Galaktyczny skok przemytniczy

Od ponad pół roku na mojej półce leżała dość ciekawa książka. Jednak podczas całych tych sześciu miesięcy nie miałem czasu, żeby po nią sięgnąć. Podczas wakacji natomiast taki czas się znalazł, mimo to i tak dość długo ją czytałem, chociaż była naprawdę dobra. Nie zamierzam podawać wam oczywiście danych statystycznych, ale mogę wam powiedzieć, że ta książka należy do starego kanonu Gwiezdnych wojen. A skoro to już wiecie, przejdźmy do recenzji.

Krwiożercze maskotki

Five Nights at Freddy’s – ta nazwa kojarzy się przede wszystkim z popularnymi niezależnymi grami komputerowymi. Wkrótce stan ten może ulec zmianie, bo właśnie nakładem wydawnictwa Feeria ukazała się książka na podstawie tej gry, a w przygotowaniu jest jeszcze jej filmowa adaptacja. Co jeszcze wydawnictwo przygotowało na wrzesień?

Reality show w kosmosie?

Spośród milionów zgłoszeń wyselekcjonowana zostaje grupa dwunastu nastolatków, którzy wezmą udział w kolonizacji Marsa. Podczas 6-miesięcznej podróży, za pomocą krótkich randek będą musieli zadecydować, z kim zwiążą się oraz założą rodzinę po przybyciu na Czerwoną Planetę. Co więcej – każda sekunda ich życia będzie transmitowana na żywo. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się idealne, jednak program Genesis skrywa więcej tajemnic, niż mogłoby się wydawać…

Siła miłości w apokaliptycznej sekcie

Zastanawiałeś się kiedyś, jak by to było żyć od dziecka w sekcie i nie znać niczego poza nią? Patrząc przez pryzmat doświadczeń, pewnie stwierdzisz, że byłoby strasznie. W szczególności w takiej sekcie, w jakiej był główny bohater książki Calder. Narodziny Odwagi autorstwa Mii Sheridan. Podstawowe braki w żywności, brak dostępu do wody, życie w maleńkich budach, które trudno nazwać domami. Sekta ta narzuca surowe zasady, których każdy musi przestrzegać. W szczególności jeśli nie jest nikim z dowódców sekty.

Tytuł: Calder. Narodziny odwagi.
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Septem

Wyobrażasz sobie przepowiednię wygłoszoną przez waszego przywódcę, która mówi o tym, że musi on poślubić wybraną, by razem z nią wieść „wierzących” do „Raju”? Nie wiesz, że za murem jest inny świat. Znasz jedynie świat, który pokazało ci życie w ugrupowaniu religijnym. Nie wiesz, czym są telefony, nie masz dostępu do telewizji, żyjesz w warunkach, w których normalnie trzyma się zwierzęta, w ubóstwie, biedzie, pośród chorób i bólu. Jednak ten, kto stoi na czele, wmawia ci, że musisz cierpieć, żeby osiągnąć szczęście po drugiej stronie. A sam żyje w luksusach.

Ja nie wyobrażam sobie takiego życia. To już nawet nie chodzi o internet, prąd, elektronikę. Chodzi o wydarzenia, z którymi Calder musiał się zmagać. Dziś pragnę zaprosić cię do recenzji książki, która poruszyła i poruszy niejedno serce. Książki, która jest idealnym dowodem na to, że miłość może być silniejsza od zła, strachu i potrafi rozjaśnić nawet najciemniejszy mrok. To właśnie miłość pomaga wybaczyć największe zło i największe dobro czynić.

Calder od dziecka życie na terenie apokaliptycznej sekty i jest z nią bardzo mocno związany, nawet jeśli tego nie chce. Musi ciężko pracować i być całkowicie posłuszny. Gdy ma dziesięć lat, jego wzrok pierwszy raz pada na 8-letnią wtedy Eden. Chłopak jest zauroczony, ale nie zdaje sobie sprawy, że w tamtej chwili, między nimi splotła się niewidzialna sieć, łącząc ich losy już na zawsze i sprawiając, że w przyszłości wiele wycierpią. Nie zdawał sobie sprawy, że społeczność sekty nie zaaprobuje jego uczuć. Zasady mówią jasno, nie powinien nawet marzyć o tej dziewczynie, bo jej przeznaczenie, zostało już zapieczętowane. Nawet jeśli wbrew jej woli. Ma ona zostać żoną przywódcy sekty, Hectora.

Jednak delikatna Eden i pełen odwagi Calder nie potrafią tak łatwo zrezygnować ze swoich marzeń o miłości i wolności. Uczucie, które ich łączy, jest silniejsze od strachu, który rozrywa ich od środka. Postanawiają walczyć o swoją godność, o prawo decydowania o swoim życiu i ostatecznie o coś, co czyni nas najszczęśliwszymi – o miłość. Nie jest to łatwe zadanie, gdy na ich drodze stoi szalony przywódca i przekabaceni przez niego wierni, gotowi zrobić wszystko, by wykonać przepowiednię, która jest tylko wymysłem szalonego Hectora.

Nie wiem, co stanie się potem, Eden, ale cokolwiek by to było, bądź odważna, Blasku Poranka. I wiedz, że gdzieś w Elizjum też bije źródło. Będę tam na ciebie czekał, Eden. Będę leżał na skałach przy jeziorku. Wyobraź sobie mnie tam, w blasku słońca. A gdy przyjdzie czas, odszukaj mnie. Będę czekał. Mam nadzieję, że będę czekał bardzo długo, Eden… ale wiedz, że tam będę. Będę na ciebie czekał, Blasku Poranka.

Czy Calder i Eden uwolnią się z objęć sekty? Kim tak naprawdę są? Czy ich miłość przetrwa?

Ja już znam odpowiedzi na te pytania. Sądzę, że czas, byś i ty je poznał.

Calder. Nowy początek jest pierwszym tomem dwutomowej serii Mii Sheridan. Drugi tom to Eden. Nowy początek. Jest to niezwykła opowieść o sile miłości, odwadze i podróży w nieznane. Opowiada o szukaniu wolności, nowego sensu życia. Tutaj dobro i zło ściera się w bardzo drastyczny sposób, ukazując ponadczasową prawdę, że światło miłości potrafi rozjaśnić każdy mrok.

Czytając tę książkę, nieraz odkładałam ją, żeby przemyśleć wiele spraw. Skłoniła mnie nie tylko do przemyśleń i wyobrażania sobie, jak bym się czuła na miejscu delikatnej, niewinnej Eden, ale także do refleksji nad własnym życiem.

Uwielbiam tą książkę za to, że niczego nie próbuje udawać. Jest prawdziwa aż do bólu i ani na chwilę się nie zatrzymuje. Opowiada historię, która szczerze mówiąc, naprawdę mogła by się wydarzyć. W pewien sposób przybliża nam temat sekt, chociaż jest to tylko fikcja literacka.

Bohaterowie są świetnie wykreowani, litery zamieniają się w skórę i kości, czyniąc ich równie prawdziwymi jak my. Tej książki nie można tak po prostu przeczytać. To nie jest możliwe. Tę książkę się przeżywa. Każde kolejne słowo zapada głęboko w pamięć i na pewno szybko o niej nie zapomnicie. Nie ma momentu, w którym akcja zwalnia i jest nudna. Ja czytałam ją z zapartym tchem od pierwszej do ostatniej strony. I się w niej zakochałam. A w szczególności w Calderze. Bardzo mi zaimponował, chciałabym mieć kiedyś takiego chłopaka jak on. I poznać taką miłość, jaka była pomiędzy Calderem a Eden.

Polecam wam tę książkę z całego serca. Jeśli szukacie powieści, która poruszy was aż do szpiku kości, to Calder. Narodziny odwagi jest idealna! Nie jest to typowa młodzieżówka, tylko dojrzała opowieść o miłości, poświęceniu, sile, która drzemie w człowieku i… odwadze.

Dzikie serca

Bardzo łatwo jest się stoczyć i kompletnie zrujnować sobie życie. Cóż, nawet nie trzeba się do tego zbytnio przyczyniać. Wystarczy roztrzaskana rodzina i poczucie beznadziejności. A gdy utraci się nawet wsparcie osób, które darzy się miłością… Wtedy już naprawdę jest źle. Pozostaje jedno zasadnicze pytanie: w jaki sposób wydostać się z tego bagna i przetrwać?

Tytuł: Dzikie serca
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo: Feeria

Savannah jest idealnym przypadkiem dziecka pochodzącego z rozbitej rodziny: jej ojciec pije, mama odeszła, a ona sama musi zajmować się chorym bratem. Wszystko wydaje się okropne. A przynajmniej do chwili, gdy w szkole specjalnej spotyka Camerona. Chłopak jest kompletnie inny niż reszta, a co najgorsze: pragnie zburzyć mury, które dziewczyna wokół siebie zbudowała z obawy przed ponownym zranieniem. Czy ta odważy się wpuścić go do swojego serca?

Szczerze powiedziawszy, to nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej książce, ze względu na to, że nie miałam wcześniej styczności z twórczością Suzanne Young. Byłam zaskoczona tym, jak łatwo dałam się wciągnąć, i to już od pierwszych stron. I wyszło na to, że skończyłam jeszcze tego samego dnia, którego zaczęłam.

Lubię młodzieżówki napisane prostym i przyjemnym językiem, z solidną dawką miłości i problemów. A Dzikie serca to jedna z takich pozycji. Autorka poruszyła dosyć ciężkie tematy, między innymi problemy rodzinne i alkoholowe, a także odrzucenie i samotność, ale ujęła je w taki sposób, że nie miałam najmniejszego problemu z odbiorem treści.

Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Jeśli chodzi o Savannah, to miałam do niej kilka zastrzeżeń: momentami nie pasowało mi jej zachowanie, ale było to zrozumiałe: wiele przeszła w swoim życiu i nie potrafiła zachowywać się tak jak dawniej. Przeszłość miała na nią ogromny wpływ, ale jedno trzeba było jej przyznać: jej przywiązanie do młodszego brata było godne podziwu.

Cameron okazał się najbardziej lubianą przeze mnie postacią. Można powiedzieć, że był jednym z niewielu jasnych stron rzeczywistości, w której egzystowała Savvy. Uroczy, błyskotliwy, intrygujący i co najważniejsze – oddany.

Nie mogło zabraknąć również wątku romantycznego. Cała relacja rozwijała się stopniowo. Spodobało mi się to, że autorka nie rzuciła postaci od razu na głęboką wodę po tym, co przeszła Savannah. Z zaciekawieniem obserwowałam, jak kolejne bariery znikają i rodzi się prawdziwe uczucie – kruche, delikatne, ale jednocześnie tak potrzebne obojgu w odbudowie swojego świata.

Dzikie serca to opowieść o zmaganiu się z problemami i tworzeniu własnego życia od podstaw, ale także o miłości, która potrafi rozjaśnić mroki codzienności. Autorka w lekki i ciekawy sposób opisała młodych ludzi, których los nawet nie starał się oszczędzać. Przyjemnie mi się tę książkę czytało i myślę, że powinna spodobać się fanom Young Adult. Może nie jest to powieść wybitna, ale z pewnością idealnie sprawdzi się w roli przerywnika od codzienności.

Podobny obraz

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia