To ja, Shylock się nazywam…

0
174

O tym, jak ważna jest rozmowa z kimś, kto rozumie, wiedzą tylko ci, którzy doświadczyli w życiu trudnej sytuacji. Gdy świat wali się na głowę, jedynym wyjściem jest poddanie się. Czym jest moralność i miłosierdzie? W końcu – czy w dzisiejszych czasach, we współczesnym świecie, obowiązują jakiekolwiek zasady?

Tytuł: Shylock się nazywam (Kupiec wenecki)
Seria: Projekt Szekspir [2]
Autor: Howard Jacobson
Wydawnictwo: Dolnośląskie/Grupa Wydawnicza Publicat 

Strulovitch jest kolekcjonerem sztuki, ale to nie oznacza, że problemy omijają go szerokim łukiem. Jako Żyd jest narażony na antysemickie zachowania ludzi, a w rodzinie wcale nie układa się tak kolorowo, jak można by przypuszczać – żona jest w ciężkim stanie zdrowotnym, a córka… cóż, jak to nastolatka, żyje po swojemu, nie zważając na konsekwencje swoich czynów. Pewnego razu mężczyzna spotyka na cmentarzu człowieka, który może odmienić jego życie…

Trudno jest oceniać książki, które są inspirowane mistrzem literackiej psychologii: Szekspirem. Trudno też o nich mówić, bo mamy wrażenie, jakbyśmy stąpali po grząskim gruncie: albo niedokładnie zrozumiemy przesłanie, albo zaczniemy nadinterpretować. W przypadku Shylocka opracowałam zupełnie inną taktykę niż poruszanie kwestii kompozycji. Szekspir uwielbiał rozkładać ludzkie emocje na czynniki pierwsze, dlatego ja teraz postąpię tak ze swoimi emocjami.

Shylock się nazywam to powieść doskonała dla tych, którzy lubią zaczytywać się literaturą psychologiczną – a konkretniej tą jej odmianą skupioną na wielu „trikach” stosowanych na ludziach. Howard Jacobson zasłynął z tego, że w swoje powieści często wplata motyw tożsamości żydowskiej. Tu nie było inaczej. Jak wspomniałam na początku, jeden z bohaterów jest Żydem. Czy to nie odważne posunięcie? Uważam, że nie. Spodobało mi się wykorzystanie tego motywu – dobrze, że ktoś jeszcze potrafi i chce pisać na takie tematy i przede wszystkim umieszczać w książkach żydowskie postacie.

Autorowi należą się również brawa za stylistykę powieści – umiejętne poprowadzenie wszystkich wątków, dostosowanie tonu do wersji pierwotnej (Kupca weneckiego Szekspira), doskonałą kreację bohaterów oraz wyważoną analizę ich zachowań. W tej książce nie ma wątków ważnych i ważniejszych – każdy z nich odpowiada na jakieś pytanie, skłania do refleksji i staje się pretekstem do „przemycenia” ważnych treści, często ukrytych między wierszami.

Na naszą uwagę zasługują w szczególności główni bohaterowie – Strulovitch i Shylock – których poczynania i relacje obserwujemy od początku do końca. Osławiona w dramacie Szekspira postać kupca, który dla pieniędzy jest w stanie posunąć się nawet do zażądania funta ciała konkurenta, tutaj pojawia się jako postać wielkodusznego doradcy i symbol jednocześnie. Sprawa sprzed wieków w końcu dopomina się o rozwiązanie. Należy jednak pamiętać, że nic nie jest tu takie, jakie nam się początkowo wydaje. Akcja nabiera tempa, a my stajemy się ofiarami – Jacobson wzorem Szekspira wywiera na nas wpływ, z którego nawet nie zdajemy sobie sprawy.

Ta powieść tylko wydaje się bez sensu. Jeśliby się przyjrzeć, jest dopracowana pod każdym względem i przede wszystkim zawiera wyraźne przesłanie. Choć walka o duszę, doskonale nam znana zarówno z dramatów Szekspira, jak i innych utworów (np. Dziadów), jest obecnie odbierana jako archaizm, wciąż jest aktualna. Uświadamiają nam to mistrzowie powieściowych zabiegów, którzy na podstawie różnorodnych doświadczeń i obserwacji tworzą obrazy oddziałujące na nasze zmysły i pobudzające nasz umysł do działania na pełnych obrotach. Jakobson – drugi Szekspir? A może po prostu bardzo dobry znawca ludzi?

___

O Projekcie możecie poczytać tutaj. A jeśli chcecie dowiedzieć się, co o sztukach Szekspira sądzą jego uczestnicy, obejrzyjcie poniższy film. Mam nadzieję, że przekona was, że warto zagłębić się w nie, aby odkryć ich prawdziwy i ponadczasowy sens. Przed takim zadaniem stanęli właśnie ci pisarze, którzy zdecydowali się napisać powieści inspirowane Szekspirem. Stańcie i wy! 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ