Kto jest zabójcą?

 

Przeszłość. Jedni pragną przywrócić ją z powrotem, inni natomiast marzą o tym, by całkowicie ją wymazać. To właśnie ona kryje w sobie najwięcej niewyjaśnionych zagadek, które nigdy nie powinny wyjść na światło dzienne. Tkwią w niej najpiękniejsze chwile, ale także najgorsze koszmary, niszczące wszystko, co kiedyś było istotne. Drogi czytelniku, a czym przeszłość jest dla ciebie? 

Each uisce

Życie wymaga poświęceń. Żaden człowiek nie wychodzi z tej potyczki bez blizn i bez cierpienia. Ale może dzięki temu szczęście ma jeszcze słodszy smak? Czasami jesteśmy w stanie zrobić wszystko, by to osiągnąć. Ryzykujemy swoje zdrowie, a nawet życie. A ty, drogi czytelniku, ile jesteś w stanie poświęcić?

Dzikie serca

Bardzo łatwo jest się stoczyć i kompletnie zrujnować sobie życie. Cóż, nawet nie trzeba się do tego zbytnio przyczyniać. Wystarczy roztrzaskana rodzina i poczucie beznadziejności. A gdy utraci się nawet wsparcie osób, które darzy się miłością… Wtedy już naprawdę jest źle. Pozostaje jedno zasadnicze pytanie: w jaki sposób wydostać się z tego bagna i przetrwać?

Tytuł: Dzikie serca
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo: Feeria

Savannah jest idealnym przypadkiem dziecka pochodzącego z rozbitej rodziny: jej ojciec pije, mama odeszła, a ona sama musi zajmować się chorym bratem. Wszystko wydaje się okropne. A przynajmniej do chwili, gdy w szkole specjalnej spotyka Camerona. Chłopak jest kompletnie inny niż reszta, a co najgorsze: pragnie zburzyć mury, które dziewczyna wokół siebie zbudowała z obawy przed ponownym zranieniem. Czy ta odważy się wpuścić go do swojego serca?

Szczerze powiedziawszy, to nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej książce, ze względu na to, że nie miałam wcześniej styczności z twórczością Suzanne Young. Byłam zaskoczona tym, jak łatwo dałam się wciągnąć, i to już od pierwszych stron. I wyszło na to, że skończyłam jeszcze tego samego dnia, którego zaczęłam.

Lubię młodzieżówki napisane prostym i przyjemnym językiem, z solidną dawką miłości i problemów. A Dzikie serca to jedna z takich pozycji. Autorka poruszyła dosyć ciężkie tematy, między innymi problemy rodzinne i alkoholowe, a także odrzucenie i samotność, ale ujęła je w taki sposób, że nie miałam najmniejszego problemu z odbiorem treści.

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Jeśli chodzi o Savannah, to miałam do niej kilka zastrzeżeń: momentami nie pasowało mi jej zachowanie, ale było to zrozumiałe: wiele przeszła w swoim życiu i nie potrafiła zachowywać się tak jak dawniej. Przeszłość miała na nią ogromny wpływ, ale jedno trzeba było jej przyznać: jej przywiązanie do młodszego brata było godne podziwu.

Cameron okazał się najbardziej lubianą przeze mnie postacią. Można powiedzieć, że był jednym z niewielu jasnych stron rzeczywistości, w której egzystowała Savvy. Uroczy, błyskotliwy, intrygujący i co najważniejsze – oddany.

Nie mogło zabraknąć również wątku romantycznego. Cała relacja rozwijała się stopniowo. Spodobało mi się to, że autorka nie rzuciła postaci od razu na głęboką wodę po tym, co przeszła Savannah. Z zaciekawieniem obserwowałam, jak kolejne bariery znikają i rodzi się prawdziwe uczucie – kruche, delikatne, ale jednocześnie tak potrzebne obojgu w odbudowie swojego świata.

Dzikie serca to opowieść o zmaganiu się z problemami i tworzeniu własnego życia od podstaw, ale także o miłości, która potrafi rozjaśnić mroki codzienności. Autorka w lekki i ciekawy sposób opisała młodych ludzi, których los nawet nie starał się oszczędzać. Przyjemnie mi się tę książkę czytało i myślę, że powinna spodobać się fanom Young Adult. Może nie jest to powieść wybitna, ale z pewnością idealnie sprawdzi się w roli przerywnika od codzienności.

Podobny obraz

Pierwszy_dotyk_front_72dpi-1

Pierwszy dotyk

Prawdziwa miłość i zwykłe pożądanie znacznie się od siebie różnią. Ale czasami bardzo trudno poznać, co jest czym. Stapiają się w jedno, a ludzie ogarnięci uczuciami błędnie wszystko interpretują. Kiedy chodzi głównie o ciało, a kiedy o osobę, z jej wszystkimi problemami i drobnymi dziwactwami? Zależy kto czego pragnie. Jedni szukają partnera na całe życie, inni natomiast zadowalają się pojedynczymi nocami z przypadkowymi ludźmi. Ale co tak naprawdę przyniesie szczęście?

Tytuł: Pierwszy dotyk
Autor: Laurelin Paige
Wydawnictwo: Kobiece
Bestseller

Emily Wayborn nareszcie odnalazła cel w życiu i zaczęła odnosić sukcesy jako aktorka. Jej rozwiązły tryb życia odszedł w niepamięć. A przynajmniej do chwili, gdy otrzymuje dziwną wiadomość od swojej dawnej przyjaciółki, która wygląda jak błaganie o pomoc. Dziewczyna pragnie pomóc Amber i takim sposobem trafia na Reeve’a Sallisa, niebezpiecznego i obrzydliwie bogatego mężczyznę. Jej zadaniem jest go uwieść i wyłudzić informacje o Amber. Czy uda jej się oprzeć jego wpływowi, nim sprawy zajdą zbyt daleko?

Nie spodziewałam się zbyt wiele po tym romansie, ale to, co otrzymałam, przeszło moje najgorsze koszmary. Szczerze powiedziawszy, to strasznie męczyłam się przy tej książce. Ledwo dowlekłam się do ostatnich stron, nie mogąc już znieść bohaterów. Dawno nie czytałam czegoś aż tak kiepskiego. Rzadko zdarza mi się mocno krytykować książki, ale obok tej nie mogę przejść obojętnie. Po prostu zastanawia mnie, jak to możliwe, że została wydana… gdziekolwiek.

Jednym z najważniejszych elementów był romans głównych postaci. Nie znajdziecie tutaj słodkich scen i romantycznych zalotów. Jeśli nastawiacie się na coś takiego, to odradzam wam jej lekturę. W tej książce jest niezwykle brutalnie. Sceny seksu są przepełnione wulgarnością i sadystycznymi pierwotnymi zapędami. Traktowanie kobiet jest wprost nieludzkie i bardzo przedmiotowe. Zrozumiem wiele, ale nie to, że przemoc fizyczna w takich sytuacjach może być przyjemna dla obu stron. Fabuła ogranicza się przede wszystkim do tego. Momentami miałam silne skojarzenia z Greyem, ale tutaj warunki były naprawdę ekstremalne.

Liczyłam na ciekawy wątek kryminalny, ale został on zepchnięty na odległy plan i stał się kompletnie nieistotny. Po co przejmować się przyjaciółką, skoro można zająć się jej psychopatycznym byłym?

Bohaterowie okazali się do bólu szablonowi i stereotypowi. Emily przeszła samą siebie w irytowaniu mnie. To jedna z tych kobiet, które swoje ciało uznają za jedyny sposób osiągnięcia czegokolwiek w życiu. Jej inteligencja znajdowała się na bardzo niskim poziomie. Kierowały nią przede wszystkim żądze, a ostrożność stała się ostatnią sprawą, o której by pomyślała. Momentami miałam ochotę ją po prostu uderzyć, żeby się opamiętała, bo jej „upodobania” były zwyczajnie chore.

Reeve był typowym niebezpiecznym typem, od którego każda osoba o zdrowych zmysłach trzymałaby się z daleka. Władczy i brutalny. Nie obchodzili go inni ludzie, jedynym priorytetem był on sam. Uroda i pieniądze to jedyne, co miał. Przez większość czasu po prostu się nim brzydziłam. Byłam zniesmaczona zachowaniem zarówno jego, jak i wspomnianej wcześniej Emily. Całe szczęście, że mam już spotkanie z nimi za sobą, bo nie mam najmniejszej ochoty do nich wracać.

Pierwszy dotyk to brutalny i mroczny romans, który momentami podchodzi pod nękanie i przemoc. Dawno nie czytałam tak kiepskiej książki. Nie oczekiwałam niczego wybitnego, ale i tak dostałam coś o wiele poniżej moich przypuszczeń. Zastanawia mnie, co kierowało autorką, gdy pisała tę książkę. Jakieś szalone i ekstremalne fantazje? Bo ja jestem po prostu zniesmaczona. Wiele zrozumiem, ale to już lekka przesada. Zdecydowanie nie polecam tej powieści. Chyba że kogoś fascynuje nieludzkie traktowanie kobiet i zwierzęce zapędy. Jak dla mnie to ogromny niewypał. Cieszę się, że w ogóle jakimś cudem dobrnęłam do końca.

 

tania_ksiazka_kod_rabatowy_logo_kupon

Jeden dzień może zmienić wszystko

Jeden dzień może zmienić wszystko. Zwrócić życie na zupełnie inny tor. Sprawić, że człowiek stanie się kimś innym. A to przecież zaledwie kilkanaście godzin – nic w porównaniu do tych wszystkich lat. Ale może zaważyć o wszystkim. W jeden dzień można zwiedzić świat. Zakochać się. Umrzeć. Jeden dzień może znaczyć więcej niż całe dotychczasowe życie. Może być najcenniejszym momentem.
 
Tytuł: Ten jeden dzień
Autor: Gayle Forman
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
 
Allyson już wkrótce zacznie naukę na uniwersytecie. Ale zanim to nastąpi, dziewczyna spędzi wakacje w Europie. Któregoś dnia, w jednym z europejskich miast poznaje Willema, młodego i przystojnego aktora, który odgrywa jedną z ról w sztuce Szekspira. Oboje są jak ogień i woda – różnią się wszystkim. Ale kiedy chłopak namawia ją, by pojechała z nim na jeden dzień do Francji, ta się o dziwo zgadza. Ta decyzja burzy jej uporządkowane i zaplanowane życie, zastępując je chwilami pełnymi ryzyka i spontaniczności. Ten jeden dzień może zmienić jej życie na zawsze i sprawić, że nigdy nie będzie już taka sama. Co przyniesie wyprawa do Paryża? Co spotka Allyson?
 
Po tę książkę sięgnęłam pod wpływem nagłego impulsu. Zachciało mi się jakiejś historii miłosnej, a ta powieść była w bibliotece. Czytałam już jedną powieść Gayle Forman i była dość przeciętna. Obawiałam się, że z Ten jeden dzień będzie tak samo. Ale okazało się, że książka ta jest zupełnie inna. I o wiele lepsza, niż sądziłam. 
 
Wciągnęłam się już od samego początku. Razem z Allyson wybrałam się w nieplanowaną podróż do Paryża. Zaznałam tego niesamowitego paryskiego klimatu, który ubarwił tę historię. A wszystko z odrobiną romantyzmu… Autorka stworzyła rzeczywistość, w której sama zapragnęłam się znaleźć.
 
Bohaterowie byli barwni i ciekawi. Gayle Forman skupiła się głównie na kreacji Willema i Allyson – pary głównych bohaterów. Od początku ich polubiłam. Byli swoimi przeciwnościami. Ona grzeczna, uporządkowana, z konkretnymi planami na przyszłość. Natomiast on był wolnym duchem, aktorem, podróżnikiem. Bardzo podobały mi się jego poglądy na temat miłości. I porównanie jej do piętna, czyli czegoś, co nigdy nie zniknie. Jego słowa trafiły prosto do mojego serca. To właśnie on był tym, który sprawił, że życie głównej bohaterki zmieniło się nieodwracalnie. 
 
Wątek romantyczny był główną częścią powieści. Autorka stworzyła historię miłości, która trwała zaledwie jeden dzień, ale zostawiła trwałe ślady w dalszym życiu Allyson. Bardzo spodobały mi się uczucia ukazane w powieści. Gayle Forman pokazała, że istnieje coś takiego, jak miłość od pierwszego wejrzenia. I że uczucia potrafią otwierać ludzi na świat, pozwalają stać się tym, kim miało się zostać. 
 
Podsumowując, Ten jeden dzień to powieść pełna romantyzmu i francuskiego klimatu. Pozwala czytelnikowi pomyśleć nad istotą prawdziwej miłości. Zostałam mile zaskoczona. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Ale autorka ze swoim prostym językiem i ciekawym motywem trafiła do mojego serca. Polubiłam Allyson i Willema, więc jestem ciekawa ich dalszych losów. Książka powinna się spodobać osobom lubiącym słodko-gorzkie historie miłosne. I tym, którzy pragną przeżyć coś niesamowitego… w jeden dzień. 

 

 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia