Symbol migdału

źródło
Palestyna to na swój sposób piękna kraina, wyróżniająca się potężnymi drzewami migdałowymi, które dodają jej uroku. Owoce migdałowca są symbolem cierpliwości w pokonywaniu trudów. Dopóki nie skończyłam książki, nie wiedziałam, jak dobrze oddany jest w niej jej tytuł. Symbolizuje on głównego bohatera, któremu na drodze do szczęścia stanęła wojna, bieda, lecz przede wszystkim ludzie nienawidzący go za bycie Arabem.


Swoje urodziny zazwyczaj spędzamy w wyjątkowy sposób, by później miło wspominać to radosne święto. Dwunaste urodziny Ahmada miały być takie same. Mimo niewielu pieniędzy rodzice chłopca przygotowali prawdziwie uroczyste przyjęcie. W kraju, w którym toczy się wojna, mało sytuacji kończy się szczęśliwie. Ten dzień młody Palestyńczyk – główny bohater – rzeczywiście będzie wspominał do końca życia i, jak można się domyślić, nie będzie to przyjemne wspomnienie. Tego dnia zmieniło się wszystko, tego dnia świat Ahmada zawalił się, tego dnia zabrano jego ojca do więzienia, a malutką siostrę zabito…
Życie w palestyńskiej wiosce w drugiej połowie XX w. z pewnością niczym nie przypomina naszego współczesnego i komfortowego bytu. Gdy ojciec dwunastoletniego chłopca przymusowo opuszcza dom, nikt nie interesuje się resztą rodziny. To dla nas nieprawdopodobne, ale nawet matka nie jest w stanie zająć się rodziną. Kobiety w tej kulturze wykonują prace nakazane przez najważniejszego mężczyznę w rodzinie, a w tym przypadku taką osobą zostaje Ahmad – dziecko, które z dnia na dzień musiało dorosnąć. Wyobraźcie sobie, że nasz główny bohater jest teraz zmuszony iść do ciężkiej pracy, aby zdobyć pieniądze na pożywienie dla całej (dość sporej) rodziny. Gdy wraca do domu, którego funkcję pełni dla niego namiot, codziennie dostaje ten sam posiłek, ryż z dodatkiem migdałów. Przygnębiające życie, bez perspektyw na jego polepszenie. Założę się, że niejeden z nas psychicznie by się załamał, że to byłoby za wiele. Zaskoczę was jednak, dla Ahmada to beznadziejne życie było walką – wielką bitwą, którą stoczyć trzeba z samym sobą. Nie napisałam o jeszcze jednej rzeczy – Ahmad jest niesamowicie uzdolniony matematycznie; pewnego dnia zyskuje stypendium i wyjeżdża. Staje przed trudnym wyborem opuszczenia rodziny, żeby w przyszłości zapewnić im lepsze warunki życia. Walczy o siebie, o rodzinę, o przyszłość.
Rozpisałam się o fabule i głównej postaci, jednak pragnę przedstawić wam choć namiastkę tego, o czym jest książka, i jak niezmiernie jest wartościowa. Jej wymowa ukazuje rolę przebaczenia, rolę miłości i nienawiści w naszym życiu. Nie jestem w stanie policzyć chwil, w których wylewałam morze łez nad niesprawiedliwością ludzką. Nie jest to niesprawiedliwość Boża, bo to ludzie gotują sobie tak okrutne życie. Najwspanialszą postacią w książce był dla mnie Baba, ojciec Ahmada, który znalazł sposób na szczęście, znalazł swoją drogę do odkupienia – miłość do każdego człowieka, nawet największego wroga. Ta postać przez całą powieść była dla mnie wzorem do naśladowania, wskazywała, że nie trzeba mieć ukończonej szkoły wyższej, żeby posiąść wielką mądrość. 
Drzewo migdałowe wzruszyło mnie do łez, pokazało, czym jest prawdziwa miłość oraz że warto wybaczać i szukać w ludziach dobroci, bo nikt nie jest zły z wyboru; to sytuacje, które nas spotykają, a raczej to, jak na nie reagujemy, kształtują naszą osobowość. Niezmiernie cieszę się, że miałam przyjemność przeczytać książkę, która pokazała jak żyć, jak wykorzystywać każdą sekundę. Dziękuję Michelle Corasanti za powieść, której nigdy nie zapomnę. 



Carpe diem!

Źli muszą wierzyć, że jesteśmy od nich gorsi, żeby usprawiedliwić to, jak się z nami obchodzą. Niestety nie rozumieją, że wszyscy jesteśmy tacy sami.

Poezja dla opornych cz. II – rodzaje i układ rymów

źródło
W kolejnym artykule z cyklu Poezja dla opornych przyjrzymy się bliżej rymom w wierszach. Zgłębimy takie aspekty jak ich budowa i układ w utworach lirycznych oraz zastanowimy się nad ich znaczeniem. Czy wiersz nieposiadający rymów uznaje się za mniej liryczny? Czy odejście od podstawowych schematów użycia asonansu wpływa w jakiś sposób na kategoryzację utworu?
Po zapoznaniu się z najważniejszymi rodzajami i układami rymów przejdziemy do najbardziej znanych środków stylistycznych.

Zacznijmy od definicji rymu.
Rym to całkowita lub przybliżona zgodność brzmienia najmniej dwóch wyrazów, najczęściej występująca na końcu wersu w utworze poetyckim. Rymy można klasyfikować ze względu na ich rodzaje i układ.
Podział ze względu na przestrzeń akcentującą:
a) męskie (oksytoniczne) – oparte na akcencie oksytonicznym, właściwe wierszowi sylabotonicznemu, jak zew-krew
b) żeńskie (paroksytoniczne) – posługujące się akcentem paroksytonicznym, nieodłączne od wiersza sylabicznego, np. woda-uroda
c) daktyliczne (proparoksytoniczne) – w języku polskim rzadkie, związane z akcentem proparoksytonicznym: zakochać się-rozszlochać się, metafizyka-ryzyka.

Biorąc jednak pod uwagę, że taki sposób objaśnienia dla wielu jest czarną magią, istnieje możliwość łatwiejszego wyjaśnienia wymienionych wyżej podziałów.
Rymy męskie są krótkie i składają się ze słów jednosylabowych, takich jak noc-koc, łzy-bzy. Ich specyficzna budowa sprawia, że w utworach występują rzadziej od rymów żeńskich.
Rymy żeńskie są długie i składają się ze słów dwu- lub wielosylabowych, takich jak buty-nuty, firanka- kolorowanka.
Zarówno rymy żeńskie, jak i męskie zostały użyte w wierszu o raku:
Rak
Chodzi tak…
Ma długie kleszcze –
powiedzieć wam jeszcze?[…]

Rozumując zgodnie z wyżej przedstawionymi definicjami, rym rak-tak jest rymem męskim, a kleszcze-jeszcze – rymem żeńskim.

Dodatkowym etapem analizy rymów ze względu na ich użycie w wierszu jest określenie, czy są to rymy:
a) dokładne – utrzymują pełną zgodność brzmieniową. Mówiąc bardziej łopatologicznie, ostatnie sylaby słowa są identyczne, np. firanka-skakanka

b) niedokładne – brzmieniowo są do siebie podobne, ale nie wszystkie głoski są identyczne, np. ranię- oceanie.
Kolejnym sposobem podziału rymów jest sprawdzenie ich gramatyczności – i tak możemy podzielić je na rymy:
a) gramatyczne – utworzone z wyrazów o jednakowym pochodzeniu gramatycznym, np. dwóch czasowników, dwóch przymiotników itd. – widzę-szydzę, biały-mały

b) niegramatyczne – złożone ze słów o różnym pochodzeniu gramatycznym, np. przymiotnika i czasownika – dziwaczne-zacznę.
Równie ważne w analizie wiersza ze względu na użycie rymu jest określenie ich położenia. W tym obrębie rozróżniamy rymy:
a) końcowe – umieszczane na końcu wyrazu. Występują najczęściej i zdarza się, że wymiennie określa się je mianem rymów zewnętrznych. Takie określenie bywa błędem, ponieważ istnieją także rymy, które występują na początku wyrazu. Użycie w tym wypadku stwierdzenia, jakoby rym był zewnętrzny, nie określa jednoznacznie jego położenia.

b) wewnętrzne – występują wewnątrz wyrazu. Najbardziej znanym przykładem ich występowania jest Bogurodzica

c) inicjalne – o których wspomniałam już wcześniej. Występują bardzo rzadko i są umieszczane na początku wyrazu.
Ostatnim etapem analizowania wiersza z uwzględnieniem jego rymów jest ich układ. Najbardziej popularne są trzy sposoby ułożenia, które można zapisać za pomocą odpowiedniej kombinacji liter A i B. Są to układy rymów:
a) parzyste – rymują się sąsiadujące ze sobą wersy; pierwszy z drugim, trzeci z czwartym, piąty z szóstym itd. Przykładem może być fragment wiersza Adama Mickiewicza Niepewność:
Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, a
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; a
Jednakże gdy cię długo nie oglądam, b
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam[…] b
Zapis literowy: aabb
b) przeplatane (inaczej krzyżowe) – rymy występują naprzemiennie; pierwszy wers rymuje się z trzecim, drugi z czwartym itd. Przykładem jest wiersz Marii Konopnickiej Pieśń o domu:
Kochasz ty dom, rodzinny dom, a
Co w letnią noc, skroś srebrnej mgły, b
Szumem swych lip wtórzy twym snom, a
A ciszą swą koi twe łzy? b
Kochasz ty dom, ten stary dach, a
Co prawi baśń o dawnych dniach, b
Omszałych wrót rodzinny próg, a
Co wita cię z cierniowych dróg?[…] b
Zapis literowy: abab
c) okalające – identyczne rymy występują na początku i na końcu zwrotki; wers pierwszy rymuje się z czwartym, drugi z trzecim itd. Przykładem jest sonet Jana Andrzeja Morsztyna Do trupa:
Leżysz zabity i jam też zabity, a
Ty – strzałą śmierci, ja – strzałą miłości, b
Ty krwie, ja w sobie nie mam rumianości, b
Ty jawne świece, ja mam płomień skryty[…] a



Zapis literowy: abba.
To najkrótszy i najbardziej podstawowy sposób analizowania rymów w wierszu.

Informacja dla gimnazjalistów i licealistów! Wiersz nie musi, a wręcz bardzo często nie zawiera tylko jednego rodzaju rymów z wyżej wymienionej kategorii. Idąc tym tropem, w czasie określania kombinacji brzmieniowej musicie zaznaczać, że występują rymy gramatyczne (i podać przynajmniej jeden przykład) oraz niegramatyczne (przykład), żeńskie, męskie itd.
Jeśli chodzi o układ, to sytuacja jest uproszczona. Przeważnie nie występują wiersze, które rozpoczynają się na przykład od rymów parzystych, a następnie przechodzą w rymy okalające.
Dla wszystkich chętnych pozostawiam poniżej przepiękny wiersz Juliana Tuwima o incipicie Kocham w Tobie to zmierzchowie. Tych, którzy chcą poćwiczyć określanie rodzaju i układu rymów, zachęcam, by to zadanie wykonali, a pozostałym życzę przyjemnej lektury tego utworu.

źródło
Kocham w Tobie to zmierzchowe
Zadumanie, zamyślenie,
Kiedy smętnie schylasz głowę
W wieczorowe patrząc cienie…

Kocham myśli twe tajone
I tęsknotę co ulata
W nieznajomą jakąś stronę,
Kedyś w dal – na krańce świata…

A choć wiem, że twa tęsknota
Szuka róż – na dawnym grobie,
Że do tamtych dni ulata…

I to jednak kocham w Tobie…
W kolejnej odsłonie Poezji dla opornych skupimy się na szerokiej gamie środków stylistycznych. Postaram się wytłumaczyć sposób ich analizowania w przykładowych fragmentach wierszy.

Potwory istnieją…

źródło
Gdyby ktoś mi powiedział, że całe moje życie zmieni się między jednym uderzeniem serca a drugim, parsknęłabym śmiechem.
Od szczęścia do tragedii, od nienawiści do upadku? Żarty.


Ale tyle wystarczyło.
Jedno uderzenie serca.
Mgnienie oka, oddech, sekunda –
i wszystko, co znałam i kochałam, zniknęło.
„Alicja w krainie zombi” to pierwsza część trylogii „Kroniki białego królika”.


16-letnia Alicja Bell dorasta w innych warunkach – można nawet powiedzieć, że dziwnych – niż reszta jej rówieśników. Jej ojciec jest przekonany, że widzi potwory, które zagrażają ludziom. Twierdzi, że największe niebezpieczeństwo czyha w nocy, dlatego członkom rodziny Bellów nie wolno opuszczać domu po zmroku. Młoda dziewczyna chciałaby tak jak każda jej koleżanka chodzić na randki i imprezy, lecz to nie jest możliwe. Młodsza siostra Alicji, 9-letnia Emma, nie chce pogodzić się z paranojami ojca. W dniu 16. urodzin Alicji Emma ma wystąpić w przedstawieniu szkolnym. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że przedstawienie zakończy się po zmroku. Po spektaklu całą atmosferę psuje ojciec dziewczynek, który pogania rodzinę, by jak najszybciej wróciły do domu. W drodze powrotnej dochodzi jednak do tragicznego wypadku, w którym giną rodzice i siostra Alicji… podczas tego wypadku zdarza się coś jeszcze… Alicja po raz pierwszy dostrzega te tajemnicze potwory, o których tak paranoicznie mówił ojciec… Jest przerażona. Od tej chwili życie Alicji już nigdy nie będzie takie samo; wszystko, co znała, kochała, co było jej bliskie i wydawało się bezpieczne, odeszło. Została sama z wieloma pytaniami, na które sama będzie musiała znaleźć  odpowiedź. 
Śmiało można stwierdzić, że jest to romans paranormalny. Wątek miłosny przewija się przez resztę fabuły w dość zaskakujący sposób.
Po przeczytaniu ponad 500 stron czuję wielki niedosyt. Książka wciągnęła mnie w całości swoją tajemniczością, a motyw zombi spotęgował tę fascynację. Muszę jednak przyznać, że myśląc o zombi, mam przed oczami martwych o różnym stadium rozkładu, którzy wlokąc kończyny, wydają przy tym różne odgłosy oraz podążają za ofiarami, aby pożreć ich mózgi. Właśnie ta wizja zombi pojawia się najczęściej w grach, filmach i książkach. Autorka Alicji odbiega jednak od tego schematu, i to bardzo. Jej zombi są inne, można powiedzieć, że bardzo oryginalne, niematerialne. Są to raczej złe dusze, które na swoje ofiary wybierają ludzi mających w sobie cząstkę dobra. Ich celem jest zneutralizowanie jakichkolwiek pokładów dobra do zera. W świecie fizycznym nie mogą nikogo skrzywdzić, chyba że dana osoba jest bliska śmierci lub odczuwa ogromny strach. W takiej sytuacji zombi-duchy przenikają do ciała ofiary i pożerają jej duszę, a kiedy już nic po niej nie zostaje, zainfekowany osobnik odradza się jako zombi.
Walka z tymi osobnikami również nie jest łatwa. Jak już wspomniałam, zombi to dusze, więc wszyscy ci, którzy pragną walczyć w imię dobra, muszą opuścić swoje ciała i stawić czoła złu w postaci duchowej. Jednak to też niesie za sobą konsekwencje. Wszystkie rany, których doznają dusze dobre w walce, odbijają się w świecie materialnym. 
Właśnie dzięki temu, że autorka odbiegła od podstawowego schematu zombi, książka stała się ciekawsza i bardziej zaskakująca.
Alicji w krainie zombi daję wysoką notę, bo jest jedną z lepszych książek dla młodzieży spośród tych, manewrujących na granicy realności i fantastyki, które przyszło mi czytać. Z racji tego, że jest to pierwszy tom Kronik Białego Królika, z niecierpliwością czekam na kolejny. A wam polecam – jeżeli chcecie przeczytać coś porywającego, z nutą grozy i goryczy, i jednocześnie lekkiego i przystępnego.

Autostopowicz z Polski – to brzmi dumnie

źródło
Świat jest inny, niż nam się wydaje. Tak naprawdę to ogromna, nieograniczona liczba miejsc przepełnionych magią kultur i języków. A życie? To nie tylko cztery ściany, praca lub szkoła i monotonne przemijanie z dnia na dzień. Ludzie są różnorodni, jedni wolą spokojne życie w domu, a inni łakną od niego przygód i wędrówki. Patrzą na mapę i zamiast mieszaniny kropek i kresek widzą drogi oraz miejsca, które odwiedzą. Jedną z takich osób jest debiutujący swoją książką pod tytułem Autostopem przez życie Przemysław Skokowski.

Autorem książki jest zaledwie 23-letni student zarządzania z Gdańska, który ma jedno niebanalne hobby: zwiedzanie świata autostopem. Realizując się w swoich zainteresowaniach, udało mu się przejechać ponad 100 tysięcy kilometrów po Europie i Azji. Skokowski prowadzi również bloga podróżniczego o takim samym tytule jak książka. W 2012 roku został nominowany do podróżniczych Kolosów, a w 2013 roku, na konferencji Blog Forum Gdańsk, otrzymał główną nagrodę czytelników. W czasie swojej podróży, a zarazem zdarzeń przedstawionych w książce, Przemek realizował projekt Postcards from Europe, w czasie którego odwiedzał sierocińce i wręczał spotkanym dzieciom pocztówki od europejskich wolontariuszy.
Trzeba robić w życiu rzeczy szalone. Aby tylko nie przekraczać granicy, na której kończy się ryzykowna próba, a zaczyna głupota. Tym razem chyba nieco tę granicę przekroczyłem, ale nie żałuję.
Książka to swoisty pamiętnik z podróży, w którym autor zamieścił swoje przemyślenia i wspomnienia z liczącej 20098 kilometrów drogi do Yangon. Przemek, który używa pseudonimu Pasha – zapewne ze względu na łatwiejszą wymowę – na 420 stronach opublikował nie tylko informacje o godnych uwagi miejscach, ale przede wszystkim o poznanych przez siebie ludziach. W czasie długiej, kilkumiesięcznej wędrówki, przemierzając kolejno Litwę, Łotwę, Rosję Kazachstan, Kirgistan, Chiny, Laos, Tajlandię i Birmę, miał okazję poznać wszystkie te kraje jak turysta, ale także bardziej dogłębnie – od strony ludzkich problemów i potrzeb. Na swojej drodze zetknął się z niebywałą gościnnością, ale doświadczył również niesprawiedliwości. Za pomocą Autostopem przez życie Przemek Skokowski zachęca czytelnika do podjęcia autostopowego wyzwania, przedstawiając zarówno plusy i minusy takiego typu podróżowania.
Historia napisana jest językiem prostym i zwięzłym, pozbawionym wszelkich wzniosłych i poetyckich stwierdzeń. Każda kolejna strona niesie za sobą bardzo ciekawą opowieść, a wszystko to zapakowane jest w bardzo przyjazną dla czytelnika formę. Od pierwszej strony wiadomo, że autor jest wesołym facetem, który w lekki i zabawny sposób opowiada o swoich przygodach. Nie próbuje przy tym niczego idealizować ani ubarwiać, jest naturalny i rzetelny w swoich przemyśleniach. Jeśli chodzi o sposób prowadzenia fabuły, należy zaznaczyć, że w książce przeważają opisy zdarzeń, które są długie i dokładne, znajdziemy w niej stosunkowo mało dialogów. Oczywiście w przypadku tej powieści jest to jak najbardziej zrozumiałe i naturalne, ale czuję się zobowiązana o tym wspomnieć.
Prawda jest taka, że jeśli czegoś naprawdę pragniesz, to wystarczy trochę szczęścia i modlitwy, a wielką determinacją i wytrwałością można osiągnąć wszystko. Gdy zwątpisz, zatrzymaj się, spójrz za siebie i zastanów się, czy naprawdę chcesz zaprzepaścić to wszystko. Nie. Wtedy zrób przerwę, odpocznij i dalej gnaj przed siebie. Bo determinacja cechuje zwycięzców. Nie poddawaj się, choćby nie wiem ile osób mówiło z nutą kpiny: „Cóż, życzę ci powodzenia!”. 
Książka niekiedy bawi, a innym razem wzrusza. Znajdziemy w niej wszystko. Zaczynając od opisu czyszczenia się z błota, przez oczekiwanie na stopa, na ludzkiej gościnności kończąc. Podczas czytania tej historii należy pamiętać, że autor nie wykupił wczasów last minute, a jego wędrówka nie polega na zwiedzeniu atrakcji turystycznych. Przemek zagląda do miejsc, o których przeciętny podróżnik tylko czyta w gazecie. Odwiedza często ubogie rodziny, które mimo tego, że same mają niewiele, to jednak potrafią się z nim tym podzielić. Poznaje również dogłębniej i dotkliwiej znaczenie słowa korupcja oraz fakt, że często biały turysta uważany jest za potencjalną świnkę-skarbonkę. Na swojej długiej i mozolnej drodze spotyka dzieci, przeciętnych obywateli, innych obcokrajowców, wolontariuszy, ale także wysokiej klasy biznesmenów. Wszystkich łączy tylko jedno: zatrzymali swoje samochody i zgodzili się zabrać ze sobą autostopowicza.
Chłopaki okazali się być ekipą pocieszną, ale zdecydowanie za często używającą przekleństw, nawet jak dla mnie. Gdyby je wszystkie wyciąć z ich rozmów, większość czasu spędziliby w ciszy.
Coś o walorach estetycznych, ponieważ warto o nich napisać. Książka jest wydana w piękny sposób. Nie tylko zawiera obrazy z podróży, ale również na zagięciach wersji skrzydełkowej zamieszczone są zdjęcia. Taki zabieg pozwala czytelnikowi zobaczyć to, co widział autor. Do tego całość podzielona jest na rozdziały, przy czym każdy z nich opisuje inne miejsca. Ułatwia to zorientowanie się w temacie i płynne przechodzenie z jednego wątku do drugiego. Za te aspekty bardzo duży plus należy się wydawnictwu, które podeszło do swojej pracy bardzo profesjonalnie.
Osobiście bardzo podziwiam Przemysława Skokowskiego za jego wytrwałość oraz odwagę. Z wieloma sytuacjami, z którymi samotnie musiał się zmierzyć, pewnie bym sobie nie poradziła. Do tego dzięki swojej książce zabrał mnie ze sobą w daleką podróż i pozwolił odwiedzić miejsca, których być może nigdy na własne oczy nie zobaczę. Chociaż, kto wie? Ten chłopak skutecznie rozpalił we mnie pragnienie spróbowania autostopu. Podejrzewam, że i wy nie oprzecie się wyzwaniu, jeśli zapoznacie się z tą pozycją.


Wiem, że świata nie naprawię, że jest on pełen niesprawiedliwości. Ale tak naprawdę zdajemy sobie z niej sprawę dopiero, gdy ją zobaczymy na własne oczy.
Informacje w pigułce. Co znajdziecie w tej książce? Autostop od podszewki, interesujące historie prawdziwych ludzi. Opis miejsc i zdarzeń, które pochłoną waszą uwagę na kilka godzin, niekiedy rozśmieszą, wzruszą albo pobudzą wyobraźnię.
Komu polecam? Każdemu! Ludziom, którzy podróżować nie lubią, oraz tym, którzy nie wyobrażają sobie bez tego życia. Autostopowiczom, którzy będą mogli zapoznać się z historią kumpla po fachu, a nawet seniorom, którzy swoje młodzieńcze podboje mogą już tylko wspominać. Przede wszystkim polecam tchórzom – takim jak ja – którzy do tej pory tylko obserwowali autostopowiczów. Może książka zachęci ich, tak jak mnie, i któregoś dnia spotkamy się na drodze z wyciągniętym do góry kciukiem.
Kilka dni przed ukazaniem się recenzji na blogu autora zamieszczono informację, że Przemek rozpoczyna przygotowania do kolejnej podróży. Tym razem jego celem jest Antarktyda. Pozostaje nam czekać na kolejną, zapewne niebywale interesującą książkę.



Henryk Sienkiewicz

źródło
Henryk Sienkiewicz jest jednym z najwybitniejszych polskich powieściopisarzy, twórcą wielu nowel. Urodził się 5 maja 1846 roku na Podlasiu. Wychowywał się w patriotycznej rodzinie szlacheckiej. Naukę pobierał w warszawskim gimnazjum, zaś w roku 1886 rozpoczął studia na dwóch kierunkach – prawa oraz medycyny, których nie ukończył. Zaczął pracę w prasie warszawskiej jako felietonista i i reporter.

Sienkiewicz był urodzonym podróżnikiem, co przełożyło się na jego twórczość literacką. Z pobytu w Ameryce przywiózł nie tylko wspomnienia, ale również wiele listów; stworzył słynnego Latarnika.
Ukończywszy wyprawę w dalekim świecie, powraca do Europy, gdzie najpierw mieszka w Londynie, później w Paryżu; to tutaj odkrywa nowy nurt literacki zwany naturalizmem. Gdy w końcu wraca do Warszawy, żeni się ze swą największą miłością Marią Szetkiewiczówną. Niestety ich szczęście nie trwa długo, po czterech latach ukochana umiera z powodu gruźlicy, osieracając dwójkę malutkich dzieci. Śmierć wybranki popycha Sienkiewicza ku kolejnym podróżom, tym razem znajduje się w Konstantynopolu, Atenach oraz Włoszech.  Jednak to pobyt w Afryce owocuje kolejną jego popularną pozycją – W pustyni i w puszczy.
Henryk Sienkiewicz poznaje drugą kobietę w swoim życiu, z którą postanawia się związać, niestety małżeństwo trwa tylko kilka miesięcy.
Przez pięć lat pracuje nad swoją najgłośniejszą trylogią, która wzbudzi wśród czytelników wiele skrajnych emocji. U jednych jest to oczekiwanie na kontynuacje losów bohaterów, jednak część społeczeństwa twierdzi, iż autor nie do końca trzymał się prawdziwej historii. Lecz na miano największego sukcesu Sienkiewicza zasłużyło sobie Quo Vadis, dzięki któremu stał się sławny nie tylko w kraju, ale również poza jego granicami. Od tej chwili literatura polska zostaje zauważona oraz doceniona w Europie. Wiedza powieściopisarza na temat ogólnoludzkich krzywd oraz losów przelana na karty papieru przyczynia się do otrzymania w roku 1905 Literackiej Nagrody Nobla.
Gdy wybucha pierwsza wojna światowa, Sienkiewicz oddaje się organizowaniu pomocy humanitarnej oraz działa w Generalnym Komitecie Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Umiera w Szwajcarii w listopadzie 1916 roku. Jego prochy zostają przewiezione do Warszawy i złożone w krypcie św. Jana.
Henryk Sienkiewicz jako człowiek oraz pisarz przyczynił się do wielkiego sukcesu w dziejach kultury polskiej;  na uwagę zasługuje fakt, iż państwo polskie od ponad stu lat nie istniało na mapach Europy.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia