Prastary słowiański oddech – Noc Kupały nadchodzi…

0
224

Każdy z nas coś wie o pogańskich wierzeniach naszych przodków. Może nie jest tego dużo, ponieważ nie przykłada się do tego zbyt dużej wagi, ale myślę, że wszyscy mamy podobne skojarzenia: tajemnica, mrok, dzikość, pierwotność i wyzwolenie… Tak można scharakteryzować wiarę Słowian. Temat w obecnym czasie niezwykle popularny i – moim zdaniem – bardzo ciekawy. Nic dziwnego, że zainspirował autorkę Nocy Kupały do stworzenia własnej historii.

Tytuł: Noc Kupały
Cykl: Kwiat paproci
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.

Gosława żyje w XXI wieku w Polsce – państwie, w którym wieki temu Mieszko I nie zdecydował się przyjąć chrztu. Słowiańskie wierzenia, imiona i ludowe święta to dla niej codzienność. Z tą różnicą, że główna bohaterka nie wierzy w bogów. W części pierwszej po skończeniu medycyny wbrew swojej woli udaje się na obowiązkową praktykę na wieś do szeptuchy. Jak się okazuje, wybór Bielin nie był przypadkowy i gdy przydarzają jej się coraz dziwniejsze rzeczy, musi przeorganizować swój światopogląd. Nagle okazuje się, że topielce, strzygi i rusałki to stworzenia prawdziwe, święta słowiańskie nie są wyłącznie okazją do upojenia się i zabawy, a bogowie chcą się z Gosią skontaktować. Nie chcę zdradzać dużo, jeśli ktoś jeszcze nie czytał Szeptuchy. Powieść wciąga i zaostrza apetyt na więcej słowiańskiej akcji.

W drugiej części zdarzenia nabierają tempa. Relacja Gosi i Mieszka się rozwija, ona poznaje jego przeszłość, a na horyzoncie pojawia się Ote, dawna miłość mężczyzny. Dodatkowo zbliża się Noc Kupały, czyli czas, w którym wszystko się rozwiąże. Muszę przyznać, że napięcie w trakcie czytania tej książki było przeogromne. Odczuwałam je do tego stopnia, że gdzieś w połowie książki powiedziałam sobie: Nie pójdę spać, dopóki jej nie skończę. Tak też zrobiłam. Nie byłam w stanie się od niej oderwać, a w związku z tym, że czytało się ją szybko i lekko, w jeden wieczór udało mi się ją dokończyć.

Gosia mówi do nas w pierwszej osobie. Robi to w sposób dla siebie właściwy – dużo gdyba, myśli o Mieszku, wypiera to zakochanie z umysłu, patrzy na wiele rzeczy krytycznie, ale też naiwnie. Ma poczucie humoru i dystans do siebie. Myślę, że dzięki temu sporo się dowiadujemy o naszej bohaterce, która początkowo nieco irytowała mnie swoim sposobem widzenia świata, ale teraz, już po lekturze Nocy Kupały, darzę ją sympatią i doceniam – trochę dojrzała i dostrzegłam, że w niektórych przemyśleniach mogę się z nią utożsamiać. Nadal jednak pozostała dobra i naiwna; gdyby nie to, wiele emocjonujących sytuacji by się po prostu nie zdarzyło, więc chwała jej za to.

Bardzo podobało mi się pogłębienie postaci Mieszka i przywoływanie retrospekcji z jego życia. Ten tajemniczy typ nareszcie uchylił rąbka tajemnicy i stał się bardziej ludzki i zrozumiały. Zresztą nie tylko o nim można dowiedzieć się ciekawych rzeczy – właściwie każda postać, z którą zetknęliśmy się w pierwszej części, jest tutaj rozwinięta! Pojawiają się też zupełnie nowe osoby (nie tylko ludzie, ale także istoty nadnaturalne), które dokładają swoją cegiełkę do akcji. Muszę przyznać, że kreacja postaci mnie usatysfakcjonowała, ale najbardziej chyba powieść podoba mi się ze względu na ładunek wiedzy o słowiańszczyźnie i (szczątkowej i zmienionej, ale jednak) historii.

Demony, bogowie i wizja obrządków to coś, co ciekawiło mnie przede wszystkim w tej opowieści i właśnie z tego względu po nią sięgnęłam (nie licząc impulsu, którym było oryginalne ujęcie tematu). Nie rozczarowałam się. Obraz świata wciąż tętniącego prastarą magią i mrokiem został przedstawiony w sposób dość rozległy i ciekawy, mimo że widziany oczami bohaterki, która styka się z tym na co dzień. Jak na powieść, w której przede wszystkim liczy się akcja i związek pomiędzy głównymi bohaterami, dało się odczuć nastrój pierwotności i zagrożenia.

Autorka połączyła ze sobą współczesność z wierzeniami, które dla nas są już martwe. Uzyskała ciekawą mieszankę i muszę przyznać, że nie była ciężkostrawna, a tego się obawiałam. Wszystko dobrze się ze sobą łączyło i odpowiednio przenikało, tworząc świat tak swojski, że byłabym w stanie się w nim odnaleźć. Wbrew pozorom taki zabieg nie jest łatwy, trzeba dobrze poruszyć wyobraźnią, aby zgodnie z postępem zaadaptować stare obrzędy i wierzenia (choć wiadomo, że niektóre z nich wciąż są w jakiś sposób obecne w naszej kulturze).

Jeśli ktoś liczył na antropologiczne i szerokie spojrzenie, tego w tej książce nie znajdzie. Choć z radością powitałabym tak napisaną historię, cykl Kwiat paproci sprostał moim oczekiwaniom i zdecydowanie nadaje się do tego, aby się przy tej pozycji zrelaksować, świetnie bawić, a przy okazji czegoś się dowiedzieć o naszych korzeniach. Nie trzeba obawiać się wątku miłosnego – jest dobrze wyważony, nieprzegadany, bez przesadnej cukierkowości ani dramatyzmu. Tego na pewno bym nie zniosła. I tak, z niecierpliwością czekam na kolejną część, ponieważ koniec Nocy Kupały był niespodziewany i intrygujący.

taniaksiazka-5

ZOSTAW ODPOWIEDŹ