Historie twórców wybrane: Jaś Kapela

Pisząc o pisarzach, niekiedy można utknąć w schemacie lub stereotypie, jakoby twórcy literatury zachowywali się, funkcjonowali lub żyli w taki sam, dokładnie zdefiniowany i spotykający się z aprobatą środowiska literackiego sposób. Jest to oczywiście nieprawda, jednak niełatwo uciec od wyobrażeń, wizualizacji czy skrótów myślowych, które wrosły w świadomość społeczeństwa.

 

Światek pisarzy nie jest miejscem, w którym łatwo doszukać się kontrowersji, skandalu czy wydarzeń, które mogłyby zagościć na bulwarowych okładkach czy ustach środowisk, którym do półek bibliotecznych nieśpieszno. Wręcz przeciwnie – jest to płaszczyzna rzeczywistości, stająca niemal w opozycji do świata celebrycko-politycznego, stroniąca od afer, bezładu tudzież nieprzemyślanych lub bezsensownych decyzji, zbędnych wyznań, scysyj oraz rzucanych na wiatr opinii. Słowo w tym środowisku stawiane jest rzetelnie, stoi za nim refleksja i mądrość. A przynajmniej tak być powinno. Jednak, czasem i tu, w oparach bibliotecznego kurzu, coś się dzieje. Coś, co szokuje oraz znacznie wykracza poza kręgi czytelnicze. Coś ciekawego, mógłby ktoś rzec.

 

Jedną z nielicznych postaci polskiego rynku literackiego, o której niekiedy medialnie głośno (i nie tylko przy okazji premiery nowej książki), jest Jaś Kapela, poeta, prozaik, publicysta. Mówi się o nim sporo: jedni go krytykują za otwartość i bezpośredniość, inni chwalą za szczerość i prowokatorski sposób bycia; jedni wyzywają i wyszydzają, inni obsypują pochlebstwami. Jednak jest coś, co łączy ich wszystkich: Kapela wzbudza w nich emocje.
Literatura zna twórców osobliwych, twórców postrzeganych jako dziwaków. Pisarzy, którzy swoim wizerunkiem czy postępowaniem dopełniali własną twórczość, stanowiąc tym o nierozłączności twórcy z dziełem. Nie inaczej jest w wypadku Jasia Kapeli, w moim odczuciu czołowego prowokatora, igrającego nie tylko w świecie okołoksiążkowym, ale również znacznie poza – na obszarach sfery sacrum, wśród ekologów (choć tu wyłącznie pozytywnie, walcząc w sprawach istotnych (np. z ociepleniem klimatu)), aktorów i celebrytów. Ale powoli, zacznijmy od tego, co ciału najbliższe. Od literatury. 
 
źródło
W pierwszej połowie tego roku, nakładem Krytyki Politycznej, ukazała się na rynku najnowsza powieść Kapeli, pod tytułem Dobry troll. Wszystko to, co związane z namacalnym wymiarem i treścią tej książki – tytuł, igrająca z estetycznymi wzorcami okładka, odważny język, nieszablonowy opis – Ta książka może obrazić wszystkie twoje uczucia religijne. Przed lekturą skonsultuj się z księdzem lub katechetą! – wzbudza zainteresowanie. Jednak to nie dziwi. Poprzednie wydawnictwa tego autora – Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu, Stosunek seksualny nie istnieje, Janusz Hrystus – intrygują już samym tytułem. A gdy zagłębi się w internecie, poszukując opinii czytelników, zafascynowanie wzrasta. Bo te wymykają się jednoznacznej opinii: szybują od zarzutów o grafomanię po zachwyt nad geniuszem autora.
 
 
Powyższa zawiłość jest adekwatna do innych aktywności Kapeli, zwłaszcza tych dotyczących spraw ideologicznych i wyznaniowych. Jan igra ze społeczeństwem, niekiedy odgrywając rolę zapalnika tudzież iskierki. Iskierki, która podłożona pod podatny grunt powoduje pożar. A było już takich grasujących ogni niemało, w tym ten najgorętszy, dotyczący nawołujących do nienawiści komentarzy, które Kapela zgłosił do prokuratury. Następnie – czego się można było spodziewać – nienawiść i nietolerancja wzięły górę, czego owocem jest film opublikowany na kanale pisarza, w którym Jaś – z ironią i sarkazmem – czyta nieprzyjazne (choć to nie do końca odpowiednie określenie) listy od przeciwników ideologicznych, którzy jednomyślnie okrzyknęli go „lewackim konfidentem” (LINK). 
 
Prowokacje dotyczące tematów wyznaniowych nie są Kapeli obce. Zarówno w sferze prywatnej, kiedy fotografuje się przy kontrowersyjnych hasłach lub publikuje odważne posty, jak i artystycznej, kiedy na przykład recytuje wiersz przy figurach kultu religijnego (osobiście spotkałem się z opiniami, według których jest to niesmaczne i przekraczające granice wypowiedzi artystycznej) – LINK. Pisarz stał się również chwilowym bohaterem portali plotkarskich, kiedy to – powołując się na wypowiedź Jana – rubryki towarzyskie donosiły o wspólnym zażywaniu narkotyków ze znanym aktorem. Afera, po wyjaśnieniach osób w tym celu wyznaczonych, wygasła tak szybko, jak nagle się pojawiła. 
 
Autor Dobrego trolla skandalizuje, dzieli i wciąga do dyskusji. Dyskusji, której w naszym kraju potrzeba. Dyskusji o tolerancji, wolności słowa i otwartości na drugiego człowieka. Dyskusji, która – miejmy nadzieję – może coś konstruktywnego zdziałać. Oby.
 

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia