Nie zapomnij o byciu sobą

Szkolny system jest krytykowany przez wiele osób, które mają na jego temat obszerną wiedzę, i przez takie, które powtarzają zdanie innych. Jednak w tych wszystkich negatywnych opiniach najczęściej powtarza się jeden motyw: brak indywidualności. Wszyscy uczniowie uczą się tych samych rzeczy z programu nauczania, mają w podobnych godzinach lekcje i piszą te same egzaminy końcowe. Gdzie w tym wszystkim kreatywność, możliwość rozwijania się w ulubionej dziedzinie? W placówkach szkolnych powtarza się jak mantrę te same regułki, pojęcia i opinie. Pozornie nie ma w tym nic złego. W końcu wykształcone społeczeństwo to lepsze społeczeństwo, ale często ta iskierka oryginalności zostaje zgaszona.

Tytuł: Stowarzyszenie umarłych poetów
Autor: Nancy H. Kleinbaum
Wydawnictwo: Rebis

W Akademii Weltona rozpoczyna się kolejny rok szkolny, który ma nieść za sobą wiele nauki i przede wszystkim możliwości dla młodych chłopców chcących w przyszłości studiować na takich uczelniach jak Harvard. Większość uczniów jest już znużonych i zniechęconych spędzaniem kilkunastu godzin przy nauce. Jednak w tym roku coś się zmienia… Lekcje angielskiego wyglądają inaczej niż poprzednie, a powodem tego jest zmiana nauczyciela. Pan Keating jest kreatywnym mężczyzną, który na każdym kroku przygotowuje dla chłopców niespodzianki zachęcające do nauki i poszukiwania własnych talentów. Grupka przyjaciół jest tym tak bardzo zafascynowana, że postanawia poszukać informacji o swoim nowym mentorze. Wtedy trafia na pewne stowarzyszenie, które w przyszłości zmieni całe ich życie. 

O Stowarzyszeniu umarłych poetów słyszałam tyle razy, że jest to nie do zliczenia. Wszyscy je zachwalali, mówili, że warto przeczytać, obejrzeć. Mimo to nie ciągnęło mnie do tej powieści, jednak sami wiecie, jak to jest. Jeśli wszyscy wokół dyskutują na temat jakiejś historii, a ty nie masz pojęcia jakiej i nie możesz w ogóle wziąć udziału w tej rozmowie, to chcesz ją poznać nawet z brakiem chęci. W ten sposób i ja poznałam tę opowieść i… zawiodłam się. W ogóle byłam w olbrzymim szoku, gdy na okładce książki przeczytałam, że jest ona napisana na podstawie filmu. To naprawdę rzadkość. Nie wiedziałam, czego mam się po niej spodziewać. Nieraz spotkałam się z podobnym motywem i w literaturze, i w kinematografii. 

Styl autorki jest bardzo przyjemny. Książkę czyta się z radością i przede wszystkim bardzo szybko. Jednak brakowało mi czegoś charakterystycznego w języku, dzięki czemu od razu po przeczytaniu fragmentu wiedziałabym, że to akurat ona go pisała. Z chęcią bym odkryła coś specyficznego w jej stylu, co na długo zapadłoby mi w pamięć. Tak nie było. Na szczęście w powieści pojawiały się liczne wiersze, które ubarwiały całą historię i nadawały jej pewnego rodzaju kunsztowności. Niektóre sprawiły, że chcę lepiej się zapoznać z danym poetą.  

Sama w sobie fabuła jest bardzo wciągająca. To książka, którą najlepiej przeczytać na jeden raz i łatwo to zrobić, gdyż pobudza wyobraźnię. A kto nie lubi czasami dać jej sobą zawładnąć… w dodatku przez większość czasu jest bardzo radosna i pozytywna. Choć ma jedną, wielka wadę, przez którą zapomina się o wszystkich zaletach. Jest to przewidywalność. Naprawdę łatwo domyślić się, jak te wszystkie wydarzenia potoczą się dalej i jaki będzie ostateczny skutek. Nie trzeba być geniuszem, żeby na to wpaść.  

Jestem pod wielkim wrażeniem kreacji bohaterów. Pojawia się ich wielu i każdy ma własną, niepowtarzalną osobowość. W dodatku autorka postarała się, żeby każdy z nich był dopracowany. Uwielbiam takie postacie, więc przez większość książki czerpałam olbrzymią radość z poznawania ich. Oczywiście na pierwszy plan wysunął się Todd, którego bardzo polubiłam. W pewien sposób utożsamiam się z nim i przede wszystkim go rozumiem. Sympatię większości czytelników na pewno zdobył Neil – pozytywny i pełen pasji chłopak. W dodatku pojawił się jeszcze nieobliczalny romantyk – Knox – wprowadzający wzruszające momenty. Niestety zawiodłam się chyba na najważniejszym bohaterze, czyli profesorze Keatingu. Wyobrażałam sobie, że będzie nie wiadomo kim, a jego metody przełamią wszystkie schematy, tymczasem nie zaskoczył mnie niczym i po prostu był jednym z wielu dobrych nauczycieli.

Pojawił się też jeden krótki wątek romantyczny, który był według mnie przeuroczy. Mało prawdopodobne, żeby takie coś mogło wydarzyć się w życiu, ale to nie zmienia faktu, że obserwowałam dziwaczną relację Knoxa i Chris. Te dwie osoby były tak nieporadnie do siebie dobrane, że wielokrotnie chciało mi się z tego śmiać, ale przez to pasowały do siebie idealnie. Kibicowałam im przez cały czas i miałam nadzieję, że ich losy połączą się na dłużej.

Tematyka Stowarzyszenia umarłych poetów jest bardzo istotna. Podoba mi się, że autorka krytykuje stereotypowe metody nauczania. Nie twierdzę, że są złe, ale świat postępuje do przodu, więc również szkoła powinna się rozwijać. Oczywiście mówimy tu o trochę innych czasach, ale problematyka jest uniwersalna. Tym bardziej że pokazuje, jak ważna jest w życiu indywidualność i to, żeby o nią dbać. Każdy ma inny charakter, talenty i postrzeganie świata. To jest właśnie piękne, więc powinno się zwracać uwagę na to, by młode osoby to dostrzegały i pielęgnowały. Jest to też pewnego rodzaju ostrzeżenie dla rodziców, którzy często zbyt pochopnie widzą swoje dzieci w wybranych wcześniej przez siebie rolach.

Cieszę się, że mam wreszcie własną opinię na temat tej książki. Niedługo pewnie porównam ją również z filmem. Choć jak sami widzicie, spodziewałam się po tej opowieści czegoś całkiem innego. Nie jest to powieść, którą każdy powinien przeczytać. Jeśli przeczyta, to bardzo dobrze, ale jeśli nie – to dużo nie straci. 

Jak wiele może się wydarzyć w ciągu jednego dnia?

Czy jeden dzień w Paryżu z nieznajomym może całkowicie odmienić twoje życie? Takie pytanie zadaje sobie Allyson, która dotąd była przykładną córką i przyjaciółką. Lecz któregoś dnia podczas wycieczki po Europie spotyka charyzmatycznego Willema, który najpierw zaprasza ją na sztukę Szekspira, a później na jeden dzień do Paryża. Pewnie powinno się to wydawać podejrzane, ale Allyson rozumie wtedy, że ma już dość swojej nudnej wersji i pod pseudonimem Lulu, nadanym jej przez towarzysza, wyrusza na spotkanie miłości. Tego jednego dnia…

Kiedy w grę wchodzi życie ukochanej osoby

Daemon zrobi wszystko, byle tylko wyrwać Katy z rąk Deadlusa. Wie, że jego „plan” jest na tyle niebezpieczny i naiwny, że szanse są nikłe, ale on nigdy się nie poddaje. Kiedy tylko nadarza się okazja, Luksjanin również daje się złapać rządowemu ośrodkowi i zgadza się poddać badaniom pod warunkiem, że będzie mógł zobaczyć się z Kat. Jednak nawet nie ma pojęcia, co tak naprawdę ukrywają ludzie i jakie to może mieć skutki dla wszystkich, których kocha. Kiedy już udaje mu się dotrzeć do Katy, razem udaje im się wymyślić plan ucieczki, trochę szalony, ale jednak. Niestety dopiero potem zaczynają się prawdziwe kłopoty. Co zrobi Daemon, kiedy okaże się, że jedna z najbliższych mu osób go zdradziła? Co będzie dalej z nim i Kat? I w końcu: kogo wybierze, kiedy rozpęta się piekło? 

Girl Online

Penny prowadzi anonimowego bloga pod pseudonimem Girl Online. Opowiada tam o wszystkich swoich wpadkach i przemyśleniach. Czuje, że to właśnie tam może w pełni być sobą i nie narażać się na ośmieszenie. Niestety w realnym życiu Penny nie może pozwolić sobie na taką swobodę, gdyż każda, nawet najmniejsza wpadka, jest okazją do ponabijania się z niej. Na szczęście zostało już tylko kilka dni do świąt, a w dodatku jej rodzice postanowili pojechać z tej okazji do Nowego Jorku. Penny oczywiście jedzie tam z nimi oraz ze swoim przyjacielem, Elliotem. Tam spotyka wyjątkowego chłopaka – Noaha. Przy nim czuje się naprawdę sobą, nie jest tak skrępowana, jak przy reszcie swoich znajomych. Ale on też ma swoje sekrety… Czy Penny uda się przed nim otworzyć? Czy zaakceptuje siebie taką, jaka jest? A co z Noahem? Czy będą razem szczęśliwi? Na te wszystkie pytania znajdziecie odpowiedź w czasie lektury Girl Online!

„Ostatnia spowiedź” – tom III

Ally i Bradin są naprawdę szczęśliwi. Cieszą się sukcesami zawodowymi i czasem spędzonym w gronie rodziny. Jedyne czego potrzebują do pełni szczęścia to dziecko. Niestety nie jest im chyba pisane. Kiedy przez kłamstwa swoich wrogów zaczynają się od siebie oddalać, korzystają na tym inni. I tak oto historia pary idealnej zaczyna zmierzać ku końcowi, jednak pamiętajmy, że „coś się kończy, a coś się zaczyna”…

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia