Cieszmy się życiem

Źródło
Zapraszamy na nowy cykl
zapowiedzi literackich, w których przedstawiamy propozycje Wydawnictwa Feeria na nadchodzący czerwiec.
Czekają na nas nietypowe poradniki i polska powieść fantasy.

Źródło

Tytuł: Przez 10 minut

Autor: Chiara Gamberale
Gatunek: powieść kobieca
Liczba stron: 192
Data premiery: 4 czerwca 2014 r.

Chiara wiodła
idealne życie. Do czasu. Gdy w tym samym momencie straciła ukochanego męża i
dającą satysfakcję pracę, załamała się. Świat przybrał dla niej szarawy odcień,
nic nie sprawiało jej już tej dawnej spontanicznej radości. Depresja zaprowadziła
ją na kozetkę psychoanalityczki, która, niczym Jigsaw
ze znanego horroru, zaproponowała Chiarze pewną grę… Nie były to jednak
wyrafinowane tortury, ale proste zadanie: kobieta miała przez 10 minut
wykonywać codziennie dowolną czynność, jakiej wcześniej nie robiła.

Poradników
pragnących zapewnić nam wieczne szczęście jest od groma. To, co wyróżnia Chiarę
Gamberale,
to ciekawy koncept. Wydaje się, że aby wyrwać się z ciemnych macek załamania
psychicznego, trzeba przewrócić swoje życie do góry nogami. Tymczasem autorka
pokazuje, że nawet zwykłe czynności mogą zmusić do innego spojrzenia na świat.
Dziesięć minut dzień w dzień, niczym ziarenko do ziarenka, potrafi zmienić
nasze postrzeganie rzeczywistości. Zmiana jest konieczna, nie należy tylko się
jej bać.
Źródło

Tytuł: Perfekcyjna kobieta to suka. Poradnik przetrwania dla normalnych kobiet

Autorzy: Anne-Sophie Girard, Marie-Aldine Girard
Gatunek: poradnik psychologiczny
Liczba stron: 160
Data premiery: 18 czerwca 2014 r.
Niemal zewsząd
możemy usłyszeć, że powinnyśmy być perfekcyjne: czy to w telewizji, w gazecie,
czy nawet od rodziny czy przyjaciół. Wszędzie tylko idealne matki, żony,
pracowniczki. Książka Perfekcyjna kobieta to suka. Poradnik dla kobiet
normalnych
pokazuje, że jest inaczej Mimo tego, że teraz społeczeństwo wymaga
od nas, żebyśmy były we wszystkim perfekcyjne – od sypialni, przez karierę
zawodową, po styl ubierania i makijaż, czy nie cudownie jest cieszyć się swoją
nieidealnością, spontanicznością, która sprawia, że czujemy się wolni? Czy nie
wtedy będziemy szczęśliwsze niż w momentach, kiedy będziemy bezustannie dążyć
do niemożliwej doskonałości? Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak cieszyć się
własną nieperfekcyjnością, koniecznie przeczytajcie Perfekcyjna kobieta to
suka. Poradnik dla kobiet normalnych
.
Źródło

Tytuł: Tatuaż z lilią

Autor: Ewa Seno
Gatunek: powieść młodzieżowa
Liczba stron: 288
Data premiery: 19 czerwca 2014 r.
Kiedy Nina kończy 18 lat, w jej
życiu wydarza się prawdziwa tragedia – w wypadku samochodowym giną jej rodzice.
Pocieszenia nie znajduje w swoim chłopaku, który znacznie bardziej niż dramatem
dziewczyny interesuje się okolicznymi pięknościami. Nina wyjeżdża do ciotki z
USA, ale w rzeczywistości odbywa podróż do Antilii – tajemniczego świata, do
którego dostaje się za pomocą otrzymanego tatuażu.
Tatuaż z lilią to debiut literacki Ewy Seno, a jednocześnie
inauguracja nowego cyklu książek młodzieżowych z elementami paranormalnymi. W
zalewie zagranicznych powieści fantasy miło jest przeczytać produkt od naszych
rodzimych twórców. Wprawdzie opis wydaje się trochę kiczowaty, a świadomość, że
to pierwsza książka autorki, nie napawa optymizmem, lecz nie należy skreślać
tej pozycji. Może się okazać bardzo przyjemną lekturą w sam raz na ciepłe
czerwcowe popołudnia. Trzymajmy kciuki za panią Seno i godny początek nowej
wydawniczej serii.

E. E. Schmitt znowu w akcji

Źródło
O Tajemnicy pani Ming jakiś czas temu było dosyć głośno. Jest to nowa książka Erica Emmanuela Schmitta, autora słynnego Oskara i pani Róży z bestsellerowej serii Opowieść o niewidzialnym.

Tytułowa pani Ming jest całkiem zwyczajną kobietą. Nie ma wysokiego wykształcenia, jej praca nie należy do szczególnie chwalebnych. Tym, co ją wyróżnia, jest duża otwartość i serdeczność, ale przede wszystkim wielka miłość do dziesięciorga swoich dzieci, o których wciąż opowiada. Wydaje się uosobieniem starych Chin: mądrych i delikatnych.
Akcja książki toczy się na przemian w Chinach przy pani Ming i we Francji – bliżej prywatnych wątków głównego bohatera. Wydaje mi się on personifikacją dzisiejszych czasów: biznesmen, zabiegany człowiek interesów, rozsądny do bólu, denerwująco sceptyczny i podejrzliwy wobec opowieści kobiety. Właściwie większość postaci w tej książce ma symboliczne znaczenie. Każda opowieść o kolejnym dziecku pani Ming jest tak naprawdę przypowieścią o naturze człowieka i jego cechach: cnotach, wadach, zaletach. Jednocześnie nie da się ukryć, że głównym przesłaniem książki jest rodzicielstwo. To czyni opowieść przeznaczoną dla raczej starszych czytelników, a jeśli nie, to przynajmniej dla takich, którzy nie boją się przemyśleń na różnorakie głębsze tematy.
Mimo rozwiniętego języka i, zdawałoby się, ciężkostrawnych tematów, książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Może to za sprawą niewielkiej liczby stron albo niezwykłych opowieści snutych przez panią Ming, a może dzięki tajemniczej atmosferze otulającej szczelnie całą historię. Jak to się w końcu stało, że we współczesnych Chinach, gdzie obowiązuje zakaz wychowywania więcej niż jednego dziecka, tytułowej bohaterce udało się mieć ich aż dziesięcioro? Jaka jest tajemnica pani Ming? I jakich wyborów dokona nasz bohater? Zaskakujące zakończenie jeszcze bardziej wspiera moją pozytywną ocenę tej mądrej i pełnej przemyśleń książki Erica Emmanuela Schmitta.

Papierowe postacie Eliny Hirvonen

Źródło

Polując na jakieś ciekawe książki, odwiedziłem ostatnio jedną z tanich
księgarni w Krakowie. Kupiłem dwie powieści. Przypomnij sobie zwróciło moją uwagę niesamowicie intrygującą okładką,
przemyślaną i o ciepłym odcieniu zieleni. Przeczytałem opis z tyłu oraz
rekomendacje krytyków i pomyślałem: Czemu nie? Dawno nie czytałem
książek o takiej tematyce
.

Elina
Hirvonen to fińska prezenterka i dziennikarka telewizyjna. Jej
debiutancka powieść Przypomnij sobie była nominowana do prestiżowej
nagrody literackiej Finlandia Prize w 2005 r. Bardzo ładnie się zapowiada,
prawda? Nieczęsto przecież debiutanckie książki zyskują aprobatę
krytyków i uwielbienie czytelników, a zwłaszcza te o tak trudnej
tematyce.

Autorka kreuje trzy główne postacie – rodzeństwa Anny i Jonasza oraz partnera dziewczyny – Iana.
Wszystkie
historie są opisywane z perspektywy Anny, bo to ona wyrasta nam na
główną bohaterkę powieści, to jej przemyślenia i chęci śledzimy przez
większość kartek książki.
Zaczyna
się sielankowo. Anna przedstawia nam swoją rodzinę jako pełną życia i
miłości, zgraną oraz szczęśliwą społeczność, której nic nie jest w stanie
zburzyć. Aż do pewnego incydentu, kiedy to wszystko nagle zaczyna się
walić. Ich ojciec zmienia się. Nie rozumie własnego syna, nie
jest czuły na jego nadwrażliwość, a emocjom daje upust podczas
maltretowania chłopaka. Jonasz dzielnie przeciwstawia się ojcu,
będąc dodatkowo chroniony przez Annę, która widzi brata z innej perspektywy, wie, że nie jest on zwykłym młodzieńcem, takim jak inni. Niestety ojciec staje
się apodyktycznym, nieobliczalnym tyranem, nie rozumiejącym własnych
dzieci, usprawiedliwiającym się przed Bogiem. Wkrótce Jonasz trafia do
szpitala psychiatrycznego, a Anna wyjeżdża na studia, próbując tym samym
odciąć się od przeszłości.
Ian,
wykładowca na uniwersytecie w Helsinkach, uciekł ze swojej ojczyzny –
USA – zaraz po ataku terrorystycznym na World Trade Center. Nie stracił
tam nikogo, nie zginął mu nikt bliski, a jednak odczuł atmosferę
zbliżającej się wojny, przeżywając ją na swój chłopięcy sposób. Jego
ojciec walczył w Wietnamie, przed wojną był czułym, kochającym rodzicem,
mężem. Wrócił jako inny człowiek – zamknięty w sobie, milczący, nie
potrafiący sobie poradzić z okropnościami walki partyzanckiej. Wkrótce
trafił do szpitala dla weteranów wojennych z urazami posttraumatycznymi.
Ian, nie poznający własnego ojca, nie radzący sobie z rzeczywistością,
postanawia pomóc rodzicowi.
Przyznam
szczerze, że temat jest doskonały na świetną książkę. Niestety Pani
Hirvonen skupiła się na emocjach i jak najpiękniejszym przekazaniu
czytelnikowi swoich odczuć, usilnie starając się wymyślić piękne
sentencje, niczym Paulo Coelho. Muszę skoncentrować się teraz na wadach, bo jest
ich naprawdę dużo.
Autorka
przedstawia nam idylliczne opisy myśli, przeżyć bohaterów, którzy nie
radzą sobie z przeszłością. Zawsze czegoś chcą, muszą, czują, że
powinni, ale za każdym razem czytamy to samo: nie potrafią, nie mogą,
nie są w stanie. Bohaterowie są całkowicie stateczni, przez co przez większą
część książki nic się nie dzieje, oprócz małego fragmentu maltretowania
Jonasza. Każdy z nich jest wykreowany w ten sam sposób – słaba
psychicznie osoba, z traumatycznymi przeżyciami, samotna i próbująca
pomóc innym, zamiast sobie. Nie raz miałem ochotę krzyknąć do nich, by w
końcu coś zrobili, a nie tylko gdybali. Razi
niekonsekwencja autorki, przez co czasem czytelnik gubi się pomiędzy
przeszłością a teraźniejszością, które nieustannie się przeplatają, niekiedy nie wiadomo, czy to, co czytamy, już było, czy dopiero teraz się
dzieje. Smutnym faktem są też niedopracowane dialogi, pisane na siłę i śmiesznie sztuczne, które nie mają często sensu. Liczne
powtórzenia zdań rażą w oczy. Najczęściej czytałem wywód Anny o tym,
że widzi każdego z mężczyzn (Iana, Jonasza, swojego ojca) jako małych
chłopców, beztroskich i zagubionych. Wśród tego wszystkiego magia
skandynawskiej literatury gdzieś zanikła.
Najbardziej
jednak denerwuje postawa Anny i Iana, gdyż o ile ta pierwsza próbuje się
odciąć od brata, by zacząć żyć własnym życiem, o tyle Ian jest
statecznie nudny. Ciągle myśli, jego czyny są pozbawione sensu, wciąż
czytamy, że chciałby porozmawiać, ale nie potrafi, a gdy ktoś wytknie mu
bierność, daje się ponieść emocjom i skarży się na to swojej partnerce.
Ona natomiast bezustannie żyje przeszłością, chce zapomnieć o bratu, ale
jednocześnie mu pomóc. Wiem, że autorka chciała przedstawić ich jako
zbłąkane, samotne dusze, ale moim zdaniem wyszło to przeciętnie.
Elina
Hirvonen ma bardzo lekkie pióro, trzeba jej to przyznać. Język książki jest
prosty, ma trafiać do czytelnika i zostawić po sobie ślad. Autorka posługuje się
licznymi sentencjami i metaforami, wszystko jest opisane z dużym
patosem. Trafiają się wulgaryzmy, które sprowadzają nas z tego błogiego
stanu brutalnie na ziemię, przypominając, że bohaterowie są tylko
ludźmi. Najjaśniejszą stroną tej książki są listy Jonasza. Świetnie
pokazują jego przemianę z szalonego, zakręconego chłopaka w trudnego
pacjenta szpitala psychiatrycznego. Również opisy kobiecości i
namiętności stoją na wysokim poziomie, autorka sprawnie manewruje
językiem i stylem.
Przypomnij
sobie
to lektura trudna. Opisuje bardzo poważne tematy, które mogą się
przytrafić każdemu z nas. Nie wszyscy są twardzi, często za późno
odkrywamy w sobie ogromną wrażliwość. Opisów uczuć i emocji mamy tutaj
od groma, przez co książka staje się wyjątkowa, jednak zmarnowany
potencjał i niedopracowani bohaterowie psują końcową ocenę.

Gdy marzenia stają się rzeczywistością

Źródło
Zmarła jej matka.
Straciła pracę.
Facet ją zdradził.
Przyjaciółka ją okłamała.
I dodatkowo pojawia się dar od matki, którego nie jest w stanie do końca zaakceptować… Do czasu.

Wyobraź sobie, że musisz ułożyć swoje życie od nowa, zgodnie z planami, które pojawiały się w twojej głowie dwadzieścia lat temu. Co zrobić, gdy sytuacja wymaga, by wdrożyć swoje dawne marzenia w teraźniejszość? Na takim zakręcie znalazła się Brett Bohlinger, która pomimo swoich trzydziestu czterech lat na karku zaczyna swoje życie od podstaw.
Winowajczynią całego zajścia staje się matka głównej bohaterki, która umiera na początku powieści. Brett, pogrążona w żałobie, ale jednocześnie pewna tego, że została szefową wielkiej firmy i części spadku po matce, nie przejmuje się tym, co przyniesie przyszłość. Spróbujcie sobie wyobrazić jej zdziwienie, gdy podczas wizyty u adwokata kobieta dowiaduje się nagle, że mama ofiarowała firmę jej szwagierce, a dla niej samej przygotowała coś wyjątkowego. Jak dowiadujemy się później, na Brett czekają punkty do zrealizowania z jej listy marzeń, którą sporządziła, gdy była jeszcze młoda. Dzięki swojej zmarłej mamie kobieta zaczyna z większym lub mniejszym powodzeniem spełniać swoje marzenia – stara się realizować punkt po punkcie, ale nie jest to tak proste, jak mogłoby się wydawać. Czas leci nieubłaganie, a na wykonanie wszystkich planów matka przewidziała rok. Jaka nagroda czeka? Część spadku Brett oraz, jak się później przekonujemy, szczęście i życiowe spełnienie. Wiele kłopotów pojawia się wówczas, gdy główna bohaterka zdaje sobie sprawę, że jej obecny partner nie jest w stanie pomóc jej w tym wszystkim – zależy mu tylko na majątku i dodatkowo zdradza ją z jej „przyjaciółką”. W ciągu tego krótkiego czasu w życiu Brett pojawiają się również osoby, które wnoszą do jej dni coś nowego i pokazują jej, co tak naprawdę się liczy. Bardzo pomaga jej adwokat wynajęty przez matkę, który staje się jej przyjacielem, niekiedy powiernikiem. Brett musi odnowić kontakty ze starą znajomą, z którą kiedyś wiele ją poróżniło, kupić psa, konia, być nauczycielką, znaleźć miłość swojego życia, mieć dziecko, i wiele innych rzeczy. Jak sobie z tym wszystkim radzi i czy zdąży wykonać zadania? Odpowiedź uzyskacie, gdy przeczytacie pozycję od początku do końca.
Książkę czyta się jednym tchem, naprawdę. Zaczęłam i skończyłam ją tego samego dnia. 416 stron powieści wertuje się w mgnieniu oka, a po zakończeniu całe ciało woła: WIĘCEJ, WIĘCEJ! Jest to debiut literacki autorki, ale jak najbardziej trafnie napisany. Dzięki opisom rozmyślań, uczuć, rozterek, wątpliwości, tęsknoty i smutku bardzo dobrze możemy zidentyfikować się z bohaterami, z których każdy jest tak naprawdę inny i niesie do naszego życia inne przesłania.
Bardzo urzekła mnie postać samej Brett, którą niesamowicie podziwiam za jej odwagę i determinację. Rzuca wszystko i idzie dalej; oczywiście trochę boi się konsekwencji, ale przyjmuje je na klatę. Niekiedy zazdrościłam jej tego, że w jej życiu w ciągu niecałego roku tak wiele się działo – że miała na to wszystko siłę i po porażkach szła dalej, by realizować wszystko krok po kroku.
Pozostali bohaterowie Listy marzeń to osoby bardzo zróżnicowane, mające odmienne poglądy, patrzące inaczej na świat. Jedni są pozytywni i sprawiają, że chce się o nich pamiętać i poznawać ich losy, drudzy natomiast budzą we mnie odrazę i irytację. Do pierwszej grupy z pewnością zaliczyłabym Brada Midara – adwokata matki głównej bohaterki, z którym Brett nawiązuje zażyłą znajomość i z każdą chwilą coraz więcej zaczyna ich łączyć – oraz Johna – biologicznego ojca, którego panna Bohlinger poznaje w międzyczasie. Nie przypadła mi do gustu kreacja byłego faceta Brett, który okazał się typowym zdrajcą i oszustem, jak i jej przyjaciółka, która nawiązała z nim romans. W pewnym momencie miałam ochotę rozszarpać tych dwoje za to, że wszystko niesamowicie komplikują. Jednak, jak później się okazało, zupełnie potrzebnie…
Powieść Nelson Spielman jest skierowana przede wszystkim do kobiet. Nie wyobrażam sobie raczej mężczyzn czytających coś takiego (chyba że są wyjątki, których jeszcze nie poznałam; w takim razie – wybaczcie panowie). Całość jest napisana bardzo lekkim i przyjemnym językiem, niekiedy bawi, wzrusza i zaciekawia do bólu. Kilka miesięcy z życia Brett jest całkowicie wypełnionych przygodami, o które sama główna bohaterka by siebie pewnie nie podejrzewała. Mam nadzieję, że Nelson Spielman jeszcze nie raz zaskoczy swoich czytelników i pokaże, na co ją stać. Czekam na kolejne pozycje jej autorstwa z niecierpliwością! A Listę marzeń bardzo gorąco polecam – idealna pozycja na relaks, jak i na to, by znaleźć się w zupełnie innym świecie.

Jeden telefon – i całe Twoje życie zmienia się nieodwracalnie…

Źródło

Chichot losu to jedna z
niewielu książek Hanki Lemańskiej. Autorka była psychologiem oraz trenerem
umiejętności menadżerskich i psychologicznych. Prywatnie mężatką, matką dwójki
dzieci i macochą dwóch pasierbów. Pozostałe jej książki to Aneczka oraz Jak będąc
kobietą w dowolnym wieku zepsuć życie sobie i innym
. Na podstawie powieści Chichot losu stworzono ekranizację w
postaci serialu obyczajowego pod tym samym tytułem.


Czy wiesz, że
odbierając telefon w środku nocy, możesz przewrócić całe swoje życie do góry
nogami?


Jest
to przesłanie powieści zawarte w jednym pytaniu, które doskonale zgłębia
tematykę książki. Ogólnie rzecz biorąc, przedstawia ona historię matki dwójki
dzieci – Elżbiety – i jej przyjaciółki. Jednak już po kilku stronach
obserwujemy życie tylko tej drugiej. Pewnej nocy odbiera ona telefon od Elżbiety,
która prosi ją o kilkudniową opiekę nad jej dziećmi – Asią i Łukaszem. Ta na
pozór błaha sytuacja z czasem przeradza się w życiową tragedię. Elżbieta bowiem
w drodze powrotnej ginie w wypadku samochodowym. Wielkie zniecierpliwienie
dzieci sięga zenitu, gdy matka nie wraca po trzydniowym pobycie do domu, jednak
punktem kulminacyjnym jest wizyta policjanta. Jak toczą się dalsze losy Joanny
i dwójki sierot? O tym dowiecie się podczas czytania poszczególnych kart
książki.

Muszę z wielką szczerością przyznać, że powieść ta wzruszyła mnie na
tyle, że podczas przekładania kartek łzy spływały mi po policzkach jak deszcz
po szybie w czasie ulewy. Książka przybiera formę pamiętnika,
którego narratorem jest Joanna. Powieść ta została napisana w tonie dość
pesymistycznym, choć momentami możemy dostrzec elementy „przejaśnień” fabuły,
co wpływa na jej ciekawość. Każde zdanie książki ma swoją historię, każde
czegoś uczy, w jakiś sposób sprowadza czytelnika na dobrą drogę. Wielość
subiektywnych opisów, odczuć wzbogaconych o dialogi dodaje książce dynamizmu,
choć zdecydowanie zdominowana jest ona przez stateczność. Wszystkie te elementy
stawiają powieść w jasnym świetle, przez co obfituje ona w wiarygodność.

Przyznaję,
że i książka, i film są na swój sposób ciekawe, jednak – jak to zwykle bywa – książka zawiera wiele wątków, które dodatkowo ją urozmaicają, i chociażby dlatego jest
o wiele lepsza od ekranizacji.

Autorka
posługuje się językiem prostym, przystępnym dla czytelnika, bez żadnych
zakrętów, przez które mógłby się on pogubić. Poszczególne wątki splata
umiejętnie, tak by tworzyły spójną całość. I za to ją cenię.

Książka
przekazuje pewne przesłanie, które każdy może interpretować na swój sposób.
Między innymi jest to powieść o kruchości życia, przyjaźni czy też o problemach
sierot i pomocy im w trudach codziennego życia. Powieść o wychowaniu „przez
przypadek”, o staniu się z nieznajomej matką.

Polecam
tę książkę wszystkim, przede wszystkim ludziom, którzy w jakiś sposób mogą
utożsamiać się z bohaterami, gdyż będzie im o wiele prościej zrozumieć pełne
przesłanie. Nie usiłuję zawężać grupy odbiorców, choć nie radziłabym sięgać po
tę książkę wczesnej młodzieży, ponieważ może się ona okazać dla nich
niezrozumiała czy po prostu nieciekawa. Jest to również świetny poradnik dla
przyszłych psychologów lub osób, które o tym zawodzie marzą.

Powieść
okazała się moją ulubioną głównie dzięki przesłaniu psychologicznemu oraz
swobodzie formy. Nie jest to książka, w której autorka próbuje zabłysnąć stylem
za wszelką cenę, tworzy dzieło proste. I myślę, że właśnie tą lekkością
intryguje najbardziej.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia