W poszukiwaniu papierowych miast…

źródło
John Green jest takim autorem, do którego się wraca, toteż po przeczytaniu jego debiutanckiej Szukając Alaski od razu zamówiłam Papierowe miasta. Nie żałuję. Książka traktuje o tym, że wszyscy chowamy się za jakimiś maskami. Zazwyczaj nikt nie próbuje pod nie zajrzeć. Zadowalamy się naszymi wyobrażeniami o innych. Karmimy ich i nasze maski mitami o drugim człowieku. W ten sposób nie znamy żadnych ludzi. Ewentualnie papierowych ludzi.

Można sobie wyobrazić drugiego człowieka – ale to wyobrażenie nigdy nie będzie doskonałe.

Powieść jest napisana z właściwym dla Greena humorem. Rysuje on prostą fabułę, by stopniowo nas wciągać i stawiać przed nami pytania, na które odpowiedzi wcale nie są oczywiste. Ważniejszym pytaniem wcale nie jest Gdzie jest Margo?, jak można by sądzić, ale Kim jest Margo?. Green, jak w większości swoich tytułów, w Papierowych miastach umieścił literaturę. Przez prawie całą książkę kroczy dumnie poemat Whitmana. Jest też miejsce dla Sylvi Plath, Charlesa Dickensa czy Kurta Vonneguta.
Swoją drogą bardzo podobała mi się postać Margo Roth Spiegelman. Jest wyrazista, kolorowa. Mocna. To wokół niej kręci się powieść. To ona nadaje jej sens i pozwala Quentinowi, a także nam otworzyć oczy na wiele spraw. Jednak autor niemalże zarysował postacie tak samo jak w swojej debiutanckiej powieści Szukając Alaski. Margo przypomina Alaskę, a Quentin – Milesa.
Jeśli chodzi o akcję, ta miejscami ciągnie się, jakby autor nie miał pomysłu na to, jak poprowadzić dalej swoją powieść. Kilka razy miałam ochotę odłożyć książkę i zająć się czymś innym. Zastoje akcji wynagradza jednak puenta. Książka daje nam bowiem o wiele więcej niż tylko rozrywkę.
Generalnie Papierowe miasta bardzo mi się podobały. Cenię ich przekaz. Wiele cytatów nawet sobie zapisałam, książka otworzyła mi oczy na kilka spraw. John Green pisze świetne, wartościowe powieści. Lekkie, ale jednocześnie pouczające. Porusza wiele aktualnych dla nastolatków – i nie tylko – problemów. Zostawia też miejsce na własną interpretację. Nie da się go nie kochać. Może nie polecam książki fanom pościgów i wybuchów, ale tym, którzy wciąż poszukują siebie, innych i zadają sobie pytania. John Green podaje odpowiedzi.
Możesz się przekonać, jakie to wszystko jest sztuczne. Nie jest nawet na tyle trwałe, by je nazwać miastem z plastiku. To papierowe miasto.

Uwodzicielki

źródło
Kultura krajów Dalekiego Wschodu od zawsze mnie fascynowała, dlatego też często sięgałam po książki, których akcja osadzona jest właśnie w Chinach, zaś fabuła nawiązuje do zwyczajów oraz obrzędów panujących w tym niezwykłym miejscu, ponieważ tam charakterystyczni są nie tylko ludzie, z racji swojego wyglądu, ale również ich postrzeganie świata z perspektywy przesądów. Chyba nigdzie nie spotkałam się z tak poważnym podejściem do wróżb oraz przepowiadania szczęścia, które mogło być już przypisane w godzinie i dacie urodzin, gdyż, jak się okazuje, cyfry odgrywają ogromną rolę, nie jeden raz zaważają na przyszłym życiu.


Camilla niestety urodziła się w nieodpowiedniej chwili, czego dowodem było całe jej dzieciństwo, jak i teraźniejsze życie. Od najmłodszych lat szkolona na perfekcyjnego szpiega.  Będąc wychowanką szefa jednego z największych gangów w Szanghaju, musi być mu absolutnie podporządkowana. Owszem, niczego jej nie brakuje. Oprócz możliwości decydowania o własnym życiu. Została wytypowana do wykonania bardzo ryzykownego i trudnego zadania, a każdy błędny krok może stanowić najwyższą cenę. Życie. Dzięki sławie, urodzie oraz odpowiedniej umiejętności prowadzenia rozmowy udaje się jej zbliżyć do celu. Mistrza Lunga, bezwzględnego wroga Wanga. W szemranym świecie nie ma miejsca dla dwóch władców. Jeden musi usunąć się z drogi. Dobrowolnie albo… podstępem. I tu pojawia się piękna, eteryczna Camilla. Niestety zadanie z pozoru łatwe zaczynają komplikować trzy osoby. Tajemnicza iluzjonistka Cień, prowokująca każdym słowem pisanym redaktorka Tęcza Chang oraz syn samego Lunga. Ten ostatni okaże się ogromnym problemem, ale również szansą na zmianę życia. Jednak czy będąc pod władzą dwóch najbardziej niebezpiecznych mężczyzn, Camilla ma szansę być po prostu człowiekiem i zaznać szczęścia? Jaką rolę w jej życiu odegrają te dwie piękne i zarazem niebezpieczne kobiety? 
Książka jest niebywale wciągająca, może akcja nie toczy się takim rytmem, jaki bym sobie życzyła, jednak czytało się naprawdę przyjemnie. Przede wszystkim dokładne opisy oraz zagłębianie się w świecie brudnych interesów, gdzie nieodpowiednie posunięcie grozi śmiercią. Ale jest coś jeszcze, mianowicie – wspaniale prowadzona gra słowna. Tutaj nie znajdziemy płytkich wypowiedzi, każde zdanie ma drugie dno, zaś cała zabawa tkwi w tym, aby jak najlepiej zwieść swojego rozmówcę i być nad nim. Także wplecenie ciekawostek związanych z rytuałami bardzo mnie ciekawiło, na przykład godzina oraz miejsce, kolory do otwarcia nowego kasyna. Wszystko starannie przygotowane, opisane z niebywałym przepychem, jak to w Chinach bywa, i oczywiście te nazwy – nawet z jedzenia można stworzyć dzieło sztuki mające swoją historię.
Sami bohaterowie są przede wszystkim wielką zagadką. Tak naprawdę nie wiadomo, komu można ufać, kto jest pozytywną postacią. Sama Cień jest bardzo intrygująca; wiadome jest, że ta kobieta to rywalka, ale tkwi w niej coś jeszcze. Tęcza Chang, mająca silną osobowość, cięty języczek. Każda ma ukryty cel. Jaki? Na sam koniec syn Lunga. Wierzący w piękną, baśniową miłość, tylko nie do końca wiedzący, jak miałaby wyglądać przyszłość u boku kobiety, bo z samego uczucia żyć się raczej nie uda.
Interesująca publikacja, godna uwagi, sama z chęcią zobaczyłam ekranizację tejże książki. 

Malownicze. Wymarzony dom

źródło
Marzenie o własnym domu – chyba wielu z nas gdzieś tam głęboko w sobie nosi takie maleńkie wyobrażenie tego miejsca na ziemi, gdzie będziemy szczęśliwi. Czasem wykluwa się ono w wielkich bólach, bo w końcu kredyty bywają rujnujące, a jakby nie było, nowy dom musi być, ale czy koniecznie nowy?

Madelaine wcale nie marzyła o nowej nieruchomości i nie chciała jej nabyć, zwłaszcza tak daleko od jej miejsca zamieszkania. Owszem, w pewnym momencie swojego życia doszła do wniosku, że jej związek i praca stoją w miejscu i chyba nadeszła pora, by dać ten krok do przodu. Nawet w najbardziej dziwacznym śnie nie wyobrażała sobie, że będzie to raczej krok siedmiomilowy. Wieczory przy winie mogą obfitować w różne skutki, o czym nasza bohaterka dowiedziała się już następnego dnia. Słowo się rzekło, a raczej podpis złożony, trzeba stawić czoła wyzwaniu. I to życiowemu. Jeżeli los z dnia na dzień serwuje takie zmiany, widać coś w tym wszystkim musi być.

Malownicze wydaje się urokliwym miasteczkiem osadzonym gdzieś w górach. Sielskość bije z każdej strony, ale pozostaje pytanie. Jak wygląda zakupiona nieruchomość? Bo Madzia niekoniecznie wie, co nabyła… Stając przed furtką nowego domu, właścicielka nie ma pojęcia, jak bardzo jej życie ulegnie zmianie…

Muszę przyznać, że bardzo długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki; w zasadzie bywa, że im bardziej tytuł jest reklamowany i zachwalany, tym moje rozczarowanie jest większe. Dlatego z pewną obawą siadałam do czytania. Nie wiem w sumie, jak mogłam chociaż przez chwilę pomyśleć, że się zawiodę…

Już od pierwszych stron siedziałam i rechotałam, kiedy do akcji wkroczyła pani Basia ze swoją pomocą bliźniemu. Po prostu nie mogłam wytrzymać, żeby nie roześmiać się w głos, o wychodzeniu przez piwniczne okienko nie wspomnę. Ileż bym dała za tak pomysłową sąsiadkę.

Co najważniejsze, każdy bohater jest jakiś, nie ma nudnych, bezbarwnych postaci, do których czytelnik nie mógłby odpowiednio się nastawić. Moje serce podbił pan Miecio; wpaść na pomysł, by pociąć koronkową bluzkę w celu zrobienia… Ci co czytali, wiedzą, co z niej wykonał, po prostu rozłożył mnie na łopatki. Chociaż nic nie przebije dziewiczego bukietu!

Jednak największą sympatię wzbudziła we mnie Julka, ta dziewczyna miała w sobie coś takiego, co sprawiało, że już od pierwszych zdań stwierdziłam, że będę jej we wszystkim kibicowała.

Żeby wymienić wszystkich bohaterów, musiałabym napisać wybitnie długą recenzję, a nie o to chodzi.

Malownicze jest napisane wspaniale, nie mogę się do niczego przyczepić, z czego bardzo, ale to bardzo się cieszę. Jest mi szkoda, że musiałam się rozstać z bohaterami, ale wiem, wiem, Wymarzony czas już w drodze…

Chyba nie muszę polecać, tę książkę trzeba koniecznie przeczytać i spędzić z nią miłe oraz pełne radości chwile.

Gdy przeszłość nie daje o sobie zapomnieć…

źródło

Każdego z nas męczą wspomnienia.



On nie umiał już być taki jak kiedyś.



Jej też było ciężko.

Czy potrafili zapomnieć o przeszłości


i zderzyć się z teraźniejszością?





Nigdy nie wiadomo, z jakiej racji przypomina nam się akurat to, a nie coś innego. Pojawia się nagle, ot tak, nie pytając o pozwolenie. I nigdy nie wiesz, kiedy da ci spokój. Jedyne, czego możesz być pewnym, to, że, niestety, nawiedzi cię ponownie. Ale zazwyczaj to kwestia kilku sekund.



Tylko ciebie chcę to kontynuacja Trzech metrów nad niebem Federico Moccii. Z przykrością jednak muszę stwierdzić, że nie do końca dostałam to, czego się spodziewałam, co nie znaczy, że książka jest kompletnym dnem, NIE, NIE, NIE!

Niejednemu z nas często doskwiera ból po stracie czegoś, co było nam bardzo bliskie, lub kogoś, kto był naszą bratnią duszą. Jak radzi sobie Step, który rozstał się z dwiema najważniejszymi osobami w swoim życiu?


Kiedy kończy się miłość, można spodziewać się wszystkiego poza odpowiedzią na pytanie ‚dlaczego?’.

Po przeczytaniu Trzech metrów nad niebem nie byłam do końca pewna, czy uda mi się polubić Stefano. W końcu to głównie przez niego zginął przyjaciel. Jednak… podczas czytania Tylko ciebie chcę zrozumiałam, że jest zupełnie inaczej. Chłopak zaczyna tęsknić, jest mu bardzo ciężko. Jego cierpienie po odrzuceniu przez Babi i śmierci Pollo przelewa się na czytelnika. W pewnej chwili bardzo chciałam, by odzyskał swoją beztroskę, poczucie humoru i radość, ale wychodziło mu to opornie. W końcu, gdy poznał Gin, można było odczuć, że powoli wraca dawny Step. Mężczyzna znowu stał się uwodzicielem, myśliwym, panem i władcą swojego życia. Piękna dziewczyna ujęła go swoim charakterem; bardzo różniła się od Babi – była spontaniczna, przebojowa i odważna. Poznali się w dość specyficznych okolicznościach – Ginevra chciała ukraść mu paliwo i odjechać niezauważona. Jednak nie udało jej się to, została przyłapana przez Stepa na gorącym uczynku. Po tym wydarzeniu chłopak mówił o niej, że jest szalona, niepowtarzalna i wyjątkowa. 

Mimo że Stefano poznaje tajemniczą i uwodzicielską Ginevrę, nie jest w stanie zapomnieć o Babi, która ciągle pojawia się w jego myślach. Zastanawia się, co się z nią dzieje, czy jest szczęśliwa, jak sobie radzi w życiu i jak bardzo się zmieniła. W pierwszej części wykreowana postać Babi bardzo mi się podobała, ale w Tylko ciebie chcę autor przedstawia dziewczynę jako wyuzdaną i wyrafinowaną „paniusię”, która dąży do celu po trupach, nie zważając na uczucia innych ludzi. Podczas czytania pozycji dowiadujemy się również, co dzieje się z Danielą i jakie życiowe rozterki przeżywa. Co dzieje się dalej z Babi, Stepem i Gin? Przeczytajcie sami!


Kiedy sobie ciebie przypomnę, wystarczy pomyśleć, że cię nie ma, że cierpię nadaremnie, bo wiem, ja to wiem, że już nie wrócisz.

Niestety, jak pisałam wyżej, nie jestem w stu procentach zadowolona z tego, co tym razem przygotował Federico Moccia. Przez pierwsze dwieście stron powieści nie dzieje się praktycznie nic, rozwinięcie akcji przeciąga się (jak dla mnie) w nieskończoność. Na początku czytelnik nie dostaje wiele, może oprócz opisu powrotu Stepa do Rzymu i zdobywania przez niego pracy. Dopiero postać Ginevry ukazana po ponad dwustu stronicach pozwala na to, by czytelnik bardziej wkręcił się w historię tych dwojga i chciał jeszcze więcej, więcej i więcej… Nie byłam zachwycona również tym, że w książce pojawia się pomieszana narracja; najpierw opisywane jest wszystko z perspektywy Stepa, za chwilę o swoich przeżyciach opowiada Gin. Jak dla mnie, było to chaotyczne i nie przypadło mi do gustu. 

Jest jednak coś, co uwielbiam w książkach Moccii. Nie zabrakło tego również w tej pozycji. Autor ma niebanalny styl pisania i lekkie pióro, dzięki czemu czytelnik nie męczy się podczas czytania. Moccia potrafi rozśmieszyć, nadać doskonały klimat i sprawić, że na twarzach odbiorców pojawiają się różnorakie emocje.

Urzekła mnie postać Stepa, który wraca do rodzinnej miejscowości odmieniony. Nie jest już tym samym lekkomyślnym i nierozważnym chłopcem buntownikiem. Widać, że dojrzał i stał się innym człowiekiem. Ma swoje słabości, ale bardzo łatwo można się zorientować, że wyciągnął wnioski ze swojego poprzedniego postępowania i stara się naprawić to, co nie było do końca dobre.

Tylko ciebie chcę to książka godna polecenia. Myślę jednak, że zdecydowanie lepiej czyta się ją po zaznajomieniu się z jej pierwszą częścią; wiele faktów staje się bardziej zrozumiałych, znamy już przeżycia bohaterów, jest po prostu prościej. Uważam, że pozycja sama w sobie umoralnia dopiero na samym końcu. Jest to dobra powieść na lekkie, słoneczne wakacyjne dni, więc jeśli tylko macie możliwość, sięgnijcie po obie części! Idealne pozycje na relaks i miłe spędzenie wolnego czasu.

Dziecko w poezji niejedno ma oblicze – dziecko niechciane

źródło
Na koniec miesiąca poświęconego dzieciom chciałabym napisać coś o motywie bardziej pozytywnym niż dotychczas. Podczas przeglądania najróżniejszych stron poświęconych poezji odnalazłam jednak pewien mały zbiór wiersz utrzymany w smutnym klimacie. Przygotowałam więc dla Was artykuł z dziecięcymi wierszykami, ale myślami ciągle powracałam do mojego „znaleziska”. Wybaczcie mi zatem, że kończę czerwiec niełatwym i mało przyjemnym tematem, ale serce i rozum nie pozwoliły mi przejść obojętnie obok tych dzieł. Przedstawiam Wam wiersze z motywem dziecka niechcianego, które, jak sądzę, nie potrzebują mojego komentarza.

W dzisiejszym poście nie odnajdziecie tekstów popularnych poetów – ci jakby woleli ominąć ten temat. Zastanawia mnie, jaki może być tego powód. Czy uznali, że poezja powinna poruszać kwestie bardziej liryczne, piękne? A może po prostu nie potrafili zmierzyć się z taką problematyką? Wina być może leży po mojej stronie i to ja nie potrafiłam odnaleźć ich prac. Nie wiem. Zagłębiając się w motyw dziecka niechcianego, natrafiłam na ogromną liczbę stron internetowych, w których ludzie – w bardzo osobisty sposób – dyskutują o aborcji, alkoholizmie i narkomanii rodziców. Dogłębnie poruszyły mnie wiersze osób, które będąc dziećmi, doświadczyły odrzucenia, albo jako dorośli ludzie same się go dopuściły. Z całego ogromu treści zamieszczonej w Internecie prezentuję Wam wiersze, które uznałam za najbardziej przejmujące i najlepiej dopracowane stylistycznie.
Autor: Kropla deszczu
źródło
źródło
źródło
Niechciane dziecko

Powstało z ognistej miłości
Tak ona wtedy myślała
Nikt nigdy by nie przewidział
Że zabić będzie je chciała…
A przecież było tak pięknie
I mieli wziąć razem ślub
„Mąż” miał się nią opiekować
Do końca ich dni aż po grób…
Aż przyszła do niego szczęśliwa
Oznajmić radosną nowinę
Zostaniesz ojcem krzyczała
Patrząc na jego minę
Lecz on się nie uśmiechnął
Nie porwał jej w ramiona
Wyjął pieniądze z portfela
I kazał zabieg wykonać
Zrobiłaby wszystko dla niego
Choć tego nie rozumiała
Miałaby zabić ich dziecko
Z niedowierzaniem pytała
On mówił, że nie chce kłopotu
Że to jeszcze nie czas
Że jeśli chce tego dziecka
To widzi go ostatni raz…
Wylała wiele łez
I nocy nie przespała
Lecz w końcu podjęła decyzję
Że nie chce przecież być sama
Umówił ją na wizytę
W prywatnym gabinecie
Poszła tam sama bez niego
Usunąć nieszczęsne dziecię
Gdy była już w środku z lekarzem
Zabrakło jej odwagi
Nie potrafiła zrozumieć
Dlaczego ma dziecko swe zabić
A kiedy wróciła do domu
Przepełniona radością
Oddała mu wszystkie pieniądze
I śmiała się, gdy patrzył ze złością
Przestała się bać samotności
Bo przecież nie była już sama
Miała pod sercem istotę
Która powstała z jej ciała…

źródło: wiersze.kobieta.pl/
Przez całkowity przypadek natrafiłam również na zbiór pod tytułem Niechciane dzieci szukają słońca, których autorem jest Łukasz Kopiś. Spędziłam dużo czasu na próbie odnalezienia jakichkolwiek informacji o tym Panu, niestety trafiałam na strony, które już nie istnieją. Poniżej pozwoliłam sobie przytoczyć dwa utwory.
Smutny chłopczyk
źródło

Bardzo smutny ten chłopczyk
i ma ciągle wilgotne oczy
często milczy nigdy się nie uśmiecha

To bardzo smutny chłopczyk
nie lubi nikogo
z ludźmi nie mówi
tylko z szarym kotem

I dziwny ten chłopczyk
Nosi na szyi zamiast srebrnego boga
starą drewnianą tabliczkę z napisem:
„Teren prywatny / Wstęp surowo wzbroniony”

Nikt nie wie że ten chłopczyk nocą kiedy miasto już śpi
zanurza mokre zielone oczy w ciepłym zagłębieniu dłoni
i spokojnie umiera w zaciszu małego pokoju na samotność


Niechciane dzieci


My dzieci zrodzone z nocnych wzruszeń
źródło
otulone dostojnością wielkich dębów
sypiamy w głębokich, ciemnych jaskiniach
gdzieś daleko po środku księżycowego lasu

My dzieci zrodzone z nocnych namiętności
tańczymy przy ognisku wschodzącego słońca
modląc się o zbawienny deszcz

My dzieci zrodzone z nocnych rozkoszy
wielbimy naszych bogów otaczając
wspólne tęsknoty szalem najczulszych gestów

Każde z nas należało kiedyś do zgiełku
lecz aby przetrwać zbiegliśmy do serca natury
przed dzikimi w garniturach
źródło: chomikuj.pl

Mam nadzieję, że te wiersze chociaż w minimalny sposób poruszyły Was i skłoniły do refleksji.

Nie zapominajmy o tym, że dzieci są przyszłością. Nie przechodźmy obojętnie wobec nieszczęścia bliźnich.
W czerwcu obowiązywał motyw dziecka. Przedstawiłam wam takie odrębne kategorie, jak dziecko polskie, wojny i okupacji, marnotrawne. Dzisiaj poruszyłam temat dzieci niechcianych. Niezależnie jednak od tego, w jakim „koszyku” postanowimy umieścić dane dzieło, jeśli opowiada ono o jeszcze niedojrzałym, małym człowieku, to ma jedno znaczące przesłanie: Wszyscy byliśmy dziećmi i niezależnie od tego, w jakiej sytuacji się teraz znajdujemy, nie powinniśmy nigdy o tym zapomnieć.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia