Człowiek nie jest niewolnikiem jednej osobowości

Źródło
Większość z nas w wieku nastu lat przechodzi okres buntu. Świat wydaje nam się niesprawiedliwy, a rodzina i przyjaciele bardzo irytujący. Jak przebrnąć przez te ciężkie chwile? Jak sobie poradzić?

Piętnastoletnia Weronika uczęszcza do trzeciej klasy gimnazjum. Dziewczyna ma problemy w domu – matka jej nie słucha, a ojciec sprawia przykrości. Brat, którego nazywa bazyliszkiem, również nie ułatwia jej życia. W szkole Weronika wcale nie czuje się lepiej. Fałszywa przyjaciółka wywyższa się i gnębi dziewczynę. Werka zdaje sobie sprawę, że jest niewidoczna dla nauczycieli i innych uczniów. Na wycieczce poznaje przystojnego chłopaka, w którym się zakochuje. Wydaje jej się, że los wreszcie się do niej uśmiechnął. Nic bardziej mylnego, Łukasz wykorzystuje dziewczynę, aby móc pojechać na inne ferie. Dodatkowo dziewczyna musi  brać udział w  warsztatach teatralnych, na które nie ma ochoty.



Życie od teatru różni tylko jedno, że w życiu nie ma próby generalnej.

Tym, na co zwracamy uwagę od razu, jest okładka. Bransoletka znajdująca się na niej wpadła mi w oko i chciałabym mieć ją w swojej kolekcji. Dobór kolorów wpływa nie tylko na nasze emocje i nastrój podczas czytania, ale również przyciąga naszą uwagę. Bardzo spodobały mi się krótkie rozdziały i ich tytuły, zdania lub słowa z nich zaczerpnięte. Duża czcionka sprawia, że szybciej ubywa nam kartek i przyjemniej się czyta.

Weronika na początku jest nieudacznikiem, jednak wraz z biegiem wydarzeń w jej życiu staje się niezależną, silną, można już powiedzieć – młodą kobietą. Zmienia swoje podejście do życia, jak i do rodziny i przyjaciół. Książka jest kopalnią osobowości, z każdym rozdziałem odkrywamy nowe charaktery. Każda z postaci ma swoje problemy, doświadczenia, od których chce choć na moment się oderwać dzięki warsztatom teatralnym, na które tak długo czeka. Każdego bohatera polubiłam w mniejszym czy większym stopniu, ale szczególnie Salomeę, prowadzącą warsztaty, za bardzo cenne rady.



Myśli się materializują, więc na nie uważajcie.

Książka wskazuje na podstawowe wartości i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Autorka porusza wiele trudnych tematów: problemy nastolatków, niepełnosprawności, brak akceptacji przez rówieśników, homoseksualizm, problemy rodzinne, szczeniackie zauroczenie…

Widać, że autorka jest doświadczona, ponieważ jej styl jest swobodny, naturalny i napawa optymizmem. Momentami płakałam ze śmiechu.

Bardzo rzadko i niechętnie sięgam po dzieła polskich autorów. Po przeczytaniu Bransoletki Ewy Nowak to z pewnością się zmieni. To moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale mam nadzieję, że nie ostatnie.

Źródło

Złap własną chwilę szczęścia…

Każda dziewczyna, która ma przepełnione miłością serce i wrażliwą duszę, lubi czytać książki romantyczne. Jednym z autorów, żyjącym w mieście zakochanych, jest Federico Moccia. Jego książki spotykają się z różną opinią, zarówno ze strony krytyków, jak i młodzieży. Autor bowiem w swoich utworach stosuje indywidualny tok myślenia. Chwila szczęścia jest przykładem jednej z takich książek. Opowiada ona historię, która niczym zbytnio nie przykuwa uwagi. Czym więc ten autor zaskarbił sobie serca czytelników? 

Nicco to chłopak, który mieszkając w Rzymie, ma ideały utożsamione z ideałami prawdziwego Włocha. Jego zdaniem nie ma niczego dziwnego w tym, że mężczyzna ma przy sobie wiele kobiet. Sam oczywiście jest związany z jedną dziewczyną, Alessią. Nie dziwi się jednak swoim kumplom, którzy żyją w związkach z wieloma kobietami. Po tym, jak niespodziewanie zostawia go Alessia, chłopak nie potrafi się odnaleźć. Z pomocą przychodzi mu jego przyjaciel, Gruby. To on zabiera chłopaka na liczne imprezy, poznaje go z nowymi dziewczynami i próbuje dociec, dlaczego Alessia go zostawiła. Gruby przedstawia chłopakowi też nowo poznane cudzoziemki, które pochodzą z Polski. Dziewczyny, zwłaszcza Ania, oczarowują Nicca. Chłopak zaczyna częściej spotykać się z Anią, dla której znaczy coraz więcej. Czy Nicco ma szansę na miłość z cudzoziemką? Czy zapomni o Alessi? Nicco ma też problemy związane z rodziną. Umiera jego ojciec, który był dla chłopaka autorytetem. Jego siostry zaczynają ściągać na siebie liczne problemy; czy chłopak spełni się zatem w roli głowy rodziny? 
Oczarował mnie niegdyś film, który powstał na podstawie książki Federico Moccii. Jego tytuł  brzmi Trzy metry nad niebem. Nic dziwnego, że po Chwilę szczęścia sięgnęłam z wielkim przejęciem. Już na samym początku miałam wrażenie, że jest to utwór inny niż wszystkie, które miałam okazję przeczytać do tej pory. Akcja toczy się w pięknym miejscu, jakim jest Rzym. Głównym bohaterem jest chłopak, który chodzi ścieżkami obranymi z własnej woli. Wszystko, co zostało opisane w książce, jest widziane i opowiadane właśnie przez niego. Co najważniejsze, czytając, ma się wrażenie, że Nicco niekiedy zwraca się bezpośrednio do nas. 
Książka umiliła mi czas na kilka godzin monotonnego życia. Muszę jednak powiedzieć, że sama historia chłopaka nie jest zbyt ciekawa. Jedynym impulsem, który spowodował, że skończyłam tę książkę z uśmiechem, jest fakt, że posiada ona wiele humorystycznych scen. Zawiera również piękne sentencje i przemyślenia głównego bohatera, które imponują czytelnikowi swoją realnością. Piękne cytaty, które pojawiają się w tej książce, są już zapisane na mojej liście.
Przyglądam się jej i czuję niezwykłą lekkość – nic nie zaprząta mi głowy, nic mnie nie martwi, bez konkretnego powodu odczuwam satysfakcję, nie mam nic do zrobienia następnego dnia. (…) To jest właśnie chwila szczęścia. Nagle pojawia się refleksja: wystarczy tak niewiele, by ta chwila uleciała. Za moment już jej nie ma, straciłem ją i nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze odnajdę.
Urzeka mnie też podobieństwo klimatu, który towarzyszył mi podczas oglądania filmu stworzonego na podstawie książki tego autora. Czytając powieść, miałam wrażenie, jakbym była w Rzymie. Tak samo czułam się podczas oglądania owego filmu. Myślę, że to właśnie czyni Federico Moccię autorem tak bardzo lubianym. Być może jego książki nie są dość dobrze dopracowane, lecz towarzyszy im taki klimat tajemniczości, że chce się je czytać. Mam nadzieję, że po utwory jego autorstwa sięgnę jeszcze nie raz. Polecam powieść tym, którzy kochają twórczość Moccii, jak i lubią Włochy. Książka mnie osobiście przypadła do gustu, choć czuję po niej lekki niedosyt. To jednak nie jest na tyle istotne, ponieważ myślę, że sama w sobie jest czymś bardzo dobrym.
Spogląda w stronę drzwi, jakby na kogoś czekała, może na swojego chłopaka. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że czekała na moją przyszłość.
Źródło

Włoskie Fale na horyzoncie

źródło
Federico Moccia to
włoski pisarz, który zdobył serca miliona czytelników swoją powieścią pt. Trzy metry nad niebem. Doczekała się ona
ekranizacji i odniosła niebywały sukces. Jakiś czas temu sięgnęłam po kolejną –
Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie.
Zaciekawił mnie opis fabuły, i stwierdziłam, że chętnie poznam losy bohaterów,
a przede wszystkim Włochy, czyli tło całej historii. Już na wstępie pragnę
powiedzieć, że tak świetnej książki chyba jeszcze nie trzymałam w rękach.
Dlaczego? Przekonajcie się sami, śledząc moje wywody na jej temat.

Niki jest jedną z Fal,
czyli grupy czterech przyjaciółek, które nie spuszczają z siebie oka i mówią
sobie o wszystkim i o wszystkich, których napotkają na swej życiowej drodze.
Dziewczęta są w klasie maturalnej, lecz to nie ostudza ich entuzjazmu i chęci
poznawania świata. Czerpią z życia pełnymi garściami, nie ograniczając się. Umawiają
się z chłopakami i spędzają z nimi upojne dnie i noce. Niki wydaje się jeszcze
bardziej szalona, gdy pewnego dnia przeżywa wypadek samochodowy, który zmienia
jej życie…

To, co najbardziej
urzekło mnie w tej powieści, to styl, którym posługuje się autor. Jest on tak
lekki i prosty, że aż chce się czytać. Moim zdaniem książka uderza w nasze
serca właśnie swoją bezpretensjonalnością. Autor skupił się nad treścią, nie wywyższał się
stosowaniem niezwykle elokwentnych wyrażeń, które rzuciłyby czytelnika na
kolana. Ale zrobił coś znacznie lepszego i cenniejszego we współczesnej
literaturze. W zwykłą powieść młodzieżową wplótł cytaty, które świadczą nie
tylko o jego inteligencji, ale przede wszystkim o niezwykłej umiejętności
tworzenia. Język jest więc przystępny dla czytelnika, a zarazem bogaty w
ciekawe sentencje, które stanowią integralną część fabuły umiejętnie
skonstruowanej przez samego Federico Moccię.

Bardzo często zdarza
się, że w powieści pojawiają się bohaterowie wspomniani jedynie z imienia,
którzy po prostu są, ale niczego szczególnego w książkę nie wnoszą. W przypadku
Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie jest
inaczej. Autor wyszedł z założenia, że jak już kreować postacie, to do samego
końca. I jego zabieg został przeze mnie doceniony. W powieści nie istnieje
osoba, która nie ma wpływu na wydarzenia głównych bohaterów, którymi
niewątpliwie są Alex i Niki, bo to wokół nich kręci się cała akcja. Dzięki
postaciom książka ożywa, tak że czytelnik nie jest w stanie odłożyć jej ani
na moment – działa tu tak słynne jeszcze jeden rozdział, i w rezultacie po
tym stwierdzeniu książkę można odłożyć, ale na półkę, do kolekcji
przeczytanych.

Świat przedstawiony w
utworze został skonstruowany bardzo ciekawie. Autor mianem miejsca akcji
opatrzył Włochy, które przecież tak dobrze zna. To kolejny plus. Po co opisywać
na siłę coś, czego się nie zna, a co jest obecne jedynie w naszej wyobraźni?

Wizerunek okładki tylko utwierdza nas w przekonaniu, że już z pierwszą stroną przeniesiemy się do świata szaleństwa odnoszącego się do wciąż aktualnego carpe diem.

Czas na minus –
w końcu każda książka posiada mniejsze lub większe wady, nie ma dzieł idealnych, tak samo jak nie ma
na świecie aniołów, tylko ludzie posiadający i dobre, i złe cechy. Podstawowym niedociągnięciem jest główny temat rozmów Fal, czyli wszechobecny seks. Zaryzykuję
stwierdzenie, że nie ma w książce rozdziału, w którym nie wspomniano o seksie –
choćby nie wprost. Ale jest też druga strona medalu – autor, poruszając głosami
bohaterów ten temat, obala mit tzw. tabu i czyni z niego coś zwyczajnego,
ludzkiego.

Wielu czytelników
skreśla pozycje Federico Moccii, twierdząc, że są zbyt infantylne jak na
książki młodzieżowe. Nic bardziej mylnego. Nie ganię takich osób – o gustach
się nie dyskutuje, ale uważam, że nie należy odrzucać powieści bez ich
przeanalizowania. Infantylne byłoby to, gdyby dziewczyny rozmawiały o lalkach,
mało tego – gdyby w wieku 18 lat się nimi bawiły! Tymczasem rozmawiają o życiu,
o chłopakach, o własnych problemach i marzeniach. Tak właśnie zachowują się
przyjaciółki – mówią o wszystkim, nie martwiąc się o to, że któraś z nich nie
dochowa tajemnic. Fale = współczesne przyjaciółki, od których dziewczyny
powinny uczyć się, czym tak naprawdę jest przyjaźń i na czym polega; że nie
jest to tylko słowo, które można wypowiedzieć, ale przede wszystkim słowo,
które można, a nawet trzeba, należy zastosować we własnym życiu. Przyjaciele są jak spokojna wyspa, z dala od
gwałtownych prądów…
A miłość nie jest
jak rachunek, który trzeba uregulować, nie daje niczego na kredyt i nie chce
słyszeć o rabatach.

Wybacz,
ale będę ci mówiła skarbie
to trzy w jednym: życie, przyjaźń,
miłość. Najważniejsze wartości, które należy zachować, żeby na łożu śmierci
powiedzieć sobie: czuję się spełniony/a i mogę odejść, nie martwiąc się o nic.

Szczerze polecam tę
książkę przede wszystkim dziewczynom, co nie oznacza, że chłopacy nie mogą po
nią sięgnąć. Nie ma ograniczeń. Idealna lektura na odprężenie – lekka,
przyjemna i napawająca optymizmem. Nie przekreślajmy pozycji Federico Moccii ot
tak, po prostu. Zapewniam was, że może to być decyzja, której będziecie żałować…

Z niecierpliwością czekam na tę chwilę, kiedy w mojej skrzynce pocztowej ujrzę drugą część owej powieści – Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić.

źródło

Jo Nesbø w najlepszej formie

Źródło

Przyznam się szczerze – nigdy nie słyszałem o jakiejkolwiek
książce Jo’ego Nesbø. Moja przygoda z kryminałami i powieściami sensacyjnymi
dopiero się rozpoczyna i nie znam innych nazwisk niż King, Christie, Doyl,
Larsson, no i od teraz Nesbø. I wiecie co? Wciąga mnie to, lubię coraz bardziej
czytać o psychopatycznych mordercach, ich wskazówkach, nietypowych miejscach
zbrodni i oczywiście o genialnych inspektorach, detektywach. Wracając jednak do Policji

Erlend Vennesla, emerytowany policjant, zostaje znaleziony martwy, w tym samym
miejscu, gdzie przed dziesięciu laty została zamordowana i zgwałcona Sandra
Tveten. Okazuje się, że Erlend brał udział w śledztwie owej zbrodni, jednak
zostało ono umorzone, a sprawca pozostał na wolności. Czy to zwykły zbieg
okoliczności? 

Gdy po kilku miesiącach schemat się powtarza, policja w Oslo
nie ma już najmniejszych wątpliwości – ktoś poluje na policjantów. Gdy w grę
wchodzi życie kolegi po fachu, każdy staje na głowie, by zatrzymać mordercę i
wsadzić go za kratki. Jednak nie jest to takie proste, na miejscach zbrodni nie
ma żadnych śladów, wskazówek, niczego, co by naprowadziło na jakiś konkretny
trop. Na dodatek śledczy nie mogą liczyć na pomoc Harry’ego Hola, ten jakby
zapadł się pod ziemię. 
Autor ma prawdziwy dar. Jest mistrzem zagadek i
niedopowiedzeń. Gdy czytelnik ma już jako taki obraz sytuacji, ma też pewne
podejrzenia co do niektórych bohaterów; Nesbø, po kilku dalszych kartkach
rujnuje to wszystko i zmusza nas do tego samego. Przed erą skandynawskich kryminałów
ten gatunek nie był w najlepszej kondycji, żaden nie miał tego czegoś, co
przykułoby uwagę liczniejszych czytelników niż tylko odwiecznych fanów.
Thrillery z Norwegii, Szwecji, Finlandii tchnęły nowego ducha w gatunek, są
bardziej zawiłe i zagadkowe. Wodzą za nos. Stopniowo budują napięcie. Mają
okrutny i mroczny, ale jednocześnie niezwykle wymagający intelektualnie styl.
Tutaj sam czytelnik ma zdecydować, czy w danej chwili jego osądy są słuszne, czy
nie. Autorzy skupiają się bardziej na psychologicznym aspekcie zbrodni,
analizują miejsce już popełnionej, podtykają nam pod nos potencjalnych
morderców.  Nie powiem Wam, ile
razy przeszły mnie dreszcze w trakcie lektury, a było ich naprawdę sporo!
Dla mnie jako amatora kryminałów spotkanie z autorem było
naprawdę magiczne. Jego dobór bohaterów jest fantastyczny. Nikt nie jest
idealny, każdy ma jakaś rysę, którą stara się chować bardziej lub nie. Jego
bohaterowie są naprawdę ludzcy, popełniają błędy, są impulsywni, popadają w
skrajności. To jest naprawdę dobry thriller z dużą dozą akcji, świetnie
skonstruowaną fabułą i przemyślaną do najmniejszego szczegółu zagadką. Autor
cały czas nas zwodzi, oszukuje, naprowadza na fałszywy trop, wystawia nam przed
nos pewniaków do roli mordercy, a za chwilę okazuje się, że to wszystko było
iluzją.

Książkę pochłonąłem, a raczej – to ona wchłonęła mnie. Wprost nie mogłem się od
niej oderwać. A zakończenie? Mm, palce lizać. mam nadzieje, że Pan Nesbø jeszcze coś napisze, a ja tymczasem zaszywam się z poprzednimi jego książkami,
mając nadzieje, że miano Króla Kryminałów nie przypadło mu ot tak, przypadkowo
🙂

Śmierć jest naszym przystankiem docelowym już w chwili narodzin

Źródło
Toby Harper jest szefem nocnej zmiany w Springer Hospital. Jej życie sprowadza się do dyżurów w szpitalu i opieki nad chorą na Alzheimera matką… W szpitalu dzieją się rzeczy dziwne: pojawiają się, a następnie znikają pacjenci z bardzo nietypowymi objawami, giną dokumenty…

Tess Gerritsen to amerykańska pisarka pisząca powieści kryminalne i thrillery medyczne. Jej utwory to m.in. „Sobowtór”, „Autopsja”, „Złodzieje serc”, „Z zimną krwią”, a najbardziej znany jest cykl z Jane Rizzoli i Maurą Isles.

Źródło
Język utworu jest sztywny. Musiałem wiele razy czytać kilka zdań, ponieważ nie mogłem zrozumieć ich sensu, więc nie jest to na pewno książka dla każdego.
Styl pisania Gerritsen jest specyficzny. Długie wypowiedzi narratora, a krótkie dialogi. 

Pierwszoplanowym bohaterem tejże książki jest Toby Harper, lekarka w Springer Hospital . Opiekuje się także chorą matką. Jest samotna. To  – według mnie – osoba zamknięta. Nie ma partnera życiowego, o którym zawsze marzyła. Brak jej również  poczucia humoru i ciągle kłóci się ze swoją siostrą.

Kolejną postacią  postaci jest doktor Wallenberg. Prowadzi on badania nad wszczepianiem ludziom starszym mieszanki hormonów lub zniekształconych płodów, po to, żeby zachowali młodość. Nienawidzi doktor Harper. Jest sztywny, poważny, samotny. Nie lubi się śmiać.

Według mnie wadą tej książki są długie wypowiedzi narratora, które zniechęcają czytelnika. Kolejną słabą stroną jest  wprowadzenie dużej liczby wątków, przez które czytający  może zgubić się w fabule. Książka nie jest zbyt przejrzysta. Doszukałem się jednej, jedynej zalety. Są nią bohaterowie, którzy swoją osobowością zachęcają i ciekawią czytelnika.

Książki Młodość dla wybranych jako thrillera medycznego nie polecam, gdyż ma bardzo dużo wad, o których wspomniałem wcześniej. Oczywiście wiem, że każdy patrzy na to z innej perspektywy i może innym ludziom będzie się ona podobać, dlatego od razu jej nie skreślam. 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia