Wojownicy. Ucieczka w dzicz

0
179

Pierwszy raz czytałam Wojowników, będąc 10-, może 12-letnim dzieckiem. Było to tak dawno, że nawet tego nie pamiętam. Wiem jednak jedno: wtedy ta cudowna książka pozostawiła mnie z niezwykłym uczuciem w głębi serca. Przygody kocich wojowników poruszyły mną i sprawiły, że sama zapragnęłam stać się jednym z nich. Jako dziecko nie do końca zrozumiałam głębszy sens przedstawionej mi historii, nie widziałam w niej tej ogromnej siły uczuć ani przesłania. Byłam zbyt młoda, by w pełni pojąć wartości, jakie chciały przekazać autorki.

Tytuł: Wojownicy. Ucieczka w dzicz
Autor: Erin Hunter
Wydawnictwo: Nowa Baśń

 
Wojownicy to starsza seria, która po kilku latach została wznowiona przez wydawnictwo Nowa Baśń. Wcześniej wydawało ją inne wydawnictwo, ale zaprzestało na drugim tomie, co jak pamiętam, zabolało mnie ogromnie, gdyż Ognista Łapa, Szara Łapa, a nawet Żółty Kieł, stały się dla mnie przyjaciółmi. Jako 10-letnie dziecko, targane ogromnymi wątpliwościami, zbyt dojrzałe jak na swój wiek, odnalazłam w nich ukojenie i spokój. Wiedziałam, że autorki (Erin Hunter to pseudonim, tak naprawdę serię tę tworzyły trzy dziewczyny, które przyjęły taką nazwę) tworzą kolejne części i jeśli się nie mylę, powstało ich mnóstwo. Jakiż wielki był mój ból, że nie dane będzie mi dalej uczestniczyć w tych wspaniałych przygodach. Długo jeszcze się smuciłam, aż ból w sercu w końcu zelżał. Mimo to nigdy nie zapomniałam o moich przyjaciołach.
 
Do pewnego dnia, kilka miesięcy temu. Dowiedziałam się, że seria została wznowiona. Rozbudziła się we mnie nadzieja, że oto właśnie nadszedł czas, gdy poznam całą historię. Choćbym miała skończyć ostatnią część w wieku 30 czy 40 lat, nie było to dla mnie ważne.
 
Dlatego też dziś przybywam do was, by uczynić z was kocich Wojowników! Nadszedł czas, by każdy z nas zawalczył w obronie klanu i o swoje przeznaczenie. Jesteście gotowi, by razem z Ognistą Łapą, zwykłym domowym kociakiem, stać się wspaniałym wojownikiem, który ruszy na spotkanie ze swym przeznaczeniem?
 
Rdzawy jest zwykłym domowym kotem o przepięknej ognistorudej sierści. Jest młody, wyjątkowo silny i pewny siebie. Dobrze żyje mu się w domu, na skraju lasu. Każdego dnia ma pełną miskę, może się wylegiwać w słońcu, a w razie deszczu ukryć w środku cieplutkiego domu i położyć się na mięciutkim posłaniu, mrucząc pod dotykiem ręki swojego właściciela. Jego życie jest beztroskie i przyjemne.
 
Mogłoby się wydawać, że nie potrzeba mu nic więcej do szczęścia. Jednak Rdzawy za każdym razem, gdy patrzy na las za domem, czuje, jak ten go woła, ciągnie do siebie, prosi, by powrócił na łono matki natury. Nieraz rudy kociak śni o wspaniałej wyprawie na polowanie do lasu, gdzie zapachy otoczą go ze wszystkich stron, a cudowny wiatr w sierści podaruje wolność. Tęsknota aż wylewa się z jego serca, czuje on, że nie jest tam, gdzie powinien być.
 
Pewnego razu postanawia ruszyć przed siebie, do lasu, choćby na chwilę, by przekonać się, jak smakuje tak upragniona przez niego wolność. Tam niespodziewanie zmuszony jest do walki, zostaje zaatakowany przez dzikiego kota, Szarą Łapę, członka Klanu Pioruna. Rdzawy jest zafascynowany życiem w klanie i bez zastanowienia postanawia do niego dołączyć. Jednak życie w klanie nie jest tak kolorowe, jak mogło mu się wydawać. Między wszystkimi czterema frakcjami kotów trwa nieustanna i bezwzględna walka o przetrwanie. Walczą nie tylko o tereny i pożywienie, ale także o własnych członków, o życie, które tak bardzo kochają.
 
Każdy klan szkoli Wojowników. Rdzawy, przyjęty do Klanu Pioruna, zostaje uczniem i przyjmuje nowe imię Ognista Łapa. Nie wie on, że stosunki między klanami są coraz gorsze i wisi nad nimi proroctwo; że jest ktoś, kto uratuje trawione zniszczeniem frakcje. Tylko ogień będzie w stanie uratować Klan Pioruna.
 
Przez chwilę życie w Klanie Pioruna jest idyllą, panuje tam spokój, przyjaźń otacza każdego członka, a pożywienia nie brakuje. Jednak nagle rozpoczynają się straszne zdarzenia, Klan Wiatru gdzieś znika, a Klan Cienia łypie złowrogo na pozostałe klany. Rozpoczyna się walka, która może albo uratować Klan Pioruna, albo doszczętnie go zniszczyć. Ataki na obóz są coraz częstsze, giną kolejni wojownicy. Jednak Klan Pioruna nie poddaje się i walczy. Lojalność wobec swojej rodziny przepełnia ich serca i są gotowi zginąć, byle tylko obronić swój dom i życie przyjaciół.
 
Tak zaczyna się cudowna seria, która już po raz drugi, jeśli nie kolejny, zawładnęła moim sercem, jednak tym razem w nowym, świeżutkim i niesamowitym wydaniu. Nawet mimo że wiele wątków pamiętałam, a tajemnice w niej zawarte nie były mi obce, bawiłam się przy tej książce wybornie. Gdy tylko zaczęłam czytać, ledwo mój wzrok spoczął na pierwszym słowie, a zostałam wciągnięta w ten fantastyczny świat, biegałam razem z kociakami przez połacie lasu, przeżyłam swoje pierwsze polowanie, pokonałam wielu wrogów i odnalazłam wspaniałych przyjaciół.  Nim się obejrzałam, odkryłam, że została mi tylko jedna strona. Zakończyłam książkę z ogromnym bólem, a jedyne, czego pragnęło moje serce, to znów być na wolności i razem z moimi druhami biec przed siebie, niczym nieskrępowana. Łańcuchy oplotły moje ręce i nogi, a na szyi zadzwonił dzwoneczek. Nie mogę się doczekać, aż znów je z siebie zrzucę, by ponownie poczuć wiatr we włosach, czytając Ogień i Lód. Na szczęście nie jest do tego daleko.
 
Dzięki tej książce uświadomiłam sobie, że wielu z nas jest oplecionych łańcuchami. Boimy się walczyć o swoje marzenia, zamykamy je w głębi sobie, tworząc wokół siebie fałszywą bańkę szczęścia. Nie pozwalamy sobie cieszyć się wolnością. Sami zamykamy się coraz bardziej w sobie, boimy się tego, co może nas czekać, gdy sięgniemy po to, o czym marzymy. Może się wydawać, że Wojownicy jest powieścią dla tych młodszych czytelników. Jednak zapewniam was, że tak nie jest.
 
Książka ta młodszych będzie bawić, wciągnie w swoją niesamowitą fabułę, sprawiając, że zakochają się w tych cudownych kotach. Jednak dorosły człowiek także znajdzie w niej coś dla siebie.
 
Ucieczkę w dzicz czyta się błyskawicznie, styl pisania jest prosty, dostosowany do młodszych czytelników, jednak nie ujmuje to treści i nie czyni z niej zdziecinniałego dzieła, które dorośli czytelnicy mogą odrzucić. Nim się obejrzycie, nastanie ta ostatnia strona. Ostania strona, którą tak strasznie znienawidziłam. Zapragniecie więcej i więcej. Wasza czytelnicza dusza zostanie pośród liter, czekając na kolejną kocią przygodę, a serce będzie z wyczekiwaniem bić, pełne nadziei, że już wkrótce poznacie ciąg dalszy.
 
Nie będę pisać o kocich bohaterach. Nie chcę pozbawić was frajdy poznawania ich wyjątkowych charakterków i uczuć. Mogę powiedzieć wam tylko jedno: nie musicie mieć w sobie krwi pradawnych klanów, by móc stać się Wojownikami. Wystarczy, że sięgniecie po tę wyjątkową książkę, a staniecie się nimi razem z Ognistą Łapą.
 
I pamiętajcie: przyjaźń i lojalność zdoła pokonać wszystko. Wystarczy tylko w to uwierzyć i ruszyć z przed siebie z podniesionym… ogonem.
 
Na okładce jest napisane Jest równie dobra, co Harry Potter czy Władca pierścieni. Mocne słowa? Są w pełni zasłużone. Wiecie, co ja wam powiem? Ta jedna część podbiła moje serce nawet bardziej niż ukochany Harry. Dlatego też w pełni się z tym stwierdzeniem zgadzam. Nawet nie potrafię wyrazić podziwu i szacunku do autorek. Stworzyły wspaniałą serię, która, mimo iż ma już swoje lata, chwyta za serce i zostaje w pamięci na zawsze. Nie sposób jest tak po prostu o niej zapomnieć. Ja nie zapomniałam, choć minęło już tyle lat.
 
Bardzo dziękuję wydawnictwu Nowa Baśń za danie mi szansy i za to, że postanowiło na nowo wydać tę wyjątkową serię. Nawet nie wiecie, jak bardzo byłam zadowolona, gdy wyciągałam tę książkę z paczki. Moje serce wtedy niezwykle urosło. Mam nadzieję, że poprowadzicie serię do cudownego końca, nieważne, ile wam to zajmie. I dziękuję za tę niezwykłą oprawę graficzną – książka prezentuje się pięknie na mojej maleńkiej półeczce. Wciąż tylko patrzę na nią, wyciągam, gładzę złote, wytłaczane litery i wpatruję się w niezwykle piękną postać Ognistej Łapy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ