Irlandzki sen

0
163

Były takie czasy, kiedy miłość stanowiła jedynie dodatek. By poznać mężczyznę, nie wystarczyło wyjść z domu lub włączyć internet. Randki nie odbywały się za zamkniętymi drzwiami, a nawet największe uczucie nie mogło przerodzić się w małżeństwo bez zgody rodziców. Straszne? Owszem, ale jakie… romantyczne!

Tytuł: Irlandzkie Łąki
Cykl: Mieć odwagę, by marzyć
Autor: Susan Anne Mason
Wydawnictwo: Dreams

Irlandzkie Łąki to wspaniałe miejsce. Piękne tereny, ogromna farma i jedna z bardziej cenionych stadnin w kraju. Wszystko to… wisi na włosku. Właśnie dlatego założyciel, irlandzki imigrant, pokłada wielkie nadzieje w swoich dzieciach. Snuje nie tylko plany dotyczące zamążpójścia swoich córek, ale również Gilberta, chłopaka, którym opiekował się po śmierci jego rodziców. I te plany nie mają nic wspólnego z tym, o czym marzą jego dzieci. Ani miłość, ani brak sympatii nie są dla niego przeszkodą, by zaaranżować odpowiednie związki. Pieniądze za wszelką cenę? Jak najbardziej. Tymczasem Brianna skrycie kocha się w Gilbercie, nie marzy jednak o ślubie, ale o… studiach. Colleen co prawda uwielbia miłostki, ale nie w głowie jej poważny związek. Za to Gilbert, który właśnie przyjechał do rezydencji, wiąż myśli o dniu, kiedy będzie mógł ją opuścić. Czy Irlandzkie Łąki pozostaną miejscem niosącym szczęście? A może dostarczą wyłącznie rozczarowań i złamanych serc?

Kiedy zaczynałam czytać tę powieść, nie wiedziałam, czego powinnam się spodziewać. Nie jestem szczególną miłośniczką historii. Żeby taka książka mogła mnie zainteresować, musi być bardzo dobra. I całe szczęście… tak właśnie było.

Moje pierwsze skojarzenie to Duma i uprzedzenie. Dość podobny klimat, nawiązania do ograniczeń w społeczeństwie i ról towarzyskich. Świetnie przedstawiono świat konwenansów czy tradycje związane z zaręczynami. Historia w tej powieści stanowi ciekawe tło, nie ma jednak odwołań do znaczących wydarzeń, dzięki czemu nie czujemy się jak na szkolnej lekcji.

Wątkiem przewodnim jest oczywiście miłość. Ale nie byle jaka: raz gwałtowna, raz dojrzewająca, czasem bardzo skryta, zawsze jednak niesamowicie romantyczna. W Irlandzkich Łąkach uczucie ma wiele twarzy i za każdym razem wygląda inaczej. W zależności od tego, kto kocha i na jakim etapie życia jest, zupełnie inaczej postrzega swoje emocje. Nadaje to całości nie tylko wyraźny rys subiektywności, ale również pewną nieprzewidywalność. Skłamałabym, mówiąc, że zakończenie jest zaskakujące. Nie, już na początku, po przedstawieniu wszystkich bohaterów, utworzyłam sobie miłosny finał. Nie myliłam się w niczym i – co więcej – byłam niesamowicie zadowolona z takiego rozwiązania. Do utrzymania mojej ciekawości wystarczyły liczne zawirowania, które pojawiały się w międzyczasie.

Ogromnym atutem powieści jest spora liczba głównych bohaterów. Każdy z nich jest inny, na swój sposób sympatyczny i ciekawy. Ich relacje są zagmatwane, co dodaje fabule pikanterii. Może drobnym minusem jest fakt, że tak naprawdę brak czarnych charakterów. Nawet osoby, które na początku robią złe wrażenie, po jakimś czasie podbijają serce czytelnika. Zwróciłam uwagę na to, że jedno z dzieci posiadacza ziemskiego właściwie nie występuje w powieści. I można by to uznać za wadę, gdyby nie to, że stanie się samodzielnym bohaterem drugiego tomu. Gdy tylko o tym przeczytałam, od razu zapisałam kolejną pozycję na swojej czytelniczej liście.

Zakochałam się również w okładce. Jest wprost prześliczna, nie sposób przejść obok niej obojętnie i chociaż wiem, że tak nie należy oceniać książek… przyznajcie sami, czy już sam jej wygląd nie budzi w was pozytywnych emocji?

Irlandzkie Łąki to świetna powieść! Wspaniały klimat, pomysłowa fabuła, wciągające intrygi i magiczna atmosfera sprawiają, że nie sposób oderwać się od czytania. Ostrzegam! Nie można przeczytać tylko kilku stron. Za każdym razem „pochłaniałam” ich co najmniej kilkadziesiąt. To również porywająca, wielowątkowa opowieść o miłości, dojrzewaniu, marzeniach oraz szacunku do rodziców i religii. Uważasz, że twój związek ma cały czas pod górkę? Daj się porwać Irlandzkim Łąkom i czasom, kiedy jedno „nie” ojca mogło przekreślić całą wymarzoną przez ciebie przyszłość.

dreams

ZOSTAW ODPOWIEDŹ