Kiedy leżysz w samym sercu morza…

Kiedy leżysz w samym sercu morza…

Nawet się nie obejrzałam, a już nadszedł upragniony urlop. Wyjechałam więc z pełną świadomością tego, że wreszcie poświęcę czas temu, co kocham i cenię najbardziej: czytaniu, książkom. I tak też się stało. Oddałam się książkom w pełni. Zasiadłam w przecudownych okolicznościach przyrody i chłonęłam je jak gąbka. Jedną z tych, które do końca życia będę kojarzyła z wakacjami i urlopem, była właśnie najnowsza powieść Jojo Moyes w polskim wydaniu – W samym sercu morza.

#StayAtHome – czytanie i pisanie; odsłona 1: Colleen Hoover

#StayAtHome – czytanie i pisanie; odsłona 1: Colleen Hoover

Drodzy i Kochani,

w obliczu sytuacji, którą napotkaliśmy w połowie marca, wszystko stanęło na głowie: zarówno gospodarka, jak i edukacja musiały się „przebranżowić”, aby nie stracić i aby przez nie nie stracili inni, Bogu ducha winni pracownicy i uczniowie.

Moyes w formie!

Moyes w formie!

Jojo Moyes jest w doskonałej pisarskiej formie. Cały czas pisze. Nie byłoby w tym jednak nic spektakularnego, gdyby nie fakt, że pisze wspaniale. Maluje fabułę, tak jakby przed oczami pojawiały jej się miliony wizji i każda znajdowała swoje ujście we właściwym doborze słów. Zdaję sobie sprawę, że ocenianie języka powieści zagranicznej jest dość… niepożądane, gdyż mamy do czynienia z tłumaczeniem (a zatem twórczością „naddaną”). Niemniej jednak sądzę, że tłumacz nie jest w stanie zdziałać cudów, gdy sama powieść jest napisana bez tzw. flow.

DO KOREKTY Biały wróbel

Biały wróbel

Młoda dziewczyna, Arleta, nie ma w życiu łatwo. Ogień strawił całe jej dotychczasowe życie, a nastolatka została zmuszona do zamieszkania z nową rodziną. Przypadek chce, że trafia pod opiekę bogatej Francuzki, Camille, gdzie na nowo uczy się żyć, jednak ciągle czuje, że jej miejsce jest gdzie indziej… Wszystko zmieni się, gdy Arleta odkryje całą prawdę o Żywiołach oraz dowie się, że jest ostatnią żyjącą Hybrydą Lodu. Od tej pory będzie musiała robić wszystko, aby nie trafić w ręce Szatana. Tylko, co to tak właściwie znaczy i jak tego dokonać?

Tytuł: Biały wróbel
Autor: Gabriela Kusz
Wydawnictwo: Novae Res

Arleta jest bohaterką, która mimo swojej irytującej czasem upartości, wzbudziła moją sympatię. Po raz pierwszy spotkałam się z sytuacją, gdy jakikolwiek bohater okazał się być Hybrydą, a już w ogóle pierwszy raz miałam do czynienia z powieścią, której akcja chwilami toczy się w domu samego Szatana.

Bohaterowie drugoplanowi to również ciekawe osobowości. Tak zwane Żywiołaki, których moce opierają się na, nazwijmy to, „rządzeniu” różnymi żywiołami. Są to żywioły: ziemi, powietrza oraz wody. Arleta jako Hybryda Lodu ma w swoim posiadaniu moce zarówno powietrza, jak i wody.

Jeśli chodzi o fabułę powieści, to jest ona naprawdę intrygująca. Jak wspomniałam wcześniej, pierwszy raz spotkałam się z tym, by akcja jakiejkolwiek książki toczyła się również w Królestwie Podziemia. Myślę, że jest to coś świeżego, co każdemu miłośnikowi fantastyki młodzieżowej przypadnie do gustu.

Jedyną rzeczą, jaką spotkamy tutaj i spotkamy WSZĘDZIE, jest walka dobra ze złem. Ale nie myślcie sobie, że to będzie dokładnie to samo. Autorka wpadła na tak genialny pomysł, że trochę zakręciła tutaj losami bohaterów, aż wyszło coś, czego totalnie się nie spodziewałam i co mnie naprawdę poruszyło.

Podczas czytania całkowicie zapomniałam, że trzymam w rękach książkę polskiej autorki. Polskiej autorki, która pisze tak dobrze, że mogłabym ją pomylić z którąś autorką zagranicznych bestsellerów.
Choć chwilami coś nie do końca mi grało, to jednak jest to powieść, która zdecydowanie zasługuje na rozgłos. Coś nowego, coś świeżego, co z pewnością spodoba się każdemu fanowi tego gatunku. Wiem, że się powtarzam, ale nie umiem znaleźć innych słów. Ta książka jest po prostu bardzo dobra i mam przeogromną nadzieję, że będzie mi dane przeczytać coś jeszcze autorstwa pani Kusz.

To, czego nie widać

To, czego nie widać

Nieczęsto zdarza się, aby jakaś książka tak mocno mną wstrząsnęła i sprawiła, że nie będę mogła spać w nocy. Powieści autorstwa Agaty Polte właśnie się to udało.

Tytuł: To, czego nie widać
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Autor: Agata Polte

Malwina jest bardzo zdolną uczennicą ostatniej klasy liceum. Jej życie kręci się wokół ciągłej nauki, zajęć dodatkowych, konkursów oraz biznesowych obiadków, na które chodzi wraz z rodziną. Dziewczyna robi naprawdę wszystko, aby zadowolić swoją wiecznie niezadowoloną matkę, nawet kosztem własnego zdrowia psychicznego. Choć w szkole radzi sobie bardzo dobrze, to w domu i tak ciągle słyszy, że jest beznadziejna, najgorsza, nic nie umie. Szczęśliwy traf sprawia, że na jej drodze pojawia się Natalia, która staje się jej najlepszą przyjaciółką oraz Bartek, który ma niezwykle sarkastyczne poczucie humoru. Życie Malwiny niespodziewanie przyspiesza. Czy dziewczyna będzie w stanie walczyć o własną niezależność?

Główna bohaterka, Malwina, jest dziewczyną inteligentną, rozważną oraz naprawdę sympatyczną. Największym jej problemem jest matka, która na każdym kroku kontroluje ją oraz krytykuje – że źle się ubrała, że przytyła, że ma zły makijaż, że nie jest tak zdolna jak Nikodem… Swoją drogą, brat głównej bohaterki wypowiedział w całej książce może z pięć zdań, ale muszę przyznać, że dzięki Bogu. Nie znosiłam go i mało mnie szlag nie trafił, kiedy się odzywał.
Z pewnych przyczyn czułam się związana z tą dziewczyną, więc wszystkie jej łzy, smutki, radości, kiedy coś jej się udało odbierałam kilka razy mocniej niż przy lekturze innej powieści.

Tym razem mamy do czynienia z rodzicem, którego dziecko ma płacić za jego własne błędy popełnione w przeszłości. Czy jest to forma jakiegoś zadośćuczynienia? Nie jestem w stanie pojąć, jak rodzic może robić coś takiego swojemu dziecku. Ciągłe powtarzanie mu, że jest beznadziejne, nic niewarte… To nie tak powinno wyglądać. Każdy człowiek, zwłaszcza ten dorastający, potrzebuje słów uznania czy wsparcia, ponieważ takie ciągłe krytykowanie niszczy jego pewność siebie oraz poczucie własnej wartości.

Kiedy przeczytałam już ostatnie zdanie i zamknęłam książkę, w głowie miałam tylko jedno słowo: WOW. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak ta książka mnie poruszyła, zasmuciła, zaszokowała i ucieszyła. Myślę, że dzięki takim debiutom polskie książki w końcu staną się bardziej rozchwytywane i chętniej czytane. Cieszę się, że młodzi autorzy mają coś do powiedzenia i chcą dołożyć od siebie tą cegiełkę, którą jest właśnie ich książka. Jak na debiut jest to powieść moim zdaniem fenomenalna i naprawdę cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Nie mogę się doczekać kolejnych książek tej autorki, bo domyślam się, że ma ona jeszcze niejedną taką historię do opowiedzenia. 😉

Jest to idealna pozycja dla każdego czytelnika i myślę, że bez różnicy w jakim wieku on jest. Z mojej strony dodam jeszcze, że naprawdę warto przeczytać To, czego nie widać, bo jest to po prostu bardzo dobra książka.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia