Jak napisać idealną powieść

źródło

Oczywiście nikt dokładnie nie może określić, co taka idealna powieść musi w sobie zawierać. Wszystko zależy od pomysłu, głównej idei autora oraz najważniejszego – gustu samego czytelnika. Istnieją jednak pewne szczegóły, na które warto zwrócić uwagę, by udoskonalić swój tekst i zyskać zainteresowanie czytającego. A przecież o to właśnie chodzi pisarzowi.


Najważniejszą i nieodłączną częścią każdej powieści jest oczywiście główny bohater. Postać połączona z powieścią trwałą symbiozą – jedno nie może istnieć bez drugiego. Dlatego na samym wstępie należy dokładnie poznać swojego bohatera, zgłębić jego przeszłość, charakter i sposób myślenia. To bohater będzie napędzał akcję i budował napięcie. Wcale nie należy ułatwiać mu zadania, a wręcz przeciwnie: rzucać mu kłody pod nogi i zmuszać do walki lub pogodzenia się z sytuacją. Wszystko będzie miało wpływ na końcowy efekt. Ale o tym trochę później…
Jeżeli dopracujemy głównego bohatera, trzeba dokładnie wiedzieć, co może się wydarzyć w naszej książce, a co niekoniecznie. By nie popełnić jakiegoś błędu, autor musi dobrze zapoznać się z otoczeniem i światem przedstawionym – w szczególności gdy odwzorowujemy otaczający nas świat. Diabeł tkwi w szczegółach. Jeżeli napiszemy, że bohaterka wróciła po długiej podróży i miała na sobie ciepły kożuch, to nie możemy pisać w kolejnej scenie, że beztrosko zbierała jabłka w sadzie. Z pewnością wyda się to bardzo nienaturalne, co może zniechęcić czytelnika. Przyjechała z daleka, opatulona w kożuch? Pewnie jest zmęczona po podróży, chętnie napije się gorącej herbaty i odpocznie w ulubionym fotelu, patrząc na pierwsze płatki śniegu. Nie spodziewa się jednak, że w mieszkaniu czekają na nią dwaj mafiosi jakuzy, którzy posądzają ją o kradzież cennego przedmiotu. Akcja nabiera tempa, bohaterce udaje się uciec, i tak zaczyna się prawdziwa walka o przetrwanie. No dobra. Z jakuzą może trochę przesadziłam, ale czytelnik z pewnością nie spodziewa się takiego obrotu sprawy. Chyba że wcześniej damy mu jakąś wskazówkę.
To kolejny bardzo ważny szczegół tworzący idealną strukturę powieści. I wiem, że każdy pisarz chciałby zaskakiwać czytelnika na każdym kroku nieprzewidywalnymi zwrotami akcji, ale bohater też potrzebuje chwili wytchnienia – o ile nie jest herosem. Trzeba traktować go jak człowieka. Nie należy się martwić tym, że czytelnik odłoży książkę i pójdzie spać, nawet nie wiedząc, że za kilka stron wydarzy się coś naprawdę ważnego. Musimy tylko obiecać mu to trochę wcześniej. Delikatnie zasugerować czytającemu, co będzie dalej, a z pewnością nie oderwie się od książki, dopóki nie zgłębi jej sekretów. Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, by wywiązywać się z danych obietnic. Inaczej czytelnik będzie rozczarowany i może więcej nie sięgnąć po książkę. A to już poważny problem.
Bardzo ważną częścią każdej powieści jest zawsze występujący kryzys głównego bohatera. Katastrofa, na którą nie ma żadnego wpływu, nie można jej powstrzymać, a tym bardziej zapobiec wcześniej. Ona zwyczajnie musi nastąpić i diametralnie zmienić życie bohatera. Pierwszy kryzys zawsze określa dalszą drogę naszej postaci, ponieważ traci ona coś, do czego przywykła. To właśnie kryzys popycha ją do działania, a działanie buduje napięcie. Każda kolejna szpila wbijana w bohatera nie będzie miała już takiego wpływu jak ta pierwsza, ale będzie nakręcać akcję. Należy jednak pamiętać, że kryzysu nie można przewidzieć, więc nie próbuj obiecywać go czytelnikowi. Niech przyjdzie on niespodziewanie i zasieje zamęt nie tylko w życiu bohatera, ale również w umyśle czytelnika.
Istnieją dwa rodzaje konfliktów – wewnętrzny i zewnętrzny. Dobrze, jeżeli nasz bohater nie tylko walczy z całym światem i próbuje pokonać wszelkie przeciwności losu, ale również toczy bitwę z samym sobą. Oba konflikty łączą się, czasem wynikają z siebie, ale muszą doprowadzać bohatera do desperacji, a czytelnika do coraz większego zaangażowania. Droga bohatera do całkowitego zwycięstwa nie może być usłana różami, a nawet jeśli… niech róże mają duże kolce. Ciągłe zwycięstwa są najzwyczajniej w świecie nudne.
Każda powieść posiada punkt kulminacyjny, na który z utęsknieniem czeka każdy czytelnik, a niewiedza doprowadza do pasji. Mianowicie bohater dokonuje ważnego odkrycia, które przybliża go do rozwiązania konfliktów i całkowitego pokonania kryzysu. Po drodze może dokonywać innych odkryć, ale nie mogą one aż tak intensywnie wpływać na jego życie. To, co robi, jest ściśle powiązane z ostatecznym wynikiem jego walki.
I najważniejszy punkt każdej powieści, czyli przemiana głównego bohatera. Składają się na nią wszystkie poprzednie działania, konflikty, odkrycia i kłody rzucane pod nogi. Dlatego są one ze sobą nierozerwalnie połączone. To, co przeżył nasz bohater, musi zmienić go pod jakimś względem. Może on zrozumieć coś bardzo istotnego, nauczyć się innego postępowania lub… zmienić się na gorsze. Przecież nikt nie powiedział, że przemiana zawsze musi być dobra, najważniejsze żeby zaistniała w naszej powieści i przemówiła do czytelnika, który sięgając po książkę, chce oderwać się od codzienności.
Obietnice, kryzysy, odkrycia i przemiany mogą zagwarantować, że książka wciągnie czytelnika, a ten nie będzie mógł się od niej oderwać. Dobrze jednak popracować również nad postaciami drugoplanowymi. Sama lubię poczytać książkę, w której interesują mnie losy nie tylko głównego bohatera, ale przykładowo historia tajemniczego odludka, o którym nic nie wiadomo. Czytelnik jest zainteresowany, czy temat zostanie rozwinięty i czy postać odegra znaczącą rolę w powieści. Nie można go zawieść!
Podsumowując, każda powieść jest idealna pod innymi względami, ale zawsze można ją dopracować, stosując cztery wyżej wymienione zasady. Od nas zależy, jak poprowadzimy bohatera i przyciągniemy czytelnika. Wiadomo, że każdy ma inny gust, każdemu podoba się co innego i każdy pracuje w inny sposób. Warsztat trzeba doskonalić. Najważniejsze, żeby nasza powieść wydała się autentyczna, dlatego musimy poniekąd wcielić się w rolę naszego bohatera i uczłowieczyć go.

Na koniec dam od siebie coś, co może przysłużyć się początkującym pisarzom. Podstawowy plan powieści, z którego sama korzystam, bo pomaga ułożyć wszystkie myśli we właściwym miejscu i porządkuje wewnętrzny chaos – problem chyba każdego pisarza.

I OBIETNICA
Jak wygląda naturalne środowisko bohatera, w którym występuje?
Jaka jest przyczyna konfliktu, który popycha bohatera do całkowitej zmiany jego życia?
Jak wyglądała jego przeszłość?
Jakie są sytuacje, będące obietnicami złożonymi czytelnikowi? Np. zwykły psikus może wywołać prawdziwą burzę.

NIE PISZEMY np. Bohater położył się spać, nie wiedząc, że jutro przyjdzie mu zawalczyć o prawdziwe szczęście. Niech czyny obiecują, a czytelnik trochę pogłówkuje i sam wyciągnie wnioski.
II KRYZYS
Jakie wydarzenie wpłynęło na zmianę życia bohatera?
Jaką wewnętrzną walkę toczy bohater i co jest jej przyczyną?
Jakie są poboczne konflikty i jak wpływają na zmianę natężenia akcji?
W jaki sposób jest połączony konflikt zewnętrzny i wewnętrzny?
III ODKRYCIE
Jakie są poboczne odkrycia, doprowadzające do rozwiązania konfliktu?
Jakie jest najważniejsze odkrycie, stanowiące punkt kulminacyjny powieści?
Jak wpływa na dalsze losy bohatera? Czy go zmienia?
IV PRZEMIANA
Jaka przemiana nastąpiła?
Co doprowadziło do przemiany głównego bohatera?
Jak zmieniło się jego życie?
Jak zmieniły się jego relacje z innymi bohaterami?
Jakie postanowienia podjął bohater?
Przedstawiony wyżej plan może być rozbudowywany praktycznie pod każdym względem, ale zasada pozostaje ta sama. Oczywiście można dowolnie zmieniać kolejność punktów, ale główne odkrycie i przemiana muszą iść ze sobą w parze, ponieważ z logicznego punktu widzenia jedno wynika z drugiego. Z początku zasada czterech punktów może wywołać chaos w głowie pisarza, ale nie należy się tym zrażać. Wystarczy usiąść, porządnie pomyśleć, zastanowić się nad problemem, a wówczas okaże się, że wszystko układa się tak, jak powinno. Dlatego gorąco zachęcam do pogłębiania swojej wiedzy dotyczącej pisania tekstów i zerwania z amatorszczyzną. Młodzi pisarze! Polski rynek na was czeka, więc na co czekacie wy? Do roboty!

Co się stanie, jeśli utkniemy w martwym punkcie?

źródło
Three Pines to urokliwa miejscowość nieopodal Montrealu. Nigdy nie było w niej poważniejszych przestępstw, aż do pewnego dnia. Inspektor Gamache, wraz z inspektorem Beauviorem i Nichol Yvette, zaczyna powoli odkrywać tajemnice izolowanej społeczności małej, górskiej osady.


Louise Penny jest autorką serii bestsellerowych kryminałów opisujących śledztwa insp. Armanda Gamache’a z Montrealu. Martwy punkt, pierwsza powieść z cyklu, powstał w 2005 roku. Przed rozpoczęciem kariery pisarskiej, Louise Penny była dziennikarką telewizyjną, prowadzącą programy informacyjne i publicystyczne w Canadian Broadcasting Corporation. Mimo iż anglojęzyczna, zakochała się we frankofońskim Quebecu. Od lat mieszka wraz z mężem i ukochanymi psami w domku w górach na południe od Montrealu.
Książka jest wspaniałym kryminałem. W małym miasteczku Three Pines na leśnej ścieżce zostaje znaleziona martwa, emerytowana nauczycielka, Jane Neal. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek podczas polowań, lecz po odwiedzeniu jednej z piwnic, inspektor Armand stwierdza, że to morderstwo. Ponadto zmarła kilka dni wcześniej zgłosiła swój obraz na konkurs. Inspektor rozwiązuje także drugą sprawę, nieco powiązaną z pierwszą. Dotyczy śmierci starszej kobiety. Wszyscy myślą, że przyczyną zgonu była choroba, lecz prawda okazuje się inna.
Problem poruszany w książce to brak zainteresowania matki dzieckiem oraz znęcanie się starszej osoby nad młodszą. Występuje tam także wątek braku akceptacji osób o odmiennych poglądach seksualnych.
Książkę czyta się łatwo, dzięki lekkiemu językowi, w którym nie ma trudnych wyrazów. Bardzo duża ilość środków stylistycznych powoduje, że przenosimy się w tę małą miejscowość. Po raz pierwszy spotykam się ze słowną numeracją rozdziałów w książce. Autorka także umiejętnie wplotła w dialogi język francuski.
Czytelnika mogą zachwycić postacie, które są intrygujące, a w szczególności Nichol Yvette, która jest bezczelna, mówi co ślina na język przyniesie, nie zważając, czy kogoś to urazi albo przeszkodzi w
śledztwie. Oryginalne wypadło wplecenie w utwór wierszy.
Intrygujący bohaterowie, którzy w mistrzowski sposób zostali wykreowani i przedstawieni w powieści, wprowadzają czytelnika w błąd, gdy myśli on, że to właśnie ta osoba jest zbrodniarzem, a na końcu okazuje się, że był nią ktoś inny.
Inspektor Armand Gamache to detektyw na miarę Herkulesa Poirota. Słyszy wszystko, nawet to, czego nie słyszą inni; kieruje swoją uwagę ku każdej poszlace. Dzięki wybitnej zdolności dedukcji, demaskuje sprawcę.
Jean Guy Beauvior to asystent detektywa. Ma poczucie humoru, jest rozważny, jednak nie zawsze zgadza się z inspektorem.
Moim zdaniem jest to powieść z subtelną, znakomitą i błyskotliwą fabułą, od której nie można się oderwać. Polecam ją koneserom kryminałów i osobom, które lubią czytać dobre książki.

Tak się po prostu mówi!

źródło
W latach 1996-2000 Telewizja Polonia emitowała program  zatytułowany Mówi się… Na jego podstawie stworzono poradnik poruszający często sporne kwestie i wątpliwości językowe.

 

Jerzy Bralczyk jest językoznawcą, specjalistą w zakresie języka mediów, polityki i reklamy. Aktualnie wykłada w Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. * Jak sam pisze o sobie, oprócz językoznawstwa interesuje się… życiem. 

Poradnik Mówi się zredagowała i opracowała Irena Sroczyńska-Niwicz w porozumieniu z profesor Hanną Jadacką oraz doktorem Mirosławem Bańko. Zawiera on niektóre pytania i odpowiedzi, które pojawiły się w programie. Pani Sroczyńska-Niwicz tłumaczy, że nie zamieściła w książce większości pytań czysto gramatycznych oraz dotyczących pisowni, gdyż odpowiedź na nie można znaleźć w każdym słowniku poprawnej polszczyzny czy ortograficznym. Skupiła się jednak na zagadnieniach stylistycznych, etykietach językowych, przesunięciach znaczeniowych i innych, z racji tego, że omówienie tych tematów – zwłaszcza w przystępny, dowcipny sposób, charakterystyczny dla profesora Bralczyka – trudno znaleźć w jakimkolwiek słowniku.
Profesor Bralczyk ma swój styl – całkowicie nie do podrobienia. I dzięki temu stał się tak popularny wśród językoznawców. Do dziś wiele osób łaknących wyczerpujących odpowiedzi pisze do niego z pytaniami dotyczącymi różnych zagadnień z dziedziny języka polskiego. W Przedmowie pani Irena Sroczyńska-Niwicz wskazuje, że autorytet profesora Bralczyka sprawił, że warto było dzwonić i pisać do Polski nawet z Kanady czy Izraela. Teraz również tak jest. Profesor prowadzi własny blog Co na języku to w głowie, na którym publikuje tzw. WGAD-y, czyli krótkie nagrania, w których rozwiewa wątpliwości dotyczące języka polskiego.
Poradnik został zredagowany niezwykle dokładnie. Jest on przystępny dla każdego. Profesor Bralczyk zadbał o to, by czytelnicy zrozumieli, co chce im przekazać, dlatego też każda porada została napisana językiem prostym, z odpowiednimi wyróżnieniami, które ułatwiają czytelnikowi dokonanie indywidualnej analizy poruszanej kwestii językowej. W odpowiedziach zawarto konkretne przykłady, dzięki którym rozstrzygnięcie wątpliwości staje się prostsze. 
Porady zawarte w tej publikacji nie są w żaden sposób lakoniczne. Wręcz przeciwnie – profesor wskazuje konteksty, w których należy rozpatrywać daną kwestię, wyjaśnia wątpliwości, posługując się tym, w jaki sposób on sam wypowiada się w niektórych sytuacjach. Trudno się dziwić – w końcu czytelnicy chcą poznać jego spojrzenie na język polski. 
Warto dodać, że językoznawca językoznawcy nierówny – i to można wywnioskować również z tego poradnika. Profesor Bralczyk jest niezwykle tolerancyjny. Zdarza się, że niektórzy nie dopuszczają pewnych kwestii, uznając je za niepoprawne, tymczasem Profesor stara się znaleźć argumenty za i bardziej otworzyć się na ludzi. Dla niego język polski nie jest kompozycją zamkniętą, ograniczoną. Jak go nie rozumieć, skoro wyrażenie tylko i wyłącznie  kiedyś było uważane za pleonazm, a teraz jest już poprawne… Cenię sobie profesora Jerzego Bralczyka właśnie z tego powodu, że nie zamyka Polaków w klatce. Owszem, niektóre stwierdzenia wyraźnie neguje (jakim byłby językoznawcą, gdyby dopuszczał chociażby w każdym bądź razie), ale nie jest językowym terrorystą. Niektórzy twierdzą, że odpowiada na pytania ironicznie. Nic bardziej mylnego. Należy przeczytać jego poradniki bardzo dokładnie, by móc zrozumieć cel, do którego dąży. Ja zrozumiałam i na swój sposób pokochałam ów styl. 
Uważam, że Mówi się to publikacja przydatna dla wszystkich. Polecam ją uczniom, którzy pragną poznać język polski lepiej niż na lekcjach w szkole, ale także osobom, które chcą po prostu poczytać coś mądrego i przy okazji dokształcić się. 
Nie bójcie się poradników – one nie gryzą! 

Szczęścia nie można odłożyć na później…

źródło

Czym jest szczęście? 
Czym jest miłość?
Czym jest przyjaźń? 
I w końcu – jak połączyć wszystko w jedną całość?

Niki i Alex wciąż wspólnie cieszą się każdą małą rzeczą w swoim życiu. Dziewczyna rozpoczyna studia humanistyczne, a mężczyzna kontynuuje swoją pracę jako dyrektor kreatywny. W końcu przychodzi dzień, który zmienia ich życie o całe 180 stopni. Najpierw prywatny helikopter i łzy szczęścia, następnie kręgielnia, wreszcie list… i sielanka zmienia się w monotonię.

Moccia po raz kolejny dał popis swojej fantazji i stworzył powieść niemal idealną. Niestety chyba aż za bardzo idealną, gdyż nie sądzę, by opisana przez niego historia miała szansę wydarzyć się w normalnych, rzeczywistych warunkach, chociaż mogę się mylić. Pomimo wszystko fabuła przykuwa uwagę, a dalsze losy nie są przewidywalne, co stanowi niezwykłą wartość książki.

Styl autora, jak wspomniałam w recenzji pierwszej części, Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie, jest lekki, dlatego też powieść czyta się swobodnie, i właśnie jej prostota tak naprawdę urzeka czytelnika, który zagłębia się w opisywaną historię z niezwykłą ciekawością, łaknąc kolejnych wspaniałych wrażeń, które autor gwarantuje każdemu, kto przekłada poszczególne kartki książki i poznaje losy bohaterów.

Autor posługuje się językiem prostym, bez zbędnych wyróżników. Cytaty zostały umiejętnie wplecione w treść powieści, dzięki czemu wzbogacają ją, a przede wszystkim świadczą o doświadczeniu pisarza. Ponadto książka ukazuje wartości, które warto pielęgnować we własnym życiu. Niezłomna przyjaźń (Fale ponad wszystko), miłość, która łamie wszelkie stereotypy, oraz rodzina, dzięki istnieniu której można osiągnąć pełnię szczęścia oraz wsparcie zarówno w trudnych, jak i przyjemnych chwilach w życiu.

Kocham Cię, kiedy się śmiejesz. Kocham Cię, kiedy się wzruszasz. Kocham
Cię, kiedy jesz. Kocham Cię w soboty wieczorem, kiedy idziemy do pubu.
Kocham Cię w poniedziałki rano, kiedy jesteś jeszcze śpiąca. Kocham Cię,
kiedy śpiewasz do zdarcia gardła na koncertach. Kocham Cię rankiem,
kiedy po wspólnie przespanej nocy nie możesz znaleźć swoich kapci, żeby
iść do łazienki. Kocham Cię pod prysznicem. Kocham Cię nad morzem.
Kocham Cię w nocy. Kocham Cię o zachodzie słońca. Kocham Cię w południe.
Kocham Cię teraz…
Na poszczególnych kartach powieści nie śledzimy jedynie losów Niki i Alexa, ale również przyjaciółek kobiety Fal znajomych z pracy oraz przyjaciół mężczyzny oraz rodzin tych dwojga. Zachowanie Niki czyni sentencję Kobieta zmienną jest jak najbardziej prawdziwą i aktualną. Czytelnik może utożsamić się z konkretnym bohaterem i wraz z nim przeżywać chwile smutku i radości. 

Powieść przesycona jest różnorodnymi emocjami od radości, przez namiętność, aż po lęk i  rozczarowanie. Federico Moccia ubiera rzeczywistość w niecodzienny kostium. Fabuła nie obfituje jedynie w opisy pięknej miłości dwojga ludziautor prezentuje przede wszystkim typowe zachowania ludzi XXI w.: zdrady, romanse, przygody, które napotykamy na każdym kroku. Dopełnieniem jest oczywiście humor, który stosuje pisarz dla urozmaicenia treści, ale w książce nie brakuje chwil smutku, które przeżywają bohaterowie.

Niesamowite jest przeplatanie wątków raz autor opisuje spotkanie Niki z Alexem, w kolejnym rozdziale przyglądamy się już losom przyjaciół Alexa czy przyjaciółek Niki. Taki zabieg zdecydowanie sprawia, że czytelnik nie nudzi się, czytając powieść, i przygląda się bohaterom bardzo dokładnie, poznając ich sytuacje i zachowania.

Okładka książki przykuwa uwagę. Barwy kontrastują ze sobą, sprawiając, że całość zwraca uwagę czytelników.

Ogromnym minusem powieści jest podobnie jak w przypadku pierwszej części – ciągłe przeplatanie zwykłych spotkań bohaterów chwilami miłosnych uniesień. Mogę się jedynie domyślać, że miało to służyć wyjaskrawieniu codzienności i miłosnych potyczek, ale moim zdaniem pojawiały się one zbyt często i stawały się finałem każdego wątku miłosnego.

Muszę przyznać, że powieść ta była dla mnie jedną wielką tajemnicą. Raz zaskakiwała, a raz sprawiała, że miałam ochotę ominąć kilkanaście stron, by dowiedzieć się, jak potoczy się historia, jednak dopiero po przeczytaniu jej zrozumiałam, że popełniłabym ogromny błąd.

Może i cała opowieść jest nierealna i słodka, wręcz cukierkowa, ale nie mam tego za złe autorowi. Książka doskonale odstresuje. Ponadto zawiera wyraźny przekaz, który trafi do każdego czytelnika, nawet tego najmniej zorientowanego. Nie jest to książka przeznaczona jedynie dla młodzieży, choć uważam, że właśnie ona zrozumie ją najlepiej. Nie ukrywam, że Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić momentami trzyma w napięciu, mimo że jest to lekka powieść, idealna na długie upalne popołudnia

Poznaj świat ludzi zrodzonych z mroku

źródło
Na Ziemi istnieje wiele ras ludzi. Czasem,
by je dostatecznie poznać, należy przebyć cały świat. Wizja
autorki ukazuje, że Ziemią rządzą dwie rasy żyjące ze sobą
w przyjaźni. Zarówno Ciemnorodni, jak i Światłorodni traktują
się z wielkim szacunkiem. Niestety los sprawia, że do ich
poukładanego życia wkracza trzecia rasa. To nie wróży niczego
dobrego…


Do młodego mężczyzny, zajmującego
się naukami ścisłymi, przed wschodem słońca przychodzi ciężarna
kobieta. Balthasar nie może jej odprawić, gdyż oboje należą do
rasy, gdzie światło dnia zabija ich w strasznych męczarniach. W
ten sposób dochodzi do sytuacji, w której Bal odbiera poród swojej
dawnej znajomej. Dzieci nie należą jednak do końca, do rasy
Ciemnorodnych. Wszystko to powoduje, że należy je chronić.
Niedługo po tym mężczyzna zostaje pobity. O jego zdrowie i życie
walczy jego żona. Pomimo tego, że magia jest przez Ciemnorodnych uważana za coś
strasznego, kilkoro ludzi ją posiada. Jedna z takich osób to żona Bala. Czy kobieta zdoła wyznać skrywaną prawdę
mężczyźnie swojego życia?
Pojawienie się w życiu maga, który
pomaga Telmaine pojąć siły magii, miesza w jej życiu uczuciowym. Do
tego dochodzą też zamachy na życie rodziny Bala, spowodowane
chęcią odnalezienia urodzonych bliźniąt. Bala i Telmaine spotka
przykra sytuacja. Ich córka zostaje porwana i przetrzymywana.
Złoczyńcy chcą jedynie odzyskać bliźnięta. Dlaczego są one dla
nich takie ważne? Czy rodzina Bala zazna spokoju? Jaką walkę muszą podjąć ludzie, by odzyskać własne dziecko? Pozostaje mieć nadzieję, że bój ten będzie wyrównany.
Odkąd zaczęłam czytać tę książkę, miałam
wrażenie, że nie należy ona do pozycji łatwych w odbiorze. By ją
dostatecznie zrozumieć i poznać, należy skupić się na niej całkowicie. Autorka miała jak najbardziej udany pomysł na książkę, lecz niestety jej styl pisania źle kontrastuje z
całą pozycją. Język, którym napisana została powieść, jest dość skomplikowany, przez
co lekturę czyta się ciężko. Niby fabuła wydaje się bardzo
przekonująca i interesująca, aczkolwiek niekiedy czułam przy niej
znużenie. Wplecenie w akcję przez samą autorkę różnych przeciwności losu bohaterów jest dobrym posunięciem. Jednakże,
o ile zagadki potęgują akcję, o tyle liczba rożnych zagadnień
doprowadza czytelnika do bólu głowy.
Przyznam jednak, że pomimo tego, że
książka jest trudna w odbiorze, posiada w sobie coś takiego,
iż chce się ją czytać. Poświęcić jej jednak należy dużo
więcej czasu niż innej, przeciętnej powieści o tej samej objętości. Nie sposób jest ją przeczytać przez jeden wieczór.
Niestety na tę pozycję potrzeba czasu.

Nie rusza się do akcji, pozostawiając myślenie o odwrocie na później.

Dużym atutem w tej pozycji są
rozdziały podzielone na podtytuły z dominującym bohaterem. Każdy podtytuł wskazuje bowiem czytelnikowi, z kim należy się w danym
momencie utożsamić. W książce można znaleźć sceny związane
bezpośrednio z Balthasarem, Telmaine, jak i również magiem,
Ishmaelem. Dzięki takiemu podziałowi lepiej poznajemy danego
bohatera i jego uczucia. To przekonało mnie do tej publikacji.
Myślę, że sama fabuła jest dość
przekonująca, lecz niestety książka w niektórych momentach bardzo
nudzi. Osobiście nie wiem, czy zdobędę się na odwagę, by
przeczytać kolejną część tej trylogii. Przeważa w niej bowiem
taki styl, który naprawdę męczy. Jako książka fantastyczna
powinna w całkowity sposób porywać czytelnika w wir przygód, ta pozycja jednak tego nie czyni.
Podsumowując, pragnę powiedzieć, że
pomimo tego, że książkę przeczytałam w całości i przyswoiłam,
niestety nie polecam jej wszystkim. Ciemnorodni to seria dla
osób, które nie męczy długie oczekiwanie na posunięcie akcji do przodu. O ile intrygująca oprawa książki przykuwa uwagę, o
tyle samo wnętrze nie do końca. Uważam, że wybór tej serii na
wakacyjny dzień powinien być przemyślany z rozwagą. Nie
wszystkim bowiem ta książka przypadnie do gustu.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia