DO KOREKTY Brzoskwiniowy świt

Brzoskwiniowy świt

Zoe Collins, jeszcze gdy była nastolatką, przysięgła sobie, że nigdy nie powróci do Copper Creek. Nie chciała już nigdy rozmawiać z mężczyzną, który złamał jej serce, jednak nieoczekiwana śmierć ukochanej babci zmusza kobietę do powrotu. Na miejscu okazuje się, że starsza pani zapisała swojej wnuczce Brzoskwiniowy Sad, który jest znakiem rozpoznawczym miejscowości. 

Zoe zaczyna zastanawiać się nad stałym powrotem w rodzinne strony, ale sama nie wie, czego się spodziewać. W końcu w Copper Creek czekają na nią nie tylko obowiązki związane z sadem, ale i pierwsza miłość. 

Tytuł: Brzoskwiniowy świt
Autor: Denise Hunter
Cykl: Cooper Creek (tom 1)
Wydawnictwo: Dreams

Już od jakiegoś czasu chciałam zapoznać się z twórczością Denise Hunter. Słyszałam o tej autorce naprawdę dużo, a gdy dowiedziałam się, że w Polsce wychodzi jej kolejna powieść, moja ciekawość jeszcze bardziej wzrosła. Jak więc wypadło moje pierwsze spotkanie z panią Hunter? 

Zoe Collins stała się jedną z moich ulubionych bohaterek. Mimo tego, że jest to kobieta okropnie uparta, to jednak jest w niej coś takiego, co przyciąga czytelnika. Poczułam się na tyle związana z tą bohaterką, że przeżywałam wszystko, dosłownie WSZYSTKO to, co przeżywała ona. Myślę, że świadczy to o naprawdę dobrze wykreowanej postaci. 

O Gracie, córeczce Zoe, nie mogę powiedzieć nic innego jak to, że jest to tak urocza dziewczynka, że się rozpływam. Kiedy tylko była o niej wzmianka, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech od ucha do ucha. Gdy o niej myślę, to nadal mimowolnie się uśmiecham. 

Kyle, czyli chłopak Zoe to prawdziwy kawał drania. Nie mogłam przetrawić jego obecności, za Chiny ludowe. Jest to uparty facet, który wszystko musi mieć zrobione po swojemu i nic nie może wymknąć się spod jego kontroli. Nie, nie i jeszcze raz stanowcze NIE. 

Myślę, że warto wspomnieć również o Cruzie. Nie rozumiem do końca dlaczego, ale ten bohater niezbyt zapadł mi w pamięć. Gdybym miała opisać jego trzy cechy, to nie zrobiłabym tego. Po prostu jego postać została przyćmiona przez żywiołową Zoe i wiecznie naburmuszonego Kyle’a. Cruz to mężczyzna zamknięty w sobie, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. 

Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu. Denise Hunter genialnie wykreowała zarówno świat przedstawiony, jak i samych bohaterów. Wszystko jest dopracowane, dzięki czemu książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Akcja toczy się przez cały czas. Nie ma tu miejsca na zbyt rozwlekłe opisy czy też ciągłe przeskakiwanie z jednej akcji na drugą. Nie. Tutaj wszystko dzieje się po kolei, w jednym rytmie, aż do tego punktu kulminacyjnego, który mnie osobiście przyprawił o szybsze bicie serca. 

Jest to słodko-gorzka opowieść o pierwszej miłości, o niespełnionych oczekiwaniach i odnalezieniu własnego miejsca na ziemi. Szalenie przypadła mi ta powieść do gustu i nie mogę się doczekać lektury kolejnych książek tej autorki. Gorąco wam polecam Brzoskwiniowy świt

Wróć do Triory – spotkanie z duchami przeszłości

Wróć do Triory – spotkanie z duchami przeszłości

Nauczyciel historii, młody pianista, wyjątkowa uczennica i chłopak po przejściach… Wydawałoby się, że tę pozornie odmienną czwórkę nic nie łączy. A jednak ich losy w pewnym momencie nieoczekiwanie się splatają, a w tle słychać tylko trzy tajemniczo brzmiące słowa: Wróć do Triory. Jak potoczą się losy bohaterów? I jakie znaczenie w tym wszystkim ma niewielkie, włoskie miasteczko?

pisze się substancja

Naukowy postęp

Po udanym debiucie – Gdybym jej uwierzył – przyszedł czas na kolejną część, czyli Substancję. Dla fanów thrillerów medycznych jest to nie lada gratka, bowiem kolejna odsłona przygód głównej bohaterki skupia się na badaniach nad innowacyjnym lekiem na mukowiscydozę.

 

Tytuł: Substancja
Autor: Klaudia Kloc-Muniak
Wydawnictwo: Novae Res

 

Już podczas czytania pierwszej części nie mogłam doczekać się drugiej. Było dla mnie wielkim zaskoczeniem, gdy zdałam sobie sprawę, że akcja Substancji obejmuje znacznie wcześniejsze wydarzenia, a mianowicie z czasów studenckich. To dość ciekawy manewr czytelniczy.

Julia studiuje biotechnologię, a kiedy dostaje propozycję dołączenia do naukowego koła studenckiego, postanawia skorzystać, aby nabyć cennego doświadczenia w branży. Wspomniane koło naukowe prowadzi badania proteiny, która oferowałaby leczenie objawowe mukowiscydozy w przystępnej cenie. Teoretycznie nie ma nic, co mogłoby im przeszkodzić w dotarciu do celu i osiągnięciu sukcesu. Jednak problemy zaczynają się wtedy, gdy ginie jedna z członkiń koła. W krótkim odstępie czasowym kolejne osoby tracą życie. Czy ma to związek z ich działaniami? Grono się zawęża, a podejrzanych brakuje…

Książka Klaudii Kloc-Muniak ponownie wprowadza nas w świat biotechnologicznych zagwozdek. Kartki przewracałam w szybkim tempie, historia jest ciekawa, ale jej zakończenie nie jest już tak zaskakujące jak w poprzedniej książce. Substancja podzielona jest na kilka rozdziałów (zatytułowanych imieniem i nazwiskiem członków koła studenckiego), które świetnie ukazują wszystkie postaci. Każdy rozdział kryje w sobie przesłanie, dlaczego dochodzi do kolejnych ofiar, natomiast aby wysnuć skutecznie wnioski, trzeba naprawdę się nagłowić. Zastanawiając się, można w końcu dojść do pewnych wniosków, kto może być za wszystko odpowiedzialny. Brak totalnego zaskoczenia i wgniecenia w fotel to jedyny minus.

Myślę, że autorkę stać jeszcze na wiele niesamowitych historii ze świata medycyny, które na pewno przeczytałabym z przyjemnością. Zawsze myślałam, że jeśli czytać thrillery medyczne, to tylko te pisane przez autorów zagranicznych. Teraz myślę, że warto poświęcić czas na naszych polskich pisarzy, bo mają bardzo duży potencjał!

Substancja to dobra lektura nie tylko dla osób lubiących tematykę biotechnologii, ale dla każdego, kto ceni sobie dobrą polską literaturę. Mogę ją polecić z czystym sumieniem, ale porównując obie książki autorki, zdecydowanie góruje poprzednia część – Gdybym jej uwierzył.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DO KOREKTY Splątane marzenia

Splątane marzenia

Brady Collins jest zmuszony połączyć samotne wychowywanie synka i pracę we własnym warsztacie samochodowym. Śmierć jego żony była dla niego ogromnym wstrząsem, ale mężczyzna otrzymuje jeszcze gorszą wiadomość: Sammy nie jest jego biologicznym synem. Teraz rozpoczyna się walka między Bradym a jego teściami o wyłączną opiekę nad chłopcem. Adwokat sugeruje mu, że dobrym sposobem na wygraną może być pewna zmiana w życiu: ślub. Na rolę kochającej narzeczonej zgadza się Hope, jego bliska przyjaciółka. Jednak życie u boku Brady’ego wymaga jej stałej obecności w Copper Creek, a właśnie otrzymała propozycję wymarzonej pracy w Atlancie. Kobieta staje przed wyborem: spełnić swoje wielkie marzenie lub pomóc przyjacielowi w spełnieniu jego marzenia. 

Tytuł: Splątane marzenia
Autor: Denise Hunter
Cykl: Copper Creek (tom 2)
Wydawnictwo: Dreams

Kilka miesięcy temu miałam przyjemność zapoznać się z pierwszym tomem serii Copper Creek. Było to jednocześnie moje pierwsze spotkanie z twórczością Denise Hunter, a po przeczytaniu Brzoskwiniowego świtu nabrałam ochoty na lekturę jej kolejnych książek. Niedawno w moje łapki trafiły Splątane marzenia, które… Pozwólcie mi, że trochę o nich opowiem.

Tym razem głównym bohaterem jest brat Zoe Collins, Brady. Miałam okazję poznać go już w poprzedniej części, ale nie skupiłam się na jego postaci jakoś szczególnie. Tym razem tak nie było, ponieważ tutaj to on grał pierwsze skrzypce. Jest to mężczyzna zaradny, inteligentny, przystojny i troskliwy. Myślę, że niejedna czytelniczka skrycie do niego wzdycha, no bo jak tu go nie kochać?

Muszę przyznać, że Brady wzbudził moją niemałą sympatię i gdzieś tam skrycie ja również zaliczam się do tych wzdychających czytelniczek, ale nie mówcie nikomu.

Kolejnym głównym bohaterem, a raczej bohaterką, jest Hope Daniels. Kobieta, która jest chodzącym ideałem. Ma dobre serce, anielską cierpliwość, uwielbia opiekować się Sammym, a także prowadzi chętnie słuchaną audycję w miejscowym radiu: Living with Hope. Mimo tej ogromnej słodkości, od której normalnie by mnie zemdliło, polubiłam tę bohaterkę. Hope jest dla mnie taką bohaterką, z którą śmiało mogłabym się zaprzyjaźnić.

W tej powieści Denise Hunter po raz kolejny złapała mnie za serce i sprawiła, że na niektóre sprawy patrzę teraz zupełnie inaczej. Autorka przemyciła tutaj również kwestię wiary w Boga, z której w obecnych czasach wielu ludzi się naśmiewa. Bohaterowie Splątanego marzenia całe swoje życie powierzają Bogu i głęboko wierzą w to, że jest on jedynym sprawcą tego, co się dookoła nich dzieje. Na swój sposób jest w tym coś… poruszającego.

Historia Hope i Brady’ego jest jednocześnie słodka, urocza, ale i niesie za sobą szereg niekiedy dość smutnych chwil. Mimo wszystko uważam, że naprawdę warto zapoznać się z tą pozycją. Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się bardzo przyjemnie i naprawdę szybko.

Po raz kolejny jestem wprost zachwycona, a nawet uważam, że tom drugi zdecydowanie przebija Brzoskwiniowy świt, szczególnie pod względem fabularnym. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła w końcu sięgnąć po pozostałe książki Denise Hunter, ponieważ historie, które tworzy autorka, idealnie trafiają w mój gust czytelniczy.

Myślę, że powieść przypadnie do gustu miłośniczkom nie do końca cukierkowych romansów oraz fankom twórczości Mii Sheridan czy Colleen Hoover. 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia