Jak zostałam szpiegiem?

Nienawidzę broni. Odkąd moi rodzice zniknęli podczas strzelaniny na granicy turecko-syryjskiej, nie mogę na nią patrzeć. A teraz, by ich ocalić, muszę wykonać misję. Tajną misję, która oprócz moich rodziców ma ocalić również Amerykę. Zostanę przeszkolona. Do walki. Do działania. Ale jak to, tajny agent bez broni?

Jestem potworem?

Jesteś kimś innym, niż ci się wydawało. Nazywasz siebie człowiekiem. Potworem. Repliką. Klonem. Numerem. Imieniem. Kim tak naprawdę jesteś? Gdzie jest twój początek? Czyją jesteś winą?

726235690o

Nigdy się w nim nie zakocham

Miłość jest przereklamowana. Miłość wszystko niszczy. Miłość jest totalnie głupia. Obiecaj mi, że nigdy się we mnie nie zakochasz.
Nie zakocham się. Nigdy. Nie kocham go. Nie mogę. Kocham mojego chłopaka, nie mogłam się w nim zakochać. Nie jestem w nim zakochana. Dlaczego w ogóle przychodzi mi to do głowy?

Uwięzione

„Przecież tu się nigdy nic nie dzieje”

Ludzi, których się kocha, powinno się akceptować takich, jacy są.

Od zawsze złości cię fakt, że twoje miasto jest nijakie i brak w nim ekscytujących zdarzeń, o których tyle mówi się w telewizji. Jeśli twoi bliscy martwią się, ze coś ci się stanie, kiedy będziesz sama wychodzić wieczorami – wyśmiewasz ich. „Przecież tu się nigdy nic nie dzieje”. Tylko raz jedno zaginięcie przerwało nudę i stagnację miasteczka. Towarzyszył ci wtedy niezapomniany dreszczyk emocji. Chcesz go poczuć jeszcze raz. Do czasu, aż coś przytrafi się właśnie tobie.

Tytuł: Uwięzione
Autor: Natasha Preston
Wydawnictwo: Feeria

Summer jest zwyczajną, szczęśliwą nastolatką. Ma kochających rodziców i denerwującego brata, a także wspaniałego chłopaka Lewisa. Chociaż Sum nie uważa się za osobę pewną siebie, stara się pokazać, że jest już dorosła i samodzielna. Dlatego kiedy Lewis chce ją odprowadzić do klubu, w którym umówiła się z przyjaciółmi, dziewczyna nie zgadza się i idzie sama. To jest jej błąd, gdyż w drodze do klubu w tym spokojnym miasteczku wydarza się coś bardzo złego; coś, co na zawsze zmienia życie Summer. Dziewczyna znika i musi zmierzyć się ze strachem, bólem i czymś znacznie gorszym.

Podobno najatrakcyjniejsza jest pewność siebie. Ale co zrobić, kiedy jej brakuje? Nie da się jej udawać, żeby się nie zdemaskować.

Jeśli chodzi o główną bohaterkę, niezbyt podobały mi się jej osobowość i zachowanie. Summer jest przeciętna, zwykła. Nie ma w niej nic niezwykłego, żadnej cechy, która interesuje czy chwyta za serce. Dziewczyna nie budzi ani negatywnych uczuć, ani jakiejkolwiek sympatii czy przywiązania. Oczywiście – jej sytuacja wywiera w czytelniku emocje, ale ona sama nic nie wnosi.

Szarość tej bohaterki nadrabia jednak jej chłopak. Jest postacią z charakterem – pewny siebie, ale nie arogancki, momentami zbyt porywczy, ale jego porywczość wynika z troski o Summer. Gdy Summer znika, chłopak nie może wybaczyć sobie, że pozwolił jej iść samej i nie potrafił jej ochronić. Szuka jej, momentami zachowując się niezgodnie z prawem. Czasem zamiast rozumem, kieruje się emocjami i instynktem. Lewis miewa też przebłyski niesamowitej intuicji, która każe mu szukać właśnie tam, gdzie ona rzeczywiście jest. Potrafi też prawidłowo oceniać ludzi i dostrzegać w nich coś więcej niż tylko pozory, które stwarzają. Są to umiejętności bardzo przydatne podczas szukania ukochanej. Zastanawia mnie tylko, czy nie upraszczają zbytnio fabuły, która bardzo szybko, już na samym początku, się wyjaśnia, przez co robi się prosta i przewidywalna. Pikanterii i możliwości zaskoczenia czytelnika dodają tylko śmierci kilku bohaterów, niestety, lubianych przeze mnie. Mimo to cieszę się, że autorka ich uśmierciła, bo to urozmaiciło trochę bieg wydarzeń.

Czułam się niezwyciężona przez naiwność, która kazała mi sądzić, że złe rzeczy przytrafiają się tylko innym ludziom.

Zastanawiałam się również, czy słuszną decyzją autorki było wiedzenie narracji z perspektywy kilku osób. Z jednej strony odkryła ona wszystkie karty, ale z drugiej umożliwiła wprowadzenie retrospekcji, która rozwiała moje pytania i naświetliła pełny obraz sytuacji.

Bardzo ciekawą koncepcją był portret psychologiczny bohaterów, a mianowicie ukazanie pewnych traum, zaburzeń czy syndromów, których wprowadzenia nie spodziewałam się na początku książki. Świetnym pomysłem było to, aby właśnie dzięki nim coś się działo. Bardzo spodobał mi się również motyw kwiatów. Jest on nieco przerażający, podobnie jak narracja z punktu widzenia porywacza. Choć przyznam szczerze, że akurat tutaj spodziewałam się czegoś znacznie bardziej emocjonującego. Choć autorka ogólnie nakreśliła motywy kierujące psychopatą, irytujący jest brak zagłębienia się w jego psychikę. Tego, co odkryła narracja prowadzona z jego perspektywy, można było się domyślić. Tego, czego jednak autorka nie opisała, domyślić się nie da. Ta postać została trochę pokrzywdzona, nie poświęcono jej wystarczająco dużo uwagi.

Jeśli ktoś cię wkurza przez dziewięćdziesiąt procent czasu, to pora się pożegnać.

Uwięzione to powieść dobra, ale nic poza tym – nie powala na kolana i nie wprowadza pożądanego przez czytelników zamętu. Książki wydane przez Feerię zawsze czytałam w ciemno, gdyż nie zdarzyło mi się, żeby któraś mnie rozczarowała. W tej jednak czegoś mi brakuje. Miło się ją czytało, ale nie zawładnęła moim sercem. Za to pozwoliła mi odprężyć umysł i odpocząć od ciężkich lektur.  

Feeria

urok-grace

Ach ten urok

Jesteś zwykłą, przeciętną szarą myszką. A oni są niezwykli. Ich urok cię niesamowicie pociąga. Chciałabyś, żeby cię zauważyli. Chcesz ogrzać się w ich blasku. Poczuć, że też jesteś ważna, niesamowita i masz władzę. A przede wszystkim najbardziej na świecie pragniesz odzyskać to, co straciłaś – prawdopodobnie z własnej winy. Dlaczego? Bo chciałaś tego. Przez krótki moment swojego życia pragnęłaś tego tak mocno, że twoje życzenie się spełniło. Teraz żałujesz i marzysz o tym, by cofnąć czas, a jakiś cichy głosik w twoim sercu mówi ci, że z ich pomocą to jest możliwe.

Tytuł: Urok Grace’ów
Autor: Laure Eve
Wydawnictwo: Feeria
 

– Czego ludzie nie rozumieją, tego się boją. A lęk zmienia się w złość.
– A złość w nienawiść, a nienawiść prowadzi na ciemną stronę Mocy.

River jest nowa. Odkąd się przeprowadziła, stara się nie zwracać na siebie uwagi otoczenia. Jest świadoma, że zmiana miejsca zamieszkania nie jest związana z oficjalną informacją podawaną otoczeniu, ale z błędem, który popełniła. Kiedy poznaje Grace’ów, zaczyna dostrzegać szansę na naprawę tego, co zniszczyła. Wie, że rodzeństwo jest niesamowite i ma o wiele więcej wpływów niż zwykli śmiertelnicy. Pragnie za wszelką cenę zbliżyć się do nich i poczuć się jak jedna z nich. Chce być wyjątkowa, niezwykła…

Czasem człowiek potrzebuje wytyczonych granic. Granice mówią mu, że ktoś go kocha.

Przyznam szczerze, że trochę obawiałam się tej książki. Kiedy zobaczyłam okładkę, naszły mnie wątpliwości i pomyślałam, że może się ona okazać kolejną przeciętną opowieścią fantastyczną. Urok tej powieści poczułam jednak po przeczytaniu streszczenia, a moje wątpliwości na chwilę się rozwiały. Powróciły jednak po przeczytaniu kilku pierwszych stron, gdyż zawierały szczegółowe opisy. Troszkę zbyt szczegółowe. Na szczęście okazało się, że to tylko pierwsze wrażenie, bo z każdą kolejną stroną robiło się coraz ciekawiej. W pewnym momencie okazało się, że Grace’owie zaczarowali i mnie. Nie mogłam wyrwać się z tego świata. Kiedy na chwilę musiałam przerwać czytanie, żeby zrobić coś innego, zupełnie nie mogłam się skupić na wykonywanej czynności. Cały czas myślami wracałam do tego, co działo się w książce. Omotała mnie, wciągnęła i nie chciała wypuścić.

Może naprawdę jesteś mroczniejszy niż ten ktoś, kogo pokazujesz światu?

Jeśli chodzi o bohaterów, główny męski bohater – Fenrin – całkowicie mnie zauroczył. To typowy kobieciarz, podrywacz, zdobywca i łamacz damskich serc. Gdy jego sekret wyszedł na jaw, byłam w szoku. Często przeczuwam takie rzeczy. Tym razem jednak niczego się nie spodziewałam, tak więc brawa dla autorki. River na początku nieco mnie irytowała, ale potem i ją polubiłam. 

Jeszcze więcej sympatii wzbudziła we mnie na koniec, kiedy świat stanął na głowie, czarne charaktery okazały się białymi, a białe – czarnymi. Zakończenie okazało się strzałem w dziesiątkę, a właściwie okazałoby się… gdyby nie zostało przerwane. Książka zakończyła się bardzo niestandardowo, ale miałam wrażenie, że to jeszcze nie finał historii River i Grace’ów. I mam nadzieję, że autorka zrobiła to tylko po to, by mieć możliwość napisania kolejnego tomu. 

Urok Grace’ów to powieść idealna do tego, by oderwać się od rzeczywistości i poczytać przyjemną, lekką powieść fantastyczną. Jest oryginalna, nieszablonowa i trafiła w mój styl i własny kanon lektur, tak więc wszystkich miłośników fantastyki i nie tylko serdecznie zachęcam do zapoznania się z nią. Być może i was przyciągnie, rozkocha w sobie, a następnie rzuci… urok Grace’ów?

Kiedy jestem sama, mogę przestać udawać.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia