowym bardzo
przeciętnie i najprawdopodobniej z trudem wyjdzie na zero w finansowym rozrachunku.
72 godziny
źródło
Agent CIA Ethan Runner dowiaduje
się, że jest śmiertelnie chory. Postanawia wykorzystać ostatnie miesiące życia
i odbudować zaniedbane relacje z żoną i córką. Jednak przedwczesna emerytura
nie jest mu pisana. Z Ethanem – specem od zwalczania terroryzmu – kontaktuje
się agentka CIA, która proponuje mu układ. Jeśli w ciągu 72 godzin namierzy i
zlikwiduje niebezpiecznego przestępcę o pseudonimie Wilk, dostanie eksperymentalne lekarstwo,
które ocali mu życie.
Nie tak dawno temu ganiłam Luca
Bessona za ogromny spadek formy i zajmowanie się głównie drugorzędnym kinem
sensacyjnym. Nie minęło zbyt dużo czasu i mogę powtórzyć moje słowa, gdyż na
polskie ekrany zawitał najnowszy film z jego stajni produkcyjnej. 72 godziny to obraz w stylu nowego
Bessona. Klisze gonią tu klisze, scenariusz razi przeciętnością, a aktorzy z
trudem odnajdują się w źle napisanych rolach. W założeniu wątki sensacyjne
miały zostać wzbogacone rodzinnym zapleczem – problemami z dorastającą córką i
dawno niewidzianą żoną, ale tu także scenariusz wypada schematycznie,
zdecydowanie zbyt ckliwie i melodramatycznie. Minęło sześć lat, odkąd moglibyśmy
zobaczyć Kevina Costnera w głównej roli, szkoda, że na swój powrót wybrał taki projekt.
Masz talent
źródło
Oparty na prawdziwych
wydarzeniach film opowiada historię niezdarnego Paula Pottsa, od pełnej
przeciwności losu młodości, do udziału w brytyjskiej edycji programu Mam talent. Tym występem wzbudził
absolutną sensację i wzruszył miliony widzów oraz internautów na całym świecie.
Zanim jednak Potts zdobył wielką sławę i rozpoczął
wymarzoną karierę, musiał poznać kogoś, kto uwierzy w niego na długo przed
jurorami słynnego talent show…
Wszyscy
znamy takie historie: biedny pucybut marzący o lepszym życiu, dzięki ambicji i
wytrwałym dążeniu do celu, spełnia swoje marzenia i odnosi sukces. Klasyczny
american dream tym razem można obejrzeć w wersji brytyjskiej. Niemal wszyscy
słyszeliśmy niegdyś o niepozornym grubasku, który zdobył ogromną popularność i
wygrał brytyjską edycję Mam talent,
tym razem możemy przekonać się, jak wyglądała jego droga do sukcesu. Oczywiście
nie dowiemy się z filmu kilku ciekawych smaczków, takich jak np. to, że Paul
nie był kompletnym amatorem, jak to przedstawiano w telewizyjnym show. To nie
pasowałoby do nieco przesłodzonej i optymistycznej wymowy dzieła. To ma być komedia,
której zadaniem jest bawić nas, wzruszyć i spowodować, że zaczniemy wierzyć we własne
możliwości.
Mężczyzna prawie
idealny
źródło
Henrik i Tone bardzo się kochają.
Niedawno wprowadzili się do nowego mieszkania, kupili niezły samochód, a przede
wszystkim spodziewają się pierwszego dziecka. Ale 35-letni Henrik przechodzi
kryzys tożsamości. Z jednej strony chce ignorować dorosłość, z drugiej – musi
wreszcie stać się mężczyzną i zadbać o Tone i dziecko. Niezdolność do wyrażania
własnych emocji, a zwłaszcza nieumiejętność ich
komunikowania prowadzi Henrika do dziecinnego buntu, który staje się
zagrożeniem dla jego relacji z Tone.
Niemcy nie
mają ostatnio szczęścia do produkcji komedii – po zeszłotygodniowym Jezus mnie kocha na ekrany polskich kin
zawitał produkt jeszcze mniej udany. Tytułowy mężczyzna nie jest „prawie idealny”, to wręcz wcielenie
infantylizmu, człowiek irytujący do granic możliwości. Kolejne sytuacje, które
stają się jego udziałem, budzą raczej zażenowanie niż szczery śmiech. To, że
bohater jest niedojrzały, nie oznacza, że film też musi taki być.
Rodzinka nie z tej
Ziemi
źródło
Astronauta Scorch Supernova
uchodzi za bohatera narodowego populacji planety Baab. Podczas kolejnej
kosmicznej wyprawy jego celem staje się Ziemia, z której odebrano tajemniczy
sygnał S.O.S. Międzyplanetarny podróżnik nie zdaje sobie sprawy, że jej
mieszkańcy nie zareagują przyjaźnie na widok przybysza z innej planety.
Tkwiącemu po uszy w tarapatach bohaterowi przychodzi z pomocą brat Gary, a gdy
on również wpadnie w pułapkę Ziemian, na ratunek ruszy cała rodzinna flotylla Supernowych.
Animacja debiutanta Carla
Brunkera trafiła do Polski po ponad rocznej światowej premierze. Wielu widzów
zdążyło więc Rodzinkę… obejrzeć, a
ci, którzy jeszcze tego nie zrobili, nie muszą mieć do siebie pretensji. To
miła dla oka i ucha bajka o sile rodziny oraz potrzebie tolerancji, ale
niewyróżniająca się spośród innych przedstawicieli gatunku. Można wybrać się do
kina lub też poczekać na pojawienie się na wielkim ekranie podobnej w duchu
historii, co zapewne niedługo nastąpi.

Tydzień zakochanych


źródło

Można mówić wiele o cudownym wymiarze Święta Zakochanych, jednoczenia się ludzi i celebrowania wspólnych chwil z najbliższymi. Prawda jest jednak zdecydowanie brutalniejsza – to przede wszystkim komercyjne święto mające nam wcisnąć kolejne czerwone świecidełko, na które w normalnej sytuacji nie zwrócilibyśmy uwagi. W tym roku dystrybutorzy sumiennie odrobili zadanie domowe i przygotowali widzów na różnorodne oblicza miłości – dla dorosłych (Zimowa opowieść), nastolatków (Miłość bez końca), fanów: polskich (Facet (nie)potrzebny od zaraz) i niemieckich (Jezus mnie kocha) komedii, oryginalnych historii (Ona) oraz Indii (Smak curry). Pomyślano także o singlach, którzy mogą zobaczyć argentyński dramat Anioł śmierci.

Ona
źródło
Samotny pisarz – Theodore kupuje
nowy system operacyjny, który jest tak zaprojektowany, aby spełnić wszystkie
potrzeby użytkownika. Między nim a jego systemem operacyjnym rozwija się
romans…
Spike Jonze nie często zasiada na
stołku reżyserskim, parając się przede wszystkim produkcją teledysków, ale
kiedy to robi, możecie być pewni, że zaserwuje wam produkt najwyższej jakości.
To twórca niebanalny, który zawsze tworzy ciekawą historię okraszoną
nietypowymi rozwiązaniami fabularnymi i co najmniej bardzo dobrym scenariuszem
(tym razem oscarowym), za którym podąża takież samo aktorstwo.
Dziejąca się w niedalekiej
przyszłości historia okraszona jest niezobowiązującą ramką science-fiction,
w gruncie rzeczy jest to bowiem uniwersalna opowieść o ludzkich lękach, emocjach i,
oczywiście, miłości. Jak zawsze u Jonzego – daleko jest od truizmów i banalnych
stwierdzeń. W spojrzeniu Jonzego na nas samych czuć świeżość tak bardzo
potrzebną dzisiejszemu Hollywoodowi. Naprawdę warto.
Zimowa opowieść
źródło
Film opowiada historię, która
dzieje się w mitycznym Nowym Jorku na przestrzeni ponad stu lat. To opowieść o
cudach, przeplatających się losach i odwiecznej walce dobra ze złem.
Akiva Goldsman to scenarzysta,
którego teksty od zawsze z lepszym (Piękny
umysł
) czy też gorszym (Batman i
Robin
) skutkiem przeplatały ze sobą banał i wciągającą historię. Bycie
stałym skrybą Rona Howarda mu nie wystarczyło i postanowił zająć się tym razem
reżyserią. Lepiej jednak, żeby poprzestał na pisaniu scenariuszy. Jego debiut
jest bowiem filmem wyjątkowo niespójnym, bez pomysłu łączącym kolejne wątki. Goldsman
wyszedł z założenia, że wszyscy widzowie zapoznali się wcześniej z książką,
która stanowi podstawę tej ekranizacji, i ani myśli tłumaczyć reguł, jakimi
rządzi się świat przedstawiony.
Największą wadą filmu jest jednak
przede wszystkim nuda, sprawiająca, że poczynania bohaterów będziemy śledzić z
coraz mniejszym zaangażowaniem. Pozostaną nam zupełnie obojętni, a po co nam obraz
z wyblakłymi postaciami, o których zapominamy tuż po seansie?
Miłość bez końca
źródło
Historia Jade i Davida, których
romans staje się tym bardziej intensywny, im bardziej rodzice dziewczyny
próbują ich rozdzielić.  Po ukończeniu szkoły średniej żyjąca pod kloszem
Jade zaczyna odczuwać fascynację Davidem. Młodzi zakochują się w sobie.
Spędzając ze sobą niezapomniane lato, młodzi kochankowie wbrew wszelkiej logice
pozwalają, aby wszechogarniająca namiętność stała się fundamentem ich wspólnej
przyszłości.
Miłość bez końca to melodramat stworzony z myślą o nastolatkach, co
pociąga za sobą określone konsekwencje. Podziały klasowe są maksymalnie
widoczne, na ekranie ujrzymy więc krystalicznie czystych biednych i
snobistycznych bogatych. Młodzi symbolizują nieskrępowaną wolność i namiętność,
dorośli natomiast nieustannie krygują ich staroświeckimi zakazami i poglądami. Młodym
widzom może się spodobać, starszym zdecydowanie odradzam seans, gdyż dostrzegą
oni tylko jego cukierkowość i schematyczność.
Facet (nie)potrzebny
od zaraz
źródło
Zosia rozstaje się z chłopakiem
po tym, jak nakrywa go w swoim mieszkaniu z inną dziewczyną. Zdradzona staje
przed koniecznością ułożenia sobie życia na nowo. Dodatkowo sytuację świeżo
upieczonej singielki komplikuje stary zakład, zgodnie z którym Zosia nie może
przyjść samotnie na ślub Anny – koleżanki z lat szkolnych. Za namową
przyjaciółki  Patrycji postanawia odszukać facetów,
którzy byli kiedyś ważni w jej życiu, i sprawdzić, czy gdzieś po drodze nie
przegapiła wielkiej miłości i czy któryś z byłych
nie jest tym jedynym.
Polskie
wytwory filmopodobne przeżyły wyraźny spadek zainteresowania po sromotnej
klęsce obśmianej przez wszystkich Kac
Wawy
, marnej kopii Kac Vegas.
Minęło jednak trochę czasu, rany się zabliźniły i producenci, licząc na
krótkotrwałą pamięć polskich widzów, wypuścili do kin kolejne komedie z „gwiazdorską” obsadą. Wkręceni ze stycznia tego roku bardzo dobrze poradzili sobie w box
office, a taki sam los spotkał Faceta
(nie)potrzebnego od zaraz
. I chociaż nie jest to film bardzo zły, to nie
warto oczekiwać od niego niczego nowego – ot, kolejna komedyjka na poprawę
humoru na weekend. Czyli całkiem dużo jak na rodzimy debiut.

Smak curry
źródło
Ila, wciąż młoda i piękna,
postanawia dodać trochę koloru swemu bezbarwnemu małżeństwu. Kobieta ma wielką
nadzieję, że nowa potrawa, której smak doprowadziła do doskonałości,
przyspieszy bicie serca jej wiecznie nieobecnego męża.
Specjalna przesyłka z jedzeniem, wysłana do niego do biura, przez pomyłkę
trafia w ręce innego mężczyzny. Podejrzewając, że ktoś obcy zjada przygotowane
przez nią posiłki, następnego dnia Ila wkłada do przesyłki nie tylko obiad, ale
też liścik. Wieczorem dostaje od nieznajomego odpowiedź…
Uwaga,
uwaga, film z Indii! Importując niemal wyłącznie kino amerykańskie i
brytyjskie, polscy dystrybutorzy raz na jakiś czas postarają się o film spoza
głównego nurtu kinowego. Smak curry
to nie Bollywood pełną gębą (czyli w skrócie połączenie kiczowatej historyjki i
piosenek w każdym, nawet najbardziej dramatycznym momencie), ale obraz
przesycony egzotyką, pomimo to pozostający uniwersalną opowieścią. Reżyser
Ritesh Batra z wyczuciem prezentuje kiełkującą miłość, a jego słodko-gorzki
styl opowiadania może spodobać się wszystkim bez względu na szerokość
geograficzną.
Anioł śmierci
źródło
W 1960 roku na patagońskiej
pustyni niemiecki lekarz spotyka argentyńską rodzinę i dołącza do jej obozu.
Córka Argentyńczyków, Lilith, zakochuje się w dużo starszym od siebie,
tajemniczym przybyszu. Po pewnym czasie rodzina odkrywa przerażającą tożsamość
mężczyzny.
Kiedy jest tuż po II wojnie
światowej, a ty spotykasz bogatego, inteligentnego Niemca zainteresowanego
badaniami nad bliźniakami, to wiedz, że coś się dzieje. Niestety, nie
przychodzi to do głowy bohaterom filmu. A szkoda, zaoszczędziliby sobie i
widzom cennego czasu. Anioł śmierci
stara się być zagadkowym thrillerem, ale zupełnie mu to nie wychodzi. Sama
historia ma w sobie dość spory potencjał na intrygujący dramat, lecz zupełnie
niewykorzystany. Postacie są tu zbyt czarno-białe, a  twórcom brakuje odwagi i talentu potrzebnego
do wciągnięcia widza w opowiadaną historię.
Jezus mnie kocha
źródło
Trzydziestoletnia Marie porzuca przed
ołtarzem swojego drobnomieszczańskiego narzeczonego. Nie chce skończyć jak jej
matka i pielęgnować życia w słodkiej iluzji. Postanawia szukać miłości… Ale
Marie nie idzie na łatwiznę i kandydatom na jej chłopaka stawia wysokie wymagania. Poznaje Jeshuę, który wydaje się miły i
wrażliwy. Czy to partner idealny? Marie chciałaby tak myśleć, ale niepokoi ją fakt,
że Jeshua podobno nigdy nie jadł pizzy i twierdzi, że to ona pokazała mu, jak
wyglądają pomidory…
Pomysł, by Boga i wszelkich
biblijnych zbawicieli przedstawić w tonie komediowym, nie jest może nowy, ale
nadal ciekawy i wciąż niewyeksploatowany. Biorąc pod uwagę dość luźny stosunek
Niemców do religijnych nakazów, można snuć podejrzenia, że Jezus mnie kocha to niepoprawna politycznie komedia naigrywająca
się z prawd wiary i mesjanistycznych wyobrażeń. Nic bardziej mylnego. Okazuje
się, że nasi zachodni sąsiedzi poszli po linii najmniejszego oporu i stworzyli
typowe dziełko romantyczne – nieodstające od standardowych przedstawicieli swego
gatunku.

Tajemnice, zagadki, kosmici i… trudna miłość

źródło
Wierzycie w kosmitów? Te zielone stworki pochodzące z innej galaktyki, przybyłe na Ziemię w zamiarach pokojowych lub wręcz przeciwnie – żeby zniszczyć naszą planetę. W tym momencie pomyśleliście pewnie, że oszalałam już do reszty. Dlaczego pytam o kosmitów? Ponieważ ich motyw pojawia się już od bardzo dawna w kulturze – zarówno w książkach, jak i serialach czy filmach.
W produkcji, którą wam dziś przedstawię, również występują. Jednak nie tacy, o których wspomniałam na początku, tylko bardziej podobni do nas…
Pamiętam, jak spieszyłam się ze szkoły do domu, żeby tylko zdążyć na kolejny odcinek serialu i nie zjadłam obiadu, póki się nie skończył.
Swoją przygodę z serialem rozpoczęłam, gdy miałam 12 lub 13 lat. Ta produkcja zapoczątkowała moje zamiłowanie do seriali. Pokochałam Roswell, co potwierdzić może kilkakrotne oglądanie wszystkich sezonów.

Niestety serial nie był hitem od początku. Mało tego – miał bardzo ciężki żywot, ale wiele innych produkcji mogło zazdrościć Roswell: W kręgu tajemnic jednego – ogromnej liczby fanów, którzy murem stali za produkcją. W ten sposób doczekał się trzech sezonów, choć trzykrotnie planowano go zakończyć. Wtedy fani podpisywali petycje, co za każdym razem skłaniało twórców serialu to kontynuowania prac.

Max, Isabel i Michael to na pozór przeciętni uczniowie liceum. Skrywają jednak pewien sekret – są przybyszami z innej planety, którzy ocaleli z katastrofy UFO w 1947 roku. Gdy Max używa swoich mocy, aby uratować życie Liz – koleżankę ze szkoły – ich tajemnica zostaje narażona na ujrzenie światła dziennego. Próbują więc, z pomocą nowych przyjaciół, radzić sobie z dalszym życiem jako ludzie, ukrywając prawdziwą tożsamość. Szukają przy tym własnych korzeni i drogi do domu.
Trójka filmowych kosmitów nie ma łatwego życia, gdyż muszą zmagać się z wieloma wrogami i przeciwnościami losu. Muszą dokonywać wyboru pomiędzy swoją prawdziwą naturą, a jej ciągłym ukrywaniem. Gdyby nie pomoc grupy przyjaciół, już dawno skończyliby jako eksponaty w muzeum. Ostatecznie wygrywa ich „ludzka” strona. Mimo wszystko postanawiają żyć „na walizkach” i w ciągłej niepewności . A wszystko w imię prawdziwej miłości oraz przyjaźni.
Produkcja powstała na podstawie książek autorstwa Melindy Metz, która stworzyła 10 części. W Polsce została wydana tylko połowa z nich.
Samego Roswell możecie nie kojarzyć, ale na pewno obiła się wam o uszy wyjątkowa muzyka z czołówki serialu. Mowa oczywiście o Here With Me w wykonaniu Dido. Wspomnianą czołówkę możecie obejrzeć poniżej:

Jest to stary serial, gdyż jego produkcja rozpoczęła się już w 1999 roku. W pierwszym i drugim sezonie twórcy skupiali się na efektach specjalnych, jednak w trzecim prawie całkowicie od tego odeszli, co sprawiło, że właśnie ten sezon osiągnął najmniejszą oglądalność.
Co do aktorów – mogę powiedzieć, że zagrali przyzwoicie. Największe talenty, które zyskały sławę dzięki Roswell, to między innymi Katherine Heigl (możecie kojarzyć ją również z Chirurgów) oraz Emilie de Ravin (Lost lub Twój na zawsze, gdzie zagrała u boku Roberta Pattinsona). Główne role przypadły Jasonowi Behrowi, Shiri Appleby, Katherine Heigl, Brendanowi Fehrowi oraz Majandrze Delfino.
Za co jeszcze serial otrzymuje ode mnie plus? Na pewno za ścieżkę dźwiękową.
Największą zaletą tego serialu według mnie jest fabuła – dobrze rozwinięte wątki postaci drugoplanowych. Poznajemy dokładnie ich historie. Oczywiście muszę wspomnieć o motywie miłości. Uwielbiałam dwie występujące pary: Marię i Michela oraz Liz i Maxa. Gdyby nie liczyć wątków fantasy, mogę stwierdzić, że serial opiera się na relacjach między tą czwórką.
Kosmici posiadali różne mocne, co okazało się świetnym pomysłem. Mogli na przykład zmieniać materię albo podgrzewać różne substancje. Potrafili również ratować ludzkie życie, a wtedy w miejscu, które uleczył kosmita, człowiek dostrzegał świecący odcisk dłoni, który po kilku dniach znikał.
Warto wspomnieć, że miasteczko, w którym nakręcono serial, istnieje naprawdę i posiada tę samą nazwę, czyli Roswell. Dla „UFOmanów” miasto jest czymś w rodzaju świętości. Co roku odbywają się tam uroczystości, na które przybywają tysiące ludzi. Co sprawiło, że to miasto jest miejscem dla ludzi wierzących w UFO? Mogę zdradzić, że ma to związek z katastrofą, podczas której znaleźli coś, co nazwali „niezidentyfikowanym obiektem latającym”.
Roswell: W kręgu tajemnic to na pewno pozycja obowiązkowa dla każdego fana seriali młodzieżowych. Produkcja ma w sobie pewną głębię, tajemnicę, która znacznie rozwija się na przestrzeni drugiego sezonu. Serial już kilkukrotnie emitowany był w polskiej telewizji, choćby na Polsacie.
źródło

GORĄCO POLECAM!

Rock rules

źródło
Rock to ogólna nazwa całego szeregu stylów muzycznych. Pochodzi od rock and rolla, rhytm and bluesa i bluesa. Narodził się w latach 40. XX wieku w Stanach Zjednoczonych.




Brzmienie muzyki rockowej oparte jest na różnego rodzaju gitarach (zwykle elektrycznych, basowych) i perkusji, z wyraźnie zarysowanym rytmem i śpiewem. Muzyka ta wywodzi się z bluesa oraz  jazzu. Występuje charakterystyczna zespołowość (muzyka trudna do odtworzenia, gdy nie jest grana przez oryginalny zespół), a kompozytor i wykonawca to najczęściej ta sama osoba lub grupa osób.
Muzyka rockowa nie jest jednak jednorodnym gatunkiem muzycznym. 
Klasyfikowanie jest niezwykle trudne ze względu na mnogość stylów, ale utrudnia je także ciągła  ewolucja. Udało się jednak wyróżnić najbardziej charakterystyczne z nich. Podział ten jest czysto arbitralny.

Do najważniejszych zespołów rockowych należą: Rolling Stones, Pink Floyd, The Beatles.


Najważniejsze podgatunki muzyki rockowej:




Rock psychodeliczny (psychedeliczny) powstał w latach 60. XX wieku w USA i Wielkiej Brytanii
Był silnie związany zwłaszcza z ruchem hippisowskim. Jego nazwa wywodzi się od tzw. psychodelików, czyli substancji psychoaktywnych.
Charakterystyczne dla tego typu rocka są długie utwory, w których słychać wpływy jazzu, bluesa, a nawet muzyki indyjskiej. Za prekursora uważa się amerykański zespół Vanilla Fudge



Rock progresywny wywodzi się od rocka psychodelicznego. Okres jego świetności przypada na połowę lat 60. XX wieku
Następuje podniesienie muzyki rockowej na wyższy poziom artystyczny. Utwory progresywnego rocka są bardzo złożone i wyrafinowane, jak przystało na wyższe sfery muzyczne.
Muzyka instrumentalna lub wokalno-instrumentalna, zwykle o typowo rockowym brzmieniu. Teksty są na ogół skomplikowane, o treści filozoficznej, religijnej, mistycznej, fantazyjnej.
Najważniejszymi przedstawicielami jest tzw. wielka szóstka: ELP, Genesis, Jethro Tull, King Crimson, Pink Floyd i Yes.



Punk rock to całokształt muzyki tworzonej przez grupy nawiązujące do ideologii ruchu punk.
Został zapoczątkowany w połowie lat 70. XX wieku, a za pierwszy zespół punkowy uznaje się brytyjski Sex Pistols!!!
Zamierzeniem punk rocka był powrót do rock’n’rollowych korzeni muzyki rockowej. Panuje prostota w warstwie muzycznej i literackiej, czyli mało skomplikowane teksty, które trafiały do słuchaczy.
Teksty piosenek w równie niespotykany dotychczas prowokacyjny sposób poruszały tematy zarówno miłości, seksualności, jak i polityki czy problemów młodych ludzi. Muzyka, strój, zachowanie były przejawem humoru.



Przekaz zespołów grających hardcore punk był bardziej pozytywny. Zgadzając się z punkową tezą o bezsensie życia, nie ograniczały się one tylko do opisywania beznadziejności świata i jego instytucji, tworzyły bardziej pozytywne, pełne życia kawałki.
Popularność w tym czasie zdobyła także ideologia anarchistyczna propagowana m.in. przez zespół Crass.



Emocore należy do podgatunków hardcore punka i istnieje od połowy lat 80. XX wieku.
Twórcami emo były zespoły głoszące zasadę DIY (do it yourself – zrób to sam), starające uwolnić się od tradycyjnych standardów hardcore’u. Określenie ‚emo’ wzięło się od spontanicznych i emocjonalnych zachowań członków zespołów podczas występów.
Za pierwszy zespół wykonujący tę muzykę uznawany jest Rites of Spring.
Emocore obfituje w dynamizm, przerwy melodyczne, szaleńcze i szorstkie krzyki i wrzaski oraz wściekłe, abstrakcyjne, introspektywne teksty. W miarę upływu czasu powstała nawet subkultura emo.

Garage rock to amatorska wariacja twórczości grup brytyjskiej inwazji (The Beatles).
Jest to prosta, surowa forma rock and rolla, ale w tym cały jej urok. Jak to mówią: Piękno idzie w parze z prostotą – i tak jest w tym przypadku.
Do najpopularniejszych zespołów rocka garażowego zalicza się The Sonics, The Seeds, The Kingsmen.




Acid Rock to kolejna odmiana rocka psychodelicznego. Dominuje w nim ostre brzmienie zdominowane przez elektryczne gitary, a strukturalnie oparte na bluesie.
Długie improwizacje solowe, a także często przesterowane partie instrumentów klawiszowych i riffy zapowiadają nadejście hard rocka. Do najwybitniejszych przedstawicieli należą Jimi Hendrix, Cream, Iron Butterfly.



Hard rock to gatunek powstały na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, wywodzący się z bluesa i z rock and rolla. Pionierami tego gatunku były zespoły takie, jak Cream, Jimi Hendrix, Aerosmith,Guns N’ Roses, Deep Purple.
Występuje ostre brzmienie oparte na przesterowanych gitarach elektrycznych, niekiedy grających w duetach i imitujących siebie, oraz agresywne, często surowo brzmiące wokale. Z muzyki hardrockowej wyewoluował gatunek heavy metal.



Soft rock, light rock, easy rock, mellow rock bazuje głównie na fortepianie oraz instrumentach z nim powiązanych. Początki soft rocka sięgają lat 50. XX wieku i pionierów rock and rolla: Little Richarda, Jerry’ego Lee Lewisa i Fats Domino. Przedstawicielami są Elton John, Coldplay, Kate Nash, James Blunt.



Pop rock łączy w sobie elementy popu i rocka. Piosenki pop-rockowe cechują się prostą budową, „chwytliwą” melodią i powtarzającymi się fragmentami (co jest charakterystyczne dla popu) oraz instrumentarium opartym na gitarach elektrycznych i perkusji (charakterystycznym dla rocka). Muzyka bardzo wpadająca w ucho, czasem melancholijna, aczkolwiek nigdy nie wypadająca z rockowego rytmu. Fala pop-rocka z połowy lat 90. została zapoczątkowana przez takich wykonawców, jak Alanis Morissette, Roxette czy Melissa Etheridge.



Rock alternatywny:


– grupa stylów muzyki rockowej powstałych w latach osiemdziesiątych i połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku, głównie na terenie Stanów Zjednoczonych.
– Wspólną cechą większości odmian muzyki popularnej lat osiemdziesiątych było użycie cukierkowych brzmień syntezatorów i sterylna produkcja nagrań, natomiast gitarowy, niekomercyjny i często nagrywany bez przejmowania się jakością dźwięku rock alternatywny był jej dokładnym przeciwieństwem.


Nazwą college rock określano z kolei zespoły muzyczne sceny alternatywnej w latach 80. W ich muzyce słychać było wpływy zarówno post-punka, jak i muzyki pop. Główne zespoły odtwarzające ten gatunek to R.E.M. czy Pixies.


Indie-rock to podgatunek rocka alternatywnego. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa „independent” – niezależny. Zespoły określane tym mianem często wydają swoją twórczość w małych, niezależnych wytwórniach płytowych.
Najważniejszymi brytyjskimi grupami indierockowymi lat osiemdziesiątych były The Smiths, The Stone Roses i The Jesus and Mary Chain; w Stanach Zjednoczonych natomiast Hüsker Dü, Dinosaur Jr oraz Sonic Youth. Ich muzyka bezpośrednio inspirowała takie ruchy lat dziewięćdziesiątych, jak shoegaze i brit pop. 


Brit pop rozwinął się w latach 90. na Wyspach Brytyjskich. Za czołowych przedstawicieli uznaje się takich artystów, jak Oasis, Coldplay, Travis, Keane, Suede, Pulp, Blur, Supergrass, The Boo Radleys, Ian Brown.
Grupy britpopowe czerpały wzorce głównie z brytyjskich zespołów lat 60.-70., takich jak The Beatles, The Who czy The Kinks, oraz grup punkowych i alternatywnych (The Jam, The Stone Roses, The Smiths).




Grunge powstał w drugiej połowie lat 80. w USA.
Charakteryzuje się dość ostrym, agresywnym brzmieniem, ale zdecydowanie różnym od heavy metalu, bardziej zbliżonym do brzmienia „tradycyjnego” rocka lat 60. Następuje odrzucenie sztafażu scenicznego muzyków rockowych lat 80. oraz sztucznych brzmień elektronicznych. Większą uwagę zwrócono na przekaz, jaki niesie tekst. Więc można się domyślić, że większość tekstów była o poważnej tematyce.
Panuje dość ponury nastrój, często naładowany złością, frustracją, goryczą i ostrą negacją rzeczywistości. Charakterystyczne dla tego stylu są też klimaty autodestrukcji i nienawiści do samego siebie. Grunge powstał w Seattle i jego okolicach.
Hymnem młodzieży lat 90., będącym jednocześnie hymnem muzyki grunge, jest Smells Like Teen Spirit zespołu Nirvana. Najważniejsze zespoły grunge to Nirvana, Alice in Chains, Soundgarden, Pearl Jam.


Post grunge to druga młodość grunge lat 90. Najciekawsze zespoły odtwarzające ten gatunek to Audioslave, Creed, Bush, Foo Fighters, Silverchair.




Rock industrialny jest stylem muzyki rockowej powstałym po koniec lat 70. XX wieku poprzez połączenie eksperymentów i brzmień industrialu z charakterystycznym dla rockowych stylów, takich jak punk czy metal oraz ciężkim brzmieniem gitar.

Symphonic rock obfituje w bogate orkiestralne brzmienie. Wykorzystuje się syntezatory, czasem przy współpracy orkiestry.

Yes, Genesis, Rick Wakeman, Procol Harum to zespoły symphonic rocka.

Rock gotycki jest gatunkiem w muzyce rockowej charakteryzującym się melodyjnymi, zazwyczaj prostymi utworami utrzymanymi w molowej tonacji. W niektórych przypadkach sięgający do muzyki operowej, depresyjnym klimatem, tekstami o treści egzystencjalnej, często nawiązującymi do legend, mitologii germańskiej i słowiańskiej, powieści i filmów grozy. Zazwyczaj wokaliści posiadali głosy wysokie, operowe.
Pokrewne mu są takie gatunki, jak cold wave, dark wave, post punk, neofolk, a także rock progresywny czy industrial i noise. Treści w utworach gotycko-rockowych nawiązują często do znanych lub legendarnych postaci związanych z takimi tematami, jak śmierć, cierpienie i samotność.



Southern rock odnosi się do południa USA, głównie stanów historycznie związanych z Konfederacją, oraz Teksasu i Kalifornii. Charakteryzuje się tradycyjnym przywiązaniem do bluesowych źródeł, rzewnością, charakterystyczną swobodą w interpretacji oraz improwizacją, a w sferze tekstowej często lokalnym patriotyzmem i przywiązaniem do regionu i południowej tradycji.
Przedstawicielami są Black Label Society, Creedence Clearwater Revival, Lynyrd Skynyrd, Kings of Leon.



Heavy metal jest podgatunkiem muzyki rockowej powstałym na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, głównie w Wielkiej Brytanii i USA. Obfituje w ciężkie, ostre brzmienia, z długimi mocno przesterowanymi solówkami gitarowymi i ostrą perkusją.
Pierwsze zespoły, które wykonywały heavy metal, to Led Zeppelin, Black Sabbath czy Deep Purple. Wykorzystuje się głośne, przesterowane gitary, intensywną sekcję rytmiczną, wyraźne basy i intensywny wokal. Jedną z charakterystycznych dla metalu technik jest tzw. „cymbal choke”, polegający na uderzaniu talerza perkusyjnego i natychmiastowym wyciszaniu drugą ręką lub rzadziej – tą samą ręką (jak robi to Joey Jordison). Przedstawicielami są Black Sabbath, Deep Purple, Led Zepplin, AC/DC, Iron Maiden, Kiss, Motorhead.


Nu-metal to gatunek muzyczny powstały na początku lat 90. XX wieku.
Termin został stworzony przez Jonathana „Hiv” Davisa w celu określenia gatunku muzyki, jaki wykonywał zespół Korn. Gatunek ten jest pochodnym takich stylów, jak grunge, metal alternatywny, funk, thrash metal, groove metal oraz industrial metal.
Najbardziej znane zespoły nu-metalu to System of a Down, P.O.D., Disturbed, Limp Bizkit, Papa Roach. Niektórzy krytycy do nu-metalu zaliczają także Rage Against the Machine i Linkin Park.
Poza tymi gatunkami istnieje jeszcze wiele, wiele innych, mniej znanych stylów muzyki rockowej.

Jak widać, zagłębienie się w zakamarki muzyki rockowej nie zna granic. Stanowi ona nieodgadnioną przestrzeń, w której każdy na pewno jest w stanie znaleźć coś dla siebie.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia