Powroty i nadzieje

Czasami nasze życie płynie bardzo szybko. Nie zwracamy nawet na to uwagi, ale wchodzimy w rutynę, która nie pozwala nam zauważać małych rzeczy. Kładziemy się późno, by następnego dnia wstać rano i biec do pracy czy szkoły, wykonywać swoje obowiązki, rozwijać hobby, czasami znaleźć czas dla rodziny i przyjaciół. I tak dzień za dniem mija… Nie ma w tym nic złego. Sama twierdzę, że właśnie ta rutyna potrafi być czasami piękna. Ale każdy z nas potrzebuje na chwilę się zatrzymać i spojrzeć na otaczający nas świat. Pewnie zdziwimy się, jak wiele nam umykało, jak wiele tracimy z naszego życia. Chcemy żyć pełnią życia, a najczęściej robiąc to, tracimy jego większość. 
 
Tytuł: Życie poezją myśli i słowa
Autor: Anna Emilia Matracka
Wydawnictwo: Psychoskok 
 
Uwielbiam wiersze. Są one niesamowite i pozwalają zwrócić uwagę na różnego typu problemy czy właśnie codzienne sceny, które już dawno przestały nas obchodzić. Zamiłowanie do wierszy zawdzięczam mojej mamie, która codziennie z zapałem mi je czytała. Ale zawdzięczam je również szkole, co pewnie niektórych z was zdziwi. Ja zawsze lubiłam siedzenie w klasie od polskiego i zastanawianie się, co autor miał na myśli. To jest przepiękne i daje nieograniczoną liczbę możliwości. Obecnie, gdy już nie chodzę do szkoły, coraz rzadziej czytam wiersze i nie jestem z tego zadowolona. To właśnie dlatego zdecydowałam się na przeczytanie tomiku poezji Anny Emilii Małeckiej – Życie poezją myśli i słowa
 
Zacznę od tego, że okładka jest bardzo ładna. Może niekoniecznie to dobrze o mnie świadczy, ale to właśnie ona zadecydowała o tym, że przeczytałam tę książkę. Gdy na nią patrzę, przypominam sobie moje okolice, które wielokrotnie podziwiałam w promieniach słońca. Patrzyłam wtedy na tysiące otaczających mnie kwiatów, słuchałam świergotu ptaków oraz opowiadań wiatru mającego tak dużo do powiedzenia. Właśnie takie wspomnienia wywołał we mnie ten tomik, co można uznać za sukces. 
 
Ma on dziesięć rozdziałów, gdzie każdy opowiada o czym innym, choć tematyka czasem jest bardzo podobna. Podoba mi się ten podział, bo dzięki temu mogłam wybierać sobie, o czym właśnie chcę czytać, na co mam ochotę. Nie musiałam iść po kolei i zastanawiać się, czemu czytam wiersz, który w ogóle nie pasuje do mojego nastroju. Tym bardziej, że pojawiały się rozdziały o łatwej i przyjemnej tematyce, ale i takie, gdzie trzeba było dać więcej od siebie. 
 
Choć przyznam, że irytowało mnie, iż niektóre wiersze były do bólu proste. Lubię wyrafinowaną tematykę oraz kunsztowne porównania, a tego tutaj mi w dużej mierze zabrakło. Uznaję to za wadę, jednak dla osób całkowicie nieobeznanych z poezją jest to idealne rozwiązanie, gdyż nie będą musiały się głowić nie wiadomo ile nad zbyt rozbudowaną metaforą. Nie jestem wybitnym znawcą, ale lubię wyzwania i niejednoznaczne wypowiedzi. Część wierszy mi to dała, ale zbyt mało, bym nie zwróciła na to uwagi. 
 
Wyróżnionym wierszem w całej kolekcji są Wspomnienia, które bez wątpienia są bardzo pięknym wierszem, dającym wiele do myślenia, ale też bardzo kojarzą mi się z jednym dziełem naszej wybitnej Polki – Wisławy Szymborskiej. Wywołuje to we mnie ambiwalentne odczucia, choć też ciekawość, na ile Anna Matracka wzorowała się na niej i czy w ogóle. 
 
Osobiście najbardziej spodobał mi się rozdział X, czyli Filozofia życia. Są to już o wiele poważniejsze wiersze, które skłaniają do wielu ciekawych refleksji i to właśnie one pozwalają się na chwilę zatrzymać i sprawić, że docenimy swoje życie, spojrzymy na nie z całkiem innej perspektywy. 
 
Życie poezją myśli i słowa okazały się ciekawym tomikiem poezji, który było warto przeczytać. Choć nie sądzę, bym na dłużej zapamiętała te wiersze. Tymczasem jeśli lubicie coś pozornie lekkiego, zachęcam was do zapoznania się z nim.

Kącik poetycki – ból

Powiadają, że cierpienie uszlachetnia, i nie mają racji. Powiadają, że czas leczy rany, i nie mają racji. Jest taki rodzaj bólu, którego nie potrafi uśmierzyć nawet miłość, a to już brzmi groźnie, bo miłość ponoć potrafi wszystko. 

Poezja purenonsensowa po prostu – „Pegaz zdębiał”

Julian Tuwim zebrał i usystematyzował ciekawe, zaskakujące, zabawne i nieprawdopodobne zjawiska z literatury nie do końca znanej, odrzucanej. Wydał wszystko w 1950 roku w formie książki pt. Pegaz dęba, czyli panopticum poetyckie. Stanisław Barańczak natomiast dał niesamowicie wielkiego susa do przodu. Stworzył autorski spis nieistniejących do tej pory gatunków poezji purenonsensowej. Na cześć genialnego Tuwima nazwał go Pegaz zdębiał. Przed nami duża dawka humoru, nonsensu i językowych zabaw!

Kącik poetycki

Dziś będzie romantycznie, tkliwie, delikatnie. Przypominacie sobie może, jak wasze babcie, matki powtarzały, że „każda zmora znajdzie swojego amatora”? Moja babcia zawsze zwykła mawiać, że miłości nie szuka się na siłę, że w odpowiedniej porze przyjdzie sama i nawet jeżeli będę się broniła i nie wpuszczę jej drzwiami, to nie podda się i wejdzie oknem… Dziś zdaję sobie sprawę, że mądrości ludowe niosą w sobie ziarenka prawdy. 

Pozory

Kim jestem? Całkowicie aspołeczną istotą ludzką? Pogrążam się coraz bardziej. Chciałabym należeć. Istota stadna. A jednak nigdzie mnie nie ma. Jestem wszędzie. Jestem miła. Tak cholernie, upierdliwie miła. Aż mdła – taka miła. Ale to tylko pozory. Nienawidzę ludzi. Jestem sama.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia