Prawo w obronie bezprawia

Nie wszyscy mają tyle szczęścia, żeby urodzić się w bogatej rodzinie, z wysoką pozycją społeczną. Czasem jeszcze przydarza im się pech i pojawiają się w złym miejscu o złej porze. A kiedy liczba tych nieszczęść zaczyna się niepokojąco zwiększać, tracą wiarę w sens swojego życia. A wystarczy tylko jeden uśmiech losu, jeden dobry znak… Tymczasem „szczęśliwe przypadki”, który im się przytrafiają, zdają się jedynie potwierdzać podły los. Czy nie ma szans na ratunek?

Tytuł: W cieniu prawa
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona

Erik całe życie ma pod górkę. Trochę za sprawą pecha, trochę przez wybuchowy temperament, ciągnie za sobą bardzo złą renomę. Dodatkowo mamy rok 1909, a akcja dzieje się w zaborze austriackim. Polacy nie są mile widziani. Pomimo to Erikowi udaje się uzyskać zatrudnienie w bogatej rezydencji. Jest przekonany, że los wreszcie dał mu szansę. Do czasu… Już pierwszej nocy dochodzi do tragedii. Ginie jedyny dziedzic rezydencji i nikt nie ma wątpliwości, kto jest mordercą – podejrzenia od razu padają na nowego, czyli Erika. Chłopak uważa, że jego niewinność wystarczy, by ze wszystkiego się wybronić. Szybko okazuje się, że nie ma racji. Jakimś cudem pojawiają się obciążające go dowody. I chociaż po jego stronie stają zarówno osoby ze służby, jak i z arystokracji… do stryczka ma coraz bliżej. Czemu komuś tak zależy, żeby prawdziwy sprawca nie został wykryty? Kto ma w tym interes?

W cieniu prawa to książka, która pojawiła się pomiędzy trzecim a czwartym tomem o mecenas Chyłce. Przypadek? Nie sądzę. Ta powieść miała nam osłodzić oczekiwanie. Sięgnęłam po nią bez zastanowienia. Również dlatego, że klimatem przypominała mi serial Downton Abbey. I jeśli o to chodzi, podobieństw jest całkiem sporo: ciekawe tło historyczne, relacje społeczne, stosunki między arystokracją a służbą. Nawet niektóre postacie pod względem charakteru przypominały mi te z serialu.

Jednak co do bohaterów… mam dość mieszane uczucia. Żaden z nich nie jest na tyle silną osobowością, by chociaż przypominać te z serii o Chyłce. Najciekawsze, co w tym zakresie udało się osiągnąć, to moralna niejednoznaczność. Prędzej czy później ich zachowanie budzi opór czytelnika. I w efekcie końcowym ten nie sympatyzuje się z nikim.

W książce jest też sporo przemocy i drastycznych opisów, co nie każdemu przypadnie do gustu. Jest tu też sporo wulgaryzmów, a dowcip zawarty w dialogach nie zawsze bawi tak jak w innych powieściach Remigiusza Mroza. Zwroty akcji, z których tak słynie autor, niestety nie powalają na kolana. Oczywiście są i istotnie zmieniają bieg wydarzeń, ale: po pierwsze, większość z nich da się przewidzieć, a po drugie… nadal nie zachwycają czytelnika. Znacie to uczucie, kiedy nagle zbieracie szczękę z podłogi, bo to, co wydarzyło się w książce, porusza każdą komórką waszego ciała? Ja znam. Ale tym razem tego nie doświadczyłam. W pewnym momencie było mi zupełnie obojętne, co stanie się dalej.

Rodzinny, sekrety przeszłości i walka o dziedzictwo – to wątki, które zostały bardzo ciekawie poprowadzone. Trzymają poziom i klimat. Z kolei… miłość. O niej niewiele da się powiedzieć. Została zepchnięta na dalszy plan i niewiele znaczy. Finalne rozwiązanie tego tematu wydało mi się przesłodzone i sztuczne, wręcz niepasujące do opisywanej historii.

Podsumowując, uważam, że W cieniu prawa to książka dobra, ale nie genialna. Ciekawa, ale nie zaskakująca. Dobrze napisana, ale niewykorzystująca całego potencjału. Gdyby napisał ją ktoś inny, pewnie byłabym zachwycona. Ale w przypadku Remigiusza Mroza spodziewałam się czegoś więcej.

A ponieważ niedawno swoją premierę miała kolejna część historii o mecenas Chyłce, ja idę czytać… Immunitet!

czwarta-strona

Leave a comment



Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia