Siostra

Opis tej książki bardzo mnie zainteresował, a że jest to bestseller, to musiałam czym prędzej zabrać się do lektury. Ale czy na pewno jest to tak dobra książka, jak wszyscy mówią?

Tytuł: Siostra
Autor: Louise Jensen
Wydawnictwo: Burda Książki

Grace i Charlie były najlepszymi przyjaciółkami. Wszystko zmienia się w chwili, gdy Charlie umiera, a Grace nie potrafi pogodzić się ze śmiercią przyjaciółki. Pewnego dnia odkrywa, jak wielu rzeczy o niej nie wiedziała. Niedługo później pojawia się Anna, która podaje się za siostrę zmarłej dziewczyny. A to dopiero początek… 

Tym, co mogę powiedzieć o tej książce już na początku, jest z pewnością to, że trzyma w napięciu do samego końca. 

Grace, która musi jakoś pozbierać się po śmierci przyjaciółki, wzbudza głównie litość. Jest tak naprawdę cieniem siebie z dawnych lat. Ciągle odczuwa niepokój, a żeby zasnąć, musi brać tabletki nasenne. 

Prawdę powiedziawszy, ta bohaterka jest dla mnie kompletnie neutralna i nie poczułam się z nią w jakikolwiek sposób związana. Zazwyczaj udaje mi się nawiązać z głównymi bohaterami jakąś więź, ale tym razem tego po prostu nie było. Z pewnością należy ona do takich postaci, o których nie pamięta się zbyt długo. 

Zdecydowanie więcej mojej sympatii zyskała Charlie, która (jak można się domyślić) jest całkowitym przeciwieństwem głównej bohaterki. Jest, a raczej była, szaloną, szczerą i pełną życia młodą kobietą, która miała swoje marzenia i cele do spełnienia. 

Ale, ale… Co z tą Anną?

No cóż. Chyba nie mogę powiedzieć o niej nic więcej ponadto, że jest… dziwna, a jej niektóre zachowania są bardzo niepokojące. Od początku wydaje się taką zołzą, która coś ukrywa. I to coś naprawdę przerażającego. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z Louise Jensen i muszę powiedzieć, że jestem mile zaskoczona. Nie spodziewałam się, że ta powieść będzie tak dobra i pochłonie mnie na długie godziny. Choć przewidziałam kilka wydarzeń, które były dość istotne dla całej fabuły, to i tak jestem zafascynowana stylem i umiejętnościami pisarskimi autorki. Od jakiegoś czasu uwielbiam czytać thrillery i choć nie mam w tym temacie zbyt dużego doświadczenia, to wiem, że jest to jedna z tych lepszych książek. Już teraz jestem pewna, że sięgnę po kolejne książki pani Jensen i to z czystą przyjemnością. 

Podsumowując, jest to ciekawa i dobra książka, która z pewnością zadowoli wszystkich miłośników lekkich thrillerów oraz poszukiwaczy lektury na długie, jesienne wieczory. Tajemnice, przerażające sytuacje, które sprawiają, że na ciele pojawiają się ciarki to coś, co uwielbiam w takich powieściach. Jestem zdecydowanie na tak. 

Istotny szczegół

Czasami wystarczy jeden szczegół, aby poznać zagadkę. Niekiedy nawet nie dostrzegamy go na drodze prowadzącej do prawdy. Kryminalna zagadka Horsta wydaje się nie do rozwiązania, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Debiut norweskiego pisarza oparty na autentycznej historii ciekawi na tyle, że chce się poznać tajemnicę morderstwa, które na pierwszy rzut oka jest doskonałe…

Tytuł: Kluczowy świadek
Cykl: William Wisting (tom 1)
Autor: Jørn Lier Horst
Wydawnictwo: Smak Słowa

Larvik to malownicze miasto leżące w południowej Norwegii. Tutaj też swoją pracę wykonuje William Wisting, policjant zajmujący się różnymi śledztwami – od prostszych po bardziej wymagające. Kluczowy świadek to pierwszy tom cyklu o Williamie Wistingu, którego autor również związany był z policją, a dokładnie wydziałem śledczym w Vestfold. Debiutancka powieść nie jest jednak pierwszą, którą wydano w Polsce. Swoje premiery miały już bowiem te powstałe znacznie później. Nie rozumiem, dlaczego promocja książek tego autora nie wystąpiła w porządku chronologicznym. Popularność J.L. Horsta w ostatnim czasie jednak znacznie wzrosła i zdecydowano się na publikację większej liczby jego powieści. Co oczywiście jest dużym plusem, bo warto zapoznać się z jego twórczością.

Jak na dobry kryminał przystało – mamy morderstwo, które zostało bardzo skrupulatnie opisane. Poznajemy miejsce zbrodni z wieloma detalami. Brakuje jednak odpowiedzi na pytanie, dlaczego denat (70-letni mężczyzna) musiał zostać pozbawiony życia w brutalny sposób. Historia wydaje się nad wyraz ciekawa, dlatego że akcja opiera się na głośnych wydarzeniach mających miejsce w 1995 roku. Dochodzenie prowadził sam Horst, ale do dziś nie wiadomo, kto popełnił zbrodnię na Ronaldzie Rammie. Nic dziwnego, że autor pokusił się o poprowadzenie swojego minionego śledztwa innymi torami i o jego rozwikłanie. Gdy przyjrzymy się bliżej komisarzowi Wistingowi, nie odnajdziemy w nim cech osoby nadużywającej alkoholu czy leków ani wykazującej dziwne zachowania. Nie ma w nim nic szczególnego, a jednak – to policjant oddany pracy i inteligentny. Często aż za bardzo zdarza mu się poświęcać pracy, przez co nieco zaniedbuje swoją rodzinę.

Rozwiązanie zagadki policjantom zaangażowanym w śledztwo nie przyjdzie z łatwością. Po nitce do kłębka docierają do kolejnych informacji, które mogą pomóc w rozwikłaniu sprawy. Niekiedy okazuje się, że nowy trop nie jest tym, który uważali za istotny, ale wskazówka jest na wyciągnięcie ręki…

Praca policjanta to nie tylko gonitwa za przestępcami, ciągła adrenalina i duże emocje. Można się o tym przekonać dzięki tej książce. Pewne fragmenty niektórzy mogą uznać za nudne, z kolei dla pozostałych mogą okazać się ciekawe. Mimo zmiennego napięcia kryminał czyta się przyjemnie i szybko. Nie brakuje kilku pamiętnych zwrotów akcji, które mogą odmienić tok myślenia niejednego czytelnika. Trzeba jednak przyznać, że jedno kluczowe wydarzenie mające wpływ na dalszy ciąg wydarzeń spowodowało, że bystry umysł czytelnika (czyt. śledczy) jest w stanie domyślić się końcowych kwestii.

W mojej ocenie dużą zaletą jest przedsmak dla spragnionych dalszych losów komisarza Wistinga w postaci fragmentu kolejnej książki – Felicja zaginęła. Trzeba przyznać, że zapowiada się interesująco! Zachęcam do sięgnięcia po Kluczowego świadka, aby w następnej kolejności chwycić po dalsze części norweskich kryminałów z Wistingiem w roli głównej.

By odkryć wszystkie tajemnice

Zastanawialiście się, co by się stało, gdyby okazało się, że podstawy wiary, w które wierzymy, są kłamstwem? Zmodyfikowaną prawdą, która już dawno odbiegła od rzeczywistości? Dla ludzkości byłby to olbrzymi cios. Świat straciłby sens dla niektórych ludzi, a ci bardziej niecni wykorzystaliby ten fakt, aby zdobyć władzę. Prawda potrafi niszczyć. Jest jak żywioł, ale po burzy jest tęcza, więc może już pora, by prawda wyszła na światło dzienne. 

Tytuł: Kod da Vinci
Reżyser: Ron Howard

Robert Langdon jest wezwany do Paryża, a dokładnie do Luwru. Okazuje się, że w dość specyficzny sposób zostało tam popełnione morderstwo. Zwłoki kustosza muzeum  ułożone jak na szkicu Leonarda da Vinci. Morderca dla śledczego jest oczywisty. Jednak wszystko się komplikuje, gdy policja zauważa szereg zagadek pozostawionych przez zamordowanego człowieka. Wtedy Robert wraz z piękną Sophie rusza w zabójczą podróż, by odkryć zagadki z przeszłości. Czego się dowiedzą? Czy prawda nie będzie zbyt szokująca?

Myślę, że o Kodzie da Vinci słyszał chyba każdy. Sławna książka i popularna ekranizacja. Od dawna planowałam przeczytać Kod Leonarda da Vinci, jednak na razie tego nie zrobiłam. Pokusiłam się z kolei o obejrzenie filmu. Dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam. Ni więcej, ni mniej. Produkcja spełniła wszystkie moje oczekiwania, ale również niczym mnie nie zaskoczyła.

Thrillery są bardzo lubiane przez ludzi. Ich popularność bije rekordy i przyciąga największą publiczność w kinach. Nie dziwię się. Trzymają w napięciu, dają najczęściej jakąś ciekawą zagadkę i ich akcja zainteresuje prawie każdego, nawet wybrednego widza. Są to filmy typowo dla rozrywki, lecz ten fakt nie odbiera im inteligencji i zaskakujących scen. Kod da Vinci nie jest schematycznym thrillerem. Jest czymś rzadziej spotykanym, ale spełniającym wszystkie jego wyznaczniki. 

Pomysł na fabułę jest niekonwencjonalny i przede wszystkim intrygujący. Gdy pierwszy raz usłyszałam rozmowy na jego temat, a była to rozmowa mojej babci i mamy, byłam zafascynowana. Premiera produkcji przypadała na moje dziecięce lata, więc jakoś dużo nie zrozumiałam, ale wystarczająco, by zrozumieć, że jest to kontrowersyjny film, a właśnie takie historie od najmłodszych lat najbardziej lubiłam. Teraz wreszcie poznałam ją.

Sama fabuła jest bardzo wciągająca. Przyznaję się, że nie obejrzałam całego filmu naraz, ale mimo to z zapartym tchem patrzyłam na to, co tym razem się zdarzy. Nie wiedziałam, do czego to wszystko prowadzi ani jakie będą tego konsekwencje. Chciałam się tego wszystkiego dowiedzieć, tym bardziej że w Kodzie da Vinci jest wiele wątków, które zaskakują, ale zmieniają też znaczenie całej historii. Pasjonowała mnie to, choć w niektórych momentach trochę się gubiłam. Jedno wydarzenie miało wpływ na kilka, przez co tworzyła się niesamowicie rozbudowana sieć zagadek, sekretów i następujących po sobie skutków. Potencjał całej tej opowieści został w stu procentach wykorzystany,

O samej akcji nie powiem za dużo. Pojawiała się w odpowiednich momentach. Tam, gdzie powinna być szybka, właśnie taka była. Trzymała w napięciu i sprawiała, że nieraz przeszły mnie ciarki po plecach. Jednak czasami ustępowała, by można było zastanowić się nad przebiegiem tych wszystkich zdarzeń oraz wymyślić multum własnych możliwości. Pozwolić ponieść się wyobraźni, ale i tak na końcu zostać zaskoczonym.

Bohaterowie są dość różnorodni. O głównym bohaterze – Robercie – dowiadujemy się mało. Jego przeszłość jest ujawniana w niektórych fragmentach rozmów, ale to jest za mało, by stworzyć spójny wizerunek tej postaci. Natomiast sama Sophie okazała się bardzo odważną kobieta, która była gotowa na wszystko, by poznać prawdę o sobie, swoim dziadku i świecie. Nie cofnęła się przed niczym, by dostać to, czego chciała. Dzięki temu zyskała moją sympatię. Polubiłam również Leigha. Jest przeuroczy. Jego zachowanie potrafiło być niezrównoważone, z samą lojalnością też miał problem, ale mimo to zapamiętam go wyjątkowo dobrze.

Obsada filmu jest niezwykle dobra. Tak samo jak fikcyjna postać, tak i aktor przykuł moją uwagę. Mam na myśli konkretnie Iana McKellena, który wcielił się w rolę Leigha. Idealnie oddał jego fascynację historią, częstą nieporadność, ale również skrywany spryt. Jednak największe wrażenie zrobił na mnie Paul Bettany (Silas). Trzeba mieć niezwykły talent, by oddać realność tych wszystkich brutalnych scen oraz fanatyzm i zarazem przywiązanie. Poza tym w tej produkcji gra Jean Reno, którego uwielbiam i bardzo cenię za kunszt aktorski.

Kod  da Vinci okazał się wyjątkowym dobrym filmem. Jeśli lubicie mroczne zagadki i nieodkryte prawdy, zostaniecie wciągnięci do rzeczywistości, w której historia pisze własną opowieść na teraźniejszości. 

978-83-8083-583-2

Reemisja

Istnieje słuszne przeświadczenie, że o pewnych rzeczach przy stole nie wypada rozmawiać, ponieważ są to kwestie zbyt drażliwe i wywołujące niepotrzebne spory. Zalicza się do nich przede wszystkim religię i politykę. Szczególnie ta ostatnia wzbudza w ludziach niezwykle silne i bardzo widoczne emocje. Ja sama, oglądając od czasu do czasu relacje z sejmu, mam wrażenie, że niektórzy politycy są po prostu opętani, i nie wiem, czy mam się z tego powodu śmiać, czy gorzko płakać.

Tytuł: Reemisja
Autor: Izabela Milik
Wydawnictwo: Novae Res

Na dzień przed wyborami parlamentarnymi charyzmatyczny przewodniczący Obozu Odrodzenia Ojczyzny – Jeremi Pestis – jest pewny tego, że jego kontrowersyjna partia wygra i zacznie wprowadzać w kraju własne porządki. Jednak zwycięstwo w wyborach nie jest jego jedynym priorytetem. Drugim, nie mniej ważnym, jest zniszczenie ducha i wzięcie w posiadanie kobiety, która w przeszłości śmiała odrzucić zaloty mężczyzny. Czy Anna będzie w stanie ochronić siebie i swoją rodzinę przed maniakiem, który – zdaje się – podpisał pakt z samym diabłem?

Reemisja jest książką, która mogłaby się doskonale nadawać na scenariusz jakiejś zagranicznej produkcji, ponieważ czytelnicy mają okazję zapoznać się ze światem pełnym brutalnych, politycznych zagrywek, pogardy dla wszystkiego, co odstaje w jakikolwiek sposób od normy, oraz demonicznymi mocami uwięzionymi w tajemniczej księdze. Nie jest to pozycja ani lekka, ani łatwa, ani przyjemna (no, chyba że ktoś lubuje się w tego typu książkach).

Izabela Milik miała naprawdę bardzo dobry pomysł na uczynienie jednego z głównych bohaterów demonicznym politykiem, który nie cofnie się przed niczym, by tylko zdobyć to, czego tak bardzo pragnie: moc równą boskiej. Niestety, brakowało mi tutaj głębszego wejścia w jego spaczoną psychikę – wzmianka o nazistowskim dziadku mającym w posiadaniu księgę zła i zniszczenia troszkę mi nie wystarczyła. Zawiodłam się również na głównej bohaterce. Spodziewałam się silnej, przebojowej kobiety, której tajemniczą przeszłość z przyjemnością bym odkrywała, a dostałam rozchwianą emocjonalnie kobietę z bagażem doświadczeń. Skąd u takiej kobiety tak wielka moc? To również jest dla mnie zagadką.

Nie mogę nie wspomnieć również o Arturze, którego przemiana zrobiła na mnie największe wrażenie: z osiedlowego rozrabiaki i awanturnika stał się swego rodzaju sprzymierzeńcem dobra, a to faktycznie było zaskakujące. Myślę, że z detektywem w sutannie – księdzem Szymonem – stanowiliby nieziemski duet do zadań specjalnych bądź demonicznych, jak kto woli.

Mimo wszystko Reemisja może się podobać i szczególnie gorąco polecam ją tym odbiorcom, którzy nie znudzili się jeszcze politycznymi przepychankami i lubią się odrobinę pobać.

logo-novae-res-300dpi

ruth ware

Bez zasięgu…

Szklany dom na odludziu to miejsce, które przez niektórych zostanie zapamiętane na zawsze. Wokół tylko las, a w nim jakby coś żyje… To las obserwuje nas czy my las?

Tytuł: W ciemnym mrocznym lesie
Autor: Ruth Ware
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

W ciemnym, mrocznym lesie był sobie ciemny, mroczny dom; a w ciemnym, mrocznym domu… Znacie tę wyliczankę? Pamiętam, że takie opowieści w dzieciństwie wywoływały gęsią skórkę i podnosiły ciśnienie. Czy dziś, mając za sobą ten czas, wciąż odczuwamy takie emocje jak dzieci? Wydaje mi się, że nie, choć gdyby faktycznie znaleźć się w jakimś odludnym miejscu, bez zasięgu, gdzie dzieją się dziwne rzeczy… Pewnie zmieniłabym zdanie błyskawicznie. Okładka potrafi przykuwają uwagę osoby szukającej dobrego kryminału.

W ciemnym mrocznym lesie to debiutancka powieść Ruth Ware, która znalazła się na liście bestsellerów amerykańskiego dziennika „New York Times” oraz brytyjskiego tygodnika „Sunday Times”. Światowe bestsellery przyciągają czytelników niczym magnes. Niektóre z nich faktycznie są napisane świetnie i okazują się pełne napięcia. Niektóre z opinii zawartych na okładce książki Ruth Ware moim zdaniem są nieco przejaskrawione. Choć przyznaję, że książkę pochłania się w tempie błyskawicznym. Narracja pierwszoosobowa zawsze potęguje wrażenia i pomaga czytelnikowi wejść w psychikę bohatera. Tak więc przeżywamy wszystkie wydarzenia razem i do końca pozostajemy nierozłączni – czytelnik i główna bohaterka, Nora.

Wszystko zaczyna się od zaproszenia na wieczór panieński. Nora nie potrafi zrozumieć intencji zapraszającej Clare. Nie miały kontaktu przez wiele lat, a pewne wydarzenia z przeszłości i liczne niedomówienia stanowią jeszcze większy znak zapytania… W końcu jednak decyduje się przyjąć zaproszenie. Trafiamy do szklanego domu w środku ciemnego lasu. Szóstka zgromadzonych osób na wspomnianym wieczorze stanowi mieszankę wybuchową: sarkastyczna Nina, dowcipny Tom, porywcza Flo, zamknięta w sobie Nora, nieszczera Clare i zadumana Melanie.

Atmosfera od początku wydaje się bardzo napięta. Dodatkowo wymyślone przez świadkową panny młodej gry i zabawy sprawią komuś dużo przykrości. Ktoś zdecyduje się opuścić imprezę wcześniej, a ktoś będzie myślał o wyjechaniu następnego dnia… Świadkowa Flo nie będzie z tego powodu zadowolona. Będzie próbowała przekonać zgromadzonych, że takiego wieczoru nie wolno lekceważyć. Ale znalazła się osoba, której zależało na tym, aby wieczór panieński nie był wieczorem pełnym miłych i radosnych wspomnień, a także świetnej zabawy. Zagadkowe ślady butów na śniegu przed domem, brak zasięgu i ciemny, pusty las. To wszystko wpływa na stan emocjonalny bohaterów. Czy mają omamy? Czy faktycznie ktoś jest w domu?

Jak zapowiada okładka, ktoś ma wziąć ślub, kogoś czeka śmierć. Śmierć przychodzi znienacka, a to dopiero początek historii. Jeśli myślicie, że szybko zrozumiecie, co się wydarzyło, to jesteście w dużym błędzie. Do końca nie wiadomo, kto stoi za przykrymi wydarzeniami mającymi miejsce w szklanym domu. Akcja przeniesie się także poza szklane mury, a to tylko spowoduje kolejne niemiłe zdarzenia. Nic nie jest jasne i takie pozostanie do ostatnich stron. Warto zajrzeć do takiej lektury, która wciąga już od pierwszej strony. Takie lektury zapamiętuje się na dłużej!

161076_proszynski-logo_600

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 12 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia