Uwięzione

„Przecież tu się nigdy nic nie dzieje”

Ludzi, których się kocha, powinno się akceptować takich, jacy są.

Od zawsze złości cię fakt, że twoje miasto jest nijakie i brak w nim ekscytujących zdarzeń, o których tyle mówi się w telewizji. Jeśli twoi bliscy martwią się, ze coś ci się stanie, kiedy będziesz sama wychodzić wieczorami – wyśmiewasz ich. „Przecież tu się nigdy nic nie dzieje”. Tylko raz jedno zaginięcie przerwało nudę i stagnację miasteczka. Towarzyszył ci wtedy niezapomniany dreszczyk emocji. Chcesz go poczuć jeszcze raz. Do czasu, aż coś przytrafi się właśnie tobie.

Tytuł: Uwięzione
Autor: Natasha Preston
Wydawnictwo: Feeria

Summer jest zwyczajną, szczęśliwą nastolatką. Ma kochających rodziców i denerwującego brata, a także wspaniałego chłopaka Lewisa. Chociaż Sum nie uważa się za osobę pewną siebie, stara się pokazać, że jest już dorosła i samodzielna. Dlatego kiedy Lewis chce ją odprowadzić do klubu, w którym umówiła się z przyjaciółmi, dziewczyna nie zgadza się i idzie sama. To jest jej błąd, gdyż w drodze do klubu w tym spokojnym miasteczku wydarza się coś bardzo złego; coś, co na zawsze zmienia życie Summer. Dziewczyna znika i musi zmierzyć się ze strachem, bólem i czymś znacznie gorszym.

Podobno najatrakcyjniejsza jest pewność siebie. Ale co zrobić, kiedy jej brakuje? Nie da się jej udawać, żeby się nie zdemaskować.

Jeśli chodzi o główną bohaterkę, niezbyt podobały mi się jej osobowość i zachowanie. Summer jest przeciętna, zwykła. Nie ma w niej nic niezwykłego, żadnej cechy, która interesuje czy chwyta za serce. Dziewczyna nie budzi ani negatywnych uczuć, ani jakiejkolwiek sympatii czy przywiązania. Oczywiście – jej sytuacja wywiera w czytelniku emocje, ale ona sama nic nie wnosi.

Szarość tej bohaterki nadrabia jednak jej chłopak. Jest postacią z charakterem – pewny siebie, ale nie arogancki, momentami zbyt porywczy, ale jego porywczość wynika z troski o Summer. Gdy Summer znika, chłopak nie może wybaczyć sobie, że pozwolił jej iść samej i nie potrafił jej ochronić. Szuka jej, momentami zachowując się niezgodnie z prawem. Czasem zamiast rozumem, kieruje się emocjami i instynktem. Lewis miewa też przebłyski niesamowitej intuicji, która każe mu szukać właśnie tam, gdzie ona rzeczywiście jest. Potrafi też prawidłowo oceniać ludzi i dostrzegać w nich coś więcej niż tylko pozory, które stwarzają. Są to umiejętności bardzo przydatne podczas szukania ukochanej. Zastanawia mnie tylko, czy nie upraszczają zbytnio fabuły, która bardzo szybko, już na samym początku, się wyjaśnia, przez co robi się prosta i przewidywalna. Pikanterii i możliwości zaskoczenia czytelnika dodają tylko śmierci kilku bohaterów, niestety, lubianych przeze mnie. Mimo to cieszę się, że autorka ich uśmierciła, bo to urozmaiciło trochę bieg wydarzeń.

Czułam się niezwyciężona przez naiwność, która kazała mi sądzić, że złe rzeczy przytrafiają się tylko innym ludziom.

Zastanawiałam się również, czy słuszną decyzją autorki było wiedzenie narracji z perspektywy kilku osób. Z jednej strony odkryła ona wszystkie karty, ale z drugiej umożliwiła wprowadzenie retrospekcji, która rozwiała moje pytania i naświetliła pełny obraz sytuacji.

Bardzo ciekawą koncepcją był portret psychologiczny bohaterów, a mianowicie ukazanie pewnych traum, zaburzeń czy syndromów, których wprowadzenia nie spodziewałam się na początku książki. Świetnym pomysłem było to, aby właśnie dzięki nim coś się działo. Bardzo spodobał mi się również motyw kwiatów. Jest on nieco przerażający, podobnie jak narracja z punktu widzenia porywacza. Choć przyznam szczerze, że akurat tutaj spodziewałam się czegoś znacznie bardziej emocjonującego. Choć autorka ogólnie nakreśliła motywy kierujące psychopatą, irytujący jest brak zagłębienia się w jego psychikę. Tego, co odkryła narracja prowadzona z jego perspektywy, można było się domyślić. Tego, czego jednak autorka nie opisała, domyślić się nie da. Ta postać została trochę pokrzywdzona, nie poświęcono jej wystarczająco dużo uwagi.

Jeśli ktoś cię wkurza przez dziewięćdziesiąt procent czasu, to pora się pożegnać.

Uwięzione to powieść dobra, ale nic poza tym – nie powala na kolana i nie wprowadza pożądanego przez czytelników zamętu. Książki wydane przez Feerię zawsze czytałam w ciemno, gdyż nie zdarzyło mi się, żeby któraś mnie rozczarowała. W tej jednak czegoś mi brakuje. Miło się ją czytało, ale nie zawładnęła moim sercem. Za to pozwoliła mi odprężyć umysł i odpocząć od ciężkich lektur.  

Feeria

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia