„Percy Jackson i bogowie olimpijscy” – „Złodziej pioruna”

0
208

Kiedyś na jednym z for internetowych dotyczących książek padło pytanie, czy mając lat +18, wypada czytać książki fantastyczne – głównie przeznaczone dla młodzieży. Jakie jest moje zdanie? Nieważne, kto ile ma lat czy jaka literatura go interesuje. Czytanie powinno być przyjemnością, a nie przymusem, a ja – od lat zakochana w fantastyce – nie zamierzam z niej rezygnować, mimo że zegar pokazuje 18 lat plus kilka VAT-u.

Tytuł: Złodziej pioruna
CyklPercy Jackson i bogowie olimpijscy (tom I)
Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria Książki

Złodziej pioruna jest pierwszym tomem cyklu przenoszącego czytelnika w świat szeroko pojętej mitologii greckiej. Dzięki niezwykłej pomysłowości i nieograniczonej wyobraźni Ricka Riordana rzesze młodszych i starszych czytelników dały się wciągnąć w historię łączącą starożytność z nowożytnością.

Percy Jackson nigdy nie był zwyczajnym chłopcem. Oprócz stwierdzonej nadpobudliwości i problemów z dysleksją wydawał się raczej pechowcem, któremu przytrafiały się dziwne i czasami niewytłumaczalne rzeczy (a przynajmniej tak sądził). Wszystko zmieniło się z chwilą, gdy podczas wycieczki szkolnej zaatakowała go nauczycielka matematyki, która – jak się okazało – wcale nie była człowiekiem, tylko potworem żywcem wyciągniętym z kart starożytnej Grecji (ktoś jeszcze ma wątpliwości, że matematyka to samo zło?). Niestety, to dopiero początek problemów Percy’ego. W jednej chwili musiał z przeciętnego dwunastolatka stać się herosem, zmierzyć się z prawdą o własnym ojcu, uratować matkę uwięzioną w Hadesie i oddać Zeusowi Piorun Piorunów (o którego kradzież został oskarżony niczego nieświadomy chłopak). Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Rick Riordan popisał się niebywałym kunsztem, a także odwagą, by w erze książek o wampirach i czarodziejach wtrącić swoje „trzy grosze”, które z wcześniejszymi pozycjami nie mają cech wspólnych. Lekkie pióro i niebanalne pomysły autora sprawiły, że lekturę czyta się nie tylko przyjemnie i z wypiekami na twarzy, ale także szybko – zbyt szybko.

Z każdą kolejną stroną czytelnik może zaobserwować zmiany, jakie zachodzą w głównym bohaterze. Z niewierzącego w siebie, niemogącego znaleźć swojego miejsca na Ziemi i samotnego młodzieńca Jackson staje się odważnym, pewnym siebie i zdecydowanym w działaniach młodym człowiekiem.

Równie istotną rzeczą, na którą Riordan zwrócił uwagę, jest przyjaźń i poczucie obowiązku. Gdyby nie Annabeth i Grover, Percy z pewnością nie mógłby zaliczyć swojej misji do udanej. Ich nieocenione wsparcie, wzajemne wyciąganie z kłopotów i obecność w najtrudniejszych chwilach sprawiły, że czytelnik mógł na własne oczy poznać, jaką wartość niesie za sobą fakt, że można komuś ufać i na kimś polegać.

Cała trójka, nie zważając na niebezpieczeństwa (nie ma nic lepszego niż zmierzenie się z własnymi słabościami), podejmując się misji „odzyskawczo–ratunkowej”, dowiodła nie tylko własnej wartości, ale także tego, że odważny to nie ten, kto się nie boi, lecz ten, kto wie, że są rzeczy ważniejsze niż strach.

Jeśli chodzi o filmową adaptację książki – w żadnym wypadku nie należę do jej krytyków. To właśnie dzięki kinowemu Percy’emu mogłam poznać jego literacki pierwowzór i chociaż wiadomo, że wersja pisana zawsze jest lepsza, to do filmu podchodzę z sentymentem.

Pozycja zdecydowanie godna polecenia, nie tylko młodszym, ale i starszym czytelnikom, którzy lubują się w dziełach mających więcej niż jeden tom.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ