Poznajcie autorkę Tatuażu z lilią – Ewa Seno we własnej osobie!

Ewa Seno
Dokładnie 19 czerwca swoją premierę miała książka Tatuaż z lilią autorki Ewy Seno. Już po kilku dniach w sieci zaczęły pojawiać się pozytywne opinie na temat tego debiutu. To właśnie dzisiaj mamy zaszczyt poznać choć trochę tę polską autorkę. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

1. Na początek zaczniemy od standardowego pytania: Jak zaczęła się Pani historia z pisaniem? Czy była to tylko jednorazowa przygoda, która okazała się mieć dalszy ciąg?
Ewa Seno: W liceum pisywałam opowiadania, nie były jednak zbyt dobre. Dopiero niedawno postanowiłam spróbować napisać coś na poważnie.
2. Hmm, opowiadania, ja sama ostatnio coś skrobię, ale nie uważam, żeby mogły ujrzeć światło dzienne. O czym głównie były ?
E.S. Duchy, wampiry:) Już od czasów szkolnych ciągnęło mnie do tej tematyki.
3. Nieźle! Ile czasu zajęło Pani napisanie Tatuażu z lilią?
E.S. Kilka miesięcy. Było to takie pisanie z doskoku. Kilka dni lepszych, parę dni lub tygodni przerwy i na nowo. Miałam bardziej owocne i gorsze okresy. Druga część Antilii powstała za to w dwa tygodnie.
4. Naprawdę? Jestem pod wrażeniem! Czy druga część będzie miała nieco więcej stron? Przyznam, że Tatuaż z lilią przeczytałam w jeden dzień. 
E.S. Tak, druga część jest dłuższa 🙂
5. Będę mogła się nią dłużej cieszyć. Kiedy możemy się spodziewać wydania kontynuacji? (Wiem, dopiero wyszła pierwsza, ale jak książka jest niezła, to trzeba pytać!)
E.S. Niestety nie potrafię jeszcze odpowiedzieć na to pytanie. Wszystko w rękach wydawnictwa. Zanim książka ujrzy światło dzienne, czeka ją wiele pracy. Proces ten jest niestety długotrwały.
6. Kto wspiera Panią w pisaniu? 
E.S. Cała rodzina. Największym wsparciem jest jednak mój mąż, który w trudnych chwilach nigdy nie pozwala mi się poddawać.
7. To dobrze mieć tak kochaną rodzinę. Skąd czerpie Pani pomysły na historie zawarte w książce?
E. S. Same do mnie przychodzą. Bawię się z synkiem, oglądam telewizję lub po prostu piję kawę i nagle jedno skojarzenie rodzi jakiś pomysł. Gdy zacznę już tworzyć historię, bohaterowie są przy mnie przez cały czas. Np. gotując obiad, obmyślam poszczególne dialogi albo zastanawiam się, co bohaterka zrobiłaby w danej sytuacji.
8. Czyli można twierdzić, czy raczej nie bardzo, że utożsamia się Pani z którąś z bohaterek, np. z Niną, która ma niezwykle imponujące odzywki?  Chwilami nieco cięty język, ale w pozytywnym znaczeniu.
E.S. Raczej nie można mnie już nazwać pyskatą nastolatką 🙂 Choć przyznam, że kiedyś byłam podobna do Niny. Miałam cięty język i często najpierw mówiłam, a dopiero potem myślałam. W każdym z bohaterów jest mała cząstka mnie, chodzi mi o poglądy, obawy, przemyślenia. Inne ich cechy są zaś przeciwieństwem tego, co osobiście uważam za normę.
9. Skoro o literaturze nadal mowa, to jaki jest Pani ulubiony autor i książka?
E.S.  Nie potrafię podać tylko jednego 🙂 Uwielbiam Richelle Mead –
serię Akademia Wampirów czytałam dwa razy. Poza tym Dary Anioła Cassandry Clare, Stephenie Meyer, Piękni i Martwi
Yvonne Woon. Lubię też Kinga i Nicholasa Sparksa.
10.  Meyer czytałam również, zaś Sparksa
Jesienną miłość… 
E.S. Jedna z moich ulubionych pozycji 🙂
11. Mnie jeszcze podobała się ekranizacja. To tak przy okazji… 
E.S. Widziałam ją kilkakrotnie 🙂

12. Jaka jest Pani ulubiona piosenka? 
E.S. Hmmm, nie mam jednej ulubionej. Jest cała masa piosenek, które uwielbiam. Kilka z nich podałam w książce. Lubię każdy rodzaj muzyki –
adekwatnie do humoru, jaki w danej chwili mam.
Obecnie np. jako dzwonek w telefonie ustawiłam Dark Horse
Katy Perry.
14. Pamiętam, że pojawił się taki utwór jak A Day To Be Alone.  Można by z tego skompletować playlistę. 
E.S. W drugiej części bohaterka nie ma niestety czasu na słuchanie muzyki.
15. Mimo wszystko uważam, że pierwsza część zasługuje na to. Może sama spróbuję ją stworzyć 🙂
Jaki jest Pani ulubiony smak lodów? 
E.S. Proszę bardzo 🙂 Ja wszystkie te piosenki mam już na swojej playliście.
Co do lodów, to średnio za nimi przepadam. Jeśli już się na nie skuszę, to wyłącznie waniliowe.
16. Każda kobieta lubi kwiaty. Jakie są Pani numerem jeden? Czyżby to były lilie, które odnajdujemy w książce? 
E.S. Zdecydowanie wolę róże 🙂
17. O czym marzyła Pani w dzieciństwie? 
E.S. Gdy miałam mniej więcej 6 lat chciałam być czarodziejką z księżyca 🙂 Uwielbiałam wtedy tę bajkę.

18. Jak wiem, postawiła Pani na typ literatury młodzieżowej, skąd taka decyzja? Czy lepiej się pisze do odbiorców młodszego czy nieco starszego pokolenia?
E.S. Wybrałam literaturę młodzieżową, ponieważ sama najczęściej po takową sięgam. Nie wyobrażam sobie pisać o czymś, czego sama na co dzień bym nie przeczytała.
19. Tatuaż z lilią jest pierwszą częścią serii Antilii. Może zdradzi nam Pani chociaż jeden, mały pikantny szczególik? 
E.S. Heh, rozumiem, że pytasz o 2 część? 🙂
20. Tak, ale zrozumiem, jeśli nie uzyskam odpowiedzi. 
E.S. Cóż, Nina wyruszy w podróż, która na zawsze ją odmieni. Zwiedzi wiele niesamowitych miejsc, zetknie się z istotami, o których do tej pory jedynie czytała w bajkach. Zdobędzie sojuszników, jak i nowych wrogów.
21. Zapowiada się ciekawie. Teraz pozostaje tylko czekać. Dziękuję, że poświęciła mi Pani czas. Miło było Panią poznać i porozmawiać 🙂 
E.S. Ja również dziękuję za miłą rozmowę 🙂 Pozdrawiam.

Porozmawiajmy… grzecznie!

źródło
Grzeczność jest rzeczą niezwykle istotną w komunikacji. Szczególnie jeśli chodzi o pewne spory, niedopowiedzenia czy zwyczajne rozmowy. Jak się zachować? Jak wypowiedzieć się, żeby przekazać informację treściwie i nie urazić przy tym odbiorcy? 
Na te i wiele innych pytań odpowiada Małgorzata Marcjanik – językoznawca, specjalistka od pragmatyki językowej, retoryki i erystyki, podejmująca wielokrotnie kwestię grzeczności językowej w swoich publikacjach. To już druga pozycja tej autorki, po którą postanowiłam sięgnąć.

Grzeczność w komunikacji językowej to książka obowiązkowa dla osób, którym język polski nie wydaje się obcy; które zastanawiają się nad zasadami, usiłują je zrozumieć i zgłębiają jego tajniki. Osoby, które stronią od książek naukowych, również powinny po nią sięgnąć, gdyż może ona podsunąć im wiele niezbędnych wskazówek dotyczących nie samej gramatyki, ale językowego savoir-vivre’u (inny poradnik językowego savoir-vivre’u autorstwa Marcjanik zrecenzowałam już wcześniej: „Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna”)

Książka została podzielona na sześć zasadniczych części. W każdej z nich zawarte są zagadnienia grzeczności językowej w różnych kontekstach komunikacyjnych. Autorka poruszyła takie tematy jak komunikowanie interpersonalne, medialne czy publiczne. Ostatni rozdział: Obraz grzeczności przełomu wieków stanowi podsumowanie publikacji i jednocześnie wyjaśnia, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywa grzeczność.

Niezwykle istotną kwestią poruszoną w książce jest grzeczność podczas prowadzenia zwyczajnych rozmów (bezpośrednich, telefonicznych, mailowych czy nawet przez domofon). Autorka ukazała w tej sposób duże znaczenie słów, które używamy, komunikując się ze znajomymi czy osobami nieznajomymi, przypadkowo spotkanymi. Słowa to klucz do wzajemnego zrozumienia. Służą do przekazywania informacji, ale także do wyrażania uczuć. Dzięki słowom możemy poznać człowieka, ocenić go, nawet zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa. Dlatego tak ważne jest umiejętne posługiwanie się nimi, żeby przypadkowo nie urazić odbiorcy, nawet nie będąc tego świadomym. Marcjanik wyjaśnia, dlaczego często dzieje się tak, że wiele osób różnie interpretuje dany przekaz. Każdy człowiek ma swój sposób postrzegania świata i ludzi. Między ludźmi dochodzi do nieporozumień, ponieważ każdy z nich ma indywidualny tok rozumowania. Nierzadko zdarza się również tak, że stosowane przez nas skróty myślowe są odbierane jako podtekst. Jak więc uniknąć nieporozumień?

Autorka posługuje się niekonwencjonalnym stylem, ułatwiając czytelnikowi zrozumienie tego, co chce przekazać. Poszczególne wskazówki są wyodrębnione z tekstu przez zastosowaną listę numerowaną. Każda kolejna kwestia została wyjaśniona osobno, tak by nie zaburzać ogólnego przekazu. Dzięki takiemu zabiegowi czytelnik może bez problemu odnaleźć się w tekście, gdyż całość jest logiczna i spójna. Marcjanik w swojej publikacji zawarła również ciekawe wskazówki, ucząc, jak nie popełnić faux pas i zachowywać się stosownie do sytuacji. Kto jak kto, ale akurat Małgorzata Marcjanik się na tym zna, dlatego warto zasięgnąć jej rad i dowiedzieć się co nieco na temat grzeczności, gdyż jest to temat równie ważny jak każdy inny. Językowy savoir-vivre powinien znać każdy inteligentny i dobrze wychowany człowiek.

Marcjanik nie skupiła się wyłącznie na temacie grzeczności językowej, ale scharakteryzowała również zmiany, które zaszły w polszczyźnie po 1989 roku, a w swoich rozważaniach oprócz własnej wiedzy wykorzystała również autentyczne wypowiedzi i prace, o czym świadczy wielość przypisów zastosowanych w książce.

Grzeczność w komunikacji językowej skierowana jest dla szerokiego grona odbiorców. Ze swojej strony szczególnie polecam ją studentom kierunków filologicznych oraz dziennikarzom, ale może się ona przysłużyć również studentom zarządzania i marketingu czy kulturoznawstwa, z racji tego, że porusza kwestie wszechobecnej kultury języka polskiego. Oczywiście zachęcam do zapoznania się z nią również osoby żywo zainteresowane językiem polskim i przemianami zachodzącymi w nim. Ta pozycja to coś a’la wszystko w jednym. Podstawy różnorodnej komunikacji zebrane w jednym miejscu wraz z wszelkimi uwagami i wskazówkami to znakomita sprawa.

Błądzę, lecz wierzę – motyw nadziei cz. IV

źródło
Nadzieja to słowo, które posiada pozytywny wydźwięk. Wspominałam już kiedyś, że ogłaszając sierpień motywem nadziei, liczyłam, że będę miała możliwość naładować was dawką pozytywnej energii. Okazało się to bardzo trudnym zadaniem. Myślę, że pisanie wierszy smutnych spowodowane jest większym zapotrzebowaniem na tego typu poezję. Ludzie szczęśliwi są tak zaabsorbowani swoją radością, że raczej rzadziej siadają do tomiku. A przynajmniej takie mam wrażenie. To mogłoby wytłumaczyć, dlaczego tak pozytywny motyw, jakim jest nadzieja, w tak wielu przypadkach skonstruowany jest na zasadzie patosu i rozpaczy. Niemniej jednak – mimo że zadanie było trudne – udało mi się do ostatniego artykułu tego miesiąca odnaleźć i zamieścić dwa piękne wiersze, które napawają optymizmem. Przeczytajcie…

Dzisiaj zestawiam ze sobą dwóch różnych poetów, których połączył właśnie motyw nadziei. Myślę, że księdza Twardowskiego nie muszę nikomu przedstawiać, dlatego przez chwilę skupię się na amerykańskiej poetce Emily Dickinson.
Coś dla zagorzałych czytelników, trochę teorii.

Urodzona 1830 w Amherst w stanie Massachusetts. W czasie życia Emily Dickinson w czasopismach ukazało się – anonimowo i bez jej wiedzy – siedem wierszy. Po śmierci poetki jej młodsza siostra Lavinia odkryła w zamkniętym na klucz kuferku rękopisy 1775 wierszy Emily. Z publikacji niektórych z nich w ogóle zrezygnowano w obawie przed opinią publiczną. Wydane wiersze zdobyły sporą popularność, a ich autorkę zaczęto nazywać pustelnicą z Amherst. Dopiero w 1955 roku ukazała się kompletna edycja poezji Emily Dickinson zredagowana przez Thomasa H. Johnsona. Po wydaniu tych wierszy medytacyjna liryka Emily została w pełni doceniona, a autorkę uznano za najwybitniejszą i najbardziej oryginalną poetkę amerykańską.

źródło
ks. Jan Twardowski Jesteś

Jesteś — bo chociaż jesień
renta jak trumienka w kieszeni
jeszcze przyszłość jak cielę na razie mówi niewiele
trzy pióra na głowie czapli które wróżą szczęście
to co tak niemożliwe że na pewno będzie
parasol co się uśmiecha do deszczu
jędza całowana na dzień dobry
drozd z białym kuperkiem co nie zginął w zawiei
miłość zdjęta z krzyża
jesteś — bo skąd tyle jeszcze nadziei

Emily Dickinson – „Nadzieja” jest tym upierzonym…

„Nadzieja” jest tym upierzonym
Stworzeniem na gałązce
Duszy – co śpiewa melodie
Bez słów i nie milknące –


W świście Wichru – brzmi uszom najsłodziej –
I srogich by trzeba Nawałnic –
Aby spłoszyć maleńkiego ptaka,
Co tak wielu zdołał ogrzać i nakarmić –


Śpiewał mi już na Morzach Obcości –
W Krainach Chłodu –
Nie żądając w zamian Okruszka –
Choć konał z Głodu

Przekład: Stanisław Barańczak

Obiecanego wiersza Wisławy Szymborskiej Kot w pustym mieszkaniu nie będzie, bo niestety się nie zmieścił. Polecam przeczytać i liczę, że uda mi się użyć go w kontekście innego motywu.

Zostawiam was z piosenką. Zapewne niektórzy ją znają, a inni mają okazję poznać dopiero teraz. O nadziei w wykonaniu… Jaskra.

Nie czekaj, działaj!

źródło
Powstało już wiele publikacji o tematyce psychologicznej. Mimo to ja postanowiłam sięgnąć po Działaj teraz Zbigniewa Ryżaka. Wydawać by się mogło, że jest to książka taka jak każda inna z tej dziedziny… Może i tak, ale ma w sobie coś, co mnie w niej zaintrygowało. Doskonały przekaz i moc. To naprawdę działa… ale ty również musisz zacząć działać – ale nie później (jak zawsze się mówi), tylko TERAZ!

Zapewne zastanawiacie się, kim jest Zbigniew Ryżak. Przewidziałam to, dlatego postanowiłam uprzedzić wasze żmudne poszukiwania informacji o nim i pokrótce wam go przedstawić.

Zbigniew Ryżak
Zbigniew Ryżak jest psychologiem, absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obecnie pracuje jako szef firmy doradczej i szkoleniowej Human Factory. Jest trenerem umiejętności biznesowych oraz konsultantem i projektantem szkoleń. Działaj teraz to nie jedyna jego publikacja. Stworzył również Energię wewnętrzną oraz Efekt jo-jo w motywacji. Prowadzi bloga, na którego zaprasza wszystkich zainteresowanych psychologią i nie tylko. Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o autorze, odsyłam tutaj.

Poradnik, bo tak pozwolę sobie nazwać tę publikację, został podzielony na 31 rozdziałów, ponadto każdy z nich posegregowano na podrozdziały. Działaj teraz przysłuży się każdemu, komu zależy na uzyskaniu motywacji do działania. Autor interpretuje zachowania ludzi i wskazuje, czym powinni kierować się, dążąc do osiągnięcia zamierzonego celu. Jak doskonale wiemy, słowa nieczęsto idą w parze z czynami. Ryżek, jako psycholog specjalizujący się w dziedzinie konsultacji i szkoleń, zna motywy rządzące ludzkim umysłem najlepiej, dlatego warto zasięgnąć jego rad i nauczyć się walczyć z oporami i przeszkodami, które napotykamy na swojej drodze.
Pamiętaj: nie ten osiąga sukces, kto bardziej się stara, ale ten, kto robi to mądrzej!
Publikacja została wzbogacona o zadania i ćwiczenia, które autor proponuje każdemu, kto zamierza podążać drogą do osiągnięcia celu. Ci mniej odważni również nie przejdą obok tego poradnika obojętnie. Jest to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy mają w sobie choć odrobinę dobrej woli i chcą zmienić coś w swoim życiu. Jak wypowiada się sam autor: Podstawowym celem tej książki nie jest zrobienie z Ciebie innego człowieka, ale nauczenie Cię działania z tym, co w sobie masz. Właśnie, wielu z nas pragnie dokonać pewnych zmian i zrzucić z siebie ciężar bezsilności, ale nie potrafi przełamać bariery graniczącej z możliwością uzyskania pożądanego efektu. Niektórzy uważają, że wszystko przyjdzie z czasem, jakoś się ułoży, będzie, co ma być… Otóż nie. Nic nie ułoży się z czasem, jeśli nie będziesz działał w tym kierunku. Oczekiwanie nie jest kluczem do sukcesu, wręcz przeciwnie – aby cokolwiek osiągnąć, należy wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć realizować własne cele i marzenia. 
Obiecałeś sobie, że zaczniesz uprawiać jogę, ale jak zwykle kończy się na mówieniu? Mijają dni, a ty wciąż odkładasz ćwiczenia na później, tłumacząc sobie, że na pewno wtedy to zrobisz. Nie okłamuj sam siebie, chociaż ze sobą bądź szczery. Mniej mów, więcej rób. Nicnierobienie to zwykłe uciekanie od ciężkiej pracy. A przecież bez pracy nie ma kołaczy, dlaczego więc nie spróbujesz przekonać się, że możesz zdziałać cuda i że one się zdarzają? Kiedy według ciebie nadejdzie odpowiedni moment do tego, by stać się kowalem własnego losu? Później? A co w twoim języku oznacza później? Zastanów się nad tym, co robisz ze swoim życiem i zacznij działać: nie ma co odkładać, działaj teraz! 
Autor do stworzenia tego poradnika wykorzystał maksimum swojej wiedzy i postanowił podzielić się z nią z tymi, którzy studiów psychologicznych nie ukończyli, a mimo to chcieliby przełamać swoje złe nawyki i nauczyć się żyć nieco inaczej niż dotąd. Swoje rady Ryżak wymienił punktowo, tak żeby uczynić swoją publikację przejrzystą i dostępną dla każdego, nawet tego mniej bystrego. Ponadto zawarł w niej wskazówki dotyczące redukowania negatywnych emocji i rozwiązywania problemów. Poruszył także kwestie zmęczenia, przytłoczenia i ogólnego zniecierpliwienia. Nie od razu Kraków zbudowano. Należy pamiętać, że aby coś osiągnąć, potrzeba czasu i cierpliwości, ale przede wszystkim uporu. To upór, czyli niezmienne trwanie przy zamierzonym planie, jest najważniejszy i przynosi największe efekty. Osoby pewne siebie i stanowcze mają zdecydowanie większe szanse na pokonanie przeszkód tkwiących w ich umyśle. 
Podsumowując, uważam, że Działaj teraz naprawdę działa i może okazać się pomocna każdemu, kto wie, do czego dąży. Osoby niezdecydowane również powinny podjąć się lektury tego poradnika, gdyż może on wskazać im odpowiednią drogę do realizacji celów. Samo wyznaczenie celu nic nie zdziała, kluczem do sukcesu jest trwałość przy postanowieniu. Jeśli chcesz schudnąć, musisz zacząć biegać, ale nie później, tylko teraz. Im szybciej zaczniesz, tym szybciej ujrzysz efekty, a później pójdzie już z górki.
Przyznaję, że dla mnie porady Ryżaka okazały się przydatne. Zamierzam wziąć sobie je do serca i w końcu wziąć się za siebie, bo wiem, że sukces jest w naszych rękach, a czasami rozwiązanie mamy na wyciągnięcie ręki, ale… może boimy się po nie sięgnąć? Nie można rezygnować, dopóki się nie spróbuje. Niektórzy mogą nie sprostać zadaniu, ale warto się starać. Grunt to niepoddawanie się. I tego życzę każdemu, kto zdecyduje się sięgnąć po publikację Zbigniewa Ryżaka. Powodzenia!
źródło

Kiedy rzeczywistość okazuje się ciężarem

źródło
Dorota Terakowska znana jest czytelnikom jako pisarka i dziennikarka. Jej powieści niejednokrotnie wstrząsnęły społecznymi przekonaniami, łamiąc stereotypy i prezentując niebanalne historie, które wymagają prawa głosu. Mimo że latem powinno się czytać książki lekkie i przyjemne, ja zdecydowałam się na Poczwarkę, pragnąc poznać historię, którą niegdyś świadomie porzuciłam.

Ewa i Adam prowadzą uporządkowane życie. W ich domu wszystko musi
zajmować odpowiednie miejsce (książki muszą pasować do wnętrza, a ich
ustawienie musi współgrać ze sobą, krzesło nie może stać tyłem do drzwi
itd.), w przeciwnym razie harmonia zostanie zaburzona. Ich idyllę
rujnuje pojawienie się na świecie dziecka, które w zamyśle miało być
doskonałe, takie, jakie sobie wymarzyli. Tymczasem na świat przychodzi muminek – dziewczynka z zespołem Downa. Cały porządek panujący dotąd w
świecie małżeństwa zostaje przełamany. Ewa i Adam muszą zdecydować, czy
są w stanie poświęcić swój czas temu czemuś. Anna, kobieta
wychowująca córkę z DS, przekonuje Ewę, że ta nie może porzucić
bezbronnej dziewczynki, gdyż ta jest Darem Pana. Gdy Adam sporządza
dokumenty dotyczące oddania małej pod opiekę specjalistycznego oddziału,
Ewa drze je i postanawia zatrzymać Myszkę. 

Jaką postawę przyjmie Adam?
Co odkryje Myszka? 
Jak zmieni się życie małżeństwa i czy zdołają oni przyzwyczaić się do niego?
Na tytuł książki natknęłam się, przygotowując się do konkursu w trzeciej klasie gimnazjum. Wówczas nie miałam zbyt dużo czasu na to, by móc przeczytać ową pozycję, dlatego jedyne, co mi pozostało, to internetowe streszczenie całości. Dało to niewiele, ale wystarczyło do zrozumienia ogólnego kontekstu powieści. Teraz, już po przeczytaniu Poczwarki, mogę z całą pewnością przyznać, jak bardzo się myliłam. Owszem, zarys fabuły był dla mnie dosyć jasny, jednak to nie wszystko. Powieść Terakowskiej wymaga kontemplacji, dogłębnej interpretacji każdego zawartego na poszczególnych kartach słowa.

Poczwarka jest książką niezwykle podobną do Biblii. Historia Myszki rozpoczyna się dnia pierwszego, kiedy to poznaje Księgę, niegdyś porzuconą na strychu, wśród kurzu i zbędnych gratów. Ewa sukcesywnie czyta ją dziewczynce, a ta zagłębia się we własny świat, inny, być może lepszy od tego z dołu.

Księga to Biblia. Opis stworzenia świata od początku do końca. Taką też konstrukcję przybiera Poczwarka. Kolejne rozdziały to przedstawienie procesu stwarzania przez Boga wszystkiego, co nas otacza, aż w końcu nas samych, ludzi.

Poczwarka to swoista powieść-parabola, która posiada dwa znaczenia – dosłowne i metaforyczne. W rozumieniu dosłownym jest to historia Adama, Ewy i Myszki, czyli przedstawienie trzech odrębnych światów: zagubionej matki, odizolowanego od rodziny ojca oraz poczwarki, dziecka innego, żeby nie powiedzieć gorszego.

Znaczenie tytułu w interpretacji powieści jest niezwykle istotne, ponieważ mieści się w nim najważniejsze przesłanie, to, które odkrywamy sukcesywnie, po to, by wraz z końcem złożyć wszystkie myśli w jedną całość. Poczwarka to stadium rozwoju motyla. To ten okres, w którym motyl przygotowuje się do życia, dojrzewa. Motyl jest wówczas ograniczony przez kokon, czyli otoczkę, która zamyka przed nim realny świat. W przypadku Myszki owym kokonem jest ciało, dusza stanowi drugie życie dziewczynki – to, które dostępne jest wyłącznie jej i które tylko ona jest w stanie poznać. Domem Myszki jest stych, czyli strych domu, który kryje się na samej górze. Interpretując powieść wnikliwie, zwracamy uwagę na opozycję góra–dół i kontrast tych dwóch światów: prawdziwego oraz wyidealizowanego, nieco sztucznego, wykreowanego w wyobraźni.

Podobieństwo do Biblii dostrzegalne jest już na samym początku, imiona rodziców Myszki nawiązują bowiem bezpośrednio do imion pierwszych ludzi – Adama i Ewy. Następnie świat biblijny skorelowany jest ze światem realnym, życiem Ewy z Myszką oraz życiem Adama. Ewa całkowicie oddaje się dziewczynce, wprowadza ją w świat, z którym musi się zmierzyć, obserwuje uśmiech na twarzy Myszki, który niekiedy wydaje się największym darem i podziękowaniem za to, co daje córce. Dzieci z zespołem Downa czują inaczej, ale czują, jak zwyczajni ludzie. Kochają bezgranicznie, obdarzają najbliższych uczuciem niezastąpionym i wielce prawdziwym. Ewą targają sprzeczne emocje – raz zyskuje energię i pragnie odbudować to, co zostało zaprzepaszczone, innym razem pała nienawiścią do Myszki, staje się bezsilna wobec zesłanej na nią brutalnej rzeczywistości. Adam skupia się na pracy, zapewniając Ewie i Marysi jedynie byt. Zamyka się w gabinecie i tam prowadzi własne życie. Za wszelką cenę dąży do udowodnienia żonie winy za narodzenie niepełnosprawnego dziecka. Zagłębia się w świat genetyki, po śladach odkrywa niegdyś zatajoną przed nim przeszłość. Wyrzuty sumienia doprowadzają go do obsesyjnego śledzenia rozwoju dziewczynki i poznawania każdego szczegółu choroby, na którą cierpi.

W każdym człowieku powinno być coś, o czym wie tylko on sam.
Człowiek bez choćby jednej tajemnicy jest jak orzech, z którego po rozłupaniu
zostaje sama skorupa. Ludzie za często dbają tylko o skorupę.
Świat Marysi jest inny – to Raj, który odkrywa przez zasłony na strychu. Poznaje Głos, który prowadzi ją do Początku. W jej obecności Bóg stwarza świat na podstawie myśli dziewczynki, która współtworzy to, co jest dobre. Jabłko, które w Biblii staje się źródłem grzechu pierworodnego, dla Myszki jest przepustką do lepszej rzeczywistości – w której z ociężałej, upośledzonej istoty przemienia się w zwinną i delikatną tancerkę. Taniec, który na dole przybiera formę średniowiecznego danse macabre, na górze umożliwia dziewczynce porzucenie kokonu i rozwinięcie wielobarwnych motylich skrzydełek. Wąż, biblijny kusiciel, w Poczwarce przestrzega Myszkę przed konsekwencjami związanymi ze zjedzeniem jabłka z zakazanego drzewa. Wątek biblijny został dopracowany pod każdym względem. Dzięki niemu autorka doskonale i wnikliwie przedstawiła życie wewnętrzne osoby niepełnosprawnej i ujawniła, że niepełnosprawność nie dotyczy jedynie upośledzenia fizycznego. Niepełnosprawne jest tak naprawdę społeczeństwo, którym rządzi zgnilizna, znieczulica i egoizm.

Poczwarka to powieść niezwykle głęboka, która skrywa w sobie podstawy moralności, której niekiedy brakuje każdemu z nas. To lektura wyjątkowa, oryginalna i ponadczasowa, nie tylko ze względu na wykorzystane w niej motywy biblijne. Uważam, że powinien ją poznać każdy i tym samym przekonać się, jak wielki wpływ na nasze postrzeganie świata może mieć przeszłość. 

(…) bo dar to prezent, który otrzymuje się od kogoś szczelnie
zapakowany, z nieznaną zawartością. Zawartość stanowi tajemnicę

i
niespodziankę. Niespodzianki niekoniecznie są miłe.

Każdy powinien wynieść z tej powieści coś dla siebie, ponieważ interpretacji jest tyle, ilu czytelników. Jedno jest pewne: przyszłości nie da się przewidzieć, ale każdy wybór wywiera na nią ogromny wpływ. Dlatego warto zastanowić się, czy decyzji, które podejmujemy impulsywnie, obawiając się konsekwencji, nie będziemy kiedyś bezwzględnie żałować.

Pamiętajcie: życie staje się piękne, gdy odkryje się piękno wewnątrz siebie. 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia