Powrót do magii i dzieciństwa

Pamiętacie te czasy, kiedy z utęsknieniem czekaliście na wieczór, by wysłuchać pasjonujących baśni na dobranoc? Mam nadzieję, że tak, ponieważ ja pamiętam to bardzo dobrze i jest to wyjątkowe wspomnienie. Zawsze wieczorem moja mama czytała lub opowiadała mi najróżniejsze historie. Znałam je na pamięć, więc każda pomyłka czy próba skrócenia opowieści skutkowała moją szybką interwencją. W końcu sami pomyślcie – skracać bajkę?! To wręcz niedorzeczne. Zastanawiające jest to, że wbrew pozorom wszystkie historie księżniczek nie fascynowały mnie jakoś bardzo. Oczywiście lubiłam je, ale wolałam wróżki, jakieś absurdalne przygody i emocje. Pewnie dlatego, czytając tę książeczkę, bawiłam się bardzo dobrze. Bo wiecie – czarodzieje też mają swoje baśnie, które towarzyszyły im od najmłodszych lat.

Tytuł: Baśnie Barda Beedle’a
Seria: Harry Potter
Autor: J.K. Rowling
Wydawnictwo: Media Rodzina

Gdy pierwszy raz usłyszałam o tych wszystkich dodatkach do cyklu o Harrym Potterze, byłam w siódmym niebie. Lecz po jakimś czasie przypomniało mi się, że dodatkowe tomy z opowiastkami najczęściej nie mają nic wspólnego z głównymi powieściami i są po prostu słabe. Dlatego zaczęłam się ich obawiać. Z serii Harry’ego Pottera przeczytałam już Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, a teraz przyszedł czas na Baśnie Barda Beedle’a i muszę wam powiedzieć, że warto było się z nimi zapoznać. 

W ogóle bardzo mi się podoba pomysł na wydanie baśni czarodziejów. Jest to coś niespotykanego i przede wszystkim niekonwencjonalnego. Świat, w którym żyje Harry, jest bardzo rozbudowany, co zawsze podziwiałam w powieściach Rowling, więc to daje olbrzymie możliwości. Czemu właśnie nie pokazać, na czym bazują najmłodsi czarodzieje? To jakby zacząć od samych korzeni, a żaden fan nie będzie mógł czegoś takiego przeoczyć.

Bardzo lubię styl pisarki. Jest lekki, taki niezobowiązujący, ale przy tym nie czuć w nim infantylizmu, co bardzo cenię. Tym bardziej że jest on dla niej bardzo charakterystyczny, więc nie miałabym problemu z tym, żeby go rozpoznać, a to jest kolejny plus. Dzięki temu bajki czyta się przyjemnie i można przenieść się do świata, w którym wszystko jest możliwe, a zwykłe historie przynoszą pokłady wiedzy. Choć niestety zauważyłam pewną tendencję – język Rowling w tej książce nie jest już tak bardzo dopracowany jak w głównych z serii, więc niestety mam pewne poczucie, że autorka nie brała tego dodatku jakoś bardzo na poważnie.  

Bajki są bardzo krótkie. Nawet zaryzykuję stwierdzenie, że sporo za krótkie. Na szczęście mimo tego faktu czyta się je bardzo dobrze. Czasami czułam pewien niedosyt, ale nie na tyle, by na dłużej pozostało we mnie negatywne odczucie. Gdyby były bardziej rozbudowane, można by z nich stworzyć kolejne olbrzymie historie, które na każdym kroku by zaskakiwały. 

Niesamowitą zaletą jest to, że książeczka jest podzielona na części – baśń i osobisty komentarz Dumbledore’a. Jak dla mnie to raj. Te wypowiedzi dyrektora Hogwartu były bardzo zabawne i pouczające. Szczerze mówiąc, już po przeczytaniu pierwszego komentarza miałam ochotę sięgnąć po Harry’ego Pottera i dla tej niesamowitej postaci przeczytać od początku cykl, mimo że robiłam to wielokrotnie. Dumbledore zwraca uwagę na szczegóły, które umykają, i dodaje pewne historie z Hogwartu, które ubarwiają uniwersum.

Bardzo istotną rolę odgrywa tematyka. Każda z pięciu baśni porusza inny temat, co daje cykl pouczających opowieści. Autorka zwraca uwagę na problemy miłosne i to w innym kontekście, niż zwykle spotykamy je w naszych rodzimych baśniach. Dlatego właśnie najbardziej spodobała mi się historia Włochate serce czarodzieja. Tak wstrząsającej baśni brak wśród naszych, choć Andersen też potrafił szokować. Możemy przeczytać opowiadania o braku tolerancji, zbytniej pewności siebie, magii słów i nadziei. Jednak najdłużej czekałam na tę dobrze znaną nam historię o trzech braciach. Czy wy też z takim zafascynowaniem poznawaliście ją w Insygniach Śmierci?

Nie mogę też nie wspomnieć o przecudownym wydaniu. Twarda, nieco mroczna okładka i ilustracje, które za każdym razem zachwycają. Kiedy wzięłam tę książkę do ręki pierwszy raz, byłam zachwycona, a gdy już ją czytałam i trafiałam na wcześniej niezauważone rysunki, mój zachwyt z każdą chwilą się pogłębiał.

Baśnie Barda Beedle’a zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Jestem zadowolona, że się z nimi zapoznałam że mam je w swojej kolekcji Harry’ego Pottera. Jeśli jesteście fanami cyklu o przygodach tego chłopca, to nie macie się nad czym zastanawiać – musicie je przeczytać. Natomiast jeśli tylko go lubicie, to nie jest dla was jakaś pozycja obowiązkowa, choć zapewniam, że będziecie się przy niej dobrze bawić.    

607403_0003

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć – oryginalny scenariusz

Tydzień temu (po kilku miesiącach odwlekania) w końcu usiadłam przed telewizorem i włączyłam Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Do filmu podchodziłam z niesłuszną (jak się okazało) rezerwą, bo jako wierna potterhead nie mogłam wyobrazić sobie filmowej historii bez Rona, Harry’ego i Hermiony. Oczywiście przedstawioną historię wchłonęłam jak gąbka, ciesząc oczy nie tylko pięknymi sceneriami Nowego Jorku z lat XX, ale również imponującą grą aktorską zarówno Eddiego Redmayne’a w roli Newta Scamandera, jak i Dana Foglera czy Katherine Waterstone. W oczekiwaniu na drugą część filmu z przyjemnością sięgnęłam po przepięknie wydany oryginalny scenariusz do Fantastycznych zwierząt napisany przez samą J.K. Rowling.

Tytuł: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz
Autor: J.K. Rowling
Wydawnictwo: Media Rodzina

Cała historia zaczyna się w chwili, gdy Newton Scamander przybywa do Nowego Jorku, mając przy sobie jedną, podniszczoną walizkę, która dla potencjalnego złodzieja na pewno nie byłaby żadnym łupem. Mimo jej opłakanego stanu dla samego Scamandera przedmiot ten był cenniejszy niż wszystko, co do tej pory stanowiło o jego majątku, ponieważ jej wnętrze jest schronieniem dla zagrożonych wyginięciem magicznych stworzeń, które czarodziej wyłapywał podczas swoich licznych podróży. Pech chce, że z jej środka wydostaje się żądny złota niuchacz, a to z kolei staje się przyczyną pomyłki, której ofiarą pada magizoolog, a oprócz niego niemag – Jacob Kowalsky. Od tej chwili zaczyna się prawdziwy wyścig z czasem, od którego zależy nie tylko życie zwierząt zamkniętych w walizce Newta, ale także mieszkańców Nowego Jorku.

Oryginalny scenariusz do Fantastycznych zwierząt to podzielona na akty historia, którą czytelnik mógł poznać podczas prawie trzygodzinnego seansu filmowego. Dzięki temu, że został on wydany kilka miesięcy po premierze filmu, zapaleni fani po raz kolejny mogli stać się świadkami rozgrywanych wydarzeń i to bez potrzeby włączania filmu – chociaż moim zdaniem czytanie scenariusza z równoczesnych oglądaniem tego na ekranie jest niezłą frajdą.

Osoby, które w książce szukają czegoś, czego być może nie dostrzegli podczas seansu, mogą poczuć się delikatnie zawiedzione, ponieważ 296 stron scenariusza to dosłowne spisanie fabuły filmowej z podziałem na role. Na pozostałe oprócz standardowych podziękowań składają się mały słownik terminów filmowych, a także wyszczególnienie nie tylko najważniejszych członków obsady, ale również ekipy, która w pocie czoła pracowała nad tym, by widzowie na całym świecie mogli po raz kolejny podziwiać magiczny, czarodziejski świat.

Nie mogę nie wspomnieć także o przepięknej oprawie graficznej książki niesamowicie ubogacającej jej wnętrze, za którą odpowiada pracownia grafiki MinaLima. Sprawia ona, że lektura staje się prawdziwą przyjemnością.

Pozostaje mi tylko uzbroić się w cierpliwość i czekać na dalsze pozycje z magicznego świata J.K. Rowling, bo nie sądzę, żeby autorka zaprzestała pisania czegoś, co po pierwsze wpisało się w światowy książkowy kanon mający miliony fanów na całym świecie, a po drugie przynosi jej dochód, o którym nasi rodzimi pisarze mogą tylko pomarzyć – co jest smutne, ale niestety prawdziwe.

WydawnictwoMediaRodzina-3

fantastyczne zwierzęta

Gdy chcesz się pouczyć czegoś niezwykłego…

Świat czasami jest pozorny. Wygląda inaczej niż to sobie wyobrażamy. To, co widzimy, jest jedynie obrazem wygenerowanym przez nasz własny mózg, który bardzo często się myli. W końcu wielu rzeczy nie chcemy zauważyć albo wręcz odwrotnie – chcemy, ale nie powinniśmy. Zaprzeczamy samym sobie lub wmawiamy sobie sytuacje, które nie istnieją. Jest to skomplikowany proces, do dzisiaj niekoniecznie wyjaśniony przez psychologów. A jeśli cały czas nam coś umyka – coś bardzo istotnego?

Tytuł: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć
Autor: J.K. Rowling
Wydawnictwo: Media Rodzina

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć zostały po raz pierwszy wydane lata temu, lecz wtedy mało kto w Polsce zwracał uwagę na ten dodatek do cyklu przygód o Harrym Potterze. Ja sama polowałam na niego przez długie lata, ale był on dla mnie nieosiągalny. Dopiero gdy na podstawie tej krótkiej książeczki powstała ekranizacja, pojawiła się nadzieja na wznowienie druku. I tak właśnie było, więc teraz miałam przyjemność zapoznać się z tą książką.

Na początku byłam dość sceptycznie nastawiona do pomysłu. Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć jest podręcznikiem w Hogwarcie. Tak szczerze – kto chce czytać sam z siebie podręcznik? Nawet świat magii może niekoniecznie przyciągnąć czytelników. Ostatecznie jednak to zrobił. W końcu sama dałam się skusić. I wtedy poczułam zdumienie. Wyobrażałam sobie, że to będzie jakaś konkretna historia, która ukaże cały świat magicznych zwierząt. Coś podobnego do filmu, który bardzo cenię. Jednakże jest to po prostu alfabetyczny wykaz zwierząt z opisami. Nie brzmi to dobrze i przyznaję, że wielokrotnie mnie znużyło, ale mimo to cenię ten oryginalny pomysł i wyobraźnię autorki. 
 

Cała książka jest napisana stylem popularnonaukowym. Gdzieniegdzie mamy suche fakty, ale pojawiają się też zabawne lub bardzo ciekawe wzmianki o różnych wydarzeniach, które ubarwiają całą powieść. Tym bardziej, że język Rowling jest lekki i dość subiektywny, co zachęca do dalszego czytania. Przyznam, że nieraz czułam rozbawienie.

Jestem pod wrażeniem opisów. Nie oszukujmy się – one najczęściej nudzą. Mało który pisarz umie zachęcić czytelnika poprzez rozbudowane opisy. Jest to wielka sztuka, którą nasza pisarka wspaniale opanowała, choć nie ukrywam, że czasami i ona troszkę przesadzała. Nie zmienia to faktu, że zdumiała mnie różnorodność pomysłów. Naprawdę trzeba mieć nieograniczoną wyobraźnię, by stworzyć te wszystkie istoty i dodać każdej z nich dodatkowych, często ekstrawaganckich cech. W szczególności spodobał mi się widołowąż o trzech kłócących się głowach. Wydaje mi się, że jest to zaciągnięte z któreś z mitologii, ale wizerunek zwierzęcia jest tak bardzo rozbudowany, a przy tym zaskakujący, że zyskał moją sympatię.

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć poszerzają uniwersum Harry’ego Pottera, które może zdumieć nawet najbardziej zajadłych fanów. W książce jest ono ukazane jako tajemnicze i niezbadane. Czytając, zdawałam sobie sprawę, że nie ma szans, by kiedykolwiek jeden człowiek mógł je zbadać i doszczętnie poznać. 

Poza tym muszę koniecznie zwrócić uwagę na wprost przepiękne wydanie tej książeczki. Twarda oprawa i niesamowite ilustracje są wielkim plusem. Gdy pierwszy raz wzięłam ją do ręki, nie mogłam wyjść z zachwytu nad nią. Jest pięknym dodatkiem do tej całej serii.

Ten podręcznik jest naprawdę miłym bonusem, lecz nie jest jakoś bardzo wartościową książką. Jednakże zapewniam, że można z nią spędzić przyjemny czas i poszerzyć wiedzę na temat świata Harry’ego Pottera. Bez wątpienia była lepsza, niż się spodziewałam. 

20170317_112257

Magiczna trójeczka

Mam wrażenie, które w sumie powinno przerodzić się w pewność, że pierwsze wydanie Quidditcha przez wieki, Fantastycznych zwierząt i Baśni barda Beedle’a po prostu przespałam, a kiedy raczyłam się obudzić, te trzy książeczki wchodzące w skład magicznego świata Harry’ego Pottera stały się na tyle unikatowe, że ich ceny zaczęły wahać się od stu złotych w górę. Ktoś pewnie powie, że skoro tak bardzo zależało mi na lekturze, to przecież mogłam sięgnąć po wydanie elektroniczne (na jedno by wyszło), jednak ja – tradycjonalistka – po cichu liczyłam, że jeszcze kiedyś będzie mi dane „zaopiekować” się ich papierową wersją. Na szczęście się nie przeliczyłam i dzięki wydawnictwu Media Rodzina zostałam dumną posiadaczką tych przepięknych, niezwykle ciekawych książeczek.

Tytuł: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, Quidditch przez wieki,
Baśnie barda Beedle’a
Autor: J.K. Rowling
Wydawnictwo: Media Rodzina

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Newta Scamandera są swoistym przewodnikiem oprowadzającym czytelników po świecie zamieszkanym przez 81 gatunków fantastycznych, magicznych stworzeń. Czytelnik może się dowiedzieć między innymi, do czego służy czarodziejom włosie ze skóry Demimoza, które zwierzę może pokonać wyłącznie grupa licząca ponad setkę czarodziejów czy dla którego zwierzątka przysmakiem są ludzkie smarki.

Quidditch przez wieki to najlepsze kompendium wiedzy na temat tego jedynego w swoim rodzaju sportu dla czarodziejów zawierające nie tylko jego historię, ale również opisujące zmiany, jakie zachodziły w tej grze poprzez stulecia. Jest to niepowtarzalna okazja zarówno do poznania podstawowych przepisów czy zasad quidditcha, jak i do zaznajomienia się z najlepszymi drużynami, prezentowanymi przez nie formacjami czy faulami.

Baśnie Barda Beedle’a – jak wskazuje nazwa – są zbiorem bajek, w których najważniejszą rolę odgrywa nie tylko płynący z nich morał, ale także wszechobecna magia. I tak czytelnicy mogą przypomnieć sobie znaną wszem wobec Opowieść o trzech braciach, ale także poznać pozostałe, jak Czarodzieja i skaczący garnek, Fontannę Szczęśliwego Losu, Włochate serce czarodzieja czy Czarę Marę i jej gdaczący pieniek. Historie te nie tylko niosą głębokie przesłanie, ale również opatrzone są komentarzem samego Albusa Dumbledore’a, dzięki któremu zrozumienie ich okazuje się dziecinnie proste.

Nie ulega wątpliwości, że każdy potterhead powinien chociaż raz przeczytać te trzy książki – i to nie tylko dlatego, że czyta się je łatwo, szybko i przyjemnie, ale przede wszystkim dlatego, że zamykają ten swoisty, magiczny cykl zapoczątkowany przez J.K. Rowling historią Chłopca, Który Przeżył.

Zaznaczyć trzeba, że o ile Baśnie barda Beedle’a można przeczytać bez wcześniejszej orientacji w tematyce, o tyle ze zrozumieniem dwóch pozostałych pozycji ściśle z nim związanych osoby niewywodzące się z potterowego otoczenia mogą mieć małe trudności.

Nie mogłam również powstrzymać zachwytu wyglądem egzemplarzy – twarde, wytłaczane okładki, przepiękne kolory, a wewnątrz rysunki, które aż proszą się o kolorowanie (szczególnie w Baśniach), sprawiły, że przez kilka pierwszych dni przeglądałam je dla samego przeglądania – tak wielkie zrobiły na mnie wrażenie.

Dzięki wznowieniu nie tylko moja potterowa kolekcja powiększyła się o kolejne tytuły. Ja sama utwierdziłam się w przekonaniu, że nie pozbędę się ich za żadne pieniądze świata – cokolwiek by się działo…

WydawnictwoMediaRodzina-3

J. K. Rowling

Tropem J.K. Rowling (a raczej 10 rzeczy, których nie wiedzieliście o autorce)

Nigdy nie ufaj niczemu i nikomu, jeśli nie wiesz, gdzie jest jego mózg.

Joanne Kathleen Rowling, Harry Potter i Komnata Tajemnic

Chociaż wydaje się, że na temat autorki Harry’ego Pottera wiadomo już wszystko, co jakiś czas wypływają na światło dzienne nowe smaczki, którymi mogą raczyć się fani matki Młodego Czarodzieja. Także i my postanowiliśmy zebrać o niej kilka ciekawostek, które z pewnością przedstawią Wam autorkę w nowym świetle.

1. Zarówno autorka, jak i jej mąż w dalszym ciągu pracują zawodowo – chociaż ich fortuna pozwala na to, by żyli na wysokim poziomie – oboje twierdzą, że tym samym dają dobry przykład własnym dzieciom;

2. J.K. Rowling przyznała (w jednym z wywiadów), że to w jakie zwierze zmieni się animag, zależy w głównej mierze od jego osobowości;

Jeśli o mnie chodzi, to chciałabym zamienić się w wydrę, bo to moje ulubione zwierzę.

3. Kobiecie bardzo zależało na tym, by w ekranizacji jej książek zagrali brytyjscy aktorzy (jak widać przychylono się do jej próśb);

4. W czasach szkolnych pisarka nienawidziła swojego nazwiska, ponieważ padała ofiarą żartów i kpin – nazywano ją wałkiem do ciasta (rolling pin), natomiast bardzo chciała mieć na nazwisko Potter (tak właśnie nazywali się jej sąsiedzi);

5. Jej ulubionymi książkami są: Tajemnica rajskiego wzgórza oraz Opowieści z Narnii (to właśnie z tej książki pochodzi nazwisko Cedrika);

6. Przed zakończeniem pisania wszystkich tomów, Rowling przedstawiła Alanowi Rickmanowi całą historię, by jak najlepiej mógł wcielić się w rolę profesora Snape’a (chyba nikt nie wyobraża sobie, by ktokolwiek inny mógł zagrać Severusa);

7. Autorka ma urodziny tego samego dnia co Harry Potter – 31 lipca;

8. Jej ulubionym domem w Hogwarcie jest Gryffindor;

9. Pierwszy list, który dostała od fanki zatytułowano „szanowny panie”. Dziewczyna nie miała pojęcia, że pisze do kobiety;

10. Imię sowy Harry’ego, autorka znalazła w Żywotach Świętych (ptak miał na imię Hedwiga). 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia