Ukochany z piekła rodem

0
148

Ulubionych polskich autorów mogę policzyć na palcach jednej ręki. Może spowodowane jest to tym, że zmuszałam się do czytania nudnych, nic niewnoszących w życie lektur szkolnych, z których połowę napisali nasi wieszczowie (oczywiście nie umniejszam ich wkładu w rozwój narodowej literatury – niemniej ich twórczość nigdy nie była moją „bajką”).

TytułUkochany z piekła rodem
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Melanż

I tu wkracza na scenę Ukochany z piekła rodem Alka Rogozińskiego (nie ma lepszego prezentu imieninowego niż książka z dedykacją). 

Bohaterką powieści jest Joanna Szmidt, autorka ckliwych romansów, która oprócz tego, że wcale nie zachowuje się jak na swój wiek (co się chwali), szuka ideału mężczyzny (najchętniej takiego książkowego), chcąc przeżyć taką miłość, jaką opisuje. Oprócz tego ma także talent do pakowania się w kłopoty. Ujawnia się to już wówczas, gdy aktualna miłość kobiety – niejaki Konrad – ginie w jej własnej łazience, ugodzony, a jakże, siekierą. Aśka, niczym Sherlock Holmes w spódnicy, nie bacząc na niebezpieczeństwo postanawia rozwikłać zagadkę jego śmierci. I tak jak Holmes miał swojego Watsona, tak Joanna ma jedyną w swoim rodzaju i niezastąpioną Betty, która i jako managerka, i jako przyjaciółka spisuje się znakomicie.

Jeśli ktoś chce sięgnąć po kryminał, który oprócz wciągającej historii kryminalnej dostarcza także okazji do niepohamowanych salw śmiechu (przetestowałam to na własnej skórze, radzę wam, w trakcie czytania nic nie pijcie i nie jedzcie – dla waszego dobra) oraz wprowadza czytelnika w świat show biznesu (a także daje możliwość zabawienia się w detektywa, który dostaje szansę na odgadnięcie prawdziwego „ja” niektórych postaci), to ta pozycja spełni wszystkie wasze oczekiwania, a nawet więcej.

Oprócz świetnie nakreślonych bohaterów (ach, ten Krzysztof Darski!), do których na początku książki dołączona jest krótka metryczka (więc możemy z łatwością się z nimi zapoznać), całość dopełnia wytłaczana okładka, na której „lady in red” trzyma śmiercionośną siekierę.

Podsumowanie

Rewelacyjny debiut Alka Rogozińskiego przywraca wiarę w to, że polscy autorzy jednak potrafią pisać książki, które wzbudzają zainteresowanie, i do jakich będzie można wracać w każdej wolnej chwili.

– (…) Kiedyś poprosiła jedną ze swoich przyjaciółek, żeby zadzwoniła do drugiej z informacją, że Joanna miała śmiertelny wypadek…
– Żartuje pani?
– Nie. Cała rozmowa była nagrana i potem Joanna wykorzystała ją w „Miłości w Toskanii”. A najgorsze, że nikt tej drugiej przyjaciółki nie wyprowadził od razu z błędu. Następnego dnia jechała samochodem i późną nocą zobaczyła Joannę na przejściu dla pieszych. Była pewna, że widzi ducha, więc wybiegła z auta, zostawiając je przed światłami na jezdni, i z krzykiem zaczęła biec w przeciwną stronę do kościoła, żeby ją zła mara nie dopadła. Kościół był zamknięty, więc pobiegła na zakrystię i zaczęła się dobijać. Waliła w drzwi i krzyczała tak głośno, że kościelny, który wtedy baraszkował z gosposią księdza, pomyślał, że się pali. Zerwał się z łóżka tak gwałtownie, że skręcił kostkę. Chciał się złapać gosposi, ale przez przypadek chwycił ją za głowę i zerwał jej perukę. Nie wiedział, że to nie jej prawdziwe włosy, więc przeraził się, że ją oskalpował, i zemdlał. A jak tracił przytomność, strącił z parapetu wazon, który spadł przyjaciółce Joanny na głowę (…)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ