Zapraszam do piekła…

Źródło

Opowiem Wam pewną historię, dzięki której dowiecie się,
dlaczego lubię książki Dana Browna z Robertem Langdonem w roli głównej.

Kilka lat temu wyjechałem do Włoch na wakacje. Byłem młodym
szczylem, rodzice postanowili, że wyślą mnie na kolonię. Padło na Włochy, bo
kultura, bo starożytność, bo trzeba coś w życiu zwiedzić. Wtedy byłem
pasjonatem historii, lekko zagubionym i nieśmiałym, więc taka wyprawa stanowiła
wówczas przygodę życia. Mieszkaliśmy w ośrodku wczasowym nad Morzem Adriatyckim,
pięćdziesiąt metrów od plaży; słońce, piasek, ciepła woda. 

Mieliśmy
zorganizowane dwie wycieczki.

Pierwszą do Rzymu. 
Pobudka o trzeciej nad ranem, spakowanie niezbędnych rzeczy,
odpowiedniego stroju do Watykanu, kanapek,  i heja do autobusu. Podróż trwała cztery godziny, zawitaliśmy do Wiecznego Miasta wczesnym rankiem, lekko zaspani
i zmęczeni. Pierwsze odczucia? To miasto ma duszę, ono żyje. Gwar ludzkich
głosów, furkotu skuterów, spaliny samochodów. Drugie odczucie? Niesamowicie
upalnie; była siódma rano, a termometry wskazywały trzydzieści dwa stopnie w
skali Celsjusza. 
Nasza trasa wyglądała
mniej więcej tak: Zamek Świętego Anioła –> Watykan –> Plac
Navona –> Fontanna di Trevi –>
Schody Hiszpańskie –> Panteon –> Forum Romanum –> Koloseum. Nie
wspomnę o mnóstwie kościołów, rzeźb, kamienic, obelisków, które widzieliśmy
tamtego dnia, a których nazw nie pamiętam. Nie będę opisywał wszystkich zabytków, moich odczuć, czy też spostrzeżeń
– to trzeba zobaczyć. Powiem tylko, że Bazylikę Świętego Piotra należy
odwiedzić, to zupełnie inna budowla na żywo od tej, którą widzimy w telewizji
czy filmach. 
Po ośmiu dniach wróciłem do domu i wpadłem w niewesoły
sentymentalizm. Przecież ja tego drugi raz nie obejrzę, zostaną tylko wspomnienia,
zdjęcia. Nie zjem już tamtejszych owoców, nie zasmakuję prawdziwych włoskich
lodów. I po kilku tygodniach zobaczyłem książkę Dana Browna Anioły i demony.
Kupiłem bez wahania, przeczytałem w dwa dni. W tym miejscu, gdybym mógł,
podziękowałbym autorowi osobiście za to, że przywrócił moje wspomnienia,
przypomniał zapomniane, odświeżył zakurzone. Opisał zabytki jako żywe twory,
uświadomił mi, że widziałem pamięć czasów minionych; przecież te dzieła
tworzyli Michał Anioł czy Bernini! To dlatego czytam książki Browna z wypiekami
na twarzy i nie mogę się doczekać, co będzie na następnej kartce. Może i nie
jestem obiektywny, ale czemu miałbym taki być?
Wczoraj skończyłem Inferno.
Robert Langdon, przystojny, elegancki mężczyzna w
odprasowanym i ewidentnie drogim, szytym na miarę garniturze, do tego
wypowiadający się z niezwykłą błyskotliwością i pasją, z zegarkiem z postacią
Myszki Miki na ręce, tym razem budzi się we florenckim szpitalu, z dwudniową
amnezją i raną postrzałową z tyłu głowy. Za towarzyszkę ma tajemniczą lekarkę,
Sienne Brook, i tym razem to on jest zwierzyną, to on musi uciekać, zdecydować,
kto jest sprzymierzeńcem, a kto śmiertelnym wrogiem.
Tym razem Brown zostawia w spokoju Watykan, Kościół i
prowadzi nas do, hmm… miejsca totalnie skrajnego, do samego piekła, skąd
pochodził Dante Alighieri, autor Boskiej Komedii. Chyba każdy z nas zna to
wyjątkowe dzieło, a jego pierwsza część Inferno, czyli Piekło, najbardziej
straszna i przerażająca, pokazuje drogę Autora przez dziewięć kręgów
piekielnych, w których pokutują grzesznicy za wszystkie swoje grzechy. Ich męki
i cierpienia zostały tak ukazane, by przestrzec czytelników przed popełnieniem
tych samych czynów; inaczej skończą identycznie jak oni. I właśnie wokół tego
monumentalnego dzieła toczy się akcja najnowszej książki Browna. Langdon kluczy
między jedną wskazówką a drugą, biega po Florencji i Wenecji, od jednego
zabytku do drugiego.
Brown ma specyficzny styl pisarski, nie daje odetchnąć
czytelnikowi ani na chwilę; akcja goni akcję, wszystko jest dopracowane w
najmniejszym szczególe. Jest coś wyjątkowego w jego lekturach, a mianowicie
– największe zwroty akcji nie są spektakularnymi operacjami głównego bohatera, który
przy okazji zdemoluje pół miasta i wybije tuzin swoich przeciwników. Nie.
Zwroty akcji to wykłady Roberta. On nas uczy i uświadamia, gdzie popełniliśmy
błąd w rozumowaniu, pokazuje, jak należało spojrzeć. Opisuje budynek, rzeźbę,
obraz w sposób przystępny dla zwykłego, nieinteresującego się sztuką
czytelnika. Jego powieści są nazywane książkami lotniskowymi lub lekturą
podróżną
, co znaczy, że najlepiej się je czyta w pociągu czy samolocie. Ale czy
to źle? Brown nigdy nie aspirował do miana pisarza wybitnego, którego będą
wielbić miliony. W poprzednich częściach mieliśmy mało ważne problemy naukowego
świata, zawarte w mistycznych organizacjach, książkach; Brown stawiał
kontrowersyjne tezy, popierał je często wyimaginowanymi hipotezami. Teraz jest
inaczej. W fabułę wplątał dylemat niezwykle ważny dla każdego z nas. Tym razem
świat stoi w obliczu niezmiernie groźnego niebezpieczeństwa, które jest tykającą
bombą z opóźnionym zapłonem. 
Byłem we Florencji. Byłem w Wenecji. Widziałem maskę
Dantego, widziałem Mapę piekieł Botticellego, dzwonnice Giotta, Pałac Vecchio, Pałac Medyceuszy,
Bazylikę Świętego Marka, Plac Świętego Marka, Pałac Dożów, Most Westchnień. Po
tylu latach, gdy sięgnąłem po Inferno, zapomniane wspomnienia wróciły ze
zdwojoną siłą. Mam obraz tego, co się dzieje w książce, widzę, jak Langdon wkrada
się do Palazzo Vecchio,  ogląda maskę
Dantego, a następnie ją… okej, bez spoilerów. Znów przeżywam to samo, wracam
do ukrytych wspomnień, które zostaną u mnie na zawsze, i ponownie chciałbym
podziękować autorowi za możliwość kolejnej wędrówki po Włoszech,  już myślałem, że do nich nie powrócę.
Język autora nadal
jest gładki i lekki, przystępny dla każdego. Nie mamy tu naukowych określeń ani
specjalistycznych nazewnictw. Wszystko jest tak skonstruowane, by każdy mógł tę
książkę przeczytać i ją zrozumieć. Owszem, nie brakuje jej wad, jest
schematyczna, co moim zdaniem stanowi największą bolączkę autora. Znów mamy
Langdona uwikłanego w tajemniczy spisek, realne zagrożenie też istnieje, piękną
kobietę u boku profesora także znajdziemy, psychopatycznego miliardera z
przerażającą wizją przyszłego świata również uświadczymy. Jednak mi to nie
przeszkadza, książka pochłania, jest napisana takim stylem, że każdy powinien
dać się wciągnąć w magiczny świat Roberta. 
A zakończenie? Moim zdaniem najlepsze
z wszystkich książek, i nie chodzi tu o rozwiązanie fabuły i akcji, finałowy
rozrachunek, kto jest tak naprawdę dobry, a kto zły.
Urok tej książki polega na tym, że gdy ją już
skończymy, zamkniemy, to posiedzimy/poleżymy przez kilka chwil w tej samej
pozycji, zastanawiając się nad zagrożeniami dzisiejszego świata i czy owo niebezpieczeństwo opisane przez Browna nie jest jak najbardziej realne? Mentalnie
przez te 591 stron jesteśmy przygotowywani na sformułowanie odpowiedzi na to
pytanie, jednakże…
Naszej cywilizacji
grozi zagłada, i to rychła, o ile nie dojdzie do drastycznych zmian… Obliczeń
nie da się podważyć.

Lato z książką w ręku

Źródło

Czerwiec to dla wielu osób czas zakończenia roku szkolnego i początek upragnionych wakacji. A czy nie jest wspaniale zrelaksować się przy lekturze interesującej książki? Oto nasze propozycje literackie na czerwiec 2014 r.

Źródło

Tytuł: Yves Saint Laurent. Niegrzeczny chłopiec

 

Autor: Marie-Dominique Lelievre
Gatunek: Biografia
Liczba stron: 280
Data premiery: 4 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Kiedy 17-nastoletni Yves Saint
Laurent przybył do Paryża, nie spodziewał się, że odniesie tak wielki sukces.
Zaczęło się od wygrania konkursu na projekt sukienki koktajlowej, później
przyszła współpraca z Christianem Diorem i objęcie sterów w jego firmie, aż
wreszcie założenie własnego domu mody. Wzloty przeplatane były jednak upadkami,
m.in. załamaniem nerwowym i odrzuceniem ze względu na swą orientację.
Właśnie do polskich kin zawitał Yves Saint Laurent, ekranizacja książki Laurence
Benaim z 1995 roku, tymczasem my możemy zapoznać się z najnowszą biografią
wielkiego wizjonera mody. Nie dziwi popularność Saint Laurenta (niedługo wejdzie do kin inny film o tym projektancie), skoro w jego życiu splatał się nie
tylko artyzm, wyrafinowana sztuka i blichtr luksusowego świata, ale także ból,
niezrozumienie oraz depresja. Yves był postacią na tyle fascynującą, że
zasługuje na co najmniej kilka dzieł. Miejmy nadzieję, że autorka tej biografii
nie starała się wybielić jego postaci i wspomniała także o ciemnej stronie jego
charakteru, licznych przemilczanych grzeszkach. W swojej pracy korzystała z
wielu źródeł, m.in. rozmów z najbliższymi artysty i archiwami, istnieje więc
nadzieja na rzetelną pracę.
Źródło

Tytuł: Ofiara

 

Autor: Pierre Lemaitre
Gatunek: Kryminał
Liczba stron: 352
Data premiery: 4 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: Muza
 
Kilka lat po śmierci żony w życiu
komisarza Camille’a Verhoevena pojawia się nowa miłość. Niestety wkrótce
kobieta zostaje brutalnie pobita. Mężczyzna, narażając się na utratę pracy,
używa wszelkich dostępnych środków, by móc poprowadzić tę sprawę. Jednak
okazuje się, że pokrzywdzona podała fałszywych sprawców, a sama nie jest tą, za jaką się podaje…
Francuski twórca, Pierre
Lemaitre, jest dość dobrze znany polskim czytelnikom. Jego poprzednie książki
chwalono za wciągającą fabułę i umiejętne budowanie napięcia. W Ofierze autor kontynuuje losy Verhoevena
znanego z wcześniejszej powieści pisarza –
Alexa. Czytelnik ma okazję
zagłębić się w jego dalsze koleje życia, a przy okazji doznać prawdziwych
emocji zaserwowanych od nowego francuskiego mistrza kryminałów. Po raz kolejny
autor chwyta za gardło i nie pozwala oderwać oczu od intrygującej akcji.
Źródło

Tytuł: Syn

 

Autor: Jo Nesbø
Gatunek: Kryminał
Liczba stron: 432
Data premiery: 9 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Sonny przebywa w więzieniu w
Oslo. Wśród współtowarzyszy znany jest z wysłuchiwania ich spowiedzi, chodzą
słuchy, że później przyznaje się do popełnionych przez nich zbrodni. Pewnego
dnia słyszy historię, która odmienia jego spojrzenie na samobójstwo ojca.
Za wszelką cenę próbuje dowiedzieć się, czy w śmierci rodzica nie brały udział
osoby trzecie…
Oczekiwania co do najnowszej
książki Jo’ego Nesbø są ogromne. To w końcu nie nieopierzony debiutant, ale
uznany twórca jednych z najlepszych współcześnie powieści kryminalnych. Jego
książki zaskakują świeżością, pomysłowością i inteligentnym wodzeniem za nos. Stworzone
przez niego postacie są charyzmatyczne, dalekie od czarno-białych szablonów.
Dla fanów kryminałów to pozycja obowiązkowa.
Źródło

Tytuł: Kochaj i jedz, Brazyliszku

 

Autor: Michalina Kłosińska-Moeda
Gatunek: Romans
Liczba stron: 232
Data premiery: 11 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: Replika
Edyta pracuje w Copacabanie, jedynym barze w maleńkiej
miejscowości, w jakiej mieszka. Dziewczyna marzy o gorącej,
kolorowej Brazylii, tamtejszych tańcach w strojach z piór i cekinów. Fantazjuje, że
pewnego dnia spotka nieziemsko przystojnego Latynosa, który zabierze ją do miasta
jej snów – Rio de Janeiro. Nagle okazuje się, że jest szansa na spełnienie
marzeń Edyty. Podczas jednej z zim miejscowość, w której mieszka przechodzi najazd
Brazylijczyków, ponieważ syn właściciela Copacabany bierze ślub z poznaną w
Niemczech Brazylijką niemieckiego pochodzenia. Edyta poznaje przystojnego
Cesara i Marka, oboje są zainteresowani dziewczyną. A może jakieś szanse ma
odrzucony niedawno przez nią chłopak z sąsiedztwa, Piotrek? 
Sądzę, że Kochaj i jedz, Brazyliszku może być
genialną lekturą na zbliżające się lato i upalne dni. Wydaje mi się, że będzie
to książka dość odprężająca, idealna dla pań będących na wakacjach, może akurat w
Brazylii.

Źródło

Tytuł: Kroplówka z marzeniami

 

Autor: Marta Madera
Gatunek: Powieść młodzieżowa
Liczba stron: 216
Data premiery: 11 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

13-nastoletnia Lilka po pobycie w
szpitalu, spowodowanym wypadkiem samochodowym, zmuszona jest do zamieszkania z
ekstrawagancką ciotką. Dziewczyna musi nauczyć się żyć w nowej, krakowskiej
rzeczywistości, poradzić sobie z tęsknotą za bliskimi i podjąć pierwsze
samodzielne kroki.
Książka Marty Madery skierowana
jest przede wszystkim do nastolatek. Bez zbędnego dydaktyzmu dotyka problemów
charakterystycznych dla dziewcząt w tym wieku. Pierwsze doświadczenia,
aklimatyzacja w nowym otoczeniu – to sprawy, które nie dotyczą tylko Lilki. To
inteligentnie napisana powieść, pełna chwil zabawnych i wzruszających, w
których każda nastolatka znajdzie dla siebie coś wartościowego.

Źródło

Tytuł: Cienie na jeziorze

 

Autorzy: Amneris Magella, Giovanni Cocco
Gatunek: Kryminał
Liczba stron: 448
Data premiery: 18 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: Noir sur Blanc
W
górach nad jeziorem Como, podczas prac budowlanych przy budowie nowej
drogi i tunelu, pomiędzy Włochami a Szwajcarią, znaleziono zwłoki
człowieka. Jak ustalić kim może być zmarły mężczyzna, jeśli jedynym
tropem są tylko litery K.D. wyryte na srebrnej papierośnicy? Czy
wpływowa rodzina Cappellettich, właścicieli terenów, którzy bardzo
strzegą swojej prywatności w willi otoczonej parkiem nad jeziorem, może
mieć z tym coś wspólnego?
Rozwikłanie
tej tajemniczej sprawy powierzono komisarz Stefanii Valenti –
rozwiedzionej policjantce, która liczy sobie już czterdzieści pięć lat i
jest matką jedenastoletniej córki. Stefanii sam fakt, że jest kobietą,
utrudnia działania w tym postępowaniu, mimo iż cechuje się zdecydowanie większą
zaradnością i stanowczością od swoich kolegów z pracy. W śledztwie następują
kolejne nieoczekiwane zwroty wraz z rytmem nadciągających od czasu do
czasu wiatrów breva. Śledztwo zaczyna sięgać coraz to bardziej i
bardziej w przeszłość, aż do lat wojny, kiedy nad brzegami jeziora
przemieszczali się nielegalnie przemytnicy, partyzanci, uciekający do
Szwajcarii Żydzi, a także usiłujący czmychnąć przed sprawiedliwością
funkcjonariusze gestapo mający przy sobie wartościowe przedmioty, takie
jak cenne obrazy. Niewątpliwie w tamtych czasach należy szukać odpowiedzi
na pytania, które pojawiają się w sprawie…
Książka
wydaje się być niezwykle ciekawa i wciągająca, na pewno nie jest lekka, ale chętnie się nią zajmę. Jest to typowy kryminał i
powieść sensacyjna, więc na pewno ciekawie jest coś takiego od czasu do
czasu przeczytać.
Źródło

Tytuł: Drzewo migdałowe

 

Autor: Michelle Cohen Corasanti
Liczba stron: 392
Data premiery: 18 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: SQN

Młody Palestyńczyk – Ahmad – dobrze wie, że nigdy
nie zrozumie logiki okrutnej wojny. Dorasta w miejscu, które jest wręcz
przesiąknięte strachem przed utratą domu, pracy, życia lub co najgorsze –
bliskich. Tutaj nikt nie wie, co może przynieść jutro. W swoje dwunaste
urodziny Ahmad musi stanąć twarzą w twarz ze swoim najgorszym koszmarem.
Siostra traci życie, ojciec z jego winy trafia do więzienia, wojsko Izraela
odbiera im dom, a ukochany brat ma w sobie nieodpartą chęć zemsty, co może go
doprowadzić jedynie do zguby. Ahmad jest zmuszony do zaopiekowania się rodziną
i odnalezienia lepszej drogi w przyszłość dla siebie. Chłopiec został jednak
obdarowany niesamowitym umysłem, zdolnym przełamać wszystkie granice matematyczne;
bardzo chce dać nadzieję sobie, swoim bliskim oraz zbolałej ojczyźnie.
Na pewno nie jest to książka łatwa, przeznaczona dla osób o słabych nerwach; porusza
trudne tematy; wzrusza bardzo,
możliwe, że nawet do łez.

Źródło

Tytuł: Ukryta brama

 

Autor: Eva Völler
Gatunek: Powieść fantasy
Data premiery: 18 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: Egmont

Sebastiano i Anna przenoszą się w
czasie do XIX-wiecznego Londynu, by wykonać najniebezpieczniejszą misję w swoim
życiu. Muszą powstrzymać jednego ze Starców, który usilnie próbuje zniszczyć
bramy czasu, wyeliminować wszystkich wędrowców w czasie i zdobyć władzę nad
całym światem.
To już trzecia część cyklu Poza
czasem. W poprzednich tomach bohaterowie odwiedzali XV-wieczną Wenecję (Magiczna gondola) i XVII-wieczny Paryż (Złoty most), teraz nadszedł czas na
Londyn w burzliwym XIX wieku. Tym, którym spodobały się poprzednie książki Evy Völler, Ukrytej bramy nie trzeba
polecać. Podróże w czasie i przestrzeni zaciekawią przede wszystkim
nastolatków, spragnionych coraz ciekawszych wrażeń. Styl autorki jest lekki i
zabawny, a znane wszystkim postacie historyczne ukazane z przymrużeniem oka. Z
tomu na tom akcja dzieje się coraz szybciej, a główni bohaterowie zmieniają się
pod wpływem przeżytych przygód.

Źródło

Tytuł: W szpilkach na tropie. Prawdziwa historia Damskiej Agencji Detektywistycznej

 

Autor: Rebecca Jane
Gatunek: Powieść detektywistyczna
Data premiery: 18 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Historia, która została oparta na faktach. O
kobietach które są gotowe na absolutnie wszystko. Kiedy przyjdziesz do nich z
prośbą o pomoc, poczęstują Cię herbatą, wysłuchają i zrobią wszystko, byle tylko
dowiedzieć się prawdy i zdemaskować niewiernych mężczyzn. Na ulicach Londynu
śledzą zdradzających mężów, kontrolują lojalność narzeczonych na wieczorach kawalerskich,
na wystawnym przyjęciu obserwują handlarza diamentów, a we włoskim pensjonacie
szukają domniemanej kochanki pewnego Anglika. Dojrzą każde, nawet najmniejsze
kłamstewko.
Tę fascynującą książkę Rebecca Jane
oparła wyłącznie na faktach. Autorka jest założycielką i właścicielką
Damskiej Agencji Detektywistycznej, obnaża szczegóły pracy osobistej ekipy,
wyłania na światło dzienne historie swoich klientek, jak i klientów oraz swoją
własną.

Źródło

Tytuł: Czerwona jaskółka

 

Autor: Jason Matthews
Gatunek: Powieść sensacyjna
Liczba stron: 528
Data premiery: 25 czerwca 2014 r.

Wydawnictwo: Świat Książki
Powieść sensacyjna napisana przez byłego agenta
CIA Jasona Matthewsa.
Rosja Putina. Piękne agentki są szkolone do zadań
specjalnych, mimo ich wyraźnego sprzeciwu. Korzystając z najróżniejszych technik
miłosnych zdobytych w szkole jaskółek pod Moskwą, Dominika Jegorowa stara się
przetrwać w zamieszaniu rosyjskiego wywiadu. W Rosji, Finlandii, Grecji,
Włoszech czy USA – wszędzie będzie musiała stoczyć walkę nie tylko z
przeciwnikami, ale i z zakazanymi, zabójczymi uczuciami. Wyrafinowana gra,
którą zacznie toczyć z innym agentem CIA, Nathanielem Nashem, przysporzy bólu
głowy agentom wywiadu od Moskwy po Waszyngton.
Książka może zainteresować czytelników obu płci,
w różnym wieku. Sądzę, że jest to powieść pełna zwrotów akcji, z wieloma
ciekawymi wątkami, która może wciągnąć i zafascynować.

Poznaj Wisioły – mroczne siedlisko

Źródło
Człowiek o nazwisku Smuta, czyli nieszczęście, z góry jest prawdopodobnie skazany na niepowodzenie. Tymoteusz – główny bohater – przenosi się z tętniącej życiem stolicy do starego domu na wsi w Starogórach. Nic dziwnego, że pierwszy tom trylogii został nazwany Mrocznym siedliskiem. Pytanie tylko czy to Tymoteusz sprowadził tragedię na mieszkańców wsi, czy może to oni sprowadzili ją na niego? 

Nasza główna postać to biznesmen, do niedawna alkoholik. Przeniesienie się do nowego domu i zmiana perspektyw na życie to całkiem dobry pomysł dla niego, dlatego postanawia wykorzystać okazję otrzymania w spadku domu i przeprowadza się tam wraz z żoną i synkiem. Czy zmiana otoczenia poprawi jego stosunki z żoną? A może synek, który przestał pewnego dnia mówić zacznie w końcu rozmawiać, jak każde normalne dziecko? Ciężko odpowiedzieć na te pytania. W szczególności trudno o pozytywne myślenie, gdy wszyscy mieszkańcy wsi zdają się być dziwnymi ludźmi i ciężko jest im nawiązać z nimi jakikolwiek kontakty. 

Kto przez całą książkę był dla mnie największą zagadką? Czaruś, który pewnego dnia przestał mówić. Poza tym przyznam, że prolog spowodował w mojej głowie spore zamieszanie i długo nie miałam pojęcia, jaki jest jego stosunek do reszty lektury. Na starcie zostałam naprawdę mile zaskoczona. Wiele niedopowiedzeń, duże tajemnice – to sprawiło, że za książkę zabrałam się z wielkim zapałem. 
Mroczne siedlisko czytało mi się bardzo przyjemnie. Język Piotra Kulpy spodobał mi się od początku, nie miałam żadnego problemu z wdrążeniem się w czytaną powieść. Pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy. Największym rozczarowaniem było dla mnie niewyjaśnienie prawie wszystkich wątków w pierwszym tomie, co zmusza czytelnika do sięgnięcia po kolejny niemalże natychmiast, czego osobiście nie lubię. Dużym plusem są bohaterowie, choć nie każdego przyszło mi poznać dobrze. Wielu drugoplanowych postaci poznałam blisko, natomiast brakowało mi poznania samej żony Tymoteusza, Magdy (choć może zmieni się to w kolejnych tomach). Mimo wszystko cieszę się, gdyż psychologiczne portrety najważniejszych i najbardziej interesujących postaci były przedstawione niezwykle dokładnie. Uwydatniało to tajemniczą atmosferę panującą w Wisiołach. 
Plusów jest wiele, lecz jedna sprawa nie daje mi spokoju. Wszystko to, o czym wspomniałam wyżej zapowiada bardzo dobrą powieść grozy, ale brakowało mi w niej po prostu… grozy. Niestety mimo tajemniczego klimatu nic więcej mnie nie przeraziło. W całej książce znalazła się jedna scena, w której poczułam nutkę strachu, reszta wcale mnie nie przestraszyła. Szkoda, bo sięgając po tę książkę liczyłam na więcej wrażeń.
Mroczne siedlisko to dobra powieść, choć może nie zadowolić osób szukających wielkich emocji w książce. Można to również obrócić na plus, bo osoby, które wcale nie lubią się bać, otrzymają troszkę dreszczyku. Biorąc pod uwagę, że utwór czyta się szybko i przyjemnie, polecam go każdemu, kto pragnie dowiedzieć się jaką tajemnicę skrywają Wisioły, a zapewniam, że niejeden czytelnik będzie w szoku.

Satopolis – miasto przyszłości

                                                     
Źródło
Czternastoletni Kosmo Górka jeszcze nigdy nie strzelał z miotacza. Nigdy nie skakał między wieżowcami, uciekając przed policją. Nigdy nawet nie był sam na spacerze. Natomiast od zawsze marzył o ucieczce ze strasznego Zakładu dla Chłopców im. Klarysy Zdzierskiej. Wreszcie nadchodzi cień szansy…
Eoin Colfer to Irlandzki pisarz, cieszący się dużym powodzeniem książek dla dzieci i młodzieży, m.in. Benny and Omar, Going Potty, Lista życzeń. Światową sławę przyniósł mu Artemis Fowl.
Język ww. autora jest bardzo prosty, zrozumie go każdy. W książce nie ma trudnych wyrazów, których tłumaczenia trzeba się doszukiwać. Są oczywiście słowa wymyślone, które nadają charakter utworowi.

Szczerze mówiąc, pióro Eoina jest oryginalne. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z takim stylem pisarskim, przez co przyjemnością było przeczytanie tej książki. Już wiem, że kiedyś do niej powrócę.
Źródło
Główny bohater, czternastoletni Kosmonauty Górka, jest dość złożoną postacią . Jest miły, nie lubi wyrządzać krzywdy innym. Niestety, trafia do okropnego Zakładu dla Chłopców im. Klarysy Zdzierskiej i zostają przeprowadzone na nim badania, po których wszyscy inni podopieczni umierali, lecz on nadal żył, dlatego pragnął uciec 
Drugą ważną postacią jest Suwak. Bohater ten występuje na początku książki. Jest on prawie taki sam jak jego najlepszy (i może nawet jedyny) przyjaciel Kosmo. Ma duże poczucie humoru, przez co bardzo często obrywa. 
Ważnymi (tak samo jak Kosmonauty Górka) są także Stefan, Mona i Ditto. Stefan ma charakter przywódczy, Mona woli się bawić, a Ditto jest niczym „mózg”  całej paczki. Zna się na komputerach i umie prawie wszystko zrobić.
Jedną z głównych postaci jest także Faustino z Korporacji Myishi. Warto poświęcić jej więcej uwagi , gdyż  ma ona  dwie twarze. Z pozoru wydaje się być miła, dobra i pomocna, lecz w najgorszym dla nas momencie potrafi wbić nam nóż w plecy. Czytając książkę, zdenerwowałem się na nią, ponieważ oszukała ona moich ulubionych bohaterów. Jest w sam raz dla osób lubiących czarne charaktery.
Według mnie zaletą tej książki jest jej oryginalność i temat. Nie spotkałem jeszcze książki science-fiction, która byłaby aż tak przesiąknięta humorem i zabawą.Stanowi to bardzo duży plus dla autora, ponieważ nie zniechęca on czytelnika żmudnymi opisami i dialogami. Z kolei  wadą jest naciągana sytuacja ze stanem psychicznym i fizycznym Kosmo.   
Uważam, że tę książkę powinien przeczytać każdy nastolatek, gdyż dzięki niej może zmieni pogląd na temat przyszłości i uwierzy, że nie wszystko jest takie wspaniałe, jak mogłoby się zdawać.

Poezja dla opornych cz. I – rodzaje wierszy

Źródło
Cykl Poezja dla opornych powstał z myślą o tych, którzy w jednym miejscu chcą znaleźć wszystkie informacje dotyczące budowy wiersza oraz zgłębić wiedzę na temat środków stylistycznych i symboliki. Głównym zadaniem artykułu nie jest jednak przedstawienie suchych faktów, które przecież możecie znaleźć w każdym podręczniku. Największe znaczenie ma poezja, czyli wiersze, których użyję w ramach przykładów. Mam nadzieję, że spodobają się wam, a nawet staną się źródłem natchnienia.


Zacznę od podstaw, czyli od rodzajów wierszy, które w miarę możliwości poprę fragmentami lub całymi dziełami różnych autorów. Zadbałam, a raczej starałam się również o to, aby przykłady przedstawiały ciekawe i poruszające pozycje.
Budowa wiersza w pigułce.
Na budowę wiersza składają się:
a) liczba strof
b) liczba wersów w strofie
c) liczba sylab (zgłosek) w każdym wersie
d) rymy (z uwzględnieniem wszystkich cech)
e) rytm (regularności w rozkładzie akcentów)
1. Wiersz biały – wiersz, który nie posiada żadnych rymów. Przykładem może być piękny utwór Haliny Poświatowskiej Jestem Julią.
Źródło
Jestem Julią
mam lat 23
dotknęłam kiedyś miłości
miała smak gorzki
jak filiżanka ciemnej kawy
wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysał zmysły

odeszła […].
2. Wiersz wolny – występuje najczęściej we współczesnej poezji. Nowoczesna forma tworzona jest przez swobodny, ale celowy układ wersów, często o nieregularnej liczbie sylab. Przykładem takiego utworu poetyckiego jest  Gotyk 1954 Tadeusza Różewicza.
Żebra umarłego Boga
sklepione
nad słowami
Źródło
wierzących
ślepo

Bóg
jeż niebieski
nabity na tysiąc iglic wież
katedr banków
ocieka krwią
ludzi
nie własną

z worem złota u szyi
ciągną go
na swoje dno
skazani.
3. Wiersz stychiczny – inaczej ciągły, rzadko występuje w formach krótkich. Nie posiada zwrotek. Przede wszystkim odnajdujemy go w poematach i eposach. Dobrym przykładem jest utwór Jana Kochanowskiego Na dom w Czarnolasie.
Źródło
Panie! to moja praca, a zdarzenie twoje;
Raczysz błogosławieństwo dać do końca swoje!
Inszy niechaj pałace marmorowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja panie! niechaj mieszkam w tem gniaździe ojczystem
A ty mię zdrowiem opatrz i sumnieniem czystem,
Pożywieniem uczciwem, ludzką życzliwością,
Obyczajmi znośnemi, nie przykrą starością.

3. Wiersz stroficzny – zbudowany z wyraźnie zaznaczonym miejscem podziału na strofy. Jako przykład może posłużyć wiersz Anny Kamieńskiej Widok z gór.

Źródło
Góry nad wodą klęczą jak praczki,
Pełzną owieczki – białe robaczki,
Młoda kobieta gałązki ścina,
Śpiewu jej pełna dolina.

Wśród łąk zielonych stoi staruszek,
Bije i ziemię urodzaj gruszek,
Chronią się dzieci w tarnin wirydarz,
Krzyczą: „Kominiarz, co mi dasz! […].

4. Wiersz toniczny – występuje w nim jednakowa liczba akcentów w każdym wersie, równocześnie ich rozkład nie jest stały. Dzięki regularnemu układowi w poszczególnych wersach wybija się rytm strofy. Doskonałym przykładem jest utwór Księga ubogich Jana Kasprowicza.
Akcent – zaznaczona intonacja, pojawiająca się najczęściej na przedostatniej sylabie wersów.
Źródło
[…] Z głębin tych mroków błękitnych –
Walczący z chwiejnością ludzie! –
Przypływa dziś ku mnie pewność
O cudzie i o nie-cudzie…

Nie ma tu nic szczególnego,
Żadnych tu dziwów świata:
Fundament z skalnych odłamów,
Z płazów świerkowych chata.
Akcent pada na 8 sylabę.
5. Wiersz sylabiczny – zbudowany jest ze stałej liczby sylab w wersach, stałego akcentu na przedostatniej sylabie wersu, średniówce na wersach dłuższych niż ośmiozgłoskowe i rymów żeńskich (inaczej: wielosylabowych, więcej na ten temat w kolejnym artykule z tego cyklu). Wierszem sylabicznym jest utwór Beniowski Juliusza Słowackiego.
Średniówka – miejsce podziału wewnątrz wersu, które dzieli go na dwie części. W wierszach jedenastozgłoskowych (takich jak ten poniżej) występuje po piątej sylabie, natomiast w trzynastozgłoskowcach po siódmej.
 […] Lecz późno! późno już! Gdzie są słuchacze?
Źródło
Czy w grobach klaszczą w ręce zadziwione?
Czy urągają? – nie wiem – i nie raczę
Gonić myślami te smętne, stracone
Mary. Lecz nieraz, kiedy mi zakracze
Orzeł lecący na słońce czerwone,
Zda mi się, że to jakaś dusza bratnia
Znów odlatuje ode mnie – ostatnia! […].
5. Wiersz sylabotoniczny – wiersz o stałej liczbie sylab w wersach i stałym miejscu pojawiania się sylab akcentowanych. Od wiersza sylabicznego różni się miejscem, w którym pojawia się akcent. W tym pierwszym pada on na przedostatnią sylabę od końca, natomiast w sylabotonicznym występuje w dowolnym miejscu, ale reguluje tym samym wszystkie kolejne wersy. Przykładem wiersza sylabotonicznego jest utwór Bzy w Pensylwanii Jana Lechonia.
Źródło
Przed domem uschły biały bez,
Ulica szarą zaszła mgłą.
Smutek bez sensu i bez łez.
…You know, you know…

Lokomotywy nocą gwizd
Gdy się w tej mgle powoli szło.
I szary dzień i smutny list.
…You know, you know…


Potem pod ziemią węgiel wierć
I sennie w barze patrz we szkło.
Co dzień to samo. I już śmierć.
…You know, you know…

To są najpopularniejsze i najbardziej podstawowe rodzaje wierszy. Prawda jest niepodważalna: budowa to tylko sposób przekazania myśli podmiotu lirycznego, najważniejsza jest jednak jego treść. Niezależnie od tego, którą opcję wybrał poeta, głównym zadaniem dzieła jest wzbudzenie emocji, zachwycenie, skłonienie do refleksji. Czasami autorowi udaje się to, innym razem niestety nie. Wszystko zależy od naszej wrażliwości i gustu. Są utwory, które zamknięte w narzuconym schemacie budowy i rymów, tracą swój wydźwięk. Poeta musi więc podjąć decyzję dotyczącą konstrukcji i liczyć się z jej konsekwencjami.
W następnym artykule z tego cyklu przedstawię wam różne rodzaje rymów. Poprę je – tak jak w tym przypadku – ciekawymi utworami. Zaczniemy również poznawać środki stylistyczne.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia