Jak zostałam szpiegiem?

Nienawidzę broni. Odkąd moi rodzice zniknęli podczas strzelaniny na granicy turecko-syryjskiej, nie mogę na nią patrzeć. A teraz, by ich ocalić, muszę wykonać misję. Tajną misję, która oprócz moich rodziców ma ocalić również Amerykę. Zostanę przeszkolona. Do walki. Do działania. Ale jak to, tajny agent bez broni?

Niewinny romans czy początek prawdziwej miłości?

Do tej pory znajomość frywolnej studentki Julii i nieśmiałego profesora Stephena opierała się wyłącznie na zabawach łóżkowych. Teraz panna Wilde to już absolwentka. Ale czy to coś zmienia? Czy niewinny romans może przerodzić się w coś więcej?

Tytuł: Absolwentka
Cykl: Absolute (tom 2)
Autor: SJ Hooks
Wydawnictwo: HarperCollins Polska

Absolwentka to kontynuacja powieści Debiutant. Wydawałoby się, że 33-letni wykładowca i 10 lat młodsza studentka to niezbyt dobry materiał na parę. Z takiego założenia wychodziła również Julia, która nie wiązała ze Stephenem żadnych nadziei. Miał być tylko seks. To jedyny sposób, by zapomnieć o wszystkich problemach. To jedyna ucieczka od samotności. A przynajmniej tak się jej wydawało. Dlaczego wybrała akurat jego? Dlaczego przedmiotem jej erotycznych fantazji stał się skryty i nieśmiały profesor, który ubierał się jak sześćdziesięciolatek? Być może podświadomie szukała kogoś, kto by się nią zaopiekował?

Powoli zbliża się koniec roku akademickiego. Stephen jest już pewny, że te wszystkie spotkania łóżkowe z Julią Wilde to coś więcej niż tylko seks. Zaczyna się w niej powoli zakochiwać. Wie, że ktoś taki jak on nie ma szans u młodej i pięknej dziewczyny, ale podświadomie pragnie, by choć raz poczuła to samo. Nigdy nie spodziewał się, że niewinne spotkanie pod barem zamieni się w serię erotycznych spotkań. Nawet nie śmiał marzyć, że z niedoświadczonego i nieśmiałego mężczyzny zamieni się w dającego ogromną rozkosz kochanka. Ale seks przestał mu wystarczać. Pragnie czegoś więcej. Pragnie codziennie zasypiać i budzić się u boku Julii, pragnie się nią opiekować i dawać jej szczęście. Czy jednak dziewczyna odważy się na taki krok?

Absolwentka zdecydowanie nie jest zwykłą powieścią erotyczną. Autorka daje nam coś więcej niż tylko sceny łóżkowe. Warto też zauważyć, że nie mamy tu wyuzdanych scen rodem z 50 twarzy Greya. Każde zbliżenie ma jakąś wartość. Każdy seks opisany jest raczej jako akt miłosny, a nie zwykłe łóżkowe igraszki. Do tego dochodzi ujęcie psychologiczne. Każdy z bohaterów ma swoją przeszłość, która w jakiś sposób wpływa na to, jakimi ludźmi są teraz. Doświadczenia seksualne Stephena w młodości sprawiły, że jest zamknięty w sobie, wycofany i niepewny. To Julia pomogła mu się otworzyć na nowe doświadczenia. Z kolei poprzedni związek dziewczyny, śmierć rodziców w dzieciństwie oraz niedawna śmierć dziadka sprawiły, że Julia przyjmuje maskę odważnej, pewnej siebie i wyuzdanej kobiety. Czy miłość Stephena sprawi, że przestanie udawać i pozwoli sobie na szczerość?

Związek tych dwojga z pewnością nie należy do tych „normalnych”. Tak wiele ich różni, choć w gruncie rzeczy poszukują tego samego. Czy Julia odważy się znów zaufać mężczyźnie? Czy nowy związek, który stworzą, przetrwa próbę rozłąki, która czeka ich w najbliższej przyszłości? Kochankowie mają jeszcze wiele przeszkód do pokonania. 

Absolwentka z pewnością nie jest dla osób, które szukają mocnych wrażeń. To lekka i przyjemna lektura dla tych, którzy od książki wymagają też emocji i uczuć. Tych z pewnością tutaj nie zabraknie. I mimo że ciapowaty Stephen raczej nie jest typem faceta, który budzi ogólną sympatię, myślę że warto dać mu szansę. Z pewnością go polubicie!

Kolejne danie Andrzeja Pilipiuka, ale czy smaczne?

Jako wierny fan naszego Wielkiego Grafomana z niecierpliwością czekałem na najnowszy zbiór opowiadań jego autorstwa. I w końcu ukazało się: Wilcze leże. Pełne niesamowitych opowieści, to, na które warto było czekać. Pod względem ocen wpasowuje się ono w średnią reszty zbiorów, a mianowicie – ocenę siedmiu gwiazdek. Moim zdaniem zasługuje jednak na dużo więcej. Dziewiąta już książka z cyklu Światy Pilipiuka pokazuje, że autor wciąż ma bardzo wiele do powiedzenia, co – jak sądzę – ogromnie cieszy nas wszystkich. Zapraszam do recenzji.

O dziewczynie zwanej Zabaweczką

Z okładki spogląda na mnie rude dziewczę. Nagie do pasa, objuczone sprzętem wojskowym, o ciele pokrytym tatuażami. Tytuł głosi: Toy Wars. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne, także ze względu na autora, Andrzeja Ziemiańskiego, który przecież amatorem nie jest. Obok takiej książki nie mogłem przejść obojętnie. Lektura krótkiego opisu z okładki jeszcze dobitniej dała mi do zrozumienia, że nie mogę nie dać Toy Wars szansy, którą opowieść ta świetnie wykorzystała. Zapraszam do recenzji.

Tytuł: Toy Wars
Autor: Andrzej Ziemiański
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Toy, dziewczyna zwana Zabaweczką, wychowanka domu dziecka, była prostytutka Triad w najgorszej dzielnicy Hollywood, narkomanka po odwyku i… prywatny detektyw. Została odebrana mafii przez Paula Iceberga, którego nazwisko przyjęła. Od tej pory uczy się, jak przeżyć w okrutnym świecie, jak wykorzystać każdą niedogodność na swoją korzyść i jak dedukować. Po jakimś czasie Paul odchodzi i zostawia Toy sześć milionów dolarów, jednak aby dziewczyna mogła je dostać, musi dziesięć lat przeżyć, pracując wyłącznie w swoim nowym fachu. Idzie jej co najmniej źle i zmuszona jest żywić się jedzeniem dla kotów, ponieważ najzwyczajniej w świecie na nic innego jej nie stać. Wtedy w jej biurze pojawia się Dante. Jest on najemnikiem i wynajmuje Toy do udziału w niebezpiecznej misji na księżycu. Tak zaczyna się pełna napięcia i zwrotów akcji opowieść.

Obce śmieci. Samotne, nikomu niepotrzebne, zagubione na swojej drodze wśród ludzi, którzy wiedzieli, co komu jest przeznaczone, wśród ludzi, którzy wiedzieli, po co się żyje. 

Toy Wars najprościej można nazwać filmem akcji na papierze. W książce pełno jest strzelanin, wybuchów, przemocy, wulgaryzmów, pościgów i wielu innych rzeczy tak typowych dla choćby na przykład Niezniszczalnych. Trzeba jednak przyznać, że mimo prostego pomysłu książka jest bardzo satysfakcjonująca i przyjemna. Wiąże się z tym to, że książka ma jedynie zapewnić dużą dozę rozrywki. Nie ma tu głębszych refleksji albo miejsca na domysły. Wszystko jest podane jak na tacy i spełnia swoje zadanie bardzo dobrze. Główną osią fabularną jest bardzo ciekawy, choć prosto napisany wątek detektywistyczny z filmową otoczką.

Sama książka składa się z trzech opowiadań, z czego dwa pierwsze są wstępem do trzeciego – najdłuższego. Można wyczuć, że właśnie pomysł na to ostatnie pojawił się najpierw, a potem obudowany został obszernym wstępem. Trzeba też przyznać, że trzecie opowiadanie jest najciekawsze i najtrudniej się od niego oderwać. Wszystkie trzy opowieści tworzą bardzo wciągającą całość godną wysoko budżetowej ekranizacji.

Przecież profesor i śmieciarz umrą tak samo. No może… profesor w najlepszym szpitalu w otoczeniu rodziny, a śmieciarz na wysypisku. Ale czy to naprawdę miało znaczenie? Tuż przed ostatnią drogą, przed pustką, przed zapomnieniem? Szpital czy wysypisko? Czy naprawdę ma znaczenie, jaki nagrobek Ci postawią? 

Toy Wars to proste czytadło, film akcji na papierze. Adrenalina, wybuchy i ogromna ilość akcji wylewa się z każdej strony. Dla kogo jest ta książka? Jeżeli oczekujecie jedynie prostej rozrywki, bez większego zaangażowania, to trafiliście pod właściwy adres. Jeśli jesteście kanapowymi fanami filmów akcji, to też znajdziecie tu coś dla siebie. Ta powieść nada się również, gdy szukacie przerwy od skomplikowanych wielowątkowych tytułów. W kilku słowach: jest świetna w swej prostocie i nie trzeba jej nic więcej. 

A niech wokół srają psy. Żadna różnica. Aaa… czy te wszystkie problemy w ogóle mają jakąkolwiek wartość w momencie kiedy się odchodzi? Wystarczy się pośmiać. Wystarczy się pośmiać choćby z tych wszystkich „wierzących”, którym nagle strach dupę ściśnie. A ten, w którego wierzą… nie pomoże! 

Szamańskie tango

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – tak przynajmniej mówią mądrzy ludzie, których powinno się słuchać. Niestety owi mądrzy nie zawsze zdają sobie sprawę, że los jest przewrotny i złośliwy, a co za tym idzie, gdy człowiek przyzwyczaja się do myśli, że będzie już tylko lepiej, wszystko zaczyna się walić jak domek z kart. Ale przecież bez małych dawek adrenaliny życie byłoby strasznie nudne i przewidywalne, prawda? A takie być nie może, jeśli jest się szamanem-policjantem na wylocie, z dorastającą córką przejawiającą iście szamańskie skłonności, która powinna mieć napisane na plecach „Uwaga! Jestem jak magnes, przyciągam kłopoty”.

Tytuł: Szamańskie tango
Cykl: Szamańska seria (tom 2)
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Witkacy po raz kolejny musi zmierzyć się z niezbyt różową rzeczywistością – dekomunizacja posterunku, niosąca ze sobą widmo wcześniejszej emerytury, podwójne morderstwo na prostytutkach i próba usiłowania trzeciego, a w dodatku Kurczaczek, któremu daleko do opierzonego, słodkiego maleństwa dostarczający mu niezłej rodzicielskiej rozrywki, to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeśli doliczyć do tego opiekę nad swoim – delikatnie mówiąc – denerwującym duchem opiekuńczym oraz naciski ze strony Przedwiecznych dotyczące nie tylko jego inicjacji, to szykuje się, kolokwialnie mówiąc, ostra jazda bez trzymanki.

To, że uwielbiam styl pisania oraz historie tworzone przez Anetę Jadowską, podkreślałam już nie raz. Odkryłam ją dosyć niespodziewanie dzięki cyklowi o Nikicie (przyznaję bez bicia, że serii o Dorze Wilk nie czytałam) i od razu stwierdziłam, że to jest to, czego od tak dawna szukałam u polskich autorów (to też już mówiłam).

Drugi tom przygód Witkaca w niczym nie ustępuje pierwszemu. Oprócz naprawdę genialnej opowieści i obcowania ze wspaniale wykreowanymi bohaterami, czytelnik ma szansę chłonąć niesamowity klimat, jaki potrafi stworzyć tylko Aneta Jadowska.

Sam Piotr niewiele się zmienił – nadal pozostaje małomówną, skromną i niechętną swojemu bohaterskiemu „ja” osobą, ale poznając smak rodzicielstwa, stara się jak może, by w oczach córki być po prostu równym gościem i dobrym człowiekiem (o niezbyt dobrej drugiej profesji). Co do Wiki (Kurczaczka), która nie musi już ukrywać, że widzi osoby nie z tego świata, odbiorca może dostrzec, jak wiele łączy ją z ojcem i jak zaradna jest mimo swojego nastoletniego wieku – oboje uczą się siebie nawzajem – on, rodzicielstwa, ona tego, że oprócz matki ma jeszcze ojca, który jest w stanie skoczyć za nią w ogień bądź Zaświaty (jak kto woli). Byłby z nich idealny szamański duet, ale czy Witkacy nie skupiałby się wtedy bardziej na tym, by zapewnić bezpieczeństwo Wiktorii? Zapewne tak.

Ci, którzy mieli mieszane uczucia, jeśli chodzi o Sępa, będą mogli przekonać się o tym, że mimo tej całej swobodnej i lekceważącej otoczki, to naprawdę porządny facet, któremu zależy na dobru Witkaca i jego rodziny.

Całości dopełniają nowe postacie, z których najbardziej wyróżniają się Babcia Pająk i Harfiarka, które okażą się niezwykle pomocne i to nie tylko, jeśli chodzi o ponowne spotkanie z Przedwiecznymi.

Nie mogę nie wspomnieć o fantastycznych ilustracjach Magdaleny Babińskiej. Stymulują wyobraźnię jak nic innego i po prostu nie wyobrażam sobie bez nich książek Anety Jadowskiej.

Wprost nie mogę doczekać się kolejnych tomów Szamańskiej serii i to nie tylko dlatego, że wzdycham (i to wcale nie po cichu) do naszego współczesnego szamana.

 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia