niedzielnamigawka

Niedzielna Migawka

W poniedziałek ukazał się:

Czerwiec 2018 r. w wydawnictwie Feeria – Milena Cichocka

Uczniowie skończyli już rok szkolny, dlatego wydawnictwo Feeria przygotowało dla nich dwie powieści młodzieżowe. W końcu po czytaniu obowiązkowych lektur, warto sięgnąć po coś relaksującego. Z kolei dorosłym (choć nie tylko) proponuję inną pozycję – historię małżeństwa królowej Elżbiety i księcia Filipa. Czytaj więcej

We wtorek ukazał się:

„Polka”, czyli dziennik ciąży Manueli Gretkowskiej – Wiktor Bury

Manuela Gretkowska – polska pisarka, scenarzystka, felietonistka i działaczka społeczna. Choć ostatnio głośno o niej głównie za sprawą mocnych wypowiedzi i zabierania głosu w wielu aktualnych sprawach, to nie można zapominać o jej twórczości i książkach, które napisała… NamiętnikMiłość po polskuKobieta i mężczyźni czy w końcu Polka. To właśnie ta ostatnia, po raz pierwszy wydana 17 lat temu, przyniosła jej największy rozgłos i uznanie, a w 2002 roku nawet nominację do nagrody Nike. Czy po kilkunastu latach od premiery ciągle jest aktualna i uniwersalna? Czytaj więcej

W środę ukazał się:

Jak malowany – Julia Krupecka

Twój Vincent był długo wyczekiwaną koprodukcją brytyjsko-polską. Stał za nim wyjątkowy, mimo że nie zaskakujący pomysł przedstawienia historii artysty za pomocą obrazów. Autorzy filmu podjęli się niesamowitego wysiłku jakim było stworzenie animacji przy pomocy obrazów malowanych farbami olejnymi, a nie rysunków. Praca nad produkcją trwała ponad dziesięć lat i doprowadziła do ożywienia prawie setki dzieł Van Gogha. Efekt wizualny jest zniewalający – podczas pierwszych scen po prostu przeszły mnie ciarki. Obraz wibruje w duchu postimpresjonizmu. Czytaj więcej

W czwartek ukazał się:

Zabierz książki na wakacje i nie rezygnuj z dużej porcji lodów! – Klaudia Raflik

Jeden z piękniejszych wakacyjnych dni… Bezchmurne niebo, słońce, skrząca się woda, wilgotny piasek… Tak, to iście letnia sceneria. Czego brakuje? Książki! Czytaj więcej

W piątek ukazał się:

Philip Roth (ponownie) o kobietach – Wiktor Bury

Mickey Sabat to 64-letni kawaler, który pomimo wielu związków, w jakich był, ani razu się nie ożenił. Jako oddany miłośnik płci pięknej, spędził większość swojego życia u boku kobiet, nie ukrywając przy tym swojej rozwiązłości. Kiedy więc jego obecna partnerka, 52-letnia Drenka Balich, stawia mu ultimatum, jego miłość i wierność do niej zostają wystawione na próbę. Czy będzie w stanie porzucić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia i zmienić się dla jednej kobiety? Czytaj więcej

W sobotę ukazał się:

Nie ma jak przyjaźń – Dominika Róg-Górecka

Każdy z nas ma taki moment, kiedy zastanawia się… co zrobił źle. Bo miało być tak pięknie. Żyć pełną piersią. Piąć się po szczeblach kariery. Delektować szczęściem. A jednak… tak nie jest. Cele osiągnięte, tylko tego uczucia zadowolenia wciąż brak. Może problem tkwi w przeszłości? W niezałatwionej sprawie? Czytaj więcej

niedzielnamigawka

Niedzielna Migawka

W poniedziałek ukazał się:

Kanadyjski Nikifor – Julia Krupecka

Niedawno do polskich kin weszła historia jednej z najwybitniejszych kanadyjskich malarek, Maud Lewis, która wbrew przeciwnościom losu postanowiła poświęcić się temu, co kochała najbardziej. Czytaj więcej

We wtorek ukazał się:

Osiągając szczyty – Dominika Róg-Górecka

Czasem nawet najgrzeczniejszej „dziewczynce” chodzą po głowie bezeceństwa. Pisarki coraz więcej tych pragnień przenoszą na papier i sprzedają jako literaturę erotyczną. Na krawędzi to właśnie taka propozycja. Czy warto po nią sięgnąć? To zależy, o czym marzysz… Czytaj więcej

 W środę ukazał się:

W krainie słodyczy i miłości – Olga Piechota

W naszym życiu nie zawsze układa się tak, jak chcemy. Czasami zależy to od wielu sytuacji, na które w ogóle nie mamy wpływu – determinizm, tragedia czy zwykły pech. Jednak mamy wpływ na to, jak sobie z tym poradzimy. Każdy ma odmienne podejście do problemu, ale łączy nas wszystkich jedno – pragnienie miłości i marzenia. Żaden człowiek ostatecznie nie jest w stanie zrezygnować z miłości. Po prostu potrzebujemy jej do życia, cokolwiek by się nie działo. To ona pozwala nam na pokonywanie przeszkód oraz szukanie tych najbardziej pozytywnych stron w naszym istnieniu. A marzenia? Czy są w stanie zmienić nasze życie na zawsze? One również mają moc, która pozwala przenosić góry. Wystarczy tylko poszukać w sobie siły, by je spełniać. Czytaj więcej

W czwartek ukazał się:

Tajemnicza przeszłość i brutalna teraźniejszość – Karolina Gorzelska

Andrzej Pilipiuk – homo literatus, człowiek, któremu bez wątpienia niejeden mógłby pozazdrościć (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) pomysłów i talentu do snucia niezwykłych opowieści. Oczywiście pomijając rozpoznawalność i rzesze wiernych czytelników. Po wciągających niczym czarna dziura, przyprawiających o dreszcze zbiorach opowiadań Pilipiuka 2586 kroków i Rzeźniku drzew w moje ręce trafił kolejny w dorobku Wielkiego Grafomana zbiór – Carska manierka. Czytaj więcej

W piątek ukazał się:

Biały kruk – Natalia Świętonowska

Bardzo lubię książki z gatunku paranormal romance. Jest w nich coś, co naprawdę mnie do nich przyciąga. Biały kruk, pierwsza część serii Raven – nie był wyjątkiem. Czytaj więcej

W sobotę ukazał się:

Awanturnicy literatury – Wiktor Bury

Twórcy od zawsze lubili prowokować, szokować oraz poruszać niepopularne i niewygodne tematy. Czasem wywołują skandale, czasem rodzą dyskusje, a czasem zwyczajnie zadziwiają. Na przestrzeni lat kilku pisarzy szczególnie zaznaczyło swoją obecność, na dobre wpisując się w kanon literatury buntowniczej i awangardowej. Wykorzystując nietypowe środki, by mówić o rzeczach ważnych oraz by przełamywać kolejne tabu, znacząco wpłynęli na rozwój kultury i sztuki. I nawet jeśli z biegiem czasu ich dzieła już tak nie szokują, a poruszane przez nich tematy przestały być kontrowersyjne, to ich twórczość nigdy nie straci na wartości oraz sile wyrazu. Czytaj więcej

Osiągając szczyty

Czasem nawet najgrzeczniejszej „dziewczynce” chodzą po głowie bezeceństwa. Pisarki coraz więcej tych pragnień przenoszą na papier i sprzedają jako literaturę erotyczną. Na krawędzi to właśnie taka propozycja. Czy warto po nią sięgnąć? To zależy, o czym marzysz…

Blask miłości

Money, money, money
must be funny
in the rich man’s world

Abba – Money, money, money

Nie ma nic w złego w chęci bycia bogatym. To normalne, że człowiek wciąż chce mieć więcej, sięgać dalej i na nowo pokonywać ograniczenia. To wszystko jest zupełnie zwyczajnym elementem naszej egzystencji… dopóki nie staje się obsesją.

Tytuł: Lśnienie księżyca
Autor: Edith Wharton
Wydawnictwo: MG

To była idealna umowa. Wręcz biznesowa! Oboje pragnęli bogactwa, ale też siebie nawzajem. A ta miłość mogła stanąć na drodze w zdobyciu fortuny. Każde z nich było biedne jak mysz kościelna. Postanowili więc pobrać się i żyć na koszt znajomych. Tak długo, jak tylko da się ciągnąć miesiąc miodowy. A potem… potem zwyczajnie się rozejść. Ale nie tylko. Jeśli jedno będzie miało szansę „upolować” lepszą partię, drugie ma obowiązek zejść mu z drogi. Idealny plan, prawda? Sprawdźmy!

Wydawnictwo MG pięknie wydaje książki. A do tego wynajduje takie, które pomimo sporego stażu… wciąż nie zostały przetłumaczone na język polski. Tak jest w przypadku Lśnienia księżyca powieści, która swoje pierwsze wydanie miała w 1922 roku! Nic dziwnego, że napisania jest odmienny sposób. A jaki?

Przede wszystkim historia dzieje się w opisach. Mniej jest dialogów, mniej korespondencji, więcej relacji z wydarzeń. Przyzwyczailiśmy się, że powieści wizualnie coraz bardziej przypominają scenariusze, raz na jakiś czas przecinane drobnym opisem. W Lśnieniu księżyca proporcje są odwrócone. Długaśne opisy i raz na jakiś czas rozmowy. Ma to swoje plusy, w naszych czasach ta historia staje się wręcz prehistoryczna. No dobrze, może trochę przesadzam (trochę), jednak warto podkreślić warstwę historyczną tej opowieści. Za jej sprawą poznajemy sekrety życia towarzyskiego wyższych sfer na początku XIX wieku. Nie tylko jego zalety, ale przede wszystkim wady. Okazuje się, że czasy księży i hrabiów wcale nie były takie łatwe. Towarzyskie obowiązki i pełne obłudy otoczenie potrafiły skutecznie uprzykrzyć nawet najbardziej bogate życie.

Najciekawsze jest jednak to, że pomimo upływu czasu… wszystko jest po staremu. Ludzkie pragnienia, namiętności, przedmioty, których pożądają… Zasady gry pozostały niezmienione. Może już nie chodzi o futro z szynszyli (chociaż niektórym wciąż), ale o inne rzeczy podkreślające status, jednak sposoby na ich zdobycie są takie same. I to jest w zasadzie smutny przekaz.

Sam pomysł na wątek główny był bardzo oryginalny. Nieczęsto zdarza mi przeczytać książkę opartą na niespotkanym wcześniej motywie, a tym razem tak było. Spodziewałam się, jak potoczy się akcja, a jednak śledziłam ją z zapartym tchem. To kolejna zaleta tej pozycji. Lśnienie księżyca jest romantyczne w klasyczny sposób – prosty, nienachalny, pozbawiony „przypadkowych” i sztucznych scen. Zdecydowanie bliższy prawdziwemu życiu niż większość współczesnych powieści.

Czasami niektóre sytuacje budziły moje zdziwienie. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego bohaterowie postępują w określony sposób. Przykładowo: często zastanawiałam się, dlaczego odmawiają drobnych przysług za pełne utrzymanie. Te wątpliwości jednak rozwiał bieg wydarzeń.

Lśnienie księżyca to pozycja dla dojrzałego czytelnika, pragnącego wczuć się w klimat, w akcję, pomyśleć i cieszyć się pięknym słownictwem. Ta powieść napisana jest bowiem bardzo bogatym językiem, czasem wręcz archaicznym. I wymaga od czytelnika trochę uwagi, zrozumienia i cierpliwości. Warto jednak zanurzyć się w tej romantycznej i wbrew pozorom bardzo współczesnej opowieści.

Akcja w blasku księżyca

Z reguły przeczuwam, że autor będzie chciał jeszcze raz skorzystać ze stworzonego przez siebie świata. Zostawia sobie otwartą furtkę, pod sam koniec historii nagle zaczyna akcentować obecność bohaterów drugoplanowych czy (nie daj Boże) urywa akcję w samym środku. Kontynuacja po prostu wisi w powietrzu. W przypadku Hotelu nad oceanem było inaczej. Podczas czytania zapomniałam, że powieść wydana była w cyklu. Czy w związku z tym drugi tom… to na pewno dobry pomysł? A może zadziałał efekt zaskoczenia?

Tytuł: Księżyc nad przylądkiem
Cykl: Nad zatoką (tom 2)
Autor: Colleen Coble
Wydawnictwo: Dreams

Wszystko zaczyna się od niespodziewanego telefonu. Mallory nie utrzymuje z ojcem zbyt dobrych kontaktów. Kiedy do niej dzwoni, nie spodziewa się przyjaznej rozmowy. Tym razem pospieszna wiadomość okazuje się… ostatnimi słowami ojca. To równie przerażające, co dziwne. Mężczyzna każe jej bowiem odszukać matkę, która zginęła 15 lat temu. O co w tym wszystkim chodzi? Czy śmierć ojca to wypadek? A może ktoś dybie również na życie Mallory? By rozwikłać zagadkę kobieta będzie musiała najpierw odkryć własną przeszłość.

A więc jak to było z tą kontynuacją? Drugi tom nie jest bezpośrednim dalszym ciągiem rozpoczętej wcześniej historii. O tym możemy zapomnieć. Wszystko, co zostało wykreowane w pierwszej części, tam znajduje swoje rozwiązanie i ma znikomy wpływ na następną powieść. I to jest akurat ciekawe. Autor nie pozostawia nas w kluczowym momencie, ale proponuje pełną i kompletną opowieść. Jednak miłośników poprzedniej historii może zawieść fakt, że jej bohaterowie jedynie na chwilę pojawiają się w Księżycu nad przylądkiem. Teraz do głosu dochodzą nowe osoby i zupełnie inne tajemnice. Do tych wcześniejszych definitywnie nie ma już powrotu.

Plusem powieści jest jej wielowątkowość. Nie dość, że jednocześnie staramy się rozwiązać kilka zagadek, to jeszcze musimy połapać w skomplikowanych relacjach towarzyskich. Tutaj znajomość pierwszego tomu częściowo może okazać się ułatwieniem. Nie spodziewajcie się jednak żadnych forów w rozwiązywaniu głównego wątku. On jest poprowadzony w sposób całkowicie niezależny, a jego wyjaśnienie zaczyna nam się klarować gdzieś w okolicy drugiej połowy książki. Szkoda, że samo rozwiązanie nie jest tak pogmatwane jak droga do niego.

Problem mam z oceną dynamiki książki. Z jednej strony sporo się dzieje i na samą akcję nie można narzekać. Z drugiej jednak każde działanie poprzedzone jest taką liczbą dialogów i rozmów (tylko częściowo na temat), że napięcie bardzo szybko ulatuje nawet z przepełnionych przygodą wątków. Od początku do samego końca książki miałam wrażenie, że bohaterowie zbyt wiele czasu poświęcają na jałowe dyskusje.

Również nie zawsze byłam w stanie zrozumieć ich decyzje. Czasem aż za bardzo chcieli sobie skomplikować życie i tworzyli problem dosłownie z niczego. Od nieistotnych wydarzeń uzależniali życiowe decyzje czy wyciągali wnioski o całości na podstawie drobnostek.

Księżyc nad przylądkiem to ciekawa powieść, chociaż już nie tak magiczna jak poprzednia. Zapewni czytelnikowi kilka tajemnic, dużo akcji i jeszcze więcej dialogów. Jeśli lubicie powieści obyczajowe skupione wokół sekretów i z wyraźnym wątkiem kryminalnym, spokojnie możecie po nią sięgnąć. Nie spodziewajcie się jednak wybuchów i pościgów, ale kilku szybkich akcji wśród gąszczu uczuć i niepewności.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia