Krwawy pierścień

0
116

Przygoda to słowo, które od zawsze wzbudza poruszenie – zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym. Niektórzy aż rwą się do tego, by poczuć tę adrenalinę i zasmakować dreszczyku emocji będącego następstwem niespodziewanych zdarzeń, inni natomiast reagują niechętnie czy wręcz panicznie boją się tego, czego nie znają. Jednak czasem nie ruszając się z kanapy, także można przeżywać historie, o jakich nie śniło się filozofom.

Tytuł: Krwawy pierścień
Autor: Gerd Ruebenstrunk
Wydawnictwo: Bona
Egzemplarz recenzencki otrzymany od: czytam.pl

Czternastoletni Daniel zostaje postawiony przed faktem i razem z rodzicami przeprowadza się ze znajomych i ukochanych Niemiec do czarującej (dla jego ojca i matki, a niekoniecznie dla niego) Barcelony. Zły i osamotniony czuje się obco wśród nieznanych sobie ludzi i kultury. Jedynym stałym elementem jego nowego życia jest spotykany codziennie żebrak, z którym nawiązuje niepisaną nić porozumienia i sympatii. Niespodziewany zawał mężczyzny, a w efekcie jego śmierć staje się początkiem niezwykłych wydarzeń, w jakich przyjdzie brać udział młodemu człowiekowi. W ich następstwie przyjdzie Danielowi zmierzyć się ze starożytną legendą, tajemnym bractwem oraz poznać historię nie tylko samego hiszpańskiego miasta, ale również etnograficznej grupy Romów z Półwyspu Iberyjskiego znanych jako Kale.

Krwawy pierścień to niezwykły thriller przygodowy, w którym nic nie jest takie, jakie zdaje się na początku. Pełno tutaj zagadek, których rozwiązywanie wcale nie przybliża rozwiązującego do końca przygody, a wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej ją komplikuje. Dzięki temu, że rzecz dzieje się w najbardziej malowniczym zakątku Europy, czytelnik ma okazję oczami wyobraźni wybrać się w pasjonującą podróż tajemniczymi uliczkami Barcelony, poznając nie tylko jej niezwykłą historię, ale także ludzi, smaki i zapachy, jakie z pewnością towarzyszą turystom w trakcie rzeczywistego poznawania tego zdumiewającego miasta.

Na pochwałę zasługuje również to, w jaki sposób autor skonstruował każdego z bohaterów. Mimo ich mnogości każdemu nadał indywidualne cechy, czyniąc ich jedynymi w swoim rodzaju i niepowtarzalnymi. Daniel, Jacob, Lola i Antonio sprawili, że przebywanie w ich towarzystwie i przeżywanie razem z nimi opowiadanej historii jest nie tylko przyjemne, ale również pouczające. Odbiorcy mogą sobie uświadomić, jak ważna w życiu każdego z nas jest przyjaźń i poczucie, że bez względu na wszystko można komuś zaufać i na kimś polegać. To niezwykle ważne – zwłaszcza dziś, w dobie komputeryzacji – by zdać sobie sprawę z tego, że żadna maszyna nie zastąpi rzeczywistych stosunków międzyludzkich. Autorowi udało się również wprowadzić w przedstawianą opowieść mały zamęt. Do końca nie było wiadomo, komu – z reszty postaci – można zaufać (ja sama miałam nie lada zagwozdkę przy obstawianiu, która z nich jest Jokerem) i dzięki temu zabawa okazała się jeszcze lepsza.

Należy także podkreślić, że książka ta dotyka problemu, jakim jest stereotypizacja i uprzedzenia względem narodu romskiego, co jest nie tylko krzywdzące, ale także niesie za sobą przykre konsekwencje. Gerd Ruebenstrunk stara się w jak najprostszych słowach wytłumaczyć czytelnikom, że „inne” nie zawsze oznacza „gorsze”. Prawdą jest, że nie można wpakowywać wszystkich do jednego worka i traktować przedmiotowo (a na takie zachowania bardzo często narażeni są Romowie). Przecież każdy na swój sposób jest szczególny, trzeba tylko chcieć to dostrzec.

Jestem pewna, że powieść zadowoli każdego, kto choć przez chwilę będzie chciał się poczuć jak Indiana Jones, Robert Langdon czy nasz Tomek Wilmowski. Szkoda tylko, że tak pasjonujące przygody zakończyły się na jednym tomie (przyznam szczerze, że liczyłam na więcej).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ