Dwie twarze miłości

Źródło

Życie w przyszłości, konkretnie w Stanach Zjednoczonych, na pozór jest proste: Głusza to zło odgrodzone drutem pod napięciem, sympatycy to zdrajcy, a porządkowi to strażnicy prawa dbający o ludzkie dobro. Miłość to najgorsza choroba, przed którą trzeba strzec ludzi, a system został opracowany po to, żeby ich chronić.

Lena z niecierpliwością wyczekuje operacji, która uczyni ją odporną na delirię. Okropnie boi się, że pewnego dnia zostanie zarażona. Zabieg zostaje jednak przesunięty, a dziewczyna poznaje Alexa… Od teraz wszystko, w co wierzyła i co jej wpojono, okazuje się kłamstwem. 

Jako że kocham wszelakie dystopie i antyutopie, musiałam sięgnąć po Delirium. Mamy tu tajemnice, akcję, wątek romantyczny, uszkodzone społeczeństwo, barwnych bohaterów i zagrożenie.
Choć Lauren Oliver pisze schematycznie, bo łatwo domyślić się rozwiązań niektórych wątków, to napisała tę książkę bardzo zręcznie. Niemal od początku jesteśmy wciągnięci w historię, która rozkręca się z każdym rozdziałem. Książkę czyta się naprawdę szybko, nawet nie zorientowałam się, kiedy trafiłam na setną stronę. Ponadto autorka przed każdym rozdziałem umieściła cytaty z książek wymyślonych na potrzeby Delirium. Pozwalają one bardziej zaznajomić się ze światem przedstawionym.
Ten, kto skacze do nieba, może upaść, to prawda.
Ale może też poszybować w górę.
Autorka daje nam szansę spojrzeć na miłość z dwóch perspektyw: jak na chorobę sprowadzającą cierpienie, zakazaną i obrzydliwą, oraz lekarstwo, które – tak jak głównej bohaterce – może otworzyć oczy na wiele spraw. Czyż to nieprawda, że miłość nas krzywdzi, że płaczemy przez kogoś, że ludzie bawią się naszymi uczuciami? Prawda. A czy kłamstwem jest, że to uczucie doda nam skrzydeł, że pomoże zburzyć mury, że dzięki niemu świat będzie piękniejszy? Ten, kto choć raz był naprawdę zakochany, oceni.
Książka przedstawia dwa światy. Razem z główną postacią odkrywamy je, poznajemy, dziwimy się im – to jest niesamowite. Lena na początku stała po jednej stronie barykady, lecz odkryła, że jej środowisko, idea oraz rzeczywistość mają drugie dno, że ludzie się mylą, a wszędzie wokół jest bagno. Razem z nią przechodzimy na drugą stronę,  gdzie pojawiają się desperacja, zaufanie – wszystkie prawdziwe uczucia, których pozbawione było tamto społeczeństwo. Przede wszystkim pojawia się miłość.
Bardzo podobało mi się, jak autorka opisała zmianę zachodzącą w Lenie. Główna bohaterka powoli uświadamiała sobie istnienie drugiej, gorszej strony panującego w Stanach porządku i nie do końca w nią wierzyła. Do pewnego momentu trzymała się ona starego, naiwnego poglądu na świat. Przez to stała się dla mnie bardzo naturalna i łatwo mogłam się z nią utożsamić.
Delirium nie jest zwykłą, młodzieżową i odmóżdżającą opowiastką. Oprócz tego, że świetnie się ją czyta i że jest dobrym umilaczem czasu, wzbudza emocje i nakłania do refleksji. Tej książki nie da się zapomnieć. Świadczy o tym chociażby fakt, że właśnie odświeżam i udoskonalam recenzję sprzed ponad roku. Wciąż uważam, że to świetna lektura i nadal pamiętam te piękne sceny. Jeśli jeszcze nie czytałeś Delirium, zrób to. Polecam każdemu.
Książka ma także drugą część, Pandemonium, w której okazuje się, że owa druga strona mlekiem i miodem nie płynie, oraz trzecią, Requiem. Żadna nie jest jednak tak dobra jak Delirium.

Na tropie zdrad

źródło
Moje koleżanki nie raz żaliły się, że nie są pewne co do
wierności swoich mężczyzn. Nie miały pojęcia, jak dojść do prawdy. Zdarzały się
przypadki, w których  zdesperowane kobiety zabawiały się w detektywów, choć nie
zawsze był to dobry pomysł. Historia Rebecci Jane rozpoczęła się w ten sam
sposób. Na głowie miała dziecko i dom, a jej mąż prawdopodobnie ją zdradzał.
Podjęła ostateczne środki działania i zadzwoniła do kilku agencji
detektywistycznych. Niestety jedyne, co otrzymała, to bezuczuciowe głosy po
drugiej stronie linii telefonicznej, które pragnęły tylko jej pieniędzy. Młoda
kobieta postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i sama (z drobną pomocą
niezastąpionych przyjaciółek) udowodnić niewierność męża i zakończyć ten
toksyczny związek. Jednak dlaczego by nie zacząć pracować jako prywatny
detektyw
, w ten sposób zarabiać na życie i pomagać innym?

Rebecca Jane zawzięła się w swoim pomyśle stworzenia
Damskiej Agencji Detektywistycznej i robiła wszystko, aby osiągnąć swój cel.
Początki oczywiście nie były proste, jeśli jakiekolwiek początki takie są. Skupmy
się przede wszystkim na tym, że autorka nie pragnęła rozkręcić kolejnej
agencji, której zależy jedynie na pieniądzach, która nie wysłuchuje klientów,
która tak naprawdę wcale nie pomaga. Nasza bohaterka chciała być dla klienta
pomocna. Nic dziwnego, że jej działalność rozwinęła się tak szybko, skoro
miała tak fantastyczne podejście do ludzi w potrzebie. Zupełnie nieodpłatnie
potrafiła wysłuchiwać płaczących zleceniodawczyń opowiadających historie swego
życia. Na dodatek wcale nie było to dla niej niewygodne! Wielką radością było
udzielenie pomocy, również tej psychologicznej.
W szpilkach na tropie jest stworzona w formie wspomnień,
pamiętnika napisanego po latach, z perspektywy kobiety, której nie zaskoczy już
żaden klient. Podobało mi się, że Rebecca była bardzo szczera, że podzieliła
się z czytelnikiem wieloma informacjami z życia osobistego, co dodaje książce niesamowitej wartości, a z pewnością było dla autorki ciężkie. W lekturze tej
nie spotkamy się jedynie z opowieściami dotyczącymi agencji (choć tych jest
całe mnóstwo), lecz dokładnie poznajemy jej założycielkę, jej historię, wszelkie
rozterki i przywiązanie, jakie czuła do niektórych klientów. Byłam pełna podziwu
dla tej rezolutnej kobiety. Myślę, że może być ona wzorem, gdyż prezentuje sobą
wielką siłę
, pokazuje, że nie warto się poddawać, a niewiernych partnerów… cóż,
należy zwyczajnie zostawić – niech radzą sobie sami z dala od nas.
Jeśli przeczuwasz, że masz niewiernego męża, nic prostszego,
zgłoś się do samej Rebecci Jane! Jej agencja istnieje do tej pory, wiele możesz
się o niej dowiedzieć ze strony internetowej www.ladydetectiveagency.com. Natomiast jeśli po prostu masz ochotę na sporą dawkę dobrego humoru oraz na
zapoznanie się z działaniem Damskiej Agencji Detektywistycznej, zachęcam do
przeczytania tej książki! Być może będzie to inspiracja do stworzenia własnego,
niepowtarzalnego biznesu. Rebecca Jane udzieli wam poprzez tę lekturę wielu
wskazówek.
źródło

Jak stać się elegancką kobietą z klasą

źródło
Kiedy sięgałam po Księgę stylu Coco Chanel, sądziłam, że jest to książka, w której będą zawarte tylko sztywne porady o tym, jak się powinno ubierać; jednak mimo tego chciałam ją przeczytać. Okazało się, że to coś o wiele ciekawszego.

Jest to jedna z najciekawiej napisanych biografii Coco, jakie czytałam. Komentarze autorki są zabawne, a przy tym idealnie się tam wpasowują. Książkę czyta się łatwo, szybko i można z niej również wiele wynieść. 
Nie jest to poradnik o tym, jak się ubierać. Książka zawiera 12 rozdziałów, z czego zaledwie dwa mają z tym coś wspólnego; pokazano tu raczej, na przykładzie Coco, jak traktować rywali, miłość, pieniądze, pracę, czas, sukces; wspomniano o tym, jak być pełną kobiecości, nieustraszoną i żyjącą na własnych warunkach  kobietą.  Chanel pokazała, że możemy robić to, na co mamy ochotę, właściwie siejąc przy tym zgorszenie, ale powinnyśmy to wszystko robić w zgodzie z samą sobą.
Książka dała mi dosyć dużo do myślenia i sądzę, że coś też zmieniła. Chętnie jeszcze raz przeczytałabym opowieść o silnej kobiecie, która wcale nie pochodzi z dobrego domu, która miała ciężkie dzieciństwo, zrewolucjonizowała modę damską, żyła właściwie na swoich zasadach, kochała, ale nigdy nie miała męża, co w tamtych czasach spisywało ją na straty. Opalała się, mimo że robiły to tylko kobiety z niskich warstw społecznych, pracujące fizycznie na dworze. Zawsze wiedziała, czego chce, i mocno się tego trzymała. Była przy tym niezwykle silna, zdecydowana, szczera i zawsze mówiła to, co myśli. Była również sprytna, często kłamała, zwłaszcza w sprawie swojej przeszłości, i potrafiła też odrobinę manipulować odpowiednimi ludźmi. Karen Karbo uwidacznia cechy charakteru Chanel, które jedni mogą odbierać jako negatywne i męski, a inni jako pozytywy silnej kobiety. Ja należę do tej drugiej grupy. Nauczyłam się od Coco jeszcze większej pewności siebie; ta kobieta udowodniła, że nie musimy nosić strojnych sukien, żeby podobać się mężczyznom. Możemy założyć dżinsy, żakiet i pozostać naprawdę wyjątkowymi, jeśli same uwierzymy w to, że takie jesteśmy.

Wydaje mi się, że jest to raczej literatura kobieca. Polecam książkę właściwie wszystkim kobietom – tym, które są fankami Coco Chanel i interesują się historią mody, ale i tym, które kompletnie to nie interesuje, ale poszukują jeszcze własnego ja i starają się odnaleźć nie tylko w modzie, ale i w całym dzisiejszym świecie. Myślę, że to może Wam chociaż trochę pomóc.

Premiera już 2 lipca.

De boot, mijnheer…

źródło
– Jak się ona czuje, doktorze? – spytałem. – Czy guz stale rośnie? […]
– Boże – szepnąłem. – Ależ on olbrzymi.
– I cały czas rośnie – stwierdził Hughes. – Niech pan podejdzie. Proszę go dotknąć…


Powieść Grahama Mastertona Manitou można z czystym sumieniem uznać za klasykę gatunku. Mimo że z biegiem czasu ludzki strach staje się coraz bardziej wymagający, to ta książka nadal sprawia, że dwa razy  się zastanowisz,  nim wejdziesz do ciemnej piwnicy.

Pozycję tę znalazłam zupełnie przypadkowo na strychu; brudna i zakurzona, rozpadająca się mała książeczka od razu przykuła moją uwagę. W moim domu raczej nie czytuje się horrorów, a Manitou znalazło się tutaj przez sympatię do wydawnictwa Amber, które w późnych latach 80. wystawiało głównie fantastykę. Przypadek sprawił, że znalazłam mój nr 1 na liście przeczytanych horrorów. 
Nowym książkom często brakuje oryginalności, szczególnie jeśli chodzi o powieści grozy. Graham Masterton przedstawia czytelnikowi pogranicze świata, z którym obcujemy na co dzień, i świata niemieszczącego się w ludzkim umyśle, gdzie wierzy się w legendarne stwory, a stare podania stają się rzeczywistością. Fabuła jest niestandardowa i bardzo złożona, jednym słowem – nietuzinkowa!
Harry Erskine zajmuje się naciąganiem staruszek na pełen etat; oferuje im seanse okultystyczne, na których daje im szansę na ponowne spotkanie się z bliskimi. Czegóż innego może chcieć starsza pani, niż wypomnieć mężowi ostatni niespłacony rachunek albo przeprosić za zbyt słoną zupę? Dlaczego by nie dać im możliwości ukojenia sumienia, a jednocześnie nie zarobić? Sytuacja ulega zmianie, gdy do drzwi mężczyzny puka przestraszona, roztrzęsiona młoda kobieta… Od tego momentu  Erskine staje się świadkiem zdarzeń, o których nie śniłby nawet w najśmielszych snach. Zaczyna otaczać go świat  Indian, pradawnych wodzów i szamanów, którzy chcą ukarać Amerykanów za wyrządzone czerwonoskórym krzywdy.
Mimo że Manitou jest debiutem autora w zakresie horrorów, to spisał się on znakomicie! Książkę czyta się jednym tchem, choć druk temu nie sprzyja (Amber wydało wersję kieszonkową, więc mimo małej liczby stron, bo tylko około 180, nie polecam czytania w złym świetle – oczy dość szybko odmawiają posłuszeństwa). Masterton wykazał się mistrzowskim kunsztem w kreowaniu postaci i tworzeniu szybko postępujących po sobie sytuacji. Język książki jest prosty, dialogi lekkie i przyjemne. Sceny grozy sprawiły, że mam awersję do szpitali, a każdy guzek na ciele traktuję jako potencjalnego zabójcę. Nieźle jak na tak małą książeczkę, czyż nie?
Manitou doczekał się swojej adaptacji filmowej. Po obejrzeniu muszę stwierdzić, że każdy, kto przeczytał książkę, może sobie z czystym sercem darować seans. Film ciągnie się jak flaki z olejem i nie wnosi do życia nic oprócz niechęci do spożywania pokarmów w ciągu najbliższego tygodnia. Nie umywa się do książki!
źródło
Na koniec chciałabym zaznaczyć, że od Manitou rozpoczęła się moja przygoda z horrorami, choć żadna przeczytana pozycja nie zbliża się do poziomu powieści Grahama Mastertona. Polecam wszystkim, arcydzieło w każdym calu!

Jedno morderstwo, dwunastu sprawców

źródło
Herkules Poirot po rozwiązaniu sprawy kryminalnej w Azji wraca do Europy. Pociąg Orient Express, którym podróżuje, grzęźnie w zaspie śnieżnej. W nocy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie jeden z pasażerów. Detektyw Poirot rozpoczyna dochodzenie, a jego podróż zamienia się w śledztwo…

Po tę książkę sięgnąłem, ponieważ jest to moja lektura, a będziemy omawiać tylko niektóre, wyrwane z kontekstu fragmenty. Musiałem ją przeczytać!

Agata Christie urodziła się 15 września 1890 roku w Anglii. Pierwszą rozpoczynającą cały cykl o Herkulesie Poirocie powieścią była Tajemnicza Historia w Styles. Agata Christie napisała ponad 80 kryminałów, które przetłumaczono na ponad 100 języków.
Język wyżej wymienionego utworu cechuje się lekkością, dzięki czemu bardzo szybko i miło się go czyta .
źródło

Styl powieści jest oryginalny. Krótkie wypowiedzi narratora, a dłuższe dialogi, wspaniałe opisy, podzielenie książki na trzy części i niezbyt długie rozdziały to tylko kilka plusów spośród mnóstwa innych.

Herkules Poirot to inteligentny, sprytny i poważny detektyw. Jest pierwszoplanową postacią tej powieści kryminalnej. Drugim głównym bohaterem, który zwrócił  moją uwagę, jest Monsieur Bouc. Belgijczyk, dyrektor Compagnie Internationale des Wagon Lit. Pomaga Poirotowi w śledztwie. W tej książce detektyw  ma bardzo trudną sprawę do rozwiązania, jednak dzięki swoim doskonałym umiejętnościom z łatwością radzi sobie ze zdemaskowaniem sprawcy.
Wadą tej książki jest wyjaśnienie przez sprawcę planu przebiegu morderstwa. Nie znoszę  tego. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby to detektyw rozwikłał zagadkę. Drugim minusem  jest to, że w dialogi wplecione są wyrazy i wyrażenia francuskie, które nie są wyjaśnione. Nie znam tego języka, więc irytowało mnie to, że musiałem tłumaczyć je przez Internet, przerywając czytanie. Z kolei zaletą, przemawiającą za pozytywem tej powieści, jest sposób rozwiązania i dojścia do zdemaskowania sprawcy przez detektywa.
Uważam, że tę książkę powinien przeczytać każdy nastolatek, a szczególnie osoby, które zagłębiają się w powieści kryminalne bądź detektywistyczne, ponieważ jest ona tak zwanym klasykiem i dobrym startem do poznawania owej literatury.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia