Obowiązkowa lekcja moralności…

Mimo że wiele razy czytałam książki dotyczące dramatycznych przeżyć i zdarzeń z czasów II wojny światowej, za każdym razem czuję ten sam smak goryczy i frustracji. Bardzo trudno jest opisać tak intymne sprawy naszej historii, która wiąże się z niewypowiedzianym cierpieniem i ogromnym bestialstwem wobec drugiego człowieka…

Tytuł: Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne w Auschwitz
Autor: Hans-Joachim Lang
Wydawnictwo: Świat Książki

Dzisiaj Oświęcim kojarzy mi się nie tylko z największym i najbardziej przerażającym miejscem zagłady ludzkości, obozem koncentracyjnym Auschwitz Birkenau, ale również z utratą wiary i nadziei oraz tragicznymi wspomnieniami. Na usta cisną mi się słowa Zofii Nałkowskiej: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”, ponieważ w tym jednym zdaniu niepodważalnie zawarty jest cały koszmar minionych lat.

Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne Auschwitz to przerażająca opowieść o nieludzkim traktowaniu kobiet. Wstrząsająca książka przedstawiająca gehennę ludzi żyjących w obozach, odkrywająca najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury. Dzieło ukazuje losy kobiet, począwszy od uwłaczających procedur przyjęcia na blok, a skończywszy na poddawaniu okrutnym eksperymentom medycznym bez ich zgody, a także wiedzy, co się z nimi stanie, które w ostateczności przyczyniły się do destrukcji psychicznej i załamania fizycznego.

Autor w dużej mierze skupia się na niemieckim profesorze medycyny Carlu Claubergu, ginekologu prowadzącym badania nad żeńskimi hormonami płciowymi i cyklem menstruacyjnym. Całkowita zniewaga, poniżenie i brak poszanowania godności ludzkiej to cechy, które doskonale odzwierciedlały osobowość lekarza, traktującego kobiety nie jak ludzi, tylko jako obiekty swoich doświadczeń. W książce opisana jest masowa sterylizacja przy użyciu promieni rentgenowskich. Przeprowadzanie brutalnych testów mających na celu przeciwdziałania rasowo niepożądanym grupom ludzkości. Trudno sobie wyobrazić gwałt, jaki był zadawany ciałom i duszom. 

W książce możemy przeczytać o trudnym do zniesienia obozowym życiu. Surowe kary i bicie za najmniejsze przewinienie były na porządku dziennym. Niosące się odgłosy krzyków i jęków oraz śmiertelne przerażenie i strach powodowały zatracenie nerwowe i psychiczne. Badania przeprowadzane w tragicznych warunkach, brak odpowiednich środków sanitarnych oraz higieny doprowadzały do szerzenia się chorób oraz robactwa. Niepokój i uczucie samotności potęgowały ciągłą rozpacz. Trzeba też wspomnieć o głodowych racjach żywnościowych. Wręcz paradoksalne wydawały się marzenia o złowieniu kawałeczka mięsa w zupie czy o letniej cieczy z odrobiną cukru czy ziół, dzięki którym więźniowie „szczęśliwie” rozpoczynali kolejny dzień…

Autor oprócz wstrząsających przeżyć dodaje także wątki miłości i przyjaźni, dzięki czemu uzupełnia książkę nieco innymi tematami, choć powiązanymi z przeżywaniem dramatu wojny. Pragnienie normalnego życia wydawało się nierzeczywiste i nieosiągalne. Często myśli o najbliższych utrzymywały skazanych na mękę przy życiu…

Muszę przyznać, że podczas czytania tej powieści towarzyszyły mi niemałe emocje. Z racji tego, że jestem bardzo uczuciową osobą, moje serce wypełnione było wzburzeniem, smutkiem, złością i wzruszeniem. Nawet w najgorszym koszmarze nie potrafię sobie wyobrazić tego, co mogli czuć bezbronni więźniowie pozostawieni na pastwę losu. Na mojej twarzy nieraz pojawiło się niedowierzanie i smutek. „Lekarze” pozbawieni jakichkolwiek skrupułów czy też odruchów ludzkich, bezlitośni. Morderstwa w imię nauki. Nie jestem w stanie pojąć, jak wyglądało życie w obozie, i nie mam nawet prawa, żeby się na ten temat wypowiadać, ale zastanawiam się, jak ludzie są zdolni do takich czynów; jakim trzeba być człowiekiem, żeby zrobić coś takiego; jakim trzeba być zimnym i nieczułym na takie okrucieństwo…

Tematyka książki jest trudna i bolesna. Każdy, kto odda się tej lekturze, powinien liczyć się z tym, że jest ona przepełniona emocjami i nie da się jej czytać bez złości, drżenia rąk, a także uronienia łez. Polecam ją przez wzgląd na świadomość historyczną własnego narodu.

SPQR. Historia Starożytnego Rzumu

Nowe spojrzenie na Imperium Romanum

Nie istnieje jedna historia przedstawiająca Starożytny Rzym, a informacje, które o nim mamy, ponoć dają nam prawo sądzić, że wiemy więcej niż sami Rzymianie. Wyzwanie, które podjęła autorka, aby napisać tę pozycję, to klucz do poznania kultury, której nie wolno nam ignorować. Jak wskazuje Beard, to fundament naszej zachodniej cywilizacji.

Tytuł: SPQR. Historia Starożytnego Rzymu
Autor: Mary Beard
Wydawnictwo: Rebis

Autorka Mary Beard (angielska filolog klasyczna) wykonała ogromną pracę, pisząc tę książkę. Pozycji o tej tematyce jest bardzo dużo. Dlaczego więc macie sięgnąć właśnie po tę? Zalet jest sporo, jednak dopóki nie będziecie mieć jej w ręce, nie poznacie w pełni całego kunsztu.

SPQR, czyli Senat Populus Que Romanus – senat i lud rzymski. Sam tytuł wiele mówi o tematyce książki. Myślę, że w największym stopniu skupia się na ludziach, którzy walczą o swoje prawa. Nie znajdziemy tu listy dat i chronologii w pełnym tego słowa znaczeniu. Całość to nic innego jak odpowiedź na pytanie „jak?” i „dlaczego?”. Już od pierwszych stron przenosimy się do czasów Cycerona, gdzie poznajemy konflikt z Katyliną.

Bardzo interesujące są świadectwa życia warstw uboższych, tj. napisy na murach, nagrobkach, czyli głosy zza światów rzemieślników czy kupców. Z kolei dawne graffiti pozwala nam sądzić, co legioniści myśleli o wodzach. Autorka w dużych stopniu skupia się na ustroju republikańskim i powstawaniu państwa. Zamiast szeregu opisów rządów władców mamy tylko ogólną charakterystykę czasów, w jakich dane im było panować. Taka wędrówka przez kolejne lata wraz z komentarzem daje nam dokładny obraz sytuacji, wyjaśnia nieścisłości i zostawia pole do myślenia. Dane jest też poznać fakt, że historia pisana jest przez zwycięzców, dlatego w zależności od potrzeb jest ona np. koloryzowana.

Wydanie jest bardzo solidne. Zawiera istotne elementy dla osoby lubiącej detale, tj. indeks i bibliografię. Znajdzie się też coś dla wzrokowca – ciekawe ilustracje. Uważam, że osoby zainteresowane tematem nie poczują się zawiedzione, a wręcz usatysfakcjonowane wyborem. Na pewno każdy doceni starania autorki o ujęcie najnowszych opinii historyków czy archeologów.

Historia jest żywa i dzięki tej książce na pewno pozostanie na dłużej w myślach jej czytających. Zwieńczeniem opowieści jest rok 212, w którym cesarz Karakalla ustanowił dekret, w którym każdy wolny mieszkaniec imperium staje się obywatelem Rzymu. Jak się dowiadujemy, był to największy akt nadania obywatelstwa w dziejach ludzkości. Granica dzieląca Rzymian od poddanych została zatarta, gdy rozpoczęła się nowa epoka, będąca tylko ogniwem dalszych zmian wywołujących do dziś wiele dyskusji. Jak twierdzi autorka, to dzięki dialogowi z historią Rzymian możemy się wiele nauczyć – o sobie, ale i o przeszłości…

Nigdy nie mów nigdy – znane polskie przysłowie sprawdziło się w stu procentach. Nie byłam zagorzałą fanką historii. Wszystko jednak zależy od tego, jak kto ją przedstawi. Ciekawe ujęcie tematu i odrobina samodyscypliny wystarczyła, aby sięgnąć po kompendium wiedzy Beard. Autorka książki z pewnością jest osobą, która swoją pasją połączoną z wiedzą potrafi zarazić innych ludzi. Jedynym minusem, jaki mogę znaleźć, jest fakt, że w książce nie odnajdziemy całej historii Starożytnego Rzymu.

Włoski poeta Cesare Pavese twierdził, że nic tak nie za­bija cza­su jak książka. Mogę tylko dodać i zapewnić was, że SPQR. Historia Starożytnego Rzymu nie tylko zabija czas, ale i go cofa. Dzięki niej możemy sięgnąć do wielu ciekawych wydarzeń zupełnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Starożytny Rzym już nigdy nie będzie taki sam, bo Rzym to nie tylko polityka, ale też społeczeństwo i kultura. Zachęcam do sięgnięcia po tę naprawdę dobrze wydaną książkę.

rebis

3

Historia pewnego obrazu

Są takie książki, które zupełnie mnie zaskakują. Najpierw burzą wszystkie moje przypuszczenia, a potem całkowicie porywają. Są dobre, bardzo dobre, lepsze, niż kiedykolwiek mogłabym przypuszczać. I właśnie dla takich chwil, dla takich książek warto być książkoholikiem.

Tytuł: Dziewczyna, którą kochałeś
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak

Jeden obraz, dwie kobiety. Historia życia spleciona wokół niepozornego dzieła sztuki. Dzieli je prawie wszystko: kraj, doświadczenia, epoka. Łączą zaś tylko dwie rzeczy: obraz i ogromna strata. Sophie to młoda Francuzka. Jest wojna, jej mąż wyjechał na front, a wieś, w której żyje, okupują Niemcy. Każdy dzień to czekanie – na wiadomość, na uśmiech losu, na nagły cud. Jest gotowa na wszystko, byleby tylko znów znaleźć się w ramionach męża, byleby tylko znów przypominać kobietę z obrazu. Tuż po ślubie ukochany namalował jej portret. Jest na nim piękna, młoda i bardzo zakochana… Prawie sto lat później Liv wpatruje się w oblicze na obrazie i czuje się podobnie jak Sophie podczas wojny. Straciła wszystko. Jej mąż umarł, dom tonie w długach, a ona sama… w depresji. Kiedy jest przekonana, że nie może być gorzej, okazuje się, że ktoś wystosowuje przeciwko niej roszczenie. Ma oddać obraz przedstawiający tajemniczą kobietę. Jej największą pamiątkę po mężu…

To, że akcja rozgrywała się na dwóch płaszczyznach czasowych, było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie czytałam zapowiedzi, zarysu fabuły ani nic. Postawiłam na Jojo i okazało się, że była to świetna decyzja. Być może gdybym wcześniej wiedziała, że fabuła ma częściowo miejsce w 1914 roku, mogłabym mieć wątpliwości. Nie przepadam za wątkami historycznymi, ale ten niesamowicie mnie zaintrygował. Już po pierwszej stronie nie mogłam wyjść ze zdziwienia. Czytałam o wojnie i… nie mogłam przestać. Kiedy więc akcja przeniesiona została do współczesności, poczułam się lekko zawiedziona. Zdążyłam tak bardzo polubić Sophie, że do Liv musiałam się przez chwilę przekonywać.

Historia wojny odgrywa w powieści bardzo ważną rolę. Jednak nie jest to wojna przedstawiona w sposób znacznie odbiegający od stereotypów. Nie znajdziecie tu tyrady historycznej czy polityki. Jojo przedstawia wszystko z perspektywy, o której zapomina większość profesorów historii. Z perspektywy bezbronnego człowieka.

Chociaż Dziewczyna, którą kochałeś to powieść obyczajowa, nie brak w niej zaskakujących zwrotów wydarzeń ani dynamicznej akcji. Główny wątek trzyma w napięciu do samego końca. Ale pozostałe również skutecznie przyciągają uwagę czytelnika. Najciekawszym aspektem jest jednak ścisłe powiązanie dwóch różnych epok, dwóch kobiet, które nie znały się nawzajem, a jednak ich losy okazały się bardziej złączone, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Trudne czasy wymagają trudnych decyzji. Ta powieść świetnie pokazuje, jak człowiek reaguje na sytuacje ekstremalne, jak bardzo jego zachowanie i ocena moralności zależy od charakteru i doświadczeń życiowych. Nie tylko stawia wyzwania przed bohaterami, ale pozostawia czytelnika z otwartymi pytaniami.

Dziewczyna, którą kochałeś to Jojo Moyes w najlepszym wydaniu. Błyskotliwa, wciągająca i poruszająca historia o człowieczeństwie. O miłości, nienawiści, o życiu i śmierci. To z jednej strony przyjemna powieść napisana prostym i wciągającym językiem, a z drugiej wartościowa refleksja nad trudnymi tematami. Bez dwóch zdań: Dziewczyna, którą kochałeś to książka, którą powinien przeczytać… każdy. Polecam!

znak_basic_250

Dobrawa pisze CV

Bardzo cenię sobie dobrą literaturę, która nie męczy za bardzo umysłu. Dlatego często sięgam po książki na poważne tematy, ale pisane prostym stylem. I jedną z takich książek jest trzecia już powieść Janiny Lesiak pt. Dobrawa pisze CV. Tytuł brzmi co najmniej dziwnie, ale nie zniechęca – w moim przypadku było wręcz odwrotnie.

Tytuł: Dobrawa pisze CV
Autor: Janina Lesiak
Wydawnictwo: MG

Tym razem mamy do czynienia z opowieścią o kolejnej królowej. Mowa jest o Dobrawie Przemyślidce, córce Bolka Srogiego, władcy Czech. Nie ma ona łatwego życia, choć jest na tak wysokiej pozycji. Wszędzie czają się podstępne układy, nikt nie patrzy, kim jest. Przeżywa trudne chwile i owocem jednej z nich jest jej synek, Hekosz. Jednak kocha go z całego serca, mimo że poczęła go w straszny sposób. Wkrótce Dobrawa musi oddać syna, a sama zostaje zmuszona do poślubienia przyszłego króla Polan, Mieszka. Nie uśmiecha się jej to, ale nie ma wyboru. W czasach, w których żyje, polityka wkraczała nawet na te tereny.

Nie mija dużo czasu, a wychodzi za Mieszka. Ale tutaj zaczynają się pierwsze spory i trudności. Ona, chrześcijanka, nie może znieść obyczajów swojego pogańskiego męża. Więc powoli, powoli, za pomocą swojej niezwykłej inteligencji, uroku i przepięknych oczu, naprowadza go na dobrą stronę.

Dobrawa jest utkana niczym patchwork. Połączona z kawałków najrozmaitszych tkanin. Są tu tkaniny miękkie, delikatne, bogate i zwyczajne, proste, szorstkie. Nie jest ona zwykłą kobietą. Ma ogromną intuicję i przeczuwa, że nawet jeśli ona nie zmieni dużo w nowym kraju, to jej synowie, a w szczególności Bolko, zmienią o wiele więcej. Jest spokojna do końca swoich dni. To kobieta niezwykła, ponadprzeciętna, inteligentna i w żadnym razie próżna, czy pusta. Mało tego, szczerze wierzy, że szerzenie wiary chrześcijańskiej jest jej misją.

Czytałam każdą z powieści Janiny Lesiak. Wspomnienie o Cecylii bardzo mnie poruszyło, ale ze względu na temat i to, co się w niej działo, troszkę mnie obrzydziła i jestem pewna, że każdego z was, kto czytał tę książkę, w żadnym stopniu to nie zdziwi. Pokochałam ją, ale po jej zakończeniu poczułam pewien niesmak. I podziw dla autorki. Karoca Anny J. była lekturą równie pasjonującą, wyjątkową i wyróżniającą się na tle innych książek. Polubiłam ją i zajęła honorowe miejsce na mojej półce. Jednak w każdej z nich czegoś mi brakowało. I w tej chwili w mojej ręce wpadła Dobrawa pisze CV.

I choć miałam mieszane uczucia – nie mogłam pozbyć się wrażenia, że autorka nie napisze nic lepszego od wcześniejszych książek, zaczęłam czytać. I myliłam się. Bardzo się myliłam i przepraszam, że tak oceniłam pisarkę. Okazało się, że w swojej trzeciej już powieści, Janina Lesiak postarała się jeszcze bardziej i stworzyła arcydzieło. Ten tom, moim zdaniem pobił wcześniejsze. Chociaż niczym się nie wyróżnia – styl jest ten sam, bohaterka poruszającą, jednak jest coś takiego, co w rankingu książek pani Lesiak, Dobrawę stawia u mnie na pierwszym miejscu. Wspaniale się przy niej bawiłam, czytałam z ciekawością, nie mogąc doczekać się, co będzie dalej.

Mimo że opowiada o historii i postaciach historycznych, Dobrawę czyta się szybko i lekko. Jak już nieraz pisałam w recenzjach wcześniejszych książek, bardzo często są one pisanie ciężkim językiem, przesycone są faktami i nie zachęcają w żaden sposób do zapoznania z nimi. Tutaj jest inaczej.

Bardzo szanuję panią Janinę, że podjęła się tak trudnego zadania i że mu podołała. Sam pomysł był genialny. Cieszy mnie to, że ktoś podjął się takiego zadania. I z niecierpliwością czekam na kolejne wspaniałe powieści opisujące kolejne zapomniane królowe. Gdybym teraz cofnęła się w czasie o półtora roku i powiedziała sobie, że kiedyś polubię takie książki, to tamta Marlena parsknęłaby śmiechem. Bo jak pisałam wcześniej, nie lubię historii.

A to oznacza, że pani Lesiak ma w sobie to coś.

Ze wszystkich bohaterek najbardziej lubię Dobrawę. Podczas lektury podziwiałam ją za to, jaka jest. Była niezwykle silną kobietą. Wytrwała niesamowicie ciężkie chwile i rozstania. Jestem pewna, że kto inny, będąc na jej miejscu, nie zniósłby takiego bólu. Jej odwaga, wytrwałość, wiara, a  także spokój serca i duszy sprawiły, że była wyjątkową kobietą, z której, jak sądzę, każda z nas powinna brać przykład.

logo-MG-2

Fino alla fine

Piłka nożna jest dyscypliną, która jak żadna inna może łączyć albo dzielić. Niektórzy nie potrafią zrozumieć, jak można przez 90 minut uganiać się za piłką i czerpać z tego satysfakcję, a miłość do piłkarskich klubów porównują do szaleństwa. Prawda jest jednak taka, że za współczesnymi gladiatorami wybiegającymi na boiska i cieszącymi kibiców nie tylko umiejętnościami i stylem gry, ale także poczuciem sportowej odpowiedzialności kryje się o wiele głębsza i nie zawsze kolorowa historia.

Tytuł: Juventus. Historia w biało-czarnych barwach
Autor: Adam Digby
Wydawnictwo: SQN

Założyciele Juventusu nie mogli nawet przypuszczać, że klub, który stworzyli w roku 1897, stanie się jednym z najbardziej utytułowanych i najwspanialszych nie tylko we Włoszech, ale i w całej Europie. Adam Digby zabiera czytelników w fascynującą podróż, podczas której idealnie oddaje wzloty i upadki Bianconerich. Okazuje się, że ponad studwudziestoletnia historia Juventusu to nie tylko legendarni właściciele, doskonali piłkarze, piękne bramki i jedyni w swoim rodzaju trenerzy, ale także trudne i niekiedy bolesne chwile, jak tragiczna śmierć Edoarda Agnellego będącego symbolem Złotego Pięciolecia czy afera Calciopoli i degradacja klubu do Serie B. Autor kończy opowiadać tę niezwykłą historię z chwilą niespodziewanego odejścia Antonia Contego i drużyny przez Massmiliana Allegrego. Jednak to nie koniec wrażeń. Dzięki Mateuszowi Polkowi odbiorcy mogą prześledzić również dwa kolejne sezony Juventusu, w których piłkarze ponownie zafundowali swoim kibicom niezły rollercoaster.

Nigdy nie podchodziłam zbyt emocjonalnie do drużyn piłkarskich. Owszem, lata temu nie mogłam obyć się bez grania w piłkę nożną, miałam swój ukochany klub, któremu byłam wierna, i drużynę narodową, której kibicowałam bez względu na wszystko. Czytając Historię w biało-czarnych barwach, szczerze zatęskniłam za czasami, w których nazwiska piłkarzy nie były dla mnie żadną zagadką, a mecze rozgrywane na największych stadionach wzbudzały niesamowite emocje.

Dzięki Adamowi Digby’emu wierni kibice (i nie tylko) mają okazję wsiąść do wehikułu czasu i stać się świadkami momentów, które przeszły do piłkarskiej historii. Poznając mentalność drużyny – jej rozwój, działanie i niestrudzone próby dotarcia na sam szczyt – w pewnym momencie można zdać sobie sprawę z tego, że po pierwsze, to działo się naprawdę, a po drugie – serca wszystkich tifosi są niesamowicie wierne.

Na bardzo wielkie pochwały zasługuje sposób, w jaki Digby opisał Juventus – ciekawie, a jednocześnie niezwykle realistycznie i szczerze. Nie pominął żadnej kwestii – nawet wstydliwej czy pozostawiającej niesmak. Ważne jest, że nie skupiał się na statystykach, które mogą być nie tyle niezrozumiałe, ile nudne, ale na ludziach – i to właśnie oni są najważniejszymi postaciami tej książki.

Nie da się wspomnieć o pewnej prawidłowości, jaka rzuca się w oczy po przeczytaniu książki i świadczy o wielkim wpływie zawodników Juventusu na całą resztę społeczeństwa (i nie tylko). Otóż to właśnie ich dyspozycja stanowi o dyspozycji włoskiej reprezentacji – jeśli Biała Dama miała dobry sezon, taki zaliczała również reprezentacja. Jeśli u Bianconerich  wszystko się sypało, wpadki trafiały się również drużynie narodowej.

Całość dopełnia twarda okładka, na której tle widnieją imiona i nazwiska kibiców, którzy zakupili książkę i wypełnili formularz ze strony www.kibicujemyjuve.pl, co – przyznam szczerze – było świetnym pomysłem.

Nie ulega wątpliwości, że dopóki Juventus istnieje, będzie gromadził na trybunach rzesze wiernych fanów, którzy już nie raz udowodnili, że są najlepszymi ze wszystkich. Pozycja zdecydowanie godna polecenia wszystkim fanom nie tylko Bianconerich, ale również włoskiej piłki nożnej.

 Forza Juve!

logo_sqn

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia