Ukłon w stronę Afryki i jej piękna

źródło
Natchnieniem do napisania powieści W pustyni i w puszczy był zachwyt Sienkiewicza urodą afrykańskich krajobrazów, które to postanowił opisać w swej powieści, jak się później okazało, jego ostatniej skierowanej do młodego czytelnika.
Z początku powieść była drukowana w odcinkach, ukazywała się w wielu pismach, między innymi Kurierze Warszawskim oraz Dzienniku Poznańskim.
Pierwsze egzemplarze w pełnej formie ukazały się w roku 1911 przed Wigilią. Stanowiły wspaniały prezent pod choinkę.
Książka o mocno zarysowanej tematyce podróżniczo-przygodowej. 
Trzema głównymi motywami poruszonymi w utworze są przyroda, historia oraz przygoda.

źródło
Sienkiewicz, tworząc postać małej Nel, korzystał z porad dziewięcioletniej Wandy Ulanowskiej, będącej przybraną córką profesora Bolesława Ulanowskiego, wykładającego na Uniwersytecie Jagiellońskim. 
Pierwotnie tytuł powieści, która powstawała w myślach autora, będąc efektem jego ogromnej fascynacji Afryką i miłości do niej (zwiedził ją w roku 1890), miał brzmieć Przygoda dwojga dzieci w środkowej Afryce.
Pisarzowi bardzo zależało na tym, by jego najnowszy utwór został pozytywnie przyjęty nie tylko przez dzieci, ale również przez ich rodziców. Miała to być lektura dla obu pokoleń. 

źródło

Natchnieniem do opisania przygód dwójki dzieci był dla Sienkiewicza autor Księgi Dżungli Rudyard Kipling.
Nobliście udało się coś, czego nikt nie dokonał w XIX-wiecznej Polsce. Przedstawił Afrykę w taki sposób, w który do tego czasu nikomu nie udało się tego zrobić. Jego opisy przyrody były niesamowicie realne, wprawiały czytelnika w zainteresowanie oraz sprawiały, że  wyobraża on sobie przedstawiany obraz.
Powieść przedstawia kontynent z wielu perspektyw, nie tylko krajobrazowych. To również dokładna charakterystyka zamieszkującego tam ludu, jego wyznań, plemion. Dzięki tak obszernej znajomości tematu powstali bohaterowie. Między innymi Mea reprezentująca plemię Dinka, szczycąca się ciemną skórą, wysokim wzrostem, smukłą budową ciała – jak również sławni beduini.
Wątkiem historycznym, stanowiącym tło powieści, była budowa Kanału Sueskiego oraz powstanie mahdystów. To drugie było przyczyną porwania dwójki dzieci przez wyznawców Mahometa. 

Ostatnim zabiegiem literackim było wykorzystanie motywu podróży, który obejmował niemal całą fabułę. Na nim była skoncentrowana większość wydarzeń, dzięki czemu książka osiągnęła tak wielką popularność oraz została uznana za najwybitniejsze dzieło II połowy XIX wieku.

Zaprzyjaźnijmy się z wyrazami!

źródło
Słownik dobrego stylu przedstawi nam przede wszystkim związki między wyrazami. Myślę, że dla wielu osób mógłby on uchodzić za wyjątkowy, ponieważ nie objaśni nam żadnego słowa ani nie przedstawi żadnych dodatkowych informacji, takich jak pochodzenie czy odmiana wyrazu. Jednak pozwoli on udoskonalić styl pisarza czy też recenzenta (co jest wielu z nas bliskie) i sprawi, że nasze zdania staną się naturalne i w prosty sposób będą oddawać to, co pragniemy przekazać. 
Słownik napisano w celu pomocy osobom komponującym własne teksty. W szkole nie raz nauczycielka poprawiała moje wypracowania i zaznaczała błędy, pisząc obok nich styl – co oznaczało, że popełniałam wiele błędów stylistycznych. Miałam z nimi problem przez długi czas. Niekiedy nie rozumiałam nawet, na czym one polegały. Ten słownik jest przeznaczony dla osób z podobnymi problemami. Nauczyciele, strzeżcie się, bo każdy uczeń, który zaprzyjaźni się z tym słownikiem, błędów stylistycznych już nie popełni!
Pierwsze słowa, które przychodzą nam do głowy, zazwyczaj są dość banalne. Dopiero później nastaje czas, w którym zastanawiamy się nad swoim tekstem i go dopieszczamy. Bywa niestety tak, że brakuje mam określeń różnych wyrazów. Wtedy na pomoc przychodzi Słownik dobrego stylu. Zamiast powtarzać się i pisać: dobry powód, dobra rola, dobry stan – możemy napisać: istotny powód, inspirująca rola, znakomity stan.
Słowa mogą się lubić lub nie. Nie dziwmy się, że autorom tekstów duży trud sprawia określenie, które wyrazy się lubią, a które wręcz przeciwnie. Angielskie i niemieckie słowniki, które przedstawiają łączliwe związki wyrazów, powstały już dawno. W Polsce dotąd taki słownik nie powstał, dlatego myślę, że ten tym bardziej zasługuje na naszą uwagę.
W tej publikacji znajdziemy około 5000 haseł, jednak wydawnictwo obiecało, że jeśli zyska ona popularność, to powiększy swój zbiór. Słownik skupiony jest głównie wokół rzeczowników, które sprawiają dużą trudność, ale znajdziemy też kilkadziesiąt przymiotników i czasowników.
Słownik dobrego stylu mogę polecić każdej osobie, która pragnie się rozwijać. Osobiście jestem z niego niezmiernie zadowolona, a przed nami jeszcze długa i, mam nadzieję, owocna współpraca. Jeśli chcecie pisać sprawniej, to i wy się z nim zaprzyjaźnijcie!

Miłość w najnowszym wydaniu

źródło
Po obejrzeniu filmu Trzy metry na niebem, który bardzo mi się spodobał, postanowiłam przeczytać inną powieść Federico Moccii – i padło na Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie. Tytuł ten zainspirował już reżyserów filmowych, więc pomyślałam, że książka musi być dobra. Jak myślicie, zawiodłam się czy wręcz przeciwnie?
Niki to przebojowa dziewczyna, dzień bez szaleństw to dla niej dzień stracony. Jednak największym szaleństwem jej życia staje się zupełnie przypadkowy związek z trzydziestosiedmioletnim mężczyzną. Poznaje go, kiedy bohater otrząsa się po wieloletnim związku z narzeczoną. Możecie sobie wyobrazić, że ta młoda, szalona i kontrowersyjna w postępowaniu dziewczyna stanie się promieniem słońca dla mężczyzny, który dawno zapomniał, czym jest odrobina szaleństwa. W jaki sposób tak młoda osoba, kilka miesięcy przed maturą, zdobyła tego poważnego mężczyznę? Obudziła w nim młodość i pokazała inny, prostszy i weselszy sposób na życie. Jednak jak długo trwać może ta zwariowana miłość? Kiedy różnica wieku stanie się problemem nie do pokonania?
Dotąd spotykałam się z książkami, w których miłość między dwojgiem ludzi o tak zróżnicowanym wieku opierała się na pieniądzach, a nie na prawdziwym uczuciu. Tym razem otrzymałam sporą dawkę prawdziwej i szczerej miłości – i to mi się podobało. W końcu coś mniej brutalnego, a romantycznego. Miło oderwać się od rzeczywistości i znaleźć się w takim magicznym, choć trochę nierealnym świecie romantyczności i wielkiej miłości.
Bohaterom nie mam nic do zarzucenia. Niki pokochałam od razu; jest szalona, ale nie pusta czy głupia. Wbrew wszystkiemu przykłada się do nauki do matury, a kocha całym sercem. Alex wydawał mi się już nieco mniej realny, ale można przymknąć oko, prawda? Największą wadą wydawał mi się początek książki, który dłużył się w nieskończoność. Miałam wrażenie, że spokojnie mogłabym ominąć 100 stron bez większego uszczerbku. Później było już jednak tylko lepiej. 
Ciężko jest mi powiedzieć, dlaczego Federico Moccia zbiera ostatnio tyle negatywnych opinii. Myślę, że niektórzy zbyt wiele od niego oczekują. Prawdą jest, że książka nie jest napisana profesjonalnym stylem, fabuła nie jest nadzwyczajnie zaskakująca, a historia, cóż, po prostu nie ma na nią miejsca w rzeczywistym świecie. Mimo wszystko każda nastolatka ma czasem ochotę zanurzyć się w świecie, w którym każda miłość jest możliwa. Każdy pragnie marzyć, a Moccia nam to umożliwia. 
Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie nie jest gorsze od Trzech metrów na niebem i spodoba się każdej fance tej powieści. Książka ma wiele wad, ale skierowana jest do młodzieży, która pragnie marzyć, która chce oderwać się od trudnej codzienności. Jeśli jesteś nastolatką i szukasz lekkiej książki na wakacje, szczerze mogę polecić właśnie tę. Idealnie wpasuje się w wakacyjny klimat i na długo jej nie zapomnisz. Ja już rozglądam się za kolejnym tomem.

Oznaczona tatuażem

źródło
To zadziwiające, że człowiek do wszystkiego potrafi przywyknąć, nawet do braku miłości.





– Piękna, chyba zabłądziłaś, prawdziwi faceci stoją tutaj.(…) 

– To może się przesuniesz, żebym mogła ich zobaczyć?

Dzień 18 urodzin dla każdego z nas powinien być wyjątkową chwilą. Ale co zrobić i jak się zachować, gdy świat nagle przewraca się do góry nogami, problemy zaczynają się mnożyć i traci się wszystko, co było najcenniejsze?


W takiej sytuacji znalazła się Nina Keler – bohaterka powieści Ewy Seno Tatuaż z lilią. Zaczęło się zupełnie niewinnie. Autorka przedstawia typowe życie nastolatki, jej problemy z dojrzewaniem, jak i przygotowania do imprezy urodzinowej, przed którą dziewczyna najpierw ma się udać na uroczystą kolację z ojcem i macochą. Niestety przed rodzinnym wyjściem Nina kłóci się z tatą i postanawia wcześniej pojawić się na „przyjęciu niespodziance”. Jednakże, tam nie czeka jej nic przyjemnego. Bohaterka przyłapuje swojego chłopaka na zdradzie z najlepszą przyjaciółką. Załamana, opuszcza imprezę i zupełnie przypadkiem trafia do studia tatuażu. Przezabawny Tedi – właściciel studia – stwarza na nadgarstku dziewczyny niezwykłą lilię mieniącą się różnymi barwami. Wydawać by się mogło, że już nic gorszego nie może się przytrafić. Nic bardziej mylnego… 
Na drugi dzień Nina dowiaduje się, że jej ojciec i macocha zginęli w wypadku samochodowym. Dziewczyna uświadamia sobie, że została kompletnie sama, nie ma nikogo bliskiego i w sumie nic już jej nie trzyma w Polsce. Po poznaniu bliźniaczej siostry matki – Mandy – nastolatka pakuje się, sprzedaje wszystko, co ma najcenniejszego, i postanawia wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Chce zacząć żyć od nowa, bez maski, szufladkowania, nie chce więcej udawać kogoś, kim nie jest. Niestety, nie okazuje się to łatwą sztuką, ponieważ nagle i zupełnie niespodziewanie zaczyna interesować się nią trzech chłopaków – Nick, Christian i Alex – a wokół niej zaczynają się dziać coraz bardziej zaskakujące rzeczy, powoli wszystko wymyka się spod kontroli. O co w tym wszystkim chodzi i jakie tajemnice skrywają jej nowi przyjaciele? Jak i kiedy zaczyna się walka o Wszechświat i przede wszystkim o uratowanie tego, co nagle staje się najcenniejsze? Tego dowiecie się sami, czytając książkę.
Tatuaż z lilią to debiutancka pozycja Ewy Seno. Muszę przyznać, że bardzo mnie zszokowała. Przez pierwsze rozdziały powieści fabuła opiera się przede wszystkim na historii, którą opowiada nam Nina; dowiadujemy się, co czuje, jak cierpi i czego oczekuje od świata. Mogłoby się wydawać, że powieść, którą trzymacie w dłoniach, to kolejne denne opowiadanie o problemach związanych z dojrzałością. Niestety, nie tym razem! 
Czytając na początku Tatuaż, stwierdziłam od razu, że fabułą bardzo przypomina Zmierzch Stephenie Meyer. Wyjazd z domu, poznanie nieziemsko przystojnego chłopaka, który w tajemniczy sposób zafascynował Ninę i sprawił, że stał się dla niej całym światem. Była gotowa poświęcić dla niego wszystko. Na szczęście w porę się opamiętała… 
Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekałam na wątek fantastyczny. W pewnej chwili opowiadania o nowych przyjaciołach i szkole zaczęły mnie troszkę nudzić. Jednak autorka za niespełna chwilę rozwiała wszystkie moje wątpliwości co do treści książki. To właśnie dzięki temu, że pozycja jest z gatunku paranormal romance, sięgnęłabym po nią ponownie. Pani Ewa całkiem dobrze wszystko zaplanowała; trzyma czytelnika w napięciu praktycznie do ostatniej chwili. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy Antilii.
Nie byłabym jednak sobą, gdyby coś mnie nie rozczarowało. Tym razem również tak było. Nie przypadło mi do gustu pojawienie się tylu tragedii za jednym zamachem; moim zdaniem można było zrobić to jakoś… delikatniej. Dodatkowo bardzo żałuję, że praktycznie większość akcji rozgrywa się na Ziemi, a nie na rodzimej planecie głównej bohaterki. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych częściach będzie zupełnie inaczej. 
Książkę czyta się dobrze, jest idealna na wakacyjne lenistwo, doskonale rozbudza emocje w czytelniku i daje mu pobawić się ze swoją wyobraźnią. Język jest prosty, trafia do większości odbiorców, całość przedstawia się bardzo dobrze. Bardzo spodobało mi się również to, że na końcu nie było happy endu – autorka w ten sposób przekazała czytelnikom, że to dopiero początek tajemniczej historii panny Keler. 
Co do bohaterów nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Rozczarowało mnie tylko trochę zachowanie Aleksa, ale jak wiadomo – nie wszystko musi być takie, jakie wydaje się na początku. Mam wrażenie, że Pani Ewa chciała w ten sposób nam przekazać, że nie wszystko złoto co się świeci, jak i to, iż należy uważać, komu się ufa, bo nie wszyscy są tego warci, a niektórzy są nawet zdolni wykorzystać nasze dobre intencje w sposób negatywny. Mam nadzieję, że autorka zachowa w kolejnych częściach komizm sytuacji i postaci, bo jest to coś, co niesamowicie mi się podobało.
Powieść gorąco polecam, z całego serca. Jest lekka, prosta, przyjemna, pouczająca i przede wszystkim – umoralnia. Zdecydowanie każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Nie masz co robić z wolnym czasem? Chciałbyś/chciałabyś poczytać coś zabawnego, jednocześnie mrocznego?

Ta książka jest dla Ciebie!




Tam, gdzie dobranoc powiedział diabeł

Źródło

Andrzej Sapkowski urodził się 21 czerwca 1948 roku w Łodzi. Jest pisarzem fantasy. Do dziś zamieszkuje on swe rodzinne miasto, którego honorowe obywatelstwo otrzymał. Sapkowski ukończył Uniwersytet Łódzki, zdobywając wykształcenie ekonomiczne. Swoją karierę rozpoczynał jako tłumacz, jednak popularność zdobył sagą o wiedźminie. W oparciu o jego cykl powstała bardzo popularna w Polsce i na świecie gra komputerowa Wiedźmin. Do dziś na podstawie jego twórczości powstały: komiks, serial telewizyjny, gra fabularna, gra komputerowa, film pełnometrażowy oraz gra karciana.
Andrzej Sapkowski

Jako że jest to moja pierwsza recenzja na tej stronie, postanowiłem przestawić wam coś, do czego wracałem nie raz, a co za każdym kolejnym razem budziło we mnie nowe emocje. Opowieść, o której mógłbym powiedzieć, że znam ją na pamięć, jednak ilekroć zabieram się za nią ponownie, odkrywam ją na nowo. Zauważam coś, czego nie zauważałem wcześniej, i po raz kolejny powtarzam sobie w myślach Kurcze, Sapkowski jest GENIALNY!.

Na sagę o wiedźminie składa się pięć, ściśle ze sobą powiązanych tomów, mianowicie: Krew elfów, Czas pogardy, Chrzest ognia, Wieża jaskółki oraz Pani jeziora. Przed sagą powstały także opowiadania zawarte w dwóch zbiorach: Ostatnie życzenie oraz Miecz Przeznaczenia. Owe zbiory stanowią podłoże dla całej sagi, dlatego polecam zapoznanie się z nimi bo, primo – są to wspaniałe historie, nagradzane i wręcz ubóstwiane przez fanów (którym sam niedługo zostaniesz), oraz secundo – będą dla ciebie ułatwieniem i czymś sklejającym całą sagę pośród mnogości postaci i wątków, w których łatwo się zagubić w kolejnych opowieściach.
Teraz jednak skupmy się wyłącznie na sadze.

 

 Zło to zło. Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno,
proporcje są umowne, a granice zatarte (…), jeżeli mam wybierać
pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale.
Głównym wątkiem całego pięcioksięgu są przygody Geralta z Rivii – wiedźmina trudniącego się zabijaniem potworów. Jako dziecko był zmutowany i szkolony w zakresie walki orężem. Poddawany próbom oraz magicznym eksperymentom, z których niewielu wychodzi żywych. Drugą główną postacią, której poświęcone zostało równie wiele stron co Geraltowi, jest księżniczka Cirilla – okrutnie osierocona następczyni tronu, w tajemniczy sposób przeznaczona Geraltowi, o którą biją się pobliskie królestwa. To właśnie ta początkowo niepozorna osóbka stanie w centrum wszelkiego zainteresowania króli, czarodziejek, łowców nagród, a nawet wywiadów państw, które posuwają się do okrutnych kroków, niosących za sobą daleko idące konsekwencje.
Zawsze trzeba działać Źle czy dobrze, okaże się później.
Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę.
Wierz mi, malutka, że żałuje się wyłącznie bezczynności,
niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy
przynoszą smutek i żal, nie żałuje się.

Saga zaczyna się w bardzo emocjonujący sposób. Na dzień dobry ukazuje się nam miasto ogarnięte ogniem wojny, mury spływające krwią, śmierć, ból i zniszczenie. Pośród palących się domostw na ulicy leży mała dziewczynka. Następczyni tronu, która właśnie, straciwszy swoją rodzinę, dziedziczy władzę. Zostaje porwana przez nilfgaardzkiego żołnierza, który wraz z armią, do której należy, najechał na miasto. Później w zaskakujący sposób trafia ona w ręce wiedźmina, który zakończywszy swoje zlecenie, wraca do Kaer Morhen – siedziby wiedźminów. Tam dziewczynka jest szkolona i trenowana w zakresie walki bronią białą. Niedługo potem czarodziejka Yennefer, z którą Geralt jest w dość dziwnym związku, odkrywa, że te niepozorne dziecko jest kimś więcej niż „tylko” następczynią tronu. Cirilla jest potomkinią elfiej magiczki, po której dziedziczy dar. Yennefer szkoli ją teraz w dziedzinie magii i próbuje obudzić w niej niezbadane pokłady mocy.

Źródło
Każdy sen, ten czarowny i piękny, zbyt długo śniony
zamienia się w koszmar. A z takiego budzimy się z krzykiem.
Wszelkie wątki, które wpływają na tę wciągającą fabułę, mają swoje inteligentne i przemyślane mechanizmy. Wraz z ostatnimi zdaniami piątej części sagi składają się w jedną, wspaniałą całość. Dlatego coś, co ma swój początek w pierwszym tomie, często znajduje swój niesamowity koniec w ostatniej części, nie tracąc przy tym na logice i spójności z poprzedzającymi je wydarzeniami.
To, co znane, przestaje być koszmarem. 
To, z czym umie się walczyć, nie jest już aż tak groźne.
Czymś, co rzuca się w oczy, przynajmniej dla mnie, jako mężczyzny, jest rola kobiet w świecie stworzonym przez Sapkowskiego. Nawiązuje on do polskiego średniowiecza, a jednak to właśnie kobiety drugoplanowe, poprzez intrygi i manipulacje, rządzą państwami. Mam na myśli czarodziejki, które jako doradczynie królów na tajnych posiedzeniach planują dalsze posunięcia co do wojen czy małżeństw między potomkami głów państw. Tam, gdzie królowie prowadzą wojny, czarodziejki podejmują działania prowadzące do zawarcia pokoju, a oficjalnym monarchom pozwalają się cieszyć pozorami władzy.

Źródło

Uczyła się. Także tego, by nie dziwić się za dużo i za dużo 
nie oczekiwać –  bo wtedy rozczarowanie bywa mniej dotkliwe.
Właśnie sfera polityczna w całej sadze jest bardzo rozbudowana, a co za tym idzie – skomplikowana. Pośród licznych królów, książąt, bękartów dążących do władzy i niepozornie stojących u boku czarodziejek, mamy okazję doświadczyć mizernie skonstruowanego labiryntu intryg, w którym łatwo się zgubić –  nawet wprawionemu czytelnikowi. A my – czytelnicy – nie przypatrujemy się temu z boku, tylko wkręceni między tryby tej manipulacyjnej maszyny, doszukujemy się wskazówek oraz staramy się przewidzieć dalsze losy nie tylko bohaterów, lecz także państw i tamtejszych krain.


Być neutralnym w walce dobra ze złem, 
to opowiadać się po stronie zła.


Jesteś kobietą, o której mężczyzna może tylko marzyć. 
Moją, tylko moją winą jest, że nie mam natury marzyciela.

W całą tę politykę nieumyślnie wkręca się Geralt. Będąc w złym miejscu i w złym czasie bądź, co częstsze, w złym łóżku, przez słabość do czarodziejek nie raz zostaje wkręcony w różnego rodzaju bankiety. Uczestniczy w spiskach, przez co, wraz ze swoim towarzyszem Jaskrem, często wpada w dość poważne tarapaty.
Wspomniany przeze mnie trubadur Jaskier jest postacią wnoszącą do sagi wiele humoru oraz ciekawych wydarzeń. Dzięki swojej popularności, jako poety, często ratuje wiedźmina, jednak bilans jego czynów bardziej przechyla się w stronę problemów i niechcianych sytuacji.
Shani uśmiechnęła się jeszcze śliczniej, a Jaskier znowu nabrał ochoty, by wreszcie ułożyć balladę o dziewczętach takich jak ona – niezbyt ładnych, a pięknych, takich, które śniły się po nocach, podczas gdy te klasycznie urodziwe zapominało się po pięciu minutach.

Skupił się na obserwacji ich oczu i twarzy, zastanawiając się, czy coś aby nie łączyło tych dwojga w przeszłości. Jaskier wiedział, że podobne, dowodzące wzajemnej fascynacji pojedynki na słowa i półsłówka, toczone przez wiedźmina z czarodziejkami, nader często kończyły się w łóżku. Ale obserwacja, jak zwykle, nie dała nic. Na to, by dowiedzieć się, czy wiedźmina coś z kimś łączyło, był tylko jeden sposób – trzeba było w odpowiednim momencie wejść przez okno.
Polski mistrz pióra zadbał nie tylko o fabułę. Każda z dziesiątek postaci ma swój rozbudowany do granic możliwości charakter, historię i cele, którymi się kieruje, a sposób w jaki się wysławia znakomicie to odzwierciedla. Dlatego w jednym dialogu możemy znaleźć głębokie, filozoficzne rozmyślania, jak i prostackie puenty. Bohaterowie żyją własnym życiem, nabierają doświadczenia i przeżywają sytuacje, które niekiedy zmieniają je na stałe. Każda z postaci ma swoją historię, a przez geniusz Sapkowskiego, który zrobił coś więcej niż większość pisarzy – ożywił bohaterów – możemy się z nimi utożsamiać, podziwiać ich, a niektórych szczerze nienawidzić.

Bawisz się słowami. Upajasz się nimi.
Słowami chcesz zastąpić normalne,
ludzkie uczucia, których w tobie nie ma.
Osobiście mogę powiedzieć, że gdy jeden z bohaterów (którego imienia nie zdradzę) zginął, po prostu rzuciłem książką i zastanawiałem się, dlaczego akurat on. Autor sprawił, że obok żadnej z postaci nie możemy przejść obojętnie. Czy to król, czarodziej czy żebrak, przez jego prawdziwość zastanawiamy się nad jego losem, a czasami nawet mu współczujemy. Pod tym względem książka staje się bardzo realistyczna i w swój przemyślany sposób odzwierciedla współczesne warstwy społeczne i wzorce zachowań.





Źródło

Nie można zapłacić za coś, co nie ma ceny. Niektórzy twierdzą,

że każda, absolutnie każda rzecz na świecie ma swoją cenę.
To nieprawda. Są rzeczy, które ceny nie mają, są bezcenne.
Najłatwiej poznać takie rzeczy po tym, że raz utracone,
są utracone na zawsze.
Właśnie – realizm. Saga jest okrutnym ukazaniem pozornie pięknego świata, w którym poza wielorakimi rasami, takimi jak elfy, driady, krasnoludy, niziołki i wiele innych, żyją także ludzie, którzy nie różnią się niczym od nas, i co niezwykle dosadnie jest ukazane. W świecie stworzonym przez Sapkowskiego przeważa wszechobecny sceptycyzm, brak zaufania i okrucieństwo. Ludzie, jak i inne rasy, nie ryzykują przesadnym altruizmem czy w ogóle jakimkolwiek pozytywnym nastawieniem do drugiej osoby. Nie wspominając o współczuciu czy bezinteresowności. Wszystko jest wręcz ogołocone z ładnych słówek i pokazane takim, jakim jest. Nie ma tutaj miejsca na owijanie w bawełnę, a wszystko jest wręcz brutalnie nazwane po imieniu.
Ostrożnie, Sheldon – przerwał mu z uśmiechem wysoki elf. –  Nie drwij
z cudzej religii, ani to ładne, ani grzeczne, ani… bezpieczne.
Saga poza sprawianiem zachwytu u czytelnika ma także swój pewnego rodzaju czynnik moralizujący. W humorystyczny sposób sprzeciwia się stereotypom, a jawnie i dosłownie piętnuje rasizm czy obłudę.


Nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie.
W świecie tak wielu ras, a szczególnie zgrzytów dochodzących między nimi, musiało dojść do podziału społeczeństwa. Dlatego też w miastach możemy dopatrzyć się gett nieludzi oraz masowych zbrodni na tle rasowym. Prowodyrami, niestety, większości z tych aktów są ludzie, którzy niczym europejczycy niosący cywilizację ludom zacofanym, niszczą ich świat w imię postępu.


Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich.
Opisując styl Sapkowskiego, nie można zapomnieć o jego jakże wyszukanym poczuciu humoru, które zawsze wysublimowane i idealnie wyważone potrafi nam powiedzieć o wiele więcej o postaci niż wywody zajmujące kilka stron. Sapkowski mistrzowsko operuje sarkazmem i genialnie trafia z ripostami, które wielokrotnie sprawiały, iż musiałem przerwać czytanie, by móc się w głos zaśmiać.
Książek przeczytałem wiele, ale w żadnej styl pisarza nie przypadł mi do gustu tak jak w tej.
Gdy cię mają wieszać, poproś o szklankę wody.
Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, zanim przyniosą.
Dla fanów fantastyki ta książka jest pozycją obowiązkową. Jednak polecam ją każdemu, ponieważ dosłownie każdy znajdzie tam coś dla siebie. Od wspaniale opisanych walk do wielkich bitew. Poprzez królewskie intrygi do okrutnych zbrodni. Wszędzie spisek, krew, rozstania oraz namiętność, romanse i miłość, a to wszystko opisane wspaniałym językiem i z doskonałym wyczuciem.
Na zakończenie mogę powiedzieć, że czuję się ogromnym szczęściarzem, ponieważ miałem możliwość przeczytania tej sagi bez przerw, a współczuję tym, którzy wkręceni w pierwszy tom musieli czekać na wydanie drugiego.


– (…) Północ blisko, ogień przygasa. Posiedzę jeszcze, zawsze najlepiej układało mi się rymy przy dogasającym ogniu. A potrzebuję dla mojej ballady tytułu. Ładnego tytułu.
– Może „Kraniec świata”?
– Banalne – parsknął poeta – Nawet jeśli to faktycznie kraniec, trzeba to miejsce określić inaczej. Metaforycznie. Zakładam, że wiesz, co to metafora, Geralt? Hm… Niech pomyślę… „Tam, gdzie…” Cholera. „Tam, gdzie…”
 
Dobranoc – powiedział diabeł.





 Źródło
Źródło

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia