Zaplątani – Emma Chase

źródło
Kocham to! Uwielbiam to! Jestem totalnie, nielogicznie, entuzjastycznie zaplątana w losach Drew i Kate! Każda wielbicielka romansów i historii okraszonych erotycznym napięciem po prostu musi to przeczytać. Skuście się, bo ta książka to istna eksplozja śmiechu i skarbnica wiedzy o… męskiej naturze.
Drew Evans to niekwestionowana gwiazda firmy, złote dziecko przynoszące największe zyski. Przystojny, arogancki, czarujący i pewny swej władzy nad… kobietami. Jego celem jest uwodzenie jak największej ilości niewiast. Bez skrupułów, bez zobowiązań.

Aż wreszcie trafia na Katherine Brooks. Nowy nabytek firmy, który jest nie tylko błyskotliwy, ale też zabójczo piękny. Tych dwoje tworzy mieszankę wybuchową, co z tego wyniknie?

Tytuł: Zaplątani

Autor: Emma Chase
Wydawnictwo: Filia
Zaplątani to romans jakiego jeszcze nie było, pikantny i romantyczny, uwodzicielski a zarazem pełen niewygodnej prawdy o facetach i ich małych rozumkach (tak, tak dobrze myślicie). Aż trudno uwierzyć, że książka jest debiutem Emmy Chase. Wiadomość o polskiej premierze uszczęśliwiła mnie niezmiernie i odtąd moim celem jest uświadomienie wam, że po prostu musicie sięgnąć po tę pozycję!
Argumenty? Proszę bardzo. O tym, że główny bohater jest dupkiem jakich mało możecie wywnioskować z tego oto fragmentu:
Drew jest przekonany o swej nieomylności, uważa się za znawcę kobiecej natury i perfidnie wykorzystuje swoje talenty. Weekendy spędza na zaliczaniu kolejnych kobiet, które traktuje przedmiotowo i nie zamierza poprzestać. Aż pewnego dnia trafia na… Kate Brooks, która o dziwo nie jest zbyt chętna do erotycznej gry i bez wyrzutów sumienia ignoruje sztuczki Drew. A wiecie, co faceci najbardziej uwielbiają? Wyzwania! Drew-odporna Kate staje się celem naszego amanta, jednak konsekwentnie go unika. Bohaterowie stają do zaciekłej walki na spojrzenia, perfidne zagrywki, złośliwe teksty. Tego wszystkiego było tak dużo, że w pewnym momencie poczułam się jak podczas oglądania filmu Pan i Pani Smith. Evans i Brooks są jak dwa ścierające się żywioły, ich relacja aż iskrzy od tłumionych emocji, a zdrowy rozsądek niszczy namiętność (a może odwrotnie?).Seksistowskie teksty jednocześnie mnie bawiły i doprowadzały do pasji, uwielbiam ten stan, gdy wprost nie mogę się oderwać od lektury mimo że wybuchy śmiechu spowodują zdrętwienie policzków….
Całość powieści ubarwiają pikantne, choć nie wulgarne sceny erotyczne, dopracowane i ciekawe postacie drugoplanowe (jędza jakich mało, neurotyczny eks, pewna urocza czterolatka i… zakonnica) oraz kipiący romantyzm.
Nie potrafię napisać o tej książce nic złego. Urzekły mnie wszystkie jej elementy, poczynając od wtrąceń zaczerpniętych z Disneya (podczas czytania analizy Kopciuszka mało nie umarłam ze śmiechu), poprzez poprowadzenie udanej i spójnej historii romantycznej, aż po analizę psychiki mężczyzny. Autorka zadbała o poprawny język, pozbawiony głupawych stwierdzeń i zbędnych sprośności. Stosowała trafne metafory i perfekcyjnie stworzyła postacie, które żyły własnym życiem. Mimo, że książka jest przedstawiana jako romans erotyczny, nie obawiajcie się! Zawiera FABUŁĘ i to całkiem rozbudowaną. W zasadzie mogłabym stwierdzić, że to nic innego jak genialna komedia romantyczna w iście hollywoodzkim stylu. Podczas lektury po prostu bolały mnie policzki, a moja rodzina pytała czy dobrze się czuję, sugerując upojenie alkoholowe. 
Narratorem powieści jest Drew, to on wprowadza czytelnika w swój świat i opisuje wydarzenia usprawiedliwiając każde swoje działanie. Każdy niecny występek racjonalnie tłumaczy i przedstawia siebie w jak najlepszym świetle. Czasem sprawi, że będziecie przecierać oczy ze zdumienia, by za chwilę zapragnąć jego śmierci. Gwarantuję wam też, że go polubicie. Tak! Naprawdę polubicie seksistę, skrajnego dupka i seksoholika, jakim bez wątpienia jest Drew Evans. Mało tego, jest szansa że zapragniecie go spotkać i być może po swojemu ukarać?
Wasze oczekiwania spełni też Kate. To mocna, silna i złośliwa bohaterka, potrafi przeciwstawić się Drew i robi to w mistrzowski sposób. Nie jest kolejną naiwną gęsią, ochoczo wyskakującą z majtek, a inteligentną, pewną siebie i bezczelną kobietą, która wie, czego chce. A chce przede wszystkim sukcesu zawodowego i z pełną determinacją, niemal po trupach, do niego dąży. Bezapelacyjnie nie ma w planie romansu z szefem i będzie go unikać jak ognia. Jednak raz powstałej iskry nie można tak łatwo ugasić, pożar się rozprzestrzenia i jak same się przekonacie w miłości, tak jak na wojnie, wszystkie chwyty są dozwolone. 
Tak bardzo chciałabym wam opowiedzieć więcej, wybaczcie jeśli wyszło chaotycznie, ale po prostu brak mi słów. Ogarnęła mnie skrajna ekscytacja więc powiem jeszcze tylko jedno: wszystkie wielbicielki komedii romantycznych z przytupem – marsz do księgarni!

Jedno małe kłamstwo – K.A. Tucker

źródło
Sięgając po Jedno małe kłamstwo wiedziałam, czego się spodziewać. Twórczość K.A. Tucker idealnie wpisuje się w moje upodobania, gdyż pisarka pisze lekko, wciągająco i plastycznie w jednym z moich ulubionych nurtów – New Adult. Dziesięć płytkich oddechów, czyli pierwszy tom serii, nie pozostawia czytelnika obojętnym, wręcz zasysając w świat sióstr Kacey i Livie. Może kiepsko to zabrzmi, ale podczas lektury nie trzeba myśleć, wystarczy dać się porwać. Czułam, że sięgając po kolejny tom poczytam o dobrej zabawie, studenckim życiu, rozterkach młodej dziewczyny, miłości i problemach egzystencjalnych młodszej siostry Kacey, czyli uroczej oraz słodkiej Livie. Czy tak było w istocie? Serdecznie zapraszam do lektury.
Tytuł: Jedno małe kłamstwo
Seria: Dziesięć płytkich oddechów
Autor: K. A. Tucker
Wydawnictwo: Filia
Livie zawsze była tą grzeczną siostrą, zamkniętą w pancerzu oczekiwań rodziny. Zaskakująco dobrze poradziła sobie z utratą rodziców, starała się ze wszystkich sił nie zawieść ojca, który zawsze powtarzał: spraw, bym był dumny. Jednak, czy młoda dziewczyna, która przez lata robiła wszystko, by nie przynieść wstydu rodzinie, może zachować perfekcyjność w momencie, gdy zaczyna studia w obcym mieście? A jeśli do tego jest piękna i ma krnąbrny charakterek (choć skrzętnie go ukrywa)? Co się stanie, kiedy Livie zostanie poniekąd zmuszona do zmian i wrzucona w wir życia, jakiego dotąd unikała?
Dziewczyna trafia na uczelnię z zamiarem pilnej nauki, chce pracować jako wolontariuszka w szpitalu oraz ukończyć medycynę. Prywatnie liczy na to, że znajdzie sobie jakiegoś miłego chłopca i stworzy z nim dobry, ciepły związek. W najśmielszych marzeniach nie przewiduje, że w Princeton czekają na nią zakrapiane imprezy, przygodne znajomości, tatuaże wykonywane pod wpływem alkoholu oraz uczucie do chłopaka, które zdecydowanie nie powinno się zdarzyć. Ashton oczywiście to megaprzystojny, bogaty dupek, zaliczający kolejne dziewczyny, a Livie nie chce (a może chce?) stać się jego kolejnym celem. Wybiera więc bezpieczniejszą opcję, czyli Connora, który niestety jest… najbliższym przyjacielem i współlokatorem Ashtona. Z takiej sytuacji nie może wyniknąć nic dobrego… Jak potoczą się losy tej trójki? Czy romans będzie najważniejszym ogniwem powieści? Przeczytajcie. 
Od razu odpowiadam na ostatnie pytanie, romans nie jest w powieści Tucker najważniejszy. Z zarysu fabuły mogliście wywnioskować, że to kolejna historia o trójkącie miłosnym i poniekąd tak jest. Jednak autorka nie byłaby sobą, gdyby postawiła na banalny rozwój wydarzeń. Podczas lektury możecie się zatem spodziewać szczypty uczuć, które buzują niczym wulkan, odrobiny niestandardowej miłości i rozterek związanych z wyborem lepszej opcji (czyli chłopaka, który lepiej rokuje na przyszłość). Livie jest rozdarta między tym, co bezpieczne i dobre, a tym co groźne oraz niezwykle kuszące. Łatwo przewidzieć, jaką wybierze opcję, po drodze zaliczając mnóstwo ciekawych doświadczeń. Pisarka zadbała o to, by plastyczne i sensualne opisy sprawiły, że czytelnik idealnie wczuje się w akcję. Byłam niemym obserwatorem zdarzeń, śmiałam się, złościłam oraz rumieniłam razem z bohaterami – a taki stan uwielbiam! Autorka nie sprawiła mi zawodu; stworzyła pełnokrwiste, wielowymiarowe, realne postacie, włożyła w nie emocje, wady i zalety. Nakreśliła ich wiarygodny rys psychologiczny, sprawiając że byli spójni oraz konsekwentni w swoich działaniach. Oczywiście książka nie byłaby dobrym przykładem New Adult gdyby nie traumatyczne problemy z przeszłości. Również na tym polu Tucker się popisała i opisała problem niby dobrze znany, ale ciekawie ugryziony. Oczywiście nie powiem jaki, musicie to przeczytać, ale gwarantuję, że nie będziecie zawiedzeni.
O ile powieść Dziesięć płytkich oddechów stała się jedną z moich ulubionych, o tyle drugi tom nie zrobił na mnie aż tak piorunującego wrażenia. Co prawda historia jest wciągająca i idealnie spełnia wymagania dotyczące NA, jednak miałam uczucie, że autorka zbytnio spłyciła niektóre wątki. Brakowało mi też wielkiego bum – czyli jasno nakreślonego punktu kulminacyjnego, a wydarzenia były dość przewidywalne. Mimo to, biorąc pod uwagę całość, czuję się usatysfakcjonowana i z niecierpliwością czekam na kolejny, trzeci tom. Planowana data premiery to 11 marca 2015 r.
Podsumowując – jeśli pokochaliście bohaterów Dziesięciu płytkich oddechów, bez wahania sięgnijcie po kontynuację. Jestem pewna, że wielbiciele podobnych powieści nie będą zawiedzeni. Drugi tom zawiera wszystko to, co dobre New Adult zawierać powinno: przemyślenia i trafne spostrzeżenia, odpowiednio budowane napięcie oraz wielowymiarowych bohaterów, a na dokładkę dobry romans, fantastycznie wykreowaną bohaterkę i ciekawie opowiedzianą historię młodzieńczej traumy. A to wszystko podane w młodzieżowym, lekkim, ale nie otępiającym stylu. Serdecznie polecam.

Dziesięć płytkich oddechów – K. A. Tucker

źródło
Dziesięć płytkich oddechów…
Przyjmij je. 
Poczuj je. 
Pokochaj je.
O tej książce mogłabym w zasadzie napisać jedno – jest fantastyczna! Cudowna okładka, idealnie pasująca do treści oraz wygodny format zachęcają do lektury. A wnętrze? Nie pozwoli wam odłożyć jej na półkę przed przeczytaniem ostatniego zdania. Wciąga, pochłania, intryguje i… rozbija na kawałeczki.
Zapewne każdy z was słyszał o zespole stresu pourazowego. To ostatnio dość „modny” rodzaj zaburzenia lękowego wywołanego traumatycznym wydarzeniem. Ma ono niekiedy przedłużoną lub opóźnioną postać, która dezorganizuje normalne życie człowieka. Ofiarą takiego stanu staje się Kecey. Dramatyczny wypadek, w którym traci najważniejsze dla niej osoby, zamienia dziewczynę w pustą skorupę – bez uczuć i emocji, za to pełną tłumionej agresji. W takiej postaci poznaje ją Trent. Chłopak, który również skrywa mroczną tajemnicę. Co połączy tych dwoje? Jak wielka jest siła miłości i przebaczenia? Przeczytajcie.

Tytuł: Dziesięć płytkich oddechów

Autor: K.A. Tucker
Wydawnictwo: Filia
Książka stanowi studium przypadku stresu pourazowego. Przedstawia etapy radzenia sobie z traumatycznymi przeżyciami na przykładzie Kecey, która nie potrafi rozpocząć normalnego życia i „ruszyć dalej”. W historii tej znajdziecie wszystko: miłość, nienawiść, wielką tragedię, alkoholizm, szczyptę pedofilii, przyjaźń, seks, walkę, przebaczenie, terapię – a to wszystko okraszone humorem i błyskotliwymi dialogami. Interesujący koktajl? Gwarantuję, że nie będziecie się nudzić, a ilość emocji przyprawi was o szybsze bicie serca.
Na uwagę zasługują też idealnie wykreowani bohaterowie, którzy na długo zapadają w pamięć. Wszyscy mają wady, ale nie da się ich nie lubić. Wymienię tylko kilkoro z nich:
Kecey – dziewczyna po przejściach, pełna fobii i skrywanych lęków, a mimo to tryskająca sarkastycznym humorem. Przywali w szczękę gdy trzeba, zaklnie jak szewc, ale w środku jest miękka i krucha.
Livie – młodsza siostra Kecey, również straciła najbliższych, ale dla siostry stara się żyć normalnie. Jest światełkiem w tunelu dla każdego, kogo spotka.
Trent – tajemniczy i oczywiście diabelsko przystojny. Dzielnie realizuje swój szalony plan, nie licząc się z konsekwencjami. Uwielbiam go za niezłomność i próbę naprawiania świata.
Storm – ciepła, cudowna przyjaciółka; tancerka o wyglądzie Barbie, z ogromnym biustem i jeszcze większym sercem. To dzięki niej życie Kacey i Livie zachowuje pozory normalności.
Cain – właściciel klubu dla dorosłych, który znalazł ciekawy sposób na pomaganie młodym dziewczynom. Fantastyczna postać, charyzmatyczna i tajemnicza. Bardzo żałuję, że tak mało rozbudowana.
I oczywiście doktor Stayner – zdolny „szarlatan”, dzięki któremu nasza bohaterka uczy się na nowo żyć i wreszcie pojmuje istotę dziesięciu płytkich oddechów.
Dziesięć płytkich oddechów to dopracowana, ciekawa historia, która nie ma nic wspólnego z banalnym romansem. Dotyka trudnych, bolesnych tematów, porusza kwestię odpowiedzialności za swoje czyny. Łamie serce, by potem poskładać je na nowo dzięki miłości, przyjaźni i poświęceniu. Pokazuje, jak przewrotny jest los i jak jedna chwila zawahania może zniszczyć wszystko, co kochamy.
Prosty, ale nie prostacki język, bez zbędnych wulgaryzmów, przekonujące dialogi, sarkastyczny humor oraz logicznie uporządkowana całość sprawiają, że czytanie jest przyjemnością, a czterysta szesnaście stron mija w mgnieniu oka. Pokuszę się o stwierdzenie, że to najlepsza historia w nurcie New Adult, jaką dotąd czytałam.  Polecam z czystym sumieniem, sama wkrótce zabieram się za  kolejny tom.
Gwarantuję wam że książka zabierze was w emocjonalną podróż, wzruszy, rozczuli, sparaliżuje, a potem pozwoli głęboko odetchnąć. Otworzy oczy i skłoni do refleksji nad sensem ludzkiego postępowania. Ostrzeże przed skutkami głupich, lekkomyślnych decyzji oraz uświadomi, że są winy, których nie można odkupić i są blizny, których nie da się usunąć – jednak istnieje coś, co pozwala złagodzić cierpienie. Coś, czego nie sfinansują żadne pieniądze – wybaczenie.
Powieść rekomenduję wszystkim młodym ludziom, wielbicielom literatury New Adult, ale też tym, którzy kochają emocjonalny rollercoaster i strumień łez. Lektura zadowoli również starszych czytelników, choć niektóre sceny nie są przeznaczone dla konserwatywnych odbiorców. Polecam nastolatkom, którzy mają skłonność do ryzykownych zachowań oraz rodzicom, którzy lubią podsuwać dzieciom wartościowe lektury.

Gdy namiętność budzi obsesję. Kusiciel – A.J. Gabryel

źródło
A.J. Gabryel urodził się w 1978 roku. Podobno nieśmiały… Polak mieszkający w Australii, prowadzi bloga grzesznikadam.blog.onet.pl. Napisał dwie powieści, których jest centralną postacią, wszystkie traktują o seksie bez wstydu i pruderii. Autor nie chce zdradzić, czy Kusiciel to powieść autobiograficzna. Jeśli tak jest, to życzę mu, by marzenie z ostatniego akapitu epilogu się spełniło…

Tylko tyle (a może aż tyle?) informacji znalazłam w sieci o autorze. Nie szukałam zbyt wnikliwie, bo nie chciałam zmniejszyć siły rażenia samej powieści. Przyznam, że jestem zaskoczona. Czy pozytywnie? Przeczytajcie.
Tytuł: Kusiciel
Autor: A.J. Gabryel
Wydawnictwo: Filia
Premiera: 14.01.2015 
Kusiciel to opowieść mężczyzny, który po latach hulaszczego trybu życia poznaje kobietę – bezimienną nimfomankę – walczącą ze swoją naturą. Ona jest zbyt ładna, zbyt krucha, zbyt blond, by nazwać ją piękną (…) wygląda jak dziewica i dziwka zarazem (…) wydaje się jaśnieć na tle tłumu. Pewnego wieczoru w zatłoczonym klubie rodzi się obsesja, której skutki niszczą życie mężczyzny i kobiety. Lepiej byłoby, gdyby nigdy się nie spotkali… A może nie?
Kusiciel to książka trudna, zaskakująca, bezpruderyjna oraz odważna. Grzebie w duszy, mąci myśli, uzależnia i nie daje spać. Szokuje, podnieca, wzrusza, skłania do refleksji. Dawno nic mnie tak nie zaskoczyło, a po przeczytaniu ostatniego zdania zamarłam. Zatrzymałam się. Popadłam w zadumę. To nie jest powieść dla każdego, wielu osobom nie spodoba się otwarty przekaz i opis ludzkich namiętności podany w bezwstydnej formie. To zapis obsesji, która niszczy oraz pełen erotyki obraz miłości, jaka nie powinna się zdarzyć.
Przeciwników erotyków uspokajam – mimo że powieść zawiera wiele scen seksu, to nie typowy okaz tego gatunku. Namiętność i erotyczna pasja grają pierwsze skrzypce, jednak ważniejsze jest drugie dno tej historii oraz płynący z niej przekaz. Gwarantuję wam, że nie czytaliście powieści napisanej w ten sposób przez mężczyznę. Jestem pod wrażeniem języka, który mimo wulgaryzmów nie razi. Niektóre myśli są niemal poetyckie, chwytają za serce i wywołują lawinę emocji. Nie znajdziecie tu babskiego użalania się nad sobą, a jedynie pełen obraz uczuć faceta będącego pod wpływem toksycznej kobiety, bez której nie może żyć. Autor stworzył postaci pełne sprzeczności, realne i niepohamowane. Stworzył kobietę oraz mężczyznę, którzy spalają się w ogniu własnej namiętności, dążąc do odnalezienia samych siebie. Ich decyzje są niezrozumiałe dla drugiej strony, ale jakże wiarygodne. 
Nie znajdziecie w tej powieści wartkiej akcji ani opisów zwykłego życia. Każde słowo, zdanie i akapit dotyczą sfery uczuciowej oraz erotycznej, a jednak jest to pozycja, którą powinien poznać każdy, kto choć raz czuł się przytłoczony niewytłumaczalnymi emocjami. Jeśli waszym uczuciom blisko do obsesji, a wasze decyzje niejednokrotnie niszczą życie innych ludzi, koniecznie przeczytajcie tę książkę. Drogie czytelniczki, wasze ciało należy do was, ale życie, które w nim powstaje, już niekoniecznie… Drodzy czytelnicy, każdy kontakt seksualny niesie ze sobą ryzyko powołania do życia nowego człowieka, jesteście na to gotowi?
Nie macie oporów, potraficie mówić i czytać o seksie? Jesteście gotowi na spowiedź faceta, za którego podjęto decyzję? Gorąco zachęcam do lektury.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia