Finał Kłamcy

3
2484

Kłamca 3. Ochłap sztandaru to trzecia, a jednocześnie przedostatnia książka opisująca przygody tytułowego Kłamcy. Charyzmatyczny autor, Jakub Ćwiek, z dużą dozą uroku przeprowadza nas przez pełen mistycznych zawirowań i zwrotów akcji świat, tak zbliżony do otaczającej nas rzeczywistości.

 
Tytuł: Kłamca 3. Ochłap sztandaru
Cykl: Kłamca (tom 3)
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
 
 
Kim jest główny główny bohater? Pierwsze skrzypce w powieści gra Loki, osławiony kłamca z mitologi nordyckiej. Wraz z coraz powszechniejszym chrześcijaństwem sytuacja bogów pogańskich jest coraz bardziej opłakana. Nie dość, że tracą wyznawców, to jeszcze skrzydlatym nosicielom nowego porządku daleko do miłosierdzia. Loki nie jest jednak w „ciemię bity”. Ma dużo umiejętności i (niekoniecznie ukrytych) talentów, które bardzo przydadzą się Aniołom. I to jest właśnie idea całej powieści – mistyczna wręcz współpraca. Jednak już od samego początku nie przebiega łatwo. Loki nie ma łatwego charakteru, a jego metody pracy eufemistycznie można nazwać niestandardowymi. Ta wybuchowa kooperacja daje im zasadniczą przewagę – są nieprzewidywalni.
 
Trzecia część zaczyna się niebanalnie i z grubej rury – Apokalipsą. Daje nam to niesamowitą możliwość obserwowania całego przedsięwzięcia od tzw. zaplecza. A problemy są już od samego początku. Loki dostaje od Archanioła, wydawałoby się, proste zdanie. „Sprzątnąć” Antychrysta. Co to za wyzwanie dla sprytnego Kłamcy, usunąć kwilące w kołysce dziecko? Udaje się więc na miejsce i z rozczarowaniem stwierdza brak wiary matki Antychrysta w ludowe przesądy. Uważacie, że czerwona wstążeczka przy łóżeczku dziecka nie jest potrzebna? Ona tak myślała. Podsumowując, dziecko zostało podmienione i po Antychryście… nie ma śladu. Lokiego czeka więc dalsza podróż, tym razem w inny wymiar. W tym czasie na ziemi robi się coraz bardziej niebezpiecznie. Pogańsko-diabelska komitywa z dnia na dzień staje się coraz bardziej dotkliwa, przysparzając po anielskiej stronie wiele strat. Na domiar złego klątwy jedna za drugą spadają na różne kontynenty, a głód i plaga zombie to dopiero początek. Skrzydlaci zwierają szyki i zaczynają kontrofensywę. A Loki? Gdzieś się zapodział, słuch o nim zaginął… Czy nadal jest po stronie Aniołów? A może wrócił do nordyckich korzeni?
Dlaczego uwielbiam tę książkę? Przede wszystkim od pierwszego słowa fascynuje mnie styl pisarza. Język Jakuba Ćwieka jest cięty, sarkastyczny, pełen oryginalnych, ale przede wszystkim trafnych spostrzeżeń. Dialogi, które wkłada w usta bohaterów, ociekają ironią i inteligentnym dowcipem. Ich wypowiedzi, jak i sama akcja, ukazane są w sposób nieprzewidywalny, niebanalny i trzymający w napięciu do ostatniego słowa. Częsta zmiana bohatera, z perspektywy którego opisywana jest fabuła, sprawia, że w książce cały czas coś się dzieje. Mimo że w poprzednich powieściach autorowi zdarzało się nie zamykać niektórych wątków, Ochłap sztandaru dopracowany jest do ostatniego słowa i brak w nim niepotrzebnych czy nudnawych scen.
 
Polecając tę książkę chciałabym zaznaczyć, że jest to literatura raczej rozrywkowa. Wiele w niej mistycznych czy mitologicznych nawiązań, ale mimo wszystko nie jest to tytuł, który znacząco wpłynie na wiedzę czy poglądy czytelnika. Lekka, fajna, przyjemna, czyta się wręcz błyskawicznie.

 

A jak się skończy Apokalipsa? Zapraszam do lektury!

3 KOMENTARZE

  1. Hi there! This blog post couldn’t be written much better!
    Going through this article reminds me of my previous roommate!
    He continually kept talking about this. I will forward this information to
    him. Pretty sure he’s going to have a good read. Many thanks for sharing! http://bing.org

ZOSTAW ODPOWIEDŹ