Tydzień zakochanych


źródło

Można mówić wiele o cudownym wymiarze Święta Zakochanych, jednoczenia się ludzi i celebrowania wspólnych chwil z najbliższymi. Prawda jest jednak zdecydowanie brutalniejsza – to przede wszystkim komercyjne święto mające nam wcisnąć kolejne czerwone świecidełko, na które w normalnej sytuacji nie zwrócilibyśmy uwagi. W tym roku dystrybutorzy sumiennie odrobili zadanie domowe i przygotowali widzów na różnorodne oblicza miłości – dla dorosłych (Zimowa opowieść), nastolatków (Miłość bez końca), fanów: polskich (Facet (nie)potrzebny od zaraz) i niemieckich (Jezus mnie kocha) komedii, oryginalnych historii (Ona) oraz Indii (Smak curry). Pomyślano także o singlach, którzy mogą zobaczyć argentyński dramat Anioł śmierci.

Ona
źródło
Samotny pisarz – Theodore kupuje
nowy system operacyjny, który jest tak zaprojektowany, aby spełnić wszystkie
potrzeby użytkownika. Między nim a jego systemem operacyjnym rozwija się
romans…
Spike Jonze nie często zasiada na
stołku reżyserskim, parając się przede wszystkim produkcją teledysków, ale
kiedy to robi, możecie być pewni, że zaserwuje wam produkt najwyższej jakości.
To twórca niebanalny, który zawsze tworzy ciekawą historię okraszoną
nietypowymi rozwiązaniami fabularnymi i co najmniej bardzo dobrym scenariuszem
(tym razem oscarowym), za którym podąża takież samo aktorstwo.
Dziejąca się w niedalekiej
przyszłości historia okraszona jest niezobowiązującą ramką science-fiction,
w gruncie rzeczy jest to bowiem uniwersalna opowieść o ludzkich lękach, emocjach i,
oczywiście, miłości. Jak zawsze u Jonzego – daleko jest od truizmów i banalnych
stwierdzeń. W spojrzeniu Jonzego na nas samych czuć świeżość tak bardzo
potrzebną dzisiejszemu Hollywoodowi. Naprawdę warto.
Zimowa opowieść
źródło
Film opowiada historię, która
dzieje się w mitycznym Nowym Jorku na przestrzeni ponad stu lat. To opowieść o
cudach, przeplatających się losach i odwiecznej walce dobra ze złem.
Akiva Goldsman to scenarzysta,
którego teksty od zawsze z lepszym (Piękny
umysł
) czy też gorszym (Batman i
Robin
) skutkiem przeplatały ze sobą banał i wciągającą historię. Bycie
stałym skrybą Rona Howarda mu nie wystarczyło i postanowił zająć się tym razem
reżyserią. Lepiej jednak, żeby poprzestał na pisaniu scenariuszy. Jego debiut
jest bowiem filmem wyjątkowo niespójnym, bez pomysłu łączącym kolejne wątki. Goldsman
wyszedł z założenia, że wszyscy widzowie zapoznali się wcześniej z książką,
która stanowi podstawę tej ekranizacji, i ani myśli tłumaczyć reguł, jakimi
rządzi się świat przedstawiony.
Największą wadą filmu jest jednak
przede wszystkim nuda, sprawiająca, że poczynania bohaterów będziemy śledzić z
coraz mniejszym zaangażowaniem. Pozostaną nam zupełnie obojętni, a po co nam obraz
z wyblakłymi postaciami, o których zapominamy tuż po seansie?
Miłość bez końca
źródło
Historia Jade i Davida, których
romans staje się tym bardziej intensywny, im bardziej rodzice dziewczyny
próbują ich rozdzielić.  Po ukończeniu szkoły średniej żyjąca pod kloszem
Jade zaczyna odczuwać fascynację Davidem. Młodzi zakochują się w sobie.
Spędzając ze sobą niezapomniane lato, młodzi kochankowie wbrew wszelkiej logice
pozwalają, aby wszechogarniająca namiętność stała się fundamentem ich wspólnej
przyszłości.
Miłość bez końca to melodramat stworzony z myślą o nastolatkach, co
pociąga za sobą określone konsekwencje. Podziały klasowe są maksymalnie
widoczne, na ekranie ujrzymy więc krystalicznie czystych biednych i
snobistycznych bogatych. Młodzi symbolizują nieskrępowaną wolność i namiętność,
dorośli natomiast nieustannie krygują ich staroświeckimi zakazami i poglądami. Młodym
widzom może się spodobać, starszym zdecydowanie odradzam seans, gdyż dostrzegą
oni tylko jego cukierkowość i schematyczność.
Facet (nie)potrzebny
od zaraz
źródło
Zosia rozstaje się z chłopakiem
po tym, jak nakrywa go w swoim mieszkaniu z inną dziewczyną. Zdradzona staje
przed koniecznością ułożenia sobie życia na nowo. Dodatkowo sytuację świeżo
upieczonej singielki komplikuje stary zakład, zgodnie z którym Zosia nie może
przyjść samotnie na ślub Anny – koleżanki z lat szkolnych. Za namową
przyjaciółki  Patrycji postanawia odszukać facetów,
którzy byli kiedyś ważni w jej życiu, i sprawdzić, czy gdzieś po drodze nie
przegapiła wielkiej miłości i czy któryś z byłych
nie jest tym jedynym.
Polskie
wytwory filmopodobne przeżyły wyraźny spadek zainteresowania po sromotnej
klęsce obśmianej przez wszystkich Kac
Wawy
, marnej kopii Kac Vegas.
Minęło jednak trochę czasu, rany się zabliźniły i producenci, licząc na
krótkotrwałą pamięć polskich widzów, wypuścili do kin kolejne komedie z „gwiazdorską” obsadą. Wkręceni ze stycznia tego roku bardzo dobrze poradzili sobie w box
office, a taki sam los spotkał Faceta
(nie)potrzebnego od zaraz
. I chociaż nie jest to film bardzo zły, to nie
warto oczekiwać od niego niczego nowego – ot, kolejna komedyjka na poprawę
humoru na weekend. Czyli całkiem dużo jak na rodzimy debiut.

Smak curry
źródło
Ila, wciąż młoda i piękna,
postanawia dodać trochę koloru swemu bezbarwnemu małżeństwu. Kobieta ma wielką
nadzieję, że nowa potrawa, której smak doprowadziła do doskonałości,
przyspieszy bicie serca jej wiecznie nieobecnego męża.
Specjalna przesyłka z jedzeniem, wysłana do niego do biura, przez pomyłkę
trafia w ręce innego mężczyzny. Podejrzewając, że ktoś obcy zjada przygotowane
przez nią posiłki, następnego dnia Ila wkłada do przesyłki nie tylko obiad, ale
też liścik. Wieczorem dostaje od nieznajomego odpowiedź…
Uwaga,
uwaga, film z Indii! Importując niemal wyłącznie kino amerykańskie i
brytyjskie, polscy dystrybutorzy raz na jakiś czas postarają się o film spoza
głównego nurtu kinowego. Smak curry
to nie Bollywood pełną gębą (czyli w skrócie połączenie kiczowatej historyjki i
piosenek w każdym, nawet najbardziej dramatycznym momencie), ale obraz
przesycony egzotyką, pomimo to pozostający uniwersalną opowieścią. Reżyser
Ritesh Batra z wyczuciem prezentuje kiełkującą miłość, a jego słodko-gorzki
styl opowiadania może spodobać się wszystkim bez względu na szerokość
geograficzną.
Anioł śmierci
źródło
W 1960 roku na patagońskiej
pustyni niemiecki lekarz spotyka argentyńską rodzinę i dołącza do jej obozu.
Córka Argentyńczyków, Lilith, zakochuje się w dużo starszym od siebie,
tajemniczym przybyszu. Po pewnym czasie rodzina odkrywa przerażającą tożsamość
mężczyzny.
Kiedy jest tuż po II wojnie
światowej, a ty spotykasz bogatego, inteligentnego Niemca zainteresowanego
badaniami nad bliźniakami, to wiedz, że coś się dzieje. Niestety, nie
przychodzi to do głowy bohaterom filmu. A szkoda, zaoszczędziliby sobie i
widzom cennego czasu. Anioł śmierci
stara się być zagadkowym thrillerem, ale zupełnie mu to nie wychodzi. Sama
historia ma w sobie dość spory potencjał na intrygujący dramat, lecz zupełnie
niewykorzystany. Postacie są tu zbyt czarno-białe, a  twórcom brakuje odwagi i talentu potrzebnego
do wciągnięcia widza w opowiadaną historię.
Jezus mnie kocha
źródło
Trzydziestoletnia Marie porzuca przed
ołtarzem swojego drobnomieszczańskiego narzeczonego. Nie chce skończyć jak jej
matka i pielęgnować życia w słodkiej iluzji. Postanawia szukać miłości… Ale
Marie nie idzie na łatwiznę i kandydatom na jej chłopaka stawia wysokie wymagania. Poznaje Jeshuę, który wydaje się miły i
wrażliwy. Czy to partner idealny? Marie chciałaby tak myśleć, ale niepokoi ją fakt,
że Jeshua podobno nigdy nie jadł pizzy i twierdzi, że to ona pokazała mu, jak
wyglądają pomidory…
Pomysł, by Boga i wszelkich
biblijnych zbawicieli przedstawić w tonie komediowym, nie jest może nowy, ale
nadal ciekawy i wciąż niewyeksploatowany. Biorąc pod uwagę dość luźny stosunek
Niemców do religijnych nakazów, można snuć podejrzenia, że Jezus mnie kocha to niepoprawna politycznie komedia naigrywająca
się z prawd wiary i mesjanistycznych wyobrażeń. Nic bardziej mylnego. Okazuje
się, że nasi zachodni sąsiedzi poszli po linii najmniejszego oporu i stworzyli
typowe dziełko romantyczne – nieodstające od standardowych przedstawicieli swego
gatunku.

Tajemnice, zagadki, kosmici i… trudna miłość

źródło
Wierzycie w kosmitów? Te zielone stworki pochodzące z innej galaktyki, przybyłe na Ziemię w zamiarach pokojowych lub wręcz przeciwnie – żeby zniszczyć naszą planetę. W tym momencie pomyśleliście pewnie, że oszalałam już do reszty. Dlaczego pytam o kosmitów? Ponieważ ich motyw pojawia się już od bardzo dawna w kulturze – zarówno w książkach, jak i serialach czy filmach.
W produkcji, którą wam dziś przedstawię, również występują. Jednak nie tacy, o których wspomniałam na początku, tylko bardziej podobni do nas…
Pamiętam, jak spieszyłam się ze szkoły do domu, żeby tylko zdążyć na kolejny odcinek serialu i nie zjadłam obiadu, póki się nie skończył.
Swoją przygodę z serialem rozpoczęłam, gdy miałam 12 lub 13 lat. Ta produkcja zapoczątkowała moje zamiłowanie do seriali. Pokochałam Roswell, co potwierdzić może kilkakrotne oglądanie wszystkich sezonów.

Niestety serial nie był hitem od początku. Mało tego – miał bardzo ciężki żywot, ale wiele innych produkcji mogło zazdrościć Roswell: W kręgu tajemnic jednego – ogromnej liczby fanów, którzy murem stali za produkcją. W ten sposób doczekał się trzech sezonów, choć trzykrotnie planowano go zakończyć. Wtedy fani podpisywali petycje, co za każdym razem skłaniało twórców serialu to kontynuowania prac.

Max, Isabel i Michael to na pozór przeciętni uczniowie liceum. Skrywają jednak pewien sekret – są przybyszami z innej planety, którzy ocaleli z katastrofy UFO w 1947 roku. Gdy Max używa swoich mocy, aby uratować życie Liz – koleżankę ze szkoły – ich tajemnica zostaje narażona na ujrzenie światła dziennego. Próbują więc, z pomocą nowych przyjaciół, radzić sobie z dalszym życiem jako ludzie, ukrywając prawdziwą tożsamość. Szukają przy tym własnych korzeni i drogi do domu.
Trójka filmowych kosmitów nie ma łatwego życia, gdyż muszą zmagać się z wieloma wrogami i przeciwnościami losu. Muszą dokonywać wyboru pomiędzy swoją prawdziwą naturą, a jej ciągłym ukrywaniem. Gdyby nie pomoc grupy przyjaciół, już dawno skończyliby jako eksponaty w muzeum. Ostatecznie wygrywa ich „ludzka” strona. Mimo wszystko postanawiają żyć „na walizkach” i w ciągłej niepewności . A wszystko w imię prawdziwej miłości oraz przyjaźni.
Produkcja powstała na podstawie książek autorstwa Melindy Metz, która stworzyła 10 części. W Polsce została wydana tylko połowa z nich.
Samego Roswell możecie nie kojarzyć, ale na pewno obiła się wam o uszy wyjątkowa muzyka z czołówki serialu. Mowa oczywiście o Here With Me w wykonaniu Dido. Wspomnianą czołówkę możecie obejrzeć poniżej:

Jest to stary serial, gdyż jego produkcja rozpoczęła się już w 1999 roku. W pierwszym i drugim sezonie twórcy skupiali się na efektach specjalnych, jednak w trzecim prawie całkowicie od tego odeszli, co sprawiło, że właśnie ten sezon osiągnął najmniejszą oglądalność.
Co do aktorów – mogę powiedzieć, że zagrali przyzwoicie. Największe talenty, które zyskały sławę dzięki Roswell, to między innymi Katherine Heigl (możecie kojarzyć ją również z Chirurgów) oraz Emilie de Ravin (Lost lub Twój na zawsze, gdzie zagrała u boku Roberta Pattinsona). Główne role przypadły Jasonowi Behrowi, Shiri Appleby, Katherine Heigl, Brendanowi Fehrowi oraz Majandrze Delfino.
Za co jeszcze serial otrzymuje ode mnie plus? Na pewno za ścieżkę dźwiękową.
Największą zaletą tego serialu według mnie jest fabuła – dobrze rozwinięte wątki postaci drugoplanowych. Poznajemy dokładnie ich historie. Oczywiście muszę wspomnieć o motywie miłości. Uwielbiałam dwie występujące pary: Marię i Michela oraz Liz i Maxa. Gdyby nie liczyć wątków fantasy, mogę stwierdzić, że serial opiera się na relacjach między tą czwórką.
Kosmici posiadali różne mocne, co okazało się świetnym pomysłem. Mogli na przykład zmieniać materię albo podgrzewać różne substancje. Potrafili również ratować ludzkie życie, a wtedy w miejscu, które uleczył kosmita, człowiek dostrzegał świecący odcisk dłoni, który po kilku dniach znikał.
Warto wspomnieć, że miasteczko, w którym nakręcono serial, istnieje naprawdę i posiada tę samą nazwę, czyli Roswell. Dla „UFOmanów” miasto jest czymś w rodzaju świętości. Co roku odbywają się tam uroczystości, na które przybywają tysiące ludzi. Co sprawiło, że to miasto jest miejscem dla ludzi wierzących w UFO? Mogę zdradzić, że ma to związek z katastrofą, podczas której znaleźli coś, co nazwali „niezidentyfikowanym obiektem latającym”.
Roswell: W kręgu tajemnic to na pewno pozycja obowiązkowa dla każdego fana seriali młodzieżowych. Produkcja ma w sobie pewną głębię, tajemnicę, która znacznie rozwija się na przestrzeni drugiego sezonu. Serial już kilkukrotnie emitowany był w polskiej telewizji, choćby na Polsacie.
źródło

GORĄCO POLECAM!

Rock rules

źródło
Rock to ogólna nazwa całego szeregu stylów muzycznych. Pochodzi od rock and rolla, rhytm and bluesa i bluesa. Narodził się w latach 40. XX wieku w Stanach Zjednoczonych.




Brzmienie muzyki rockowej oparte jest na różnego rodzaju gitarach (zwykle elektrycznych, basowych) i perkusji, z wyraźnie zarysowanym rytmem i śpiewem. Muzyka ta wywodzi się z bluesa oraz  jazzu. Występuje charakterystyczna zespołowość (muzyka trudna do odtworzenia, gdy nie jest grana przez oryginalny zespół), a kompozytor i wykonawca to najczęściej ta sama osoba lub grupa osób.
Muzyka rockowa nie jest jednak jednorodnym gatunkiem muzycznym. 
Klasyfikowanie jest niezwykle trudne ze względu na mnogość stylów, ale utrudnia je także ciągła  ewolucja. Udało się jednak wyróżnić najbardziej charakterystyczne z nich. Podział ten jest czysto arbitralny.

Do najważniejszych zespołów rockowych należą: Rolling Stones, Pink Floyd, The Beatles.


Najważniejsze podgatunki muzyki rockowej:




Rock psychodeliczny (psychedeliczny) powstał w latach 60. XX wieku w USA i Wielkiej Brytanii
Był silnie związany zwłaszcza z ruchem hippisowskim. Jego nazwa wywodzi się od tzw. psychodelików, czyli substancji psychoaktywnych.
Charakterystyczne dla tego typu rocka są długie utwory, w których słychać wpływy jazzu, bluesa, a nawet muzyki indyjskiej. Za prekursora uważa się amerykański zespół Vanilla Fudge



Rock progresywny wywodzi się od rocka psychodelicznego. Okres jego świetności przypada na połowę lat 60. XX wieku
Następuje podniesienie muzyki rockowej na wyższy poziom artystyczny. Utwory progresywnego rocka są bardzo złożone i wyrafinowane, jak przystało na wyższe sfery muzyczne.
Muzyka instrumentalna lub wokalno-instrumentalna, zwykle o typowo rockowym brzmieniu. Teksty są na ogół skomplikowane, o treści filozoficznej, religijnej, mistycznej, fantazyjnej.
Najważniejszymi przedstawicielami jest tzw. wielka szóstka: ELP, Genesis, Jethro Tull, King Crimson, Pink Floyd i Yes.



Punk rock to całokształt muzyki tworzonej przez grupy nawiązujące do ideologii ruchu punk.
Został zapoczątkowany w połowie lat 70. XX wieku, a za pierwszy zespół punkowy uznaje się brytyjski Sex Pistols!!!
Zamierzeniem punk rocka był powrót do rock’n’rollowych korzeni muzyki rockowej. Panuje prostota w warstwie muzycznej i literackiej, czyli mało skomplikowane teksty, które trafiały do słuchaczy.
Teksty piosenek w równie niespotykany dotychczas prowokacyjny sposób poruszały tematy zarówno miłości, seksualności, jak i polityki czy problemów młodych ludzi. Muzyka, strój, zachowanie były przejawem humoru.



Przekaz zespołów grających hardcore punk był bardziej pozytywny. Zgadzając się z punkową tezą o bezsensie życia, nie ograniczały się one tylko do opisywania beznadziejności świata i jego instytucji, tworzyły bardziej pozytywne, pełne życia kawałki.
Popularność w tym czasie zdobyła także ideologia anarchistyczna propagowana m.in. przez zespół Crass.



Emocore należy do podgatunków hardcore punka i istnieje od połowy lat 80. XX wieku.
Twórcami emo były zespoły głoszące zasadę DIY (do it yourself – zrób to sam), starające uwolnić się od tradycyjnych standardów hardcore’u. Określenie ’emo’ wzięło się od spontanicznych i emocjonalnych zachowań członków zespołów podczas występów.
Za pierwszy zespół wykonujący tę muzykę uznawany jest Rites of Spring.
Emocore obfituje w dynamizm, przerwy melodyczne, szaleńcze i szorstkie krzyki i wrzaski oraz wściekłe, abstrakcyjne, introspektywne teksty. W miarę upływu czasu powstała nawet subkultura emo.

Garage rock to amatorska wariacja twórczości grup brytyjskiej inwazji (The Beatles).
Jest to prosta, surowa forma rock and rolla, ale w tym cały jej urok. Jak to mówią: Piękno idzie w parze z prostotą – i tak jest w tym przypadku.
Do najpopularniejszych zespołów rocka garażowego zalicza się The Sonics, The Seeds, The Kingsmen.




Acid Rock to kolejna odmiana rocka psychodelicznego. Dominuje w nim ostre brzmienie zdominowane przez elektryczne gitary, a strukturalnie oparte na bluesie.
Długie improwizacje solowe, a także często przesterowane partie instrumentów klawiszowych i riffy zapowiadają nadejście hard rocka. Do najwybitniejszych przedstawicieli należą Jimi Hendrix, Cream, Iron Butterfly.



Hard rock to gatunek powstały na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, wywodzący się z bluesa i z rock and rolla. Pionierami tego gatunku były zespoły takie, jak Cream, Jimi Hendrix, Aerosmith,Guns N’ Roses, Deep Purple.
Występuje ostre brzmienie oparte na przesterowanych gitarach elektrycznych, niekiedy grających w duetach i imitujących siebie, oraz agresywne, często surowo brzmiące wokale. Z muzyki hardrockowej wyewoluował gatunek heavy metal.



Soft rock, light rock, easy rock, mellow rock bazuje głównie na fortepianie oraz instrumentach z nim powiązanych. Początki soft rocka sięgają lat 50. XX wieku i pionierów rock and rolla: Little Richarda, Jerry’ego Lee Lewisa i Fats Domino. Przedstawicielami są Elton John, Coldplay, Kate Nash, James Blunt.



Pop rock łączy w sobie elementy popu i rocka. Piosenki pop-rockowe cechują się prostą budową, „chwytliwą” melodią i powtarzającymi się fragmentami (co jest charakterystyczne dla popu) oraz instrumentarium opartym na gitarach elektrycznych i perkusji (charakterystycznym dla rocka). Muzyka bardzo wpadająca w ucho, czasem melancholijna, aczkolwiek nigdy nie wypadająca z rockowego rytmu. Fala pop-rocka z połowy lat 90. została zapoczątkowana przez takich wykonawców, jak Alanis Morissette, Roxette czy Melissa Etheridge.



Rock alternatywny:


– grupa stylów muzyki rockowej powstałych w latach osiemdziesiątych i połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku, głównie na terenie Stanów Zjednoczonych.
– Wspólną cechą większości odmian muzyki popularnej lat osiemdziesiątych było użycie cukierkowych brzmień syntezatorów i sterylna produkcja nagrań, natomiast gitarowy, niekomercyjny i często nagrywany bez przejmowania się jakością dźwięku rock alternatywny był jej dokładnym przeciwieństwem.


Nazwą college rock określano z kolei zespoły muzyczne sceny alternatywnej w latach 80. W ich muzyce słychać było wpływy zarówno post-punka, jak i muzyki pop. Główne zespoły odtwarzające ten gatunek to R.E.M. czy Pixies.


Indie-rock to podgatunek rocka alternatywnego. Nazwa pochodzi od angielskiego słowa „independent” – niezależny. Zespoły określane tym mianem często wydają swoją twórczość w małych, niezależnych wytwórniach płytowych.
Najważniejszymi brytyjskimi grupami indierockowymi lat osiemdziesiątych były The Smiths, The Stone Roses i The Jesus and Mary Chain; w Stanach Zjednoczonych natomiast Hüsker Dü, Dinosaur Jr oraz Sonic Youth. Ich muzyka bezpośrednio inspirowała takie ruchy lat dziewięćdziesiątych, jak shoegaze i brit pop. 


Brit pop rozwinął się w latach 90. na Wyspach Brytyjskich. Za czołowych przedstawicieli uznaje się takich artystów, jak Oasis, Coldplay, Travis, Keane, Suede, Pulp, Blur, Supergrass, The Boo Radleys, Ian Brown.
Grupy britpopowe czerpały wzorce głównie z brytyjskich zespołów lat 60.-70., takich jak The Beatles, The Who czy The Kinks, oraz grup punkowych i alternatywnych (The Jam, The Stone Roses, The Smiths).




Grunge powstał w drugiej połowie lat 80. w USA.
Charakteryzuje się dość ostrym, agresywnym brzmieniem, ale zdecydowanie różnym od heavy metalu, bardziej zbliżonym do brzmienia „tradycyjnego” rocka lat 60. Następuje odrzucenie sztafażu scenicznego muzyków rockowych lat 80. oraz sztucznych brzmień elektronicznych. Większą uwagę zwrócono na przekaz, jaki niesie tekst. Więc można się domyślić, że większość tekstów była o poważnej tematyce.
Panuje dość ponury nastrój, często naładowany złością, frustracją, goryczą i ostrą negacją rzeczywistości. Charakterystyczne dla tego stylu są też klimaty autodestrukcji i nienawiści do samego siebie. Grunge powstał w Seattle i jego okolicach.
Hymnem młodzieży lat 90., będącym jednocześnie hymnem muzyki grunge, jest Smells Like Teen Spirit zespołu Nirvana. Najważniejsze zespoły grunge to Nirvana, Alice in Chains, Soundgarden, Pearl Jam.


Post grunge to druga młodość grunge lat 90. Najciekawsze zespoły odtwarzające ten gatunek to Audioslave, Creed, Bush, Foo Fighters, Silverchair.




Rock industrialny jest stylem muzyki rockowej powstałym po koniec lat 70. XX wieku poprzez połączenie eksperymentów i brzmień industrialu z charakterystycznym dla rockowych stylów, takich jak punk czy metal oraz ciężkim brzmieniem gitar.

Symphonic rock obfituje w bogate orkiestralne brzmienie. Wykorzystuje się syntezatory, czasem przy współpracy orkiestry.

Yes, Genesis, Rick Wakeman, Procol Harum to zespoły symphonic rocka.

Rock gotycki jest gatunkiem w muzyce rockowej charakteryzującym się melodyjnymi, zazwyczaj prostymi utworami utrzymanymi w molowej tonacji. W niektórych przypadkach sięgający do muzyki operowej, depresyjnym klimatem, tekstami o treści egzystencjalnej, często nawiązującymi do legend, mitologii germańskiej i słowiańskiej, powieści i filmów grozy. Zazwyczaj wokaliści posiadali głosy wysokie, operowe.
Pokrewne mu są takie gatunki, jak cold wave, dark wave, post punk, neofolk, a także rock progresywny czy industrial i noise. Treści w utworach gotycko-rockowych nawiązują często do znanych lub legendarnych postaci związanych z takimi tematami, jak śmierć, cierpienie i samotność.



Southern rock odnosi się do południa USA, głównie stanów historycznie związanych z Konfederacją, oraz Teksasu i Kalifornii. Charakteryzuje się tradycyjnym przywiązaniem do bluesowych źródeł, rzewnością, charakterystyczną swobodą w interpretacji oraz improwizacją, a w sferze tekstowej często lokalnym patriotyzmem i przywiązaniem do regionu i południowej tradycji.
Przedstawicielami są Black Label Society, Creedence Clearwater Revival, Lynyrd Skynyrd, Kings of Leon.



Heavy metal jest podgatunkiem muzyki rockowej powstałym na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, głównie w Wielkiej Brytanii i USA. Obfituje w ciężkie, ostre brzmienia, z długimi mocno przesterowanymi solówkami gitarowymi i ostrą perkusją.
Pierwsze zespoły, które wykonywały heavy metal, to Led Zeppelin, Black Sabbath czy Deep Purple. Wykorzystuje się głośne, przesterowane gitary, intensywną sekcję rytmiczną, wyraźne basy i intensywny wokal. Jedną z charakterystycznych dla metalu technik jest tzw. „cymbal choke”, polegający na uderzaniu talerza perkusyjnego i natychmiastowym wyciszaniu drugą ręką lub rzadziej – tą samą ręką (jak robi to Joey Jordison). Przedstawicielami są Black Sabbath, Deep Purple, Led Zepplin, AC/DC, Iron Maiden, Kiss, Motorhead.


Nu-metal to gatunek muzyczny powstały na początku lat 90. XX wieku.
Termin został stworzony przez Jonathana „Hiv” Davisa w celu określenia gatunku muzyki, jaki wykonywał zespół Korn. Gatunek ten jest pochodnym takich stylów, jak grunge, metal alternatywny, funk, thrash metal, groove metal oraz industrial metal.
Najbardziej znane zespoły nu-metalu to System of a Down, P.O.D., Disturbed, Limp Bizkit, Papa Roach. Niektórzy krytycy do nu-metalu zaliczają także Rage Against the Machine i Linkin Park.
Poza tymi gatunkami istnieje jeszcze wiele, wiele innych, mniej znanych stylów muzyki rockowej.

Jak widać, zagłębienie się w zakamarki muzyki rockowej nie zna granic. Stanowi ona nieodgadnioną przestrzeń, w której każdy na pewno jest w stanie znaleźć coś dla siebie.

Szczęście z obrazka

źródło

Ostatnio postanowiłam obejrzeć jakąś komedię romantyczną. Włączyłam więc Playtube i przeglądając listę filmów w tej kategorii, natknęłam się na tę pozycję. Ostatnio pojawiła się w kinach. Postanowiłam więc obejrzeć. Czy się zawiodłam? Nie, zdecydowanie nie.

Piękna historia miłosna oparta na powieści Nicholasa Sparksa – jednego moich ulubionych pisarzy.
Żołnierz marines, sierżant Logan Thibault (Efron), powraca z trzeciej wyprawy w Iraku. Wierzy, że jedyną rzeczą, która sprawiła, że przeżył, jest znaleziona fotografia kobiety, której nawet nie zna. Thibault dowiaduje się, że kobieta ze zdjęcia ma na imię Beth (Schilling); poznaje również jej adres. Wkrótce zjawia się u niej w domu i podejmuje pracę w prowadzonym przez jej rodzinę schronisku dla zwierząt. Mimo początkowej nieufności i skomplikowanej sytuacji życiowej Beth między kobietą a Thibaultem nawiązuje się romans. Logan zaczyna mieć nadzieję, że Beth może stać się dla niego kimś więcej niż tylko kobietą ze zdjęcia, które przyniosło mu szczęście.* 
Wcześniej kilkakrotnie widziałam plakat promujący film, jednak nie rozpoznałam na nim Zaca Efrona, którego prawie każdy zna z kultowego hitu High School Musical. W pierwszych minutach filmu, gdy zobaczyłam tego aktora, pomyślałam sobie O Boże, to on, pewnie film będzie kiepski. Mimo to nie przerwałam oglądania. I bardzo się z tego cieszę. Muszę przyznać, że aktor zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Zawsze był dla mnie chłopcem z HSM. Od momentu, gdy obejrzałam film, to się zmieniło.
Co do głównej bohaterki, to nie pasowała mi do tej roli Taylor Schilling. Nie chodzi mi o to, że źle zagrała albo że nie dała rady, bo do tego prawie nie mam zastrzeżeń. Jednakże, oglądając film, mamy widzieć dwojga ludzi, którzy są dla siebie stworzeni, są sobie przeznaczeni, a Taylor i Zac – nie pasowali do siebie. 
Początkowo rolę Logana Thibaulta miał zagrać Daniel Radcliffe (Harry Potter). Abbie Cornish i Katie Cassidy ubiegały się z kolei o rolę Beth Clayton. Ostatecznie przegrały w rywalizacji z Taylor Schilling. 
Produkcja ma wielką zaletę. Większość filmów tego typu jest przewidywalnych, ale ten nie jest. Była taka scena, gdzie myślę sobie, że stanie się coś. Byłam nawet tego pewna. A tu niespodzianka. Nie będę przedstawiać tej scenki, ponieważ gdy ktoś zechce obejrzeć ten film, będzie już wiedział, co się stanie, a to jest bez sensu. Więc pozostawiam was w niepewności. 
Na pochwałę zasługuje również muzyka, która dobrana była świetnie. Brawo! 
Produkcja nagrana została w Hamden, w stanie Luisiana. Wspominam o tym, gdyż bardzo mi się podobało miasteczko, w którym toczy się akcja – nie jest to wielka metropolia, ale też nie mała wieś. Jest ono spokojne. Panuje w nim rodzinna atmosfera. Każdy każdego zna. Jest tam przepiękny krajobraz. 
Bardzo ciekawy dla mnie był wątek zdjęcia. Ach, chciałabym wypowiedzieć się na ten temat szerzej, ale nie mogę, gdyż niektórzy nie oglądali jeszcze tego filmu. 
Produkcję oceniam na 5. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że zasługuje na taką ocenę . Mam nadzieję, że skusicie się na ten film. Nie będziecie żałować! 

* opis zaczerpnięty ze strony www.filmweb.pl

Polski Bond wkracza do akcji

W tym tygodniu najgorętszą propozycją dla kinomanów będzie z pewnością Jack Strong – fabularyzowana historia najsłynniejszego polskiego szpiega w reżyserii Władysława Pasikowskiego i z główną rolą Marcina Dorocińskiego jest po prostu skazana na sukces (czego dowodzi rewelacyjny wynik frekwencyjny). Dla fanów amerykańskiego kina pozostał najnowszy RoboCop i komediowy Wykapany ojciec; na miłośników artystycznych wrażeń czekają Wielkie piękno, Matterhorn oraz Goltzius and the Pelican Company. Wszyscy natomiast mogą wybrać się na animację dziejącą się w świecie klocków Lego LEGO® PRZYGODA.

Jack Strong
źródło
Film sensacyjny opowiadający prawdziwą historię pułkownika Ryszarda Kuklińskiego – człowieka, który – tkwiąc w środku systemu – podejmuje współpracę z CIA i staje się kluczowym (choć niewidocznym) aktorem czasu zimnej wojny.

Władysław Pasikowski powrócił z impetem do polskiego kina. W zeszłorocznym Pokłosiu podjął temat masakry Żydów dokonanej przez Polaków w Jedwabnem, czym wywołał sporą burzę w polskim światku show-biznesowym. Pasikowski nie przestraszył się szalonej krytyki – i w swoim następnym filmie wziął na warsztat kolejną kontrowersyjną historię, tym razem życie słynnego polskiego szpiega Ryszarda Kuklińskiego.

Pasikowskiego można krytykować za wiele czynności, ale nie można odmówić mu rzemieślniczej sprawności. Od strony wizualnej jego dzieło spełnia się bardzo dobrze, zdjęcia i montaż stoją na wysokim poziomie. Film trzyma tempo, starając się być polską odpowiedzią na słynne amerykańskie produkcje szpiegowskie. Nie jest to oczywiście żadna nowość u Pasikowskiego – w końcu większość jego obrazów czerpie pełnymi garściami z kanonów i fabularnej estetyki kina hollywoodzkiego. Tym razem również udało mu się zaciekawić widza.

RoboCop 

źródło
Rok 2028. Alex Murphy, kochający mąż, wzorowy ojciec i doskonały policjant, daje z siebie wszystko, aby powstrzymać falę przestępstw w Detroit. Gdy zostaje ciężko ranny na służbie, międzynarodowa korporacja OmniCorp dostrzega szansę, by urzeczywistnić plany stworzenia hybrydy maszyny i człowieka – policyjnego cyborga. Potentaci nie wiedzą jednak, że w maszynie bezgranicznie oddanej służbie sprawiedliwości może wciąż kryć się prawdziwy człowiek.

RoboCop z 1987 roku to filmowa klasyka posiadająca wielu zagorzałych fanów. Produkcja remake’u budziła więc sporo mających podstawy niepokojów. Przede wszystkim narzekano na PG-13, czyli maksymalne wygładzenie filmu, tak aby mógł być oglądalny dla nastoletnich widzów. To spory zarzut, gdyż o sile oryginału stanowiła bezkompromisowość podsycana surowością zastosowanych środków i niskim budżetem. Miłośnicy filmu Verhovena na pewno wyjdą z kina zawiedzeni, narzekając później na współczesną hollywoodzką maszynkę przerabiającą kultowe obrazy na niestrawne gnioty. Inni, mający nieco bardziej obiektywny osąd, zauważą, że film brazylijskiego twórcy Joségo Padilhy nie jest wcale produkcją złą. Wręcz przeciwnie, to całkiem ciekawe, trzymające w napięciu kino. Wprawdzie nie tak świeże jak pierwowzór (który nie był także bez wad, o czym niektórzy zwykli zapominać), ale wciąż interesujące i zapewniające przyzwoitą dawkę akcji.

Wielkie piękno  

źródło
Jep Gamberdella – przystojny, czarujący mężczyzna – pomimo pierwszych oznak starzenia się w pełni korzysta z miejskiego życia. Chodzi na szykowne kolacje i przyjęcia, na których jego bystry dowcip i przyjemne towarzystwo są zawsze mile widziane. Na tarasie jego rzymskiego apartamentu z widokiem na Koloseum wydaje przyjęcia, na których ludzka aparatura rozbierana jest do naga i gdzie rozgrywana jest komedia nicości.

Po krótkim romansie z kinem amerykańskim, którego owocem był przyjęty z mieszanymi uczuciami przez widzów i znacznie korzystniej przez krytyków film Wszystkie odloty Cheyenne’a, Paolo Sorrentino powrócił do rodzinnej Italii. Tym razem niemal wszyscy są zgodni – Wielkie piękno jest jednym z najlepszym obrazów minionego roku. Włoski twórca dzięki zastosowaniu karykaturalnych środków stylistycznych idealnie przedstawił kryzys świata głównego bohatera, sztuczność i pychę elity, do której przynależy. Niezwykle ciekawy obraz Rzymu, miasta przeżartego zakłamaniem, które wydaje się jeszcze bardziej upadłe niż za czasów ostatnich cesarzy. Klasę filmu doceniono, przyznając mu nagrodę za najlepszy europejski film, a przede wszystkim, Oscara dla produkcji obcojęzycznej.

LEGO® PRZYGODA  

źródło
Historia Emmeta, zwyczajnej, nie wychylającej się i zupełnie przeciętnej minifigurki LEGO, którą przypadkowo wzięto za bardzo niezwykłą postać stanowiącą klucz do ocalenia całego świata. W ten sposób Emmet dołącza do niesamowitej drużyny, która ma do wykonania pełną przygód i niebezpieczeństw misję powstrzymania złowrogiego tyrana – misję, do której Emmet jest kompletnie nieprzygotowany.

Któż z nas nie bawił się w dzieciństwie klockami słynnej duńskiej firmy? Ci, którzy nadal czynią to ochoczo, seans z Lego® Przygoda mają na liście najpilniejszych spraw już od dawna. Film twórców Klopsików i innych zjawisk pogodowych to znakomita animacja, która zadowoli dosłownie wszystkich, małych i dużych, fanów Lego oraz tych, którzy woleli bawić się lalkami Barbie albo żołnierzykami. Ci pierwsi odnajdą w nich całą galerię barwnych postaci, które zjadają na śniadanie bohaterów innych animacji. Dla drugich będzie to nostalgiczna podróż do czasów wczesnej młodości i doskonała zabawa w odnajdywanie wśród gąszczu postaci ulubionych zabawek. Film pełen jest popkulturowych smaczków i pomysłowych zabiegów (odgłosy dzieci naśladujące ruch motoryzacyjny jako tło!), które będziecie odkrywać z prawdziwą frajdą.

Film stał się ogromnym sukcesem finansowym zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce. Pewne jest już, że będzie to pierwszy film tego roku, który zarobi 100 milionów dolarów. Szefowie Warner Bros podjęli już decyzję o kontynuacji, którą ujrzymy za dwa lata.

Wykapany ojciec  

źródło
Dave Wozniak 20 lat temu zarabiał jako dawca banku nasienia. Nie rozważał konsekwencji, liczyła się forsa. Dziś Dave niewiele się zmienił – jest beztroskim facetem, zupełnie nieprzygotowanym na wiadomość, że jest ojcem 533 dorosłych już dzieci, z których 142 złożyło pozew o ujawnienie tożsamości ojca… czyli Dave’a. W jednej chwili jego życie staje na głowie, a jedno okazuje się pewne – nigdy nie będzie mógł już narzekać na samotność…

Amerykańska komedia z Vincem Vaughnem – to mówi samo przez siebie. Ostatnie dokonania tego niegdyś popularnego aktora budziły raczej zażenowanie niż salwy śmiechu. Ten remake kanadyjskiej produkcji wypadł jednak nieco lepiej od ostatnich dokonań Vaughna. Całość jest oczywiście standardową (choć z absurdalnym pomysłem wyjściowym) produkcją, która ma nas przekonać o cudowności posiadania potomka. Lekko, dość ciekawie, bez załamywania rąk i uciekania z kinowej sali.

Matterhorn  
źródło
Spokojny świat domu samotnego wdowca i kalwina Freda znika, gdy trafia do niego biedny wędrowiec Theo. Fred niczym dobry Samarytanin daje mu pracę w ogrodzie i przyjmuje go pod swój dach. Niesubordynowany, lekko opóźniony Theo bez skrupułów zaburza spokój domu.

Matterhorn to kolejny już reprezentant europejskiego kina niezależnego (niedawny Molier na rowerze), który za swoją siłę obiera starcie dwóch całkowicie przeciwstawnych charakterów. I tak jak w tamtej francuskiej produkcji, spotkanie to wypada całkiem udanie. Głównie za sprawą bardzo dobrej gry aktorskiej mężczyzn, której udało się nie popaść w karykaturę i zbanalizowanie, jakiego można się obawiać po takim temacie.

Goltzius and the Pelican Company  
źródło

Druga część trylogii Holenderscy mistrzowie, rozpoczętej portretem Rembrandta, którą ma zakończyć biografia Hieronima Boscha. XVI-wieczny malarz, rysownik i ilustrator, Hendrik Goltzius, usiłuje przekonać margrabię Alzacji do sfinansowania drukarni, dzięki której mógłby wydać erotyczną, obrazkową wersję Starego Testamentu. Wraz z kolejnymi występami otwarty i szczycący się wolnością słowa dwór margrabiego staje się coraz mniej tolerancyjny, szczególnie gdy okazuje się, że władcę olśniła uroda jednej z zamężnych aktorek.

Goltzius…
przemknął przez polskie kina zupełnie niezauważony. To z jednej strony całkiem naturalne – w końcu to film bardzo offowy, pokazany na niewielkiej liczbie kopii, z drugiej strony, aż dziw, że któryś z polskich kleryków nie odsądził twórców od czci i wiary. Spojrzenie Petera Greenawaya na Biblię jest całkowicie bezkompromisowe. Pismo Święte to dla amerykańskiego twórcy nie księga pokory i oświecenia, ale spis bezeceństw, okrucieństwa i aktów odważnej erotyki. Oburzyć może przede wszystkim chrześcijan, dla reszty seans może nie wydawać się równie ciekawym doświadczeniem, tym bardziej że za kolejnymi ekscesami reżysera nie kryje się żadna głębsza treść.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia