Za nami pierwsze jesienne święta.
Odwiedzaliśmy groby bliskich, odpoczywaliśmy w Święto Niepodległości, a już
niedługo wpadniemy w szał wigilijnych zakupów. Zanim to nastąpi, warto wstąpić
do kina, w którym nigdy nie brakuje dobrych filmów.
Jak co miesiąc, przedstawiam wam perełki filmowe w trzech głównych gatunkach.

Dramat

źródło
Tytuł: Intruz
Reżyseria: Magnus von Horn
Obsada: Ulrik Munther, Mats Blomgren, Loa Ek
Data premiery: 9 października 2015 r.

Film inspirowany prawdziwymi
wydarzeniami, które rozegrały się na szwedzkiej prowincji. 17-letni John pod
wpływem ogromnych emocji dopuszcza się zbrodni. Po odbyciu kary w poprawczaku
wraca w rodzinne strony i próbuje rozpocząć nowe życie. Musi zmierzyć się ze
społeczeństwem, które nie zapomniało i nie wybaczyło mu popełnionego czynu.

Intruz to
świetny debiut Magnusa von Horna, Szweda związanego z Polską (studiował na
łódzkiej filmówce). Sam film to koprodukcja polsko-szwedzko-niemiecka.
Von Horn wyważa swój film i prowadzi
narrację z godnym pozazdroszczenia wyczuciem. Trafnie i inteligentnie punktuje
sytuacje. Nie wprowadza w swoim filmie nachalnego komentatorstwa, ale pozwala
widzom samemu wyciągnąć wnioski. Świetne zdjęcia Łukasza Żala (nominowanego do
Oscara za Idę), dzięki ciekawemu
kadrowaniu, wprowadzają jeszcze większy niepokój w widzu. Intruz pełen jest przeróżnych emocji, które kotłują się także w
sercach widzów. Dzięki subtelnym środkom udało się von Hornowi uniknąć
przedramatyzowania.
Komedia/komediodramat

źródło
Tytuł: Sypiając z innymi
Reżyseria: Leslye Headland
Obsada: Jason Sudeikis, Alison Brie, Adam Scott
Data premiery: 16 października 2015 r.

Jake i Lainey spali ze sobą tylko
raz, ale za to ten pierwszy. Spotkali się ze sobą dopiero kilka lat później.
Lainey zakochana jest platonicznie w mężczyźnie, która ma już żonę, a niedługo
zostanie ojcem. Jake z kolei jest nałogowym kobieciarzem o dobrym sercu.
Wszyscy oprócz nich widzą, że sobą dla siebie stworzeni. Może też by to
zauważyli, gdyby przestali sypiać z innymi…

Wbrew pozorom temat seksu rzadko
jest w amerykańskich komediach podejmowany w sposób szczery; nie brak za to filmów,
które z erotyki uczyniły humor niskich lotów. Wprawdzie Meg Ryan już 26 lat
temu udawała orgazm w restauracji w słynnej scenie Kiedy Harry poznał Sally, lecz od tego czasu nie mieliśmy w kinie
mainstreamowym wielu odważnych w tym względzie obrazów. Wieczór panieński, poprzedni film Leslye Headland, wpisywał się w
tę tendencję wulgarności, lecz w swym następnym dziele reżyserka obrała całkiem
inną strategię.
Sypiając z innymi to film „gadany”, co nie jest dziwne, jeśli wziąć pod uwagę jego gatunek. W
obrazie Headland warstwa dialogowa jest niezwykle ważna. Zamiast na efektownych
awanturach, scenarzystka skupia się na komunikacji między dwoma dorosłymi
ludźmi. Znamienna jest tu scena, w której w trakcie seksu mężczyzna nazywa
swoją partnerkę imieniem innej kobiety. W głowie zapala nam się czerwona lampka
– o, teraz zobaczymy wielką kłótnię. Zamiast tego bohaterowie wolą jednak
szczerze o tym porozmawiać. W Sypiając z
innymi
bohaterowie są ludzcy – trochę śmieszni, czasami dziwni, a przede
wszystkim popełniający zwykłe błędy. Dzięki chemii pomiędzy Alison Brie i Jason
Sudeikisem oraz dobrym drugim planem aktorskim ogląda się ich losy z dużą
sympatią.
Film akcji/przygodowy

źródło
Tytuł: Marsjanin
Reżyseria: Ridley Scott
Obsada: Matt Damon, Jessica Chastain, Jeff Daniels
Data premiery: 2 października 2015 r.
Podczas ekspedycji na Marsa załoga
astronautów napotyka na ogromną burzę piaskową. Szybko się ewakuują,
opuszczając Czerwoną Planetę bez uznanego za zmarłego Marka Watneya. Kiedy
ciężko ranny mężczyzna odzyskuje przytomność, zdaje sobie sprawę, że został sam
na planecie, z niewielką ilością pożywienia i powietrza i w dodatku bez
łączności z ziemską bazą. Watney, wykorzystując swoją naukową wiedzę,
rozpoczyna walkę o przetrwanie.

Marsjanin
oparty jest na bardzo dobrej, debiutanckiej powieści Andy’ego Weira. Amerykanin
długo nie mógł wydać książki, ale kiedy w końcu mu się to udało, odniósł
podwójny sukces – prawa do jej sfilmowania kupiła wytwórnia 20th Century Fox.

Marsjanin to
widowisko kładące nacisk na lekkość i poczucie humoru, a nie na mrok. Mark
Watney to współczesny (a raczej przyszłościowy, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że
wyprawy na Marsa nie są jeszcze możliwe) Robinson, który zdany na własne siły,
mierzy się z nieokiełznaną przyrodą i wielką samotnością. Mężczyzna nie
zamierza lamentować, ale wykorzystując swoją wiedzę, pomysłowość i heroiczną
determinację, walczy o przetrwanie na obcej planecie. Nabiera do sytuacji, w
jakiej się znalazł, zaskakującego dystansu. Sypie żartami i ciętymi ripostami
jak z rękawa. W jego postaci wybrzmiewa typowy amerykański optymizm, który
głosi, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Dynamiczna narracja nie pozwala się
nudzić, a piękne marsjańskie widoki robią w kinie duże wrażenie.
UDOSTĘPNIJ

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ