Nieprzewidywalna Agatha Christie!

Królowa kryminału zaserwowała nam tym razem powieść psychologiczno-obyczajową. Książka już na samym początku w prologu odsłania trudną, dramatyczną prawdę na temat sytuacji rodzinnej, w jakiej znalazła się główna bohaterka, jedenastoletnia Laura.

 

Tytuł: Brzemię
Autor: Agatha Christie
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Autorka rozpoczyna powieść chrztem małej Shirley, najmłodszej córki Arthura i Angeli Franklinów. Podczas ceremonii czytelnicy dowiadują się, jakie emocje i nastrój towarzyszą rodzinie. Rodzice, którzy nie mogą pogodzić się ze śmiercią jedynego, ukochanego syna, Charlesa, nieświadomie spychają swoją starszą córkę na dalszy plan. Laura instynktownie wyczuwa uczucia rodziców w stosunku do niej. Pełna nienawiści, goryczy i frustracji rozważa zabicie swojej młodszej siostry poprzez zrzucenie jej na posadzkę kościelną.

W kolejnym rozdziale poznajemy charakter Laury. Grzeczna, posłuszna, nie sprawiająca żadnych kłopotów zamykała się w sobie, nie zauważana przez rodziców. Laura łaknęła ciepła i uwagi, spragniona miłości matki i ojca, z każdym dniem stawała się coraz bardziej niewidzialna i cicha. Zżerająca od środka zazdrość, tłamszone emocje i potęgująca nienawiść do młodszej siostry tak wyglądała codzienność Laury aż do pewnego nieszczęśliwego wypadku  pożaru domu. Od dnia wyrwania z płomieni małej Shirley nasza bohaterka nieprawdopodobnie zmienia uczucia do siostry. Zaczyna miłować ją z całych sił i przyrzeka chronić przed każdą krzywdą i nieszczęściem.

W następnej części powieści obserwujemy przygody Shirley związane z dojrzewaniem, dorastaniem. Zgubne zauroczenie, nieszczęśliwe małżeństwo, śmierć męża, ponowne zamążpójście, problemy z nadużywaniem alkoholu i w końcu tragiczna śmierć bohaterki, która nie potrafiła odnaleźć szczęścia, a która tak bardzo go pragnęła.

Na końcu dowiadujemy się, że Laura objęła funkcję administratora fundacji zajmującej się pomocą upośledzonym dzieciom.

Autorka bardzo mnie zaskoczyła fabułą. Jej książki to zazwyczaj dobre kryminały, w których główne miejsce zajmują morderstwo i zagadki, natomiast ta historia dotyczy poczucia winy i chęci odkupienia. Z pewnością nie jest to książka, od której nie mogłam się oderwać, jednak warto ją przeczytać, ponieważ stwarza możliwość refleksji nad życiem rodzinnym, powoduje, że człowiek ma nad czym się zastanawiać.

Szepty w ciemności

Książka od pierwszych stron buduje stopniowe napięcie i delikatną nutkę grozy oraz sprawia, że czytelnik w zawrotnym tempie pożera słowa. Zarówno interesujący tytuł, jak i mroczna okładka przyciągają uwagę fanów thrillera oraz powodują pobudzenie wyobraźni. Jestem wybredną czytelniczką i jak każdy mam swój gust do wyboru książek. Często zdarza mi się, że powieści mnie nudzą i mam ochotę zamknąć dzieło, nie będąc nawet w połowie, jednak muszę przyznać, że wcale się nie zawiodłam, sięgając po tę pozycję literacką. Wręcz przeciwnie! Bardzo miło się rozczarowałam tą niesamowicie wciągającą fabułą i jej przyjemnym przekazem.

 

Tytuł: Wykluczeni
Autor: Aleksandra Szałek
Wydawnictwo: Novae Res

Historia dzieje się w małym, obskurnym miasteczku, pod którym ciągnie się sieć podziemnych bunkrów, w których przed laty znaleziono zwłoki chłopca. Bunkry dodatkowo owiane są budzącą grozę tajemnicą, bowiem nigdy nie zdołano wyjaśnić przyczyn śmierci nastolatka. Mroczny, ponury nastrój lochów jest potęgowany przez niewyjaśnione odgłosy, szmery, śmiechy. W trakcie wydarzeń gubi się autystyczny chłopczyk. Wszystko wskazuje na to, że wszedł do podziemi. Czy historia sprzed lat się powtórzy? Czy chłopiec przeżyje?

Zdecydowanie polecam tę książkę miłośnikom thrillera, kryminału, sensacji. Nie brakuje w niej wstrząsających i przerażających sytuacji, które wzbudzają niedowierzanie. Zaskoczyło mnie, jak autorka pewnie i bezpośrednio pisze o zachowaniu młodych ludzi w stosunku do rówieśników i do osób niepełnosprawnych. W głowie mi się nie mieści, jak można mieć w sobie tyle brutalności i zimnego wyrachowania. Pani Aleksandra w sposób dosadny przedstawiła całkowitą znieczulicę społeczną. Prawdziwie opisała brak zrozumienia, sympatii czy chęci jakiejkolwiek pomocy. Podczas czytania czułam też złość, momentami chętnie przywaliłabym czymś tym małym socjopatom. I nie chciałabym zabrzmieć jak psychopatka, ale czułam też niewielką satysfakcję z ukarania młodocianych przestępców.

W życiu realnym osoby niepełnosprawne fizycznie czy umysłowo wzbudzają różne emocje. Nikogo nie chcę oceniać, bo nie wiem, jak sama zareagowałabym, biorąc przykład z książki, gdyby moja córka była chora. Ciężko jest znieść myśl o tym, że dziecko nigdy nie będzie miało do końca normalnego życia. Szokujące było dla mnie również zachowanie ojca, który jedyne czym potrafił się wykazać to brak czułości, delikatności i akceptacji. Dogłębnie mną wzburzył fakt odnoszenia się do osób niepełnosprawnych z niesmakiem i wstydem, w momentach gdy najbardziej potrzebne było wsparcie, zrozumienie i miłość.

Może to podejście jest, kolokwialnie mówiąc, dziwne, ale bardzo podobał mi się motyw „anioła stróża”. Nawet się wzruszyłam tym wątkiem i pomyślałam sobie, że dobrze jest mieć kogoś takiego, kto czuwa.

Czytaniu towarzyszy niepokój, podniecenie i delikatne uczucie strachu, czyli wszystko to, co powinien zawierać dobry thriller. Nie przypominam sobie, żebym bała się jakiejkolwiek książki do tego stopnia, że na samą myśl dostawałabym gęsiej skórki, więc delikatna trwoga i niepewność tej powieści sprawia, że można zaliczyć ją do godnych polecenia.

Podsumowując, powieść wzbudziła we mnie wiele różnych emocji, a chyba o to w tym wszystkim chodzi, żeby każda struna zadrżała. Przerażające i zaskakujące jest to, ile w młodych ludziach jest nienawiści do bezbronnych lub upośledzonych i bardzo ubolewam nad tym, że opisane sytuacje nie są jedynie sennym wyobrażeniem.

A ja nigdy nie będę Motylkiem…

Kiedy skończyłam czytać serię Camilli Läckberg, wydawało mi się, że nie trafię już na tak ekscytującą sagę, jak ta napisana przez nią. Pozycje tej autorki zapadły mi głęboko w pamięć, a wykreowanych bohaterów mieszkających we Fjällbace pokochałam całym sercem. Kiedy skończyłam czytać ostatnią książkę, z żalem patrzyłam na półkę z myślą, że na ten moment to koniec przygód z tą autorką. Tymczasem pewna nieznajoma dziewczyna, również książkoholiczka, komentując mój wpis na instagramie poleciła mi sagę Katarzyny Puzyńskiej. Na początku nie byłam przekonana do polskiej autorki, moje serce w całości należało bowiem do pani Läckberg, jednak kiedy skończyłam pierwszą część serii o Lipowie, pani Kasia stała mi się równie bliska. 

Tytuł: Motylek
Autor: Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

W małej miejscowości Lipowo zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo mogłoby się wydawać, że ktoś potrącił kobietę nie udzielając jej pomocy, jednak dalsze śledztwo wykazuje, że było to zaplanowane morderstwo i zacieranie śladów przez upozorowany wypadek samochodowy. Poznając kolejnych bohaterów książki, trafiamy na następną zbrodnię, która w żaden sposób nie jest związana z tą pierwszą. Policja jak najszybciej musi odnaleźć winnego, zanim dojdzie do kolejnych mordów. W czasie śledztwa wychodzi na jaw mroczna przeszłość zakonnicy oraz sekrety rodzinne mieszkańców wsi. W małej miejscowości wydawać by się mogło, że życie płynie spokojniej, tymczasem prawda okazuje się brutalna.

Nie da się nie zauważyć, że pani Kasia wprowadziła niezwykłą różnorodność bohaterów. Autorka skrupulatnie przedstawiła typowe patologie społeczne: alkoholizm, przemoc domowa, znęcanie. Czytając książkę, myślałam o tym, że można w niej spotkać większość przypadków rodzin z życia rzeczywistego. Problemów, tajemnic i sekretów nie ma końca, dzięki temu pozycja jest bardzo interesująca. Miałam świadomość dramatów, jakie rozgrywają się w rodzinach, jednak nie da się ukryć, że sprawiło to, że powieść jest zajmująca i barwna. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale muszę przyznać, że z zapałem czytałam o kolejnych zdumiewających rodzinnych relacjach, które bardzo realnie odzwierciedlały autentyczność i ciemną stronę natury człowieka. 

Kolejną rzeczą, która rzuca się w oczy, są elementy stylu Agaty Christie. Sielankowe życie w małej wsi tylko z pozoru sprawia wrażenie idealnego. Pod tą otoczką kryją się zawiłe intrygi, które z każdym rozdziałem wnoszą coś nowego, a poszczególne fragmenty układają się w jedną całość, jak gdyby w pierwszej chwili były rozrzuconymi puzzlami. 

Wyraźne są też wspólne cechy powieści oraz styl pisania pani Läckberg oraz pani Puzyńskiej. Bardzo podobała mi się i fascynowała zastosowana przez autorkę retrospekcja. Wzbudza ona w czytelniku ekscytację i napięcie. Trzeba też dodać, że styl powieści jest prosty i lekki. Sposób zaprezentowania mieszkańców wsi, popełnionych zbrodni i zagadek jest zrozumiały i wyrazisty. Pomimo dużej objętości, powieść czyta się szybko i przyjemnie, co jest ogromnym plusem. Gdy po męczącym dniu człowiek wraca do domu, nie mając na nic siły, to jednak nie może się oprzeć Motylkowi. Dynamizm akcji porywa w wir przygód. Pisarka zręcznie łączy ze sobą wiele wątków i wielopostaciowość.

Polska autorka bardzo mnie zaskoczyła, nie sądziłam, że tak bardzo spodobają mi się losy mieszkańców Lipowa. Ciekawość została pobudzona, więc po kolejne książki na pewno sięgnę. Dużo przygód przede mną, mam nadzieję, że kolejne części pokocham równie mocno i będą one równie zaskakujące i nieprzewidywalne.

Magia literatury

Na początku nieufnie podchodziłam do książki. Na ogół lubię, gdy powieść zaskakuje mnie wartką fabułą, pełną zagadek, tajemnic i elementów przerażenia i grozy. Co tu dużo mówić, po prostu lubię thrillery, kryminały czy horrory. Jednak wraz z kolejnymi przewracanymi kartkami powieść zaczęła stopniowo mnie uwodzić, a historia całkowicie pochłaniać.

 

Tytuł: Wyjątkowy rok
Autor: Thomas Montasser
Wydawnictwo: Świat Książki
 
 
 
Zwykle byle jakie rzeczy mają wspaniałe opakowania, żeby dobrze wyglądały. Z książkami jest na odwrót. Opakowanie nigdy nie jest tak piękne jak zawartość.
 
Główna bohaterka Valerie została poproszona listownie przez ciotkę o zaopiekowanie się jej księgarnią. Sama właścicielka ginie bez śladu. Z czasem sceptyczna, nie lubiąca literatury kobieta, starając się uporządkować i zlikwidować małą księgarnię, odnajduje w sobie zamiłowanie do książek. Odkrywa potęgę literatury i magię księgarni. Pewnego dnia sięga po jedną z książek, która częściowo jest pusta, jak gdyby była wybrakowanym egzemplarzem. Następnie spotyka klienta, który poszukuje tego właśnie dzieła. Jak potoczą się losy Valerie? Kim okaże się zagadkowy klient? Czy potęga literatury zwycięży i sklepik przetrwa?
 
Książka sprawia, że na pochmurnym, deszczowym niebie przebijają się promienie słoneczne. Podkreśla, jak wspaniała jest literatura, która przypomina nam o pięknie tego świata, o jego magii, darach, o tym, ile dzięki niej można poznać nowych, czarujących osobowości i interesujących charakterów, artystów, obcokrajowców, młodszych i starszych czytelników. Literatura jest źródłem czystej radości i przyjemności. Wywołuje błogość w duszy czytelnika, koi nerwy i uspokaja. Powieści otwierają bramę i wprowadzają nas do zaczarowanego świata, skarbnicy wiedzy i fantazji gromadzonej i przekazywanej od stuleci. 
 
Czytając tę książkę uśmiechałam się sama do siebie. Miałam wrażenie, że wszystkie codzienne problemy są nieistotne, mało ważne. Na sercu zrobiło mi się lekko, jakby zmartwienia przestały istnieć. Nie da się opisać, na czym polega nadzwyczajność tej książki. Jest niesamowicie przyjemną lekturą, w dodatku niezbyt długą, więc każdy poradzi sobie z nią w jeden wieczór. Nie wiem, czy to zaleta czy wada, ponieważ treść jest niecodzienna i wolałabym jej tak szybko nie kończyć. Czarodziejski klimat udzieli się każdemu miłośnikowi literatury. 

Obowiązkowa lekcja moralności…

Mimo że wiele razy czytałam książki dotyczące dramatycznych przeżyć i zdarzeń z czasów II wojny światowej, za każdym razem czuję ten sam smak goryczy i frustracji. Bardzo trudno jest opisać tak intymne sprawy naszej historii, która wiąże się z niewypowiedzianym cierpieniem i ogromnym bestialstwem wobec drugiego człowieka…

Tytuł: Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne w Auschwitz
Autor: Hans-Joachim Lang
Wydawnictwo: Świat Książki

Dzisiaj Oświęcim kojarzy mi się nie tylko z największym i najbardziej przerażającym miejscem zagłady ludzkości, obozem koncentracyjnym Auschwitz Birkenau, ale również z utratą wiary i nadziei oraz tragicznymi wspomnieniami. Na usta cisną mi się słowa Zofii Nałkowskiej: „Ludzie ludziom zgotowali ten los”, ponieważ w tym jednym zdaniu niepodważalnie zawarty jest cały koszmar minionych lat.

Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne Auschwitz to przerażająca opowieść o nieludzkim traktowaniu kobiet. Wstrząsająca książka przedstawiająca gehennę ludzi żyjących w obozach, odkrywająca najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury. Dzieło ukazuje losy kobiet, począwszy od uwłaczających procedur przyjęcia na blok, a skończywszy na poddawaniu okrutnym eksperymentom medycznym bez ich zgody, a także wiedzy, co się z nimi stanie, które w ostateczności przyczyniły się do destrukcji psychicznej i załamania fizycznego.

Autor w dużej mierze skupia się na niemieckim profesorze medycyny Carlu Claubergu, ginekologu prowadzącym badania nad żeńskimi hormonami płciowymi i cyklem menstruacyjnym. Całkowita zniewaga, poniżenie i brak poszanowania godności ludzkiej to cechy, które doskonale odzwierciedlały osobowość lekarza, traktującego kobiety nie jak ludzi, tylko jako obiekty swoich doświadczeń. W książce opisana jest masowa sterylizacja przy użyciu promieni rentgenowskich. Przeprowadzanie brutalnych testów mających na celu przeciwdziałania rasowo niepożądanym grupom ludzkości. Trudno sobie wyobrazić gwałt, jaki był zadawany ciałom i duszom. 

W książce możemy przeczytać o trudnym do zniesienia obozowym życiu. Surowe kary i bicie za najmniejsze przewinienie były na porządku dziennym. Niosące się odgłosy krzyków i jęków oraz śmiertelne przerażenie i strach powodowały zatracenie nerwowe i psychiczne. Badania przeprowadzane w tragicznych warunkach, brak odpowiednich środków sanitarnych oraz higieny doprowadzały do szerzenia się chorób oraz robactwa. Niepokój i uczucie samotności potęgowały ciągłą rozpacz. Trzeba też wspomnieć o głodowych racjach żywnościowych. Wręcz paradoksalne wydawały się marzenia o złowieniu kawałeczka mięsa w zupie czy o letniej cieczy z odrobiną cukru czy ziół, dzięki którym więźniowie „szczęśliwie” rozpoczynali kolejny dzień…

Autor oprócz wstrząsających przeżyć dodaje także wątki miłości i przyjaźni, dzięki czemu uzupełnia książkę nieco innymi tematami, choć powiązanymi z przeżywaniem dramatu wojny. Pragnienie normalnego życia wydawało się nierzeczywiste i nieosiągalne. Często myśli o najbliższych utrzymywały skazanych na mękę przy życiu…

Muszę przyznać, że podczas czytania tej powieści towarzyszyły mi niemałe emocje. Z racji tego, że jestem bardzo uczuciową osobą, moje serce wypełnione było wzburzeniem, smutkiem, złością i wzruszeniem. Nawet w najgorszym koszmarze nie potrafię sobie wyobrazić tego, co mogli czuć bezbronni więźniowie pozostawieni na pastwę losu. Na mojej twarzy nieraz pojawiło się niedowierzanie i smutek. „Lekarze” pozbawieni jakichkolwiek skrupułów czy też odruchów ludzkich, bezlitośni. Morderstwa w imię nauki. Nie jestem w stanie pojąć, jak wyglądało życie w obozie, i nie mam nawet prawa, żeby się na ten temat wypowiadać, ale zastanawiam się, jak ludzie są zdolni do takich czynów; jakim trzeba być człowiekiem, żeby zrobić coś takiego; jakim trzeba być zimnym i nieczułym na takie okrucieństwo…

Tematyka książki jest trudna i bolesna. Każdy, kto odda się tej lekturze, powinien liczyć się z tym, że jest ona przepełniona emocjami i nie da się jej czytać bez złości, drżenia rąk, a także uronienia łez. Polecam ją przez wzgląd na świadomość historyczną własnego narodu.

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia