9788380752535

Pocałunek numer…

Jesteś małą dziewczynką, która niewiele wie jeszcze o życiu. Z każdym rokiem co prawda stajesz się dojrzalsza, ale czy na tyle świadoma, by złożoną w dzieciństwie obietnicę móc pamiętać i spełniać przez całe życie? 

Sztuka sklejania serc

Sztuka – rzeczownik, umiejętność wymagająca talentu, zręczności lub specjalnych kwalifikacji. Jednak definicja to nie wszystko. Może nie trzeba umieć malować, grać na instrumencie, czy robić piękne zdjęcia. Może sztuką jest także umiejętność znalezienia bratniej duszy do sklejenia złamanego serca? Co, jeśli każdy z nas jest na swój sposób artystą? 

placeit

Z zasady bez zasad

Polityka nie jest czystą grą. Tutaj nie ma niehonorowych ruchów czy niegodnych postępów. Złe posunięcie to tylko takie, które nie prowadzi do zwycięstwa. Podstęp? Jak najbardziej. Kłamstwo? Grunt, żeby nie dać się złapać. W tej grze wszystko jest możliwe, a to jawne… z pewnością nie jest prawdziwe. Jak w tym brutalnym świecie odnajdą się bohaterowie Wotum nieufności?

Tytuł: Wotum nieufności
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia

To nie była dobra noc dla marszałek sejmu. A przynajmniej tak twierdzi. Dlaczego? Ponieważ nic nie pamięta. Budzi się w podejrzanym motelu, a ostatnich parę godzin to jedna wielka czarna dziura. Co ona tu robi? Czy ktoś ją widział? Nie ma jednak czasu na roztrząsanie tej zagadki. Właśnie w tym momencie na scenie politycznej zaczyna się robić bardzo tłoczno. Jednocześnie Patryk, młody i ambitny polityk, zamierza udowodnić swoją wartość. Zamieszanie dotyczące jego komisji śledczej to dla niego szansa, więc chce ją wykorzystać. Im bardziej zaczyna drążyć, tym więcej niewiadomych odnajduje. O co w tym wszystkim chodzi? Kto rozdaje karty, a kto jest tylko pionkiem? Jedno jest pewne: w tej grze nie obowiązują żadne zasady!

Wotum nieufnościMuszę przyznać, że z lekką nutą sceptycyzmu podchodzę do wszystkich okładkowych deklaracji. Tym razem wydawca zapewnia czytelnika, że ten trzyma w rękach polski odpowiednich House of cards. Czy naprawdę trzeba było dodawać taką wzmiankę? A może to po prostu zwykłych chwyt reklamowy? I w tym miejscu was zdziwię. Otóż… ta informacja jest jak najbardziej na miejscu. Jeśli ktoś czytał House of cards, to już w tym momencie doskonale wie, czego się spodziewać. W Wotum nieufności Mróz oferuje nam historię bardzo podobną, a jednocześnie, nie bójmy się tego określenia, lepszą fabularnie.

Przede wszystkim dla polskiego czytelnika realia rodzimej polityki są łatwiejsze do zrozumienia niż scena brytyjska. I chociaż autor operuje wykreowanymi przez siebie partiami politycznymi, ogólne prawidłowości pozostają bez zmian. Świetne są również nawiązania do bieżących wydarzeń czy znanych cytatów.

Większy akcent położony został na bohaterki. Tym razem i one aktywnie biorą udział w grze politycznej, nadając fabule pozytywnego wydźwięku. Równie ciekawym pomysłem było zaangażowanie wiedzy o współczesnych social mediach. Patryk nie tylko wie, o czym mówi. On wykorzystuje tę wiedzę jako narzędzie walki politycznej na skalę, o której jeszcze nie śniło się polskim posłom, a która z pewnością wkrótce stanie się faktem.

Jak zwykle Mróz zafundował czytelnikowi mnóstwo zwrotów akcji, a na sam koniec, kiedy atmosfera powoli zaczęła przygasać, odwrócił kota ogonem. Zakończenie, który wcześniej było już po cichu sygnalizowane, wybuchło nagle niczym petardy w sylwestra. Mogłam się tego spodziewać, a jednak byłam zaskoczona. Tak bardzo porwały mnie wcześniejsze intrygi, że zapomniałam skupić się na głównej zagadce.

Zakulisowe rozgrywki, rozmowy, do których nie mamy dostępu, i kłamstwo podane na złotej tacy – to wszystko tworzy klimat tej powieści. Klimat, który nie pozwala nam ani na chwilę o niej zapomnieć. I chociaż polityka kojarzy nam się głównie z przepychankami słownymi, w fabule nie brak akcji i wydarzeń, które mrożą krew w żyłach. Czy to naprawdę tak wygląda? Oby nie! Jeśli jednak chodzi o powieść, to wręcz odwrotnie. Na szachownicy Wotum nieufności właśnie zaczął się kolejny ruch. Część figur została zbita, a część umacnia swoją pozycję. Jakie będzie ich następne posunięcie? Obyśmy nie musieli czekać na drugi tom zbyt długo.

filia

Więcej recenzji książek Remigiusza Mroza znajdziesz tutaj.

Z kolei ten link zaprowadzi cię do recenzji książek zawierających wątek polityczny.

1

Bądź moją bestią…

Każda kobieta marzy o księciu z bajki. Wyobraża sobie, że kiedy go spotka, poczuje strzał amora, a wszystko dookoła przestanie się liczyć. Zaborczy i małomówny? Nawet pan Darcy rozkochał w sobie rzeszę kobiet. A może zamknięty w sobie i budzący postrach outsider? Również Bestia ma swoje wielbicielki. A jeśli do tego wszystkiego dodać prawdziwe fizyczne zagrożenie i opór rodziny silniejszy niż u Romeo? Czy wtedy nadal da się kochać… pomimo wszystko? Tym razem odpowiedzi poszukamy w najnowszej książce Tillie Cole Reap.

Tytuł: Reap
Cykl: Poranione dusze (tom 2)
Autor: Tillie Cole
Wydawnictwo: Filia

Nie ma przeszłości, nie ma przyszłości. Istnieją tylko rozkazy i jedna potrzeba: chęć mordu. Ograbiony z własnego życia i faszerowany narkotykami potrafi jedynie zabijać i być posłuszny. Jest numerem 221. Jest nikim. W przeciwieństwie do Talii – jej los został przypieczętowany jeszcze przed narodzinami. Jest córką rosyjskiego gangstera. Jej rolą jest bycie podporządkowaną ojcu i rodzinie. Czuje, że nigdy nie zazna miłości. Do czasu… gdy traci serce i głowę dla mężczyzny, którego powinna nienawidzić. Czy to uczucie sprawi, że na nowo poskładają swoje poranione dusze? A może doprowadzi do zguby ich wszystkich?

Po świetne i pomysłowej książce Raze zastanawiałam się, czy autorce uda się właściwie od zera stworzyć równie wciągającą fabułę. Historia Luki została wyjaśniona. Chłopak zajął należną mu funkcję. Skoro więc nie będzie głównym bohaterem, czy ta opowieść okaże równie wciągająca? Moje wątpliwości szybko zostały rozwiane. Wszystko, co zaskoczyło czytelnika w pierwszym tomie, w Reap zostało jeszcze bardziej wyostrzone. Mamy więcej przemocy, walk, ale też miłości i namiętności. Tym razem romans rozkwita bardzo szybko i równie błyskawicznie przybiera na intensywności. Tak samo jak… przemoc. Ta książka spokojnie mogłaby być reklamowana jako przeznaczona wyłącznie dla dorosłych. Niektóre opisy wręcz mrożą krew w żyłach, podczas gdy inne… rozpalają do czerwoności.

Świetnie budowane jest uczucie napięcia. Już od pierwszych stron powieści czuć, że pod główną fabułą kryje się jakiś rodzinny sekret. Historia 221 pełna jest intryg i niedopowiedzeń, które nieustająco przyciągają uwagę czytelnika. Tak jak w pierwszym tomie – przeszłość głównego bohatera jawi się w bardzo mrocznych barwach. A mimo to jest zupełnie inna. Autorce udało się na podobnych zasadach wybudować zupełnie nową opowieść, a jednocześnie nie zerwać zupełnie z poprzednią historią.

Kiedy czytamy kontynuację przedstawiającą zupełnie nową fabułę, i to z perceptywny innych postaci, z reguły nie mamy co liczyć na „aktorów” z pierwszych części. Jeśli już się pojawiają, to jedynie po to, żeby powiedzieć „cześć” i zniknąć ze swoimi myślami z głównego wątku. Tym razem jest inaczej. Polubiliście Kisę? Luka zawrócił wam w głowie? Nie martwcie się, i w Reap dostaną swoje pięć minut, a ich wątek będzie kontynuowany. Zyskuje na tym nie tylko fabuła, ale również narracja. Tym razem przebieg akcji obserwujemy z perspektywy czterech różnych bohaterów, a jedna z nich jest… szczególnie atrakcyjna. Autorka w ciekawy sposób pokazuje reakcje na sytuacje ekstremalne.

Nie wszystko było jednak aż tak idealne. W natłoku walki, strzelaniny czy namiętnego seksu niektóre działania bohaterów wydały mi się irracjonalne. Efektownie to wyglądało, jednak nie zawsze sprawiało wrażenie racjonalnie podejmowanych decyzji. Równie nieszczególnie spodobała mi się okładka. Gdybym nie znała wcześniejszej części… nie wiem, czy bym się na nią skusiła. Owszem, jest spójna z poprzednią, zgodzę się też, że prawdopodobnie wpasowuje się w ostatni trend, dla mnie jednak wygląda zbyt… oczywiście? Kiczowato? Trochę za dużo tych mięśni i nagości, bym uznała ją za intrygującą.

Po przeczytaniu Raze nie mogłam doczekać się kolejnego tomu, a jednocześnie obawiałam się, że książka może nie spełnić moich oczekiwań. Udało się. Mimo drobnych nieścisłości lektura Reap okazała się świetnie spędzonym wieczorem oraz porankiem. A ja znowu jestem w tym samym miejscu, w którym byłam – czekam na ciąg dalszy!

filia, wydawnictwo, książki, reap

Więcej recenzji serii Poranione dusze znajdziesz tutaj. Z kolei ten link przeniesie cię do recenzji kolejnych książek z kategorii literatura erotyczna.

502383-352x500

Poskładam moje serce w całość. Stworzę legendę. Dla ciebie

Każdy z nas doświadczył kiedyś w swoim życiu straty. Dla jednych była może mniejsza, dla innych większa. Jednak kiedy w naszej codzienności zaczyna brakować czyjejś obecności, często nie możemy normalnie funkcjonować. Zwłaszcza kiedy nie ma już nadziei na to, że ktoś wróci. 

Tytuł: Gus
Autor: Kim Holden
Wydawnictwo: FILIA

 

Po tym jak Kate czy – jak ją nazywano – Promyczek, przegrała swoją walkę z rakiem, świat Gustova się zawalił. Muzyka nie dawała mu już satysfakcji, a pierwsza trasa koncertowa po śmierci Kate była dla niego torturą. Pociechy i zapomnienia zaczął więc szukać w alkoholu, niekończących się imprezach i towarzystwie przypadkowych dziewczyn. Kilka miesięcy przemknęło mu jak w transie. Jednak nie mogło to trwać w nieskończoność. Niekiedy Gus musiał choć częściowo oczyścić swój umysł z alkoholu, a wtedy wracały wszystkie wspomnienia. Promyczek. Tylko o niej potrafił myśleć, a im dłużej to robił, tym większa rana powstawała w jego sercu. Jednak kiedy na jego drodze pojawiła się niepozorna Scout, chłopak choć częściowo mógł odwrócić uwagę od dręczącej go przeszłości. Początkowo ich znajomość opierała się tylko na wzajemnej niechęci. Z czasem Scout – choć nie chciała tego przyznać – zaczęła zauważać, że Gus jest naprawdę wartościową osobą, mimo pierwszego wrażenia, jakie na niej zrobił. W miarę upływu czasu Gus i Scout coraz lepiej się dogadywali, dla obojga z nich ta znajomość była w pewnym sensie terapią uśmierzającą ból i rany otrzymane w przeszłości. 

Historia Gusa to opowieść pełna bólu i cierpienia po stracie. Wraz ze śmiercią Promyczka odchodzi też część jego serca. Ta część, która zawsze należała do niej. Chłopak codziennie musi zmagać się z rozrywającą serce pustką i prawie namacalną samotnością. Kiedy czyta się o tym wszystkim, najbardziej denerwuje bezsilność. Nic nie można zrobić, wydaje się, że to koniec. A jednak to chyba prawda, że każdy koniec może być nowym początkiem. 

Kiedy czytałam tę książkę, strasznie denerwowało mnie to, że ja jako czytelnik nie mam na nic wpływu. No bo to przecież tylko fikcja, wymyślony przez autorkę świat i bohaterowie. Jednak kiedy wyobrażałam sobie, jak bardzo Gus musiał cierpieć, miałam ochotę go przytulić i powiedzieć, żeby się nie poddawał. A jeśli nie, to płakałabym razem z nim. Ta historia jest po prostu inna. Chyba nie umiem znaleźć odpowiednich słów, żeby to opisać. Bo to, co zrobiła z moim sercem Kim Holden, powinno mieć jakieś nowe określenie. Podczas lektury całkowicie zrywałam połączenie z otaczającym mnie światem, całą sobą byłam z Gusem. Może to śmieszne, ale przez chwilę wyobrażałam sobie, jakbym była Promyczkiem. Bo ona cały czas z nim była. Jestem tego pewna. Do całej tej cudownej historii dochodzi również wątek muzyczny. Gus na początku nie może sobie poradzić i w nim samym tworzy się blokada, która jest jak niewidzialny mur oddzielający go od jego pasji, jaką jest tworzenie nowych piosenek. Czegoś całkiem innego. Tworzenie legendy. Kiedy w końcu na nowo budzą się w nim uśpione struny, wszystko łączy się we wspaniałą całość. 

Kim Holden wykonała naprawdę świetną robotę. Kiedy sięgałam po tę książkę, nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego – ot, kolejnej typowej młodzieżówki. Jednak zostałam całkowicie zaskoczona, kiedy okazało się, że historia Gusa jest jedną z najbardziej poruszających, jakie ostatnio miałam okazję poznać. No i nie powtarza w zupełności modnych teraz schematów. Nie gwarantuję, że spodoba się każdemu, ale myślę, że naprawdę warto ją przeczytać – nawet, jeśli nie miało się w rękach poprzedniej części. Z całego serca polecam każdemu, kto ma choć chwilę czasu. A w sumie nie musi go mieć – od pierwszej strony zostanie wciągnięty do świata Gusa, a z niego nie da się tak szybko wyjść. 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia