Żyjemy jeno w snach o sobie…

Wojna. Ten jeden rzeczownik wzbudza w nas bardzo silne emocje. Choć nie urodziliśmy się wtedy, kiedy Niemcy i ZSRR wkroczyły na ziemie polskie, aby je doszczętnie zniszczyć, wiemy o tych czasach na tyle dużo, żeby móc cokolwiek powiedzieć…

Alternatywny świat – „Przenajświętsza Rzeczpospolita”

Żyjemy w takich czasach i miejscu, gdzie możemy mówić o wolności jednostki, wyrażać swoje zdanie bez poważnych konsekwencji i cieszyć się dostępem do wielu rzeczy. Oczywiście nie jest to świat idealny, ale w porównaniu do tych, w których nie ma mowy o prawach jednostki, przedstawia się bardzo dobrze. W naturze ludzkiej leży natomiast ciągłe poszukiwanie idealnego sposobu na stworzenie społeczeństwa, w którym panowałyby ład i szczęście; znamy wiele takich przykładów z historii. Szybko jednak okazało się, że każda utopia jest nie do zrealizowania, a jedyne, na co możemy liczyć, to antyutopia – próby stworzenia idealnego świata, które obracają się przeciw ludziom.

Przysięga miłości

W zranionych duszach zawsze mieszkają romantycy, a dwie zranione dusze zawsze znajdą nić porozumienia, bez słów, po cichu, nie wywołując wrzawy… Miłość lubi ciszę. 

PREMIERA Bestie i ludzie Jacka Piekary

Są książki i Książki. Te pierwsze – zupełnie zwyczajne, niemal niezauważalne. Te drugie – przez duże „K” – wciągające, fascynujące i niejednokrotnie poruszające. Kiedy akcja zaczyna pędzić niczym pociąg, a bohaterowie stają się naszymi najwierniejszymi przyjaciółmi, wiedzmy, że coś się dzieje. Oto na horyzoncie czai się bestseller. Jacek Piekara powraca w wielkim stylu! Nadchodzą… Bestie i ludzie!

Potwory czają się bliżej, niż myślisz

Wiersze pokażą ci prawdę – czy na pewno?

Wokół mnie przepiękna rafa koralowa, która na każdym kroku zachwyca swoją potęga i doskonałością. Między małymi wodorostami bawią się w berka wielobarwne rybki, a tam dalej jest olbrzymie królestwo, gdzie żyje nie kto inny, jak Mała Syrenka. Idę kilka kroków i nagle się zatrzymuję. Na mojej drodze znajduje się coś małego, i to coś żyje. Uśmiecha się do mnie. Schylam się i widzę – to Calineczka! Już chcę z nią porozmawiać, gdy nagle słyszę przepiękny dźwięk. Jest niesamowity i pozwala mi zapomnieć o wszystkich dotychczasowych zmartwieniach. Otwiera mi drogę do przyszłości. A za ten śpiew odpowiada maleńki Słowik. Słucham z zapamiętaniem jego pieśni, po czym ruszam do przodu ciekawa, jaka będzie następna przygoda. 

Tytuł: Improwizator
Autor: Hans Christian Andersen
Wydawnictwo: MG

Antonio jest anielskim dzieckiem i wszyscy zgadzają się co do tego. Jego zachowanie jest niezwykle grzeczne i pobożne. Ten chłopiec jest wprost stworzony do służenia Bogu oraz przekazywania ludziom jego woli. Matka Antonia jest z niego dumna i uważa, że jest to najwspanialsze dziecko na świecie, które przyniesie jej dumę oraz da szczęście do końca jej dni. W dodatku synek przejawia jeszcze całą gamę talentów – potrafi śpiewać, rysować i… improwizować. Kto nie chciałby być rodzicem takiego dziecka? Jednak życie Antonia zmienia się, gdy zdarza się tragedia i musi radzić sobie sam. Trafia do jezuickiej szkoły, gdzie potajemnie poznaje Boską komedię Dantego. Wtedy zaczyna się nowa historia – pełna zawiłości i tajemnic.

Każdy z nas chyba zna baśnie Andersena. To on właśnie wprowadza dzieci do naszego świata. W piękny sposób ukazuje problemy, które mogą przydarzyć nam się w życiu, oraz bardzo często pokazuje gotowe rozwiązania. Ostrzega przed niebezpieczeństwem i daje możliwości, by przenieść się choć na chwilę do innego świata, oddać się niezapomnianym historiom. Właśnie dlatego, gdy usłyszałam, że nakładem Wydawnictwa MG zostanie ukazana jego książka, i to pełnoprawna powieść, stwierdziłam, że koniecznie muszę ją przeczytać. Byłam bardzo zaskoczona, że w ogóle Andersen pisał coś innego niż same baśnie. Było to miłe zaskoczenie. Niestety tylko do momentu, kiedy zaczęłam się wgłębiać w Improwizatora. Bardzo zawiodłam się na tej książce. 

Sama fabuła jest dość przyjemna, a historia pouczająca, ale oczekiwałam, że będzie więcej akcji, która będzie nadawać tempo, choć oczywiście miałam nadzieję, że nie będzie ono za szybkie. No cóż… Mistrzem szybkich wydarzeń w tym przypadku Andersen się nie okazał. Wszystko mi się dłużyło i po prostu co chwilę miałam ochotę odłożyć książkę. Nie ciekawiło mnie, co będzie dalej ani tym bardziej nie wciągnęłam się na tyle, by czytać wyłącznie dla samej przyjemności. W pewnym momencie robiłam to tak naprawdę tylko z pewnego narzuconego sobie obowiązku. 

Styl autora jest piękny, ale zarazem też straszny. Na pewno te wszystkie opisy robią olbrzymie wrażenie. Są rozbudowane i pod każdym względem dopracowane. Trzeba umieć stworzyć taką całość. Aczkolwiek nie zmienia to faktu, że to właśnie przez nie tak źle czytało mi się książkę. Mój wzrok błądził po nich, a wyobraźnia po pewnym czasie odmówiła posłuszeństwa. Najnormalniej w świecie miała już dość wyobrażania sobie każdego najmniejszego szczegółu. 

Do tego wszystkie dochodzi jeszcze fakt, że język jest dość skomplikowany. Występuje inna składnia niż ta, którą posługujemy się na co dzień albo ta, którą znamy z lektur szkolnych. Jest ona naprawdę trudna do czytania. Myślałam, że to tylko początki nie są łatwe i z czasem przyzwyczaję się do tego. W końcu w klasykach zazwyczaj tak jest. Liczy się, by przestawić swój tok myślenia, a wtedy idzie szybko i sprawnie. Mój sprawdzony sposób w przypadku Improwizatora nie zadziałał. Przebrnięcie przez tę książkę było dla mnie niesamowitym wysiłkiem. I jeszcze te wszystkie archaizmy też nie ułatwiały sprawy. Niektóre sprawiały, że nie rozumiałam całego zdania i nawet z kontekstu nie byłam w stanie dojść, o co chodzi. Przez to traciłam dużo czasu na ciągłe sprawdzanie czegoś. 

Jak sami widzicie, bardzo skrytykowałam Improwizatora, ale to nie wynika z faktu, że jest to zła czy tym bardziej tragiczna książka. Po prostu spodziewałam się po niej czegoś więcej. Byłam również nastawiona na duży wysiłek, kiedy będę ją czytała. Lubię wyzwania i raczej nie mam problemu, by poświęcić się wiekowym książkom, ale to było dla mnie po prostu za dużo. Ale mimo to jestem w stanie zauważyć, co mogłoby się spodobać czytelnikom, którzy lubują się w takiej literaturze. I właśnie takim osobom jak najbardziej polecam tę powieść. 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia