Mimo moich win – nie potępisz mnie

Miłość wszystko wybaczy – czy na pewno? Mówią, że tak, ale skoro nawet wierność jest wystawiana na próbę, to co sądzić o prawdziwym uczuciu? Czy ono w ogóle istnieje? A jeśli tak – ile można dla niego poświęcić i przede wszystkim – czy jakiekolwiek poświęcenie wchodzi w grę?

Tytuł: Mimo moich win
Autor: Tarryn Fisher
Wydawnictwo: Otwarte

Olivia nie planowała tego, że nie będzie umiała kochać. A właściwie – że nie będzie umiała okazywać uczuć. Oboje z Calebem wydawali się dobrą parą. On – przegrał dla niej mecz. Ona – umówiła się z nim. I tak to się zaczęło… Chwila, chwila! Nie! Zaczęło się od monety. No właśnie. Od monety, która wszystko zepsuła, bo od tamtego momentu coś szło nie tak. Pomimo starań nie układało się jak powinno. Ale nie można nikogo winić za cechy osobowości. A błędy może popełniać każdy – w końcu na nich się uczymy. A więc „mimo moich win… nie potępisz mnie”. 

Mimo moich win ma w sobie coś, co przykuwa uwagę potencjalnego czytelnika. Nie wiem, czy to kwestia tej nieco przytłaczającej okładki, czy może sam tytuł wpływa na nasze odczucia i wywołuje sprzeczne emocje, tak że sięgnięcie po książkę wydaje się jedynym możliwym wyjściem. Trudno mi określić, co czuję po jej przeczytaniu. Naprawdę mnie w jakiś sposób poruszyła – a ostatnio rzadko się wzruszam; to chyba ta pogoda… W każdym razie spodobała mi się ta powieść. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że przepadłam już po pierwszym rozdziale.

Lubię książki, które wymagają od odbiorcy choć odrobiny inteligencji. Niektóre są po prostu banalne. Jest sobie ona, jest on, a między nimi chemia… i przy okazji piętno przeszłości odciśnięte na ich psychice i odzywające się w najmniej oczekiwanych momentach. Ale Mimo moich win do nich nie należy. Ona jest taka, że nawet stopniowanie przymiotnika dobry wydaje się bezcelowe, bo nic nie może być ot tak lepsze albo najlepsze – to zależy od subiektywnej oceny każdego, kto spróbował, powąchał, dotknął…

Mam wrażenie, że cokolwiek bym powiedziała, ta książka dostanie to, na co zasługuje. I nie mam na myśli pieniędzy wydanych na promocję, ale sukces na rynku. Nie oszukujmy się – jeśli książka jest nieciekawa, to nawet promocja jej nie pomoże, bo prędzej czy później szał minie. Jeśli książka jest dobra, to właściwie promocję robi sobie sama, po prostu będąc. Powieść Tarryn Fisher właśnie tego dokonała – skutecznie przekonała czytelników, że trzeba ją przeczytać, bo… po prostu trzeba i koniec. Nie da się przejść obok niej obojętnie. Spróbujcie. Nie da się.

Gdybym miała ocenić tę powieść za pomocą trzech przymiotników, wcale nie użyłabym najbardziej wyszukanych słów, jakie tylko można znaleźć w słowniku. Po prostu napisałabym, że jest życiowa, emocjonująca i przejmująca. Nie jest najwspanialsza, najcudowniejsza i wszystko inne naj-. Owszem, jest ciekawa, ale najważniejszymi jej cechami są te prozaiczne. A jednak w niej nabierają one głębszego sensu.

Mimo moich win nie znajdziecie nieprzyzwoitych aktów miłosnych, bezwzględnych, krwawych scen czy przesłodzonych opisów bohaterów. Tutaj wszystko jest do bólu prawdziwe, momentami wręcz naturalistyczne. Obraz miłości okupionej zdradą, winą i zabójczym cierpieniem jest nakreślony bardzo dokładnie, a jednak nie sprawia wrażenia przerażającego i odstraszającego. Jako inteligentni czytelnicy potrafimy połączyć fakty, skojarzyć wydarzenia, ocenić sytuacje. Postacie wcale nie ułatwiają nam zadania, wręcz przeciwnie – znacznie je komplikują. Ale – powtarzam – jesteśmy inteligentni, więc i te zabiegi wychwycimy od razu, bez potrzeby przypominania sobie jakichkolwiek zdarzeń. 

Olivia, Caleb, Leah i… kilka innych, którzy dodają tej opowieści smaczku – to „sprawcy” całego zamieszania. Jeśli chcecie się dowiedzieć, na czym polega fenomen tej książki i czy rzeczywiście jest tak, jak piszę – nic prostszego! Sięgnijcie po nią i przekonajcie się sami. Co ja mówię… przekonani już jesteście, teraz musicie to wszystko przeżyć i poczuć na własnej skórze. Co tu dużo mówić – bierzcie, skoro dają! 

taniaksiazka-5

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia