W odmętach szaleństwa

Odkąd pamiętam, jestem ogromnym fanem gier planszowych – zwłaszcza tych niestandardowych.  Jedną z takich gier jest Munchkin. Pokazał mi go mój dobry znajomy i od tamtego czasu bardzo chciałem mieć swój egzemplarz. Niedługo później udało mi się sprawić sobie tę grę osadzoną w tematyce mitologii Cthulhu. Wtedy nie znałem Wielkich Przedwiecznych, ale dzięki Munchkinowi zaznajomiłem się, choć pobieżnie, z tym pełnym tajemnic światem. Nie mogłem sobie więc odmówić dogłębnej podróży przez szalone odmęty Lovecraftowskich opowiadań.

Tytuł: W górach szaleństwa” i inne opowieści
Autor: Howard Philips Lovecraft
Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Zbiór zawiera 14 najlepszych oraz najbardziej tajemniczych opowiadań Lovecrafta, na czele z Zewem Cthulhu. Poznamy w nich Wielkich Przedwiecznych, odwiedzimy poddane Dagonowi miasto Innsmouth, odkryjemy zagadkę śmierci Richarda Blake’a, a na dnie Pacyfiku czeka na nas cyklopie miasto R’yleh. Jest to jedynie kilka opowieści, jednak wszystkie przepełnione grozą, zachwycają swoją tajemniczością i nie pozwalają oderwać się aż do samego końca, który to także niejednokrotnie zaskakuje. Część opowiadań często przeplata się ze sobą, a niektóre wątki się powtarzają – można tu wspomnieć o występującym w jednym z nich upiornym mieście Innsmouth, którego jedna z mieszkanek jest żoną głównego bohatera innego opowiadania. Wielokrotnie pojawia się także motyw zakazanego, bluźnierczego Necronomiconu autorstwa szalonego araba Abdula Alhazreda, czyli tajemniczej księgi opisującej doznania umysłowe, których doznał autor po zażyciu narkotyków. Jak się okazuje, słowa Necronomiconu są prawdziwe i opisują straszne istoty żyjące poza ziemią.

Powątpiewanie w oczywiste fakty, które jestem zmuszony przedstawić, jest nieuniknione. Gdybym jednak odpuścił bądź przemilczał to, co wyda się szalone i niewiarygodne, nic by niemal nie pozostało.

Każda historia przedstawiona jest w postaci opowieści przytaczanej przez przyjaciela przy kominku w salonie, w postaci reportażu bądź zeznań świadka tych przerażających wydarzeń. Ten zabieg bardzo zbliża nas do historii i nadaje jej nieco więcej realizmu. Trudno jest przyzwyczaić się do specyficznego stylu pisania, stylizowanego przez tłumaczy na współczesny autorowi tworzącemu w pierwszej połowie XX wieku.  Jednak gdy to się uda, książka porywa bez reszty. Zachwycają bardzo dokładne i barwne opisy całego świata przedstawionego. Dobrze wiemy, jak wyglądają tajemnicze wioski nieopodal Arkham albo skute lodem prehistoryczne miasto w samym sercu Antarktydy. Z drugiej jednak strony wygląd żadnego z koszmarnych bogów nie jest tu podany „na tacy”. Czytelnik ma bardzo wiele miejsca na domysły, dzięki czemu Przedwieczni każdego przerażają inaczej. Tylko wygląd Wielkiego Cthulhu jest nam dobrze znany i ten obraz bardzo długo utrzymuje się w wyobraźni odbiorców.

Wydaje mi się, że największym dobrodziejstwem na tym świecie jest fakt, że ludzki umysł nie jest w stanie skorelować całej swojej istoty. Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji pośród czarnych mórz nieskończoności i wcale nie jest powiedziane, że w swojej podróży zawędrujemy daleko. Nauki – a każda z nich dąży we własnym kierunku – nie wyrządziły nam jak dotąd większej szkody; jednakże pewnego dnia, gdy połączymy rozproszoną wiedzę, otworzą się przed nami tak przerażające perspektywy rzeczywistości, a równocześnie naszej strasznej sytuacji, że albo oszalejemy z powodu tego odkrycia, albo uciekniemy od tego światła, przenosząc się w spokój i bezpieczeństwo nowego, mrocznego wieku.

Komu mogę polecić ten zbiór? Lovecraft to jeden z pionierów literatury horroru i fikcji naukowej. Wielokrotnie odwołuje się do Edgara Allana Poego, który był dla niego wzorem. Jego zbiór jest więc pozycją obowiązkową dla każdego miłośnika horrorów. Jednak nie wszystkim musi przypaść do gustu osobliwy styl sprzed wieku. Jeśli cię on nie odstraszy, to z pewnością znajdziesz w nim skarbnicę przerażających opowieści, które zapamiętasz na długo i do których często będziesz chciał wracać.

Prawdą jest, że wystrzeliłem sześć kul w głowę mego najlepszego przyjaciela, ale mam nadzieję wyjaśnić tym wyznaniem, że nie jestem jego mordercą. Początkowo zostanę uznany za szaleńca, bardziej obłąkanego niźli człowiek, którego zastrzeliłem w celi Zakładu Psychiatrycznego w Arkham. Później niektórzy z mych czytelników rozważą niewątpliwie treść mego oświadczenia, powiążą je ze znanymi faktami i zdadzą sami sobie pytanie, czy mogliby żywić inne niż ja przekonanie, po tym jak stanąłem oko w oko z jawnym dowodem tego niewyobrażalnego koszmaru – z czymś na progu.

ZyskiS-ka-3

Subskrybuj przez e-mail!

Wprowadź swój adres e-mail, aby zaprenumerować artykuły naszej redakcji i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail.

Dołącz do 11 pozostałych subskrybentów

Jesteśmy na:

ekulturalni.pl
lubimyczytac.pl

Rekomendacje czytelników

© 2017 Redakcja Essentia