„Blisko ciebie”

Autumn przez przypadek zostaje zamknięta w szkole na cały weekend. Wydaje jej się, że gorzej być nie może, ale… okazuje się, że ktoś jej towarzyszy. Nastolatek imieniem Dax, który nie cieszy się zbyt dobrą opinią, ma za sobą wspomnienie bójki oraz poprawczaka. Dziewczyna żywi nadzieję, że jej prawie-chłopak dowie się, co się z nią stało i zacznie jej szukać, ale… nic takiego się nie dzieje. Pozostaje jej więc spędzić cały weekend w szkolnej bibliotece, jedząc przekąski z automatu i rozmawiając z nieznajomym, który nawet nie ma na to ochoty.

„Konkurs na żonę”

Często omijam książki polskich autorów. Dlaczego? Tego nawet ja sama nie wiem, choć nieraz się nad tym zastanawiałam. Co mnie tak w nich odrzuca, dlaczego tak ciężko jest mi dać im szansę? Może gdzieś głęboko w mojej podświadomości kryje się chochlik, który co rusz podrzuca mi do umysłu te myśli. Twierdzi, że ma rację, że on się nigdy nie myli. Szepcze do ucha, że nie warto. 

„Sexy Bastard”. „Cash”

Cash Gardner jest znany z tego, że zalicza masę panienek w swoim mieszkaniu nad barem. Pracuje jako barman w Altitude, więc podrywanie przychodzi mu z niezwykłą łatwością. Kiedy po raz pierwszy widzi Savannah, wie już, że chce ją zdobyć, jednak kobieta różni się od pozostałych znanych mu osób. Jest niedostępna i nie interesują ją przygody na jedną noc.

„Kiedy cię poznałam”

Bardzo często zdarza się, że człowiek w pogoni za pracą zapomina o samym sobie, gubi gdzieś swoje wewnętrzne dziecko i zamyka się na otaczający go świat. Nie widzi jego piękna, nie dostrzega nadziei, która rodzi się każdego dnia, nie pozwala sobie na odrobinę wolności. Kocha, ale tylko najbliższych i nikogo innego do siebie nie dopuszcza. Aż do momentu, gdy nadejdzie zmiana. Poznanie siebie może być trudniejsze niż się wydaje. Do tej pory taka osoba cały czas była zajęta pracą, na nic innego nie było ani czasu, ani możliwości, ani nawet chęci. I gdy nagle brak pracy wylewa na niego kubeł wody, człowiek budzi się i widzi, w jakim bagnie utknął. Orientuje się, że wciąż stał w miejscu, zamiast ruszyć przed siebie i rozwinąć skrzydła. 

Bilet do szczęścia

Po fenomenalnym Konkursie na żonę nadeszła pora na Bilet do szczęścia. Gdy tylko przeczytałam pierwszy tom, po prostu nie mogłam się doczekać, by poznać ciąg dalszy, i cały czas rzucałam okiem na parapet. Na nim stoi góra książek i wśród nich ta, której tak pragnęłam. Nie zaczęłam jej czytać zaraz po zakończeniu pierwszej części, choć bardzo tego chciałam. Pierwszy tom był genialny, jednak główna bohaterka Łucja lekko mnie irytowała. A to dlatego, że nie mogłam się nadziwić, jak ślepo jest wpatrzona w Hugona. Miałam ochotę uderzyć ją w twarz i pokazać prawdę. Nie wyczuwałam w tej książce miłości, a jeśli już, to jedynie ze strony Łucji. 

Tytuł: Bilet do szczęścia
Cykl: Konkurs na żonę (tom 2)
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Publicat

Pierwszy tom zakończył się w bardzo bolesnym momencie. Gdy skończyłam go czytać, to po prostu zabrakło mi oddechu i siłą powstrzymywałam się od sięgnięcia od razu po kolejną część, by dowiedzieć się czy wszystko będzie dobrze. 

Łucja – młodziutka dziewczyna, pochłonięta przez uczucia do młodego prawnika z Krakowa i zakochana w nim bez pamięci – przeżywa szok. Dowiaduje się czegoś, co mrozi jej krew w żyłach. Okazuje się, że mężczyzna, który ją uwiódł, który przejął władzę nad jej sercem, zrobił to tylko i wyłącznie dlatego, aby odziedziczyć spadek po wuju. Dziewczyna myśli jedynie o tym, by od razu zerwać związek z Hajdukiewiczem i wrócić w rodzinne strony. Jednak los nie pozwala na to. Jej babka – jedyna opiekunka zastępująca jej matkę i ojca – trafia do szpitala. Łucja, z braku innej możliwości, decyduje się pozostać w mieszkaniu Hugona na czas rekonwalescencji jej opiekunki. 

Hugo znów ma nadzieję na odzyskanie ukochanej. Odkrywa, że naprawdę kocha Łucję i nie może bez niej żyć. Wie, że nie dałby sobie rady bez tej kruszyny. To, co się dzieje, jest ostatnią szansą od losu, by mężczyzna odzyskał dziewczynę. Ale serce kobiety jest złamane. Czy Łucja zdoła uwierzyć w szczerość jego uczuć? 

Jak pisałam w recenzji pierwszego tomu, od wieków żywię dziwną, niewytłumaczalną niechęć do polskich autorów. I uwierzcie mi, że jeśli już po jakąś sięgam, to nazwanie tego zaszczytem wcale nie jest przesadą. Bardzo wiele oczekiwałam od autorki. Poznałam wiele opinii na ten temat i nie mogłam się doczekać. Czytelnicy wychwalali drugą część, nie raz spotkałam się ze stwierdzeniem, że jest ona jeszcze lepsza od Konkursu. Podeszłam trochę sceptycznie do tych opinii. Przecież każdy z nas ma inny gust i może zdarzyć się tak, że dla mnie będzie wręcz przeciwnie. Pod koniec musiałam przyznać rację zasłyszanym wcześniej słowom. 

Pierwszy tom był świetny, ale drugi był już poziom wyżej. Czytałam go z niezwykłą przyjemnością, odrywając się jedynie, by pójść coś zjeść lub wyjść z psem na spacer. Co prawda, książkę czytałam dwa dni, ale tylko i wyłącznie dlatego, że musiałam pomagać mamie w kuchni przy przygotowaniu obiadu. Jednak jak już przysiadłam do niej, to nic nie potrafiło mnie od niej oderwać. Nawet krzyki mamy, co przyznaję z lekkim wstydem. 

Nigdy nie lubiłam książek typowo o miłości, może głównie dlatego, że ja mam w niej pecha. A mówiąc to, mam na myśli jej całkowity brak. No cóż, albo miłość, albo książki. Naprawdę przez całą książkę zazdrościłam Łucji, że będąc w moim wieku, znalazła tak wspaniałego mężczyznę. Bo to, jaki był Hugo, sprawiało że często uśmiechałam się głupio do kartek i wyobrażałam sobie tego boskiego prawnika. 

Ale wracając do książki. Jak tylko zaczęłam ją czytać, zdałam sobie sprawę, że autorka naprawdę poczyniła duży postęp. Niesamowicie podobało mi się to, w jaki sposób opisała uczucia Łucji. Wprawiło mnie to nawet w lekkie osłupienie. Miałam wrażenie, jakby pani Beata sama to przeżyła i dzięki temu dała radę tak dobrze to ująć. Strony aż kipiały bólem, smutkiem, bił od nich chłód. Ale jednocześnie wyczuwałam miłość, radość, nadzieję. To było coś pięknego. Bez problemu wtopiłam się w wykreowaną przez autorkę historię i z przyjemnością śledziłam dalsze losy bohaterów (które nawiasem mówiąc nie raz przyprawiały mnie o zawał serca). Byłam jak szpieg, siedziałam obok Łucji na tapczaniku, stałam obok niej, gdy trzymała w rękach maleństwo. Patrzyłam się na cierpiącą przyjaciółkę Hugona – Olgę. I to wszystko z bez żadnego skrępowania. 

A skoro poruszyłam już kwestię dziecka, to chcę dodać tylko jedno. Łucja jest wspaniałą matką i aż serce mi rosło, gdy obserwowałam, jak cudownie opiekuje się dzieckiem. Mało brakowało, a piałabym z zachwytu. 

W książce bardzo podoba mi się postać pani Hani Hajdukiewicz. I jej historia, która w końcu zyskała rozwinięcie i to napisane w cudowny sposób. Nie wiecie nawet, jak się ciszyłam, gdy w końcu doszło do tego, do czego doszło. Jeśli chcecie wiedzieć o co chodzi, to nie liczcie na mnie. Nie pisnę ani słówkiem. Nie chcę odbierać wam przyjemności z czytania i poznawania historii samemu, a właśnie to w książkach jest najlepsze.

Książkę czyta się wspaniale. Nie ma momentu, w którym by się dłużyła. Cała opowieść płynie gładko i wartko, a ilość stron do przeczytania znika w zatrważającym tempie. Wszystko pasuje do siebie idealnie. Każdy element jest dokładnie przemyślany i całość tworzy jedną wielką układankę uczuć. A uwierzcie mi, że jest ich tutaj naprawdę wiele. Tak jak wspominałam wcześniej, pierwszy tom był genialny, ale drugi jest jeszcze lepszy. Istna karuzela uczuć. Po prostu niemożliwe jest nie dać się porwać tej historii i bohaterom. Są intrygujący i żywi. Jakby żyli naprawdę. 

Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu, a premiera już wkrótce! Oderwanie się od świata Łucji i Hugona przyszło mi z trudnością, w szczególności po tym cudownym zakończeniu. Ostatnia strona prawie przyprawiła mnie o łzy. Łzy szczęścia. 

Tak że, nie pozostaje mi nic innego, jak z całego serca polecić wam tę książkę. Mogłabym napisać więcej, ale po co? Nie chcę streścić wam całej książki, więc po prostu nie pozostaje wam nic innego, jak ją przeczytać. Z całego serca do tego zachęcam. Nie zawiedziecie się. Pani Beata Majewska doskonale wiedziała, jak napisać tę historię.

 

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia