DO KOREKTY Biały wróbel

Biały wróbel

Młoda dziewczyna, Arleta, nie ma w życiu łatwo. Ogień strawił całe jej dotychczasowe życie, a nastolatka została zmuszona do zamieszkania z nową rodziną. Przypadek chce, że trafia pod opiekę bogatej Francuzki, Camille, gdzie na nowo uczy się żyć, jednak ciągle czuje, że jej miejsce jest gdzie indziej… Wszystko zmieni się, gdy Arleta odkryje całą prawdę o Żywiołach oraz dowie się, że jest ostatnią żyjącą Hybrydą Lodu. Od tej pory będzie musiała robić wszystko, aby nie trafić w ręce Szatana. Tylko, co to tak właściwie znaczy i jak tego dokonać?

Tytuł: Biały wróbel
Autor: Gabriela Kusz
Wydawnictwo: Novae Res

Arleta jest bohaterką, która mimo swojej irytującej czasem upartości, wzbudziła moją sympatię. Po raz pierwszy spotkałam się z sytuacją, gdy jakikolwiek bohater okazał się być Hybrydą, a już w ogóle pierwszy raz miałam do czynienia z powieścią, której akcja chwilami toczy się w domu samego Szatana.

Bohaterowie drugoplanowi to również ciekawe osobowości. Tak zwane Żywiołaki, których moce opierają się na, nazwijmy to, „rządzeniu” różnymi żywiołami. Są to żywioły: ziemi, powietrza oraz wody. Arleta jako Hybryda Lodu ma w swoim posiadaniu moce zarówno powietrza, jak i wody.

Jeśli chodzi o fabułę powieści, to jest ona naprawdę intrygująca. Jak wspomniałam wcześniej, pierwszy raz spotkałam się z tym, by akcja jakiejkolwiek książki toczyła się również w Królestwie Podziemia. Myślę, że jest to coś świeżego, co każdemu miłośnikowi fantastyki młodzieżowej przypadnie do gustu.

Jedyną rzeczą, jaką spotkamy tutaj i spotkamy WSZĘDZIE, jest walka dobra ze złem. Ale nie myślcie sobie, że to będzie dokładnie to samo. Autorka wpadła na tak genialny pomysł, że trochę zakręciła tutaj losami bohaterów, aż wyszło coś, czego totalnie się nie spodziewałam i co mnie naprawdę poruszyło.

Podczas czytania całkowicie zapomniałam, że trzymam w rękach książkę polskiej autorki. Polskiej autorki, która pisze tak dobrze, że mogłabym ją pomylić z którąś autorką zagranicznych bestsellerów.
Choć chwilami coś nie do końca mi grało, to jednak jest to powieść, która zdecydowanie zasługuje na rozgłos. Coś nowego, coś świeżego, co z pewnością spodoba się każdemu fanowi tego gatunku. Wiem, że się powtarzam, ale nie umiem znaleźć innych słów. Ta książka jest po prostu bardzo dobra i mam przeogromną nadzieję, że będzie mi dane przeczytać coś jeszcze autorstwa pani Kusz.

Buntowniczka z pustyni

Amani mieszka w osadzie Dustwalk – dziurze zabitej dechami, która z pewnością nie jest zbyt atrakcyjnym miejscem zamieszkania. Wśród ludności krążą pogłoski, że gdzieś istnieją jeszcze obszary, w jakich wszystkie dżiny zajmują się magią. Młoda dziewczyna wierzy, że dzięki umiejętnościom strzelniczym uda jej się wymknąć spod opieki wuja i wyruszyć w świat w poszukiwaniu własnego szczęścia. Ale na jej drodze staje Jin, tajemniczy przystojniak, który może pomóc jej w realizacji planów…

Gdzie sport i magia łączą się

Pamiętacie te czasy, kiedy pierwsze książki z cyklu o Harrym Potterze pojawiały się na rynku wydawniczym? Ja sama niekoniecznie je pamiętam, bo wtedy nie było mnie jeszcze na świecie. Ale za to bardzo dobrze pamiętam, kiedy były wydawane kolejne tomy i przede wszystkim kiedy w kinach pojawiały się ekranizacje. Fascynowała mnie cała ta opowieść i świat, który wykreowała Rowling. Już wtedy w literaturze fantastyka była dość popularna, ale nie ma wątpliwości, że w późniejszych latach to właśnie Harry Potter dyktował warunki.

Po drugiej stronie miłości

Dom jest miejscem, które kojarzy nam się z bezpieczeństwem i rodziną. Tam nikt nam nie zrobi krzywdy, zawsze będziemy mogli liczyć na wsparcie i miłość najbliższych. Jest to coś pewnego i oczywistego dla większości z nas. Jednak nie każdy dom jest tak przyjemny i przytulny. Niektóre mieszkania są puste i pozbawione jakiegokolwiek wydźwięku miłości i radości. Każdy jest zajęty sobą, własną pracą i problemami. Nie ma czasu dla dzieci, a one pozostają samotne…

Tytuł: Koralina
Seria: Gaiman
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: MAG

Koralina wraz z rodzicami przeprowadza się do starego domu. Są wakacje, ona jest oddalona od wszystkich swoich przyjaciół. Jej rodzice są pochłonięci swoją pracą i nie poświęcają jej w ogóle czasu. Musi sama znaleźć sobie zajęcie, dlatego postanawia zostać badaczem. Zwiedza okolice domu oraz odwiedza sąsiadów, odkrywając dziwne fakty o nich. Wszystko się zmienia, gdy na dworze zaczyna padać deszcz i dziewczynka musi pozostać w mieszkaniu. To właśnie wtedy zaczyna je dokładnie oglądać i odkrywa dość zaskakującą rzecz. Czy Koralina jest w stanie pokonać swoją ciekawość? Czy prawdziwa miłość rodzicielska istnieje naprawdę czy tylko w pragnieniach dzieci?

Oglądałam kiedyś ekranizację Koraliny. Wtedy nie zdawałam sobie w ogóle sprawy, że jest to animacja na podstawie książki. I jak mam być szczera, to bardzo mi się nie podobała. Była z pogranicza horroru dla dzieci, co mnie przerażało bardziej niż typowe horrory, z którymi na co dzień spotykamy się w telewizji. Jednak kiedy dowiedziałam się, że jest to powieść Gaimana, czyli w moim umyśle tego od Gwiezdnego pyłu, od razu zapragnęłam zapoznać się z literacką wersją tej historii. Byłam ciekawa, jak naprawdę ujął to pisarz, którego uważam za wybitnego. Koralina spełniła wszystkie moje oczekiwania, lecz nadal nie należy do moich ulubionych opowieści.

Muszę przyznać Neilowi Gaimanowi, że zawsze potrafi mnie zaskoczyć. Co by nie napisał, to i tak jest to oryginalne i niepowtarzalne. Używa w swoich powieściach podobnych motywów, ale mimo to zachowuje unikatowość każdej książki. Są one od siebie tak odmienne, że po prostu nie mam pojęcia, skąd pisarz bierze na nie pomysły. Raz spotykamy się z opowieścią pełną gwiazd, innym razem z horrorem, a jeszcze następnym obserwujemy bogów, którzy nie chcą zostać zapomniani. Nie mogę skojarzyć, by jakikolwiek inny pisarz ośmielił się aż tak przekraczać własne granice wyobraźni.

Jak już nieraz i nie dwa wam wspominałam, Gaiman wykazuje się bardzo charakterystycznym stylem. Za każdym razem, gdy zapoznaję się z jego książkami, czuję się, jakbym wracała do dobrze znanej krainy, gdzie spotka mnie wiele przygód, o których nawet nie śniłam. Będę powtarzać w nieskończoność, że jest to wybitny baśniarz, nie bojący się żadnego tematu. Opowiada z pasją i pełnym zaangażowaniem. Wierzy w to, co mówi i sprawia, że my też chcemy w to uwierzyć. Wszystkie jego historie to po prostu wielkie metafory – nasze rzeczywiste życie ukryte za zasłoną magii i marzeń dzieci oraz dorosłych. Gaiman sprawia to wszystko za pomocą języka, który po prostu uwielbiam. Nie jest on wyjątkowo skomplikowany, ale za to wymagający. Pisarz daje wiele od siebie i tego również wymaga od nas.

Fabuła Koraliny jest wyjątkowo mroczna. I tym razem nie jest to ten przyjemny rodzaj skrywania tajemnic, który odczuwałam podczas czytania Księgi cmentarnej. Jest to horror w prawdziwej odsłonie, choć nie czuje się tego od pierwszych stron. On ma nas przerazić i dać wiele do myślenia. Trzyma w napięciu i sprawia, że chcemy dalej czytać, bo musimy dowiedzieć się, jak potoczą się losy Koraliny, jednak jesteśmy tym też zbyt przerażeni, by przewracać kolejne strony książki. Nie da się dokładnie przewidzieć, co się stanie. Możemy się spodziewać dobrego zakończenia, ale w takim samym stopniu również złego, wręcz tragicznego. Oczywiście Koralina to nie jest powieść Stephena Kinga, która mrozi krew każdemu. Co nie zmienia faktu, że ma w sobie więcej z horroru niż bajki.

Każdy bohater jest przedstawiony karykaturalnie, co ja osobiście uwielbiam i bardzo doceniam ten zabieg. Jest on na granicy fantazji, ale też zbyt bolesnej prawdy, by mówić ją na głos. Sama Koralina też jest niezwykłą postacią, lecz niestety nie polubiłam jej zbytnio. Była zbyt wścibska. To nie była ta ciekawość, która ciągnie dzieci, tylko wręcz chore odkrywanie świata i zaspokajanie nudy. Niemniej podziwiam ją za odwagę. Potrafiła walczyć o swoje, nie poddawała się nawet w najtrudniejszych sytuacjach i dokładnie wiedziała, czego chce. A jest to rzadkie wśród baśniowych bohaterów. Największą moją uwagę zwrócił Kot. Po prostu jestem nim oczarowana. I nie chodzi dokładnie o sam jego charakter, tylko kreację jego postaci. To co ukazał Gaiman na podstawie zwykłego zwierzęcia, przekracza czasami moje granice wyobraźni.

Tematyka jest mieszanką wszystkiego – przerażająca i przeurocza. To, co ukazuje, gryzie się ze sobą dokładnie tak, jak w naszym prawdziwym życiu. Możemy tam zaobserwować pozory, ale również bezwarunkową miłość dziecka, które nawet gdy zostanie zdradzone, nadal jest gotowe oddać wszystko za ten pierwiastek najpiękniejszego uczucia na świecie.

Koralina jest kolejną powieścią Gaimana, w której można rzec, że się zakochałam. Nie jest ona jego najlepszą książką, co nie zmienia faktu, że i tak wybitną. Jeśli jesteście otwarci na świat i lubicie poznawać to, co nieznane i często zapomniane, jest to opowieść stanowczo dla was. 

„Czerwona piramida”

Carter Kane wraz z tatą, który jest archeologiem, co rusz odwiedza różne kraje. Chłopiec nie ma przyjaciół, a jego jedyny towarzysz to ojciec. Jego siostra Sadie mieszka z dziadkami w Londynie. Ich mama nie żyje. I tutaj mogłabym zakończyć cały ten opis, ale jest jeszcze coś więcej. Pewnego dnia rodzeństwo staje się świadkiem śmierci swojego ojca. Aby go odzyskać, muszą pokonać mnóstwo przeszkód oraz jednego z najpotężniejszych władców egipskich, czyli Seta. 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Czytaj pierwszy!

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia