Życie jest piękne!

Uwaga!!!
Jeśli ktoś powie ci,
że życie piękne jest,
a mówiąc to, wzruszon będzie,
na pograniczu drżenia głosu,
to zaopiekuj się nim,
bo on chyba, kurwa, przybył z kosmosu.

A. Poniedzielski, Dla duszy gram

Akcja w blasku księżyca

Z reguły przeczuwam, że autor będzie chciał jeszcze raz skorzystać ze stworzonego przez siebie świata. Zostawia sobie otwartą furtkę, pod sam koniec historii nagle zaczyna akcentować obecność bohaterów drugoplanowych czy (nie daj Boże) urywa akcję w samym środku. Kontynuacja po prostu wisi w powietrzu. W przypadku Hotelu nad oceanem było inaczej. Podczas czytania zapomniałam, że powieść wydana była w cyklu. Czy w związku z tym drugi tom… to na pewno dobry pomysł? A może zadziałał efekt zaskoczenia?

Tytuł: Księżyc nad przylądkiem
Cykl: Nad zatoką (tom 2)
Autor: Colleen Coble
Wydawnictwo: Dreams

Wszystko zaczyna się od niespodziewanego telefonu. Mallory nie utrzymuje z ojcem zbyt dobrych kontaktów. Kiedy do niej dzwoni, nie spodziewa się przyjaznej rozmowy. Tym razem pospieszna wiadomość okazuje się… ostatnimi słowami ojca. To równie przerażające, co dziwne. Mężczyzna każe jej bowiem odszukać matkę, która zginęła 15 lat temu. O co w tym wszystkim chodzi? Czy śmierć ojca to wypadek? A może ktoś dybie również na życie Mallory? By rozwikłać zagadkę kobieta będzie musiała najpierw odkryć własną przeszłość.

A więc jak to było z tą kontynuacją? Drugi tom nie jest bezpośrednim dalszym ciągiem rozpoczętej wcześniej historii. O tym możemy zapomnieć. Wszystko, co zostało wykreowane w pierwszej części, tam znajduje swoje rozwiązanie i ma znikomy wpływ na następną powieść. I to jest akurat ciekawe. Autor nie pozostawia nas w kluczowym momencie, ale proponuje pełną i kompletną opowieść. Jednak miłośników poprzedniej historii może zawieść fakt, że jej bohaterowie jedynie na chwilę pojawiają się w Księżycu nad przylądkiem. Teraz do głosu dochodzą nowe osoby i zupełnie inne tajemnice. Do tych wcześniejszych definitywnie nie ma już powrotu.

Plusem powieści jest jej wielowątkowość. Nie dość, że jednocześnie staramy się rozwiązać kilka zagadek, to jeszcze musimy połapać w skomplikowanych relacjach towarzyskich. Tutaj znajomość pierwszego tomu częściowo może okazać się ułatwieniem. Nie spodziewajcie się jednak żadnych forów w rozwiązywaniu głównego wątku. On jest poprowadzony w sposób całkowicie niezależny, a jego wyjaśnienie zaczyna nam się klarować gdzieś w okolicy drugiej połowy książki. Szkoda, że samo rozwiązanie nie jest tak pogmatwane jak droga do niego.

Problem mam z oceną dynamiki książki. Z jednej strony sporo się dzieje i na samą akcję nie można narzekać. Z drugiej jednak każde działanie poprzedzone jest taką liczbą dialogów i rozmów (tylko częściowo na temat), że napięcie bardzo szybko ulatuje nawet z przepełnionych przygodą wątków. Od początku do samego końca książki miałam wrażenie, że bohaterowie zbyt wiele czasu poświęcają na jałowe dyskusje.

Również nie zawsze byłam w stanie zrozumieć ich decyzje. Czasem aż za bardzo chcieli sobie skomplikować życie i tworzyli problem dosłownie z niczego. Od nieistotnych wydarzeń uzależniali życiowe decyzje czy wyciągali wnioski o całości na podstawie drobnostek.

Księżyc nad przylądkiem to ciekawa powieść, chociaż już nie tak magiczna jak poprzednia. Zapewni czytelnikowi kilka tajemnic, dużo akcji i jeszcze więcej dialogów. Jeśli lubicie powieści obyczajowe skupione wokół sekretów i z wyraźnym wątkiem kryminalnym, spokojnie możecie po nią sięgnąć. Nie spodziewajcie się jednak wybuchów i pościgów, ale kilku szybkich akcji wśród gąszczu uczuć i niepewności.

Poznaj najlepszy powód, by… żyć

Każdy z nas z pewnością niejednokrotnie zastanawiał się nad tym, jaki jest sens życia. Wielu nie wytrzymało presji, piętna przeszłości albo nieznośnej rzeczywistości. Z roku na rok liczba samobójstw wzrasta i za każdym razem pada to samo pytanie: dlaczego? Augusta Docher pyta jednak: a dlaczego nie? 

Pokonać walkę z demonami przeszłości

Usiądźcie wygodnie w fotelu, napijcie się ciepłej herbatki, zjedzcie jakieś ciasto albo herbatnika, jeśli akurat ciasta nie macie pod ręką, i przypomnijcie sobie, jak to było… Jak to było, gdy mieliście po kilka, kilkanaście lat. Podejrzewam, że wasz wzrok na początku zmętnieje. Będziecie szukać w głowach tych wszystkich wspomnień. Później na waszych twarzach pojawi się delikatny uśmiech, prawie niezauważalny. A wraz z nim w oku pojawi się iskra radości, może nawet po waszym policzku popłynie pojedyncza łza. To ona ukaże drogę, którą przebyliście przez tyle lat. Jestem pewna, że dla większości z was wspomnienia z dzieciństwa są niesamowitymi chwilami, które was ukształtowały, dały miłość i szczęście. Ale zapewne wiecie już, że życie nie jest sprawiedliwe, więc nie każdy uśmiechnie się, gdy przypomni sobie momenty z przeszłości. Jakkolwiek trudno w to uwierzyć, są na tym świecie ludzie, którzy pamiętają swoje dzieciństwo jako piekło na ziemi. Jak oni sobie radzą? Czy potrafią zapomnieć o tym, co się zdarzyło? Czy w ogóle jest to możliwe?

Polak… jest szczęśliwy!

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to możliwe, że Polacy jeszcze się nie pozabijali? W końcu każdy najchętniej – przy każdej okazji – mówiłby tylko o tym, co mu się nie udało, narzekałby na przekorny los i zwalał winę na innych, tylko nie na siebie. Tak to już z nami jest, że chyba nie potrafimy szukać w życiu pozytywów, cieszyć się z małych rzeczy i po prostu zamiast ciągle tylko marudzić, być zadowolonym z tego, co się UDAŁO.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia